IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Burdel "Niewinna Panna"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Burdel "Niewinna Panna"   Wto Sty 10, 2017 9:39 pm

Jeden z burdeli Rosha (opis niedługo się pojawi)
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Niewinna Panna"   Wto Sty 10, 2017 10:15 pm

6 kwietnia 266ACC


Orla tak jak obiecała sobie, tak też uczyniła. Tego dnia zakupiła dzieciakowi nowe odzienie, doprowadziła go do względnego porządku i dobrze nakarmiła. Oczywiście kilka pełnoprawnych posiłków nie było w stanie poprawić jego ogólnego stanu, ale zawsze to coś. Pod Kiecką opuścili dość wcześnie, a już na pewno panna Snow zadbała o to aby zrobić to kiedy Rosha nie było w pobliżu. Skierowała swoje kroki do jednego z nowych burdeli, ten był akurat zamknięty na jakiś czas ze względu na remont, który przeprowadzali w budynku. Dziewczęta w większości albo były wysłane do innych burdeli albo dostały dni wolne, toteż w głównej sali nie znajdowała się żadna z nich. Strażnicy zaś korzystając z braku klientów, upili się i leżeli nieprzytomni na leżankach w głównym pomieszczeniu. Normalnie Orla by się zdenerwowała, ale teraz akurat jej to odpowiadało.
Przeszli na najwyższe piętro, które nie było w użytku, ponieważ pomieszczeń było tutaj więcej niż pracowników. Poddasze służyło raczej do celów gospodarczych, aczkolwiek znajdowało się tutaj kilka pokoi. Orla wybrała ten najbardziej na uboczu, aczkolwiek nie był on wcale taki brzydki. Oznajmiła dziecku, że od teraz będzie mieszkał jednak tutaj, a przekonała go lepszym widokiem z okna niż w poprzednim pomieszczeniu. Przypomniała mu znowu, że zasady obowiązują go takie same jak poprzednio, a do tego dodała, ze Rosh go wcale tutaj nie znajdzie.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Niewinna Panna"   Wto Sty 10, 2017 10:39 pm

Siedział sobie na ławce stojącej po drugiej stronie ulicy. Obserwował gości wchodzących i wychodzących jak zwyczajny mieszczanin. W burdelu zazwyczaj zawracali mu głowę pytając o rozmaite rzeczy. Niektórzy przychodzili nawet po to, aby ubić interesy, które mało opłacały się Roshowi. Nagle zauważył Orlę wychodzącą wraz z tym dzieciakiem. Czyli postanowiła odprowadzić go już teraz. Mimo wszystko coś podkusiło mężczyznę, aby pójść za nimi i sprawdzić czy na pewno idą do sierocińca. Ufał Orli, lecz ostrożności nigdy nie za wiele. Szli, szli, aż doszli pod próg nowo nabytego budynku gdzie aktualnie trwał remont. Już wtedy odczuł jak wypełnia go zdenerwowanie. Najzwyczajniej w świecie okłamała Rosha. Odczekał moment i dopiero wtedy wszedł. Pierwszych zobaczył pijanych ochroniarzy, ale ich odstawił teraz na drugi bok. Usłyszał akurat ostatnie słowa jakoby miał go tu nie znaleźć.
- Widzę okłamujesz tego chłopaka tak samo jak mnie, strasznie się zawiodłem. Cóż, teraz tego bachora sam odprowadzę. - Nie krzyczał, ale można było wyczuć w jego głosie wyraźne zdenerwowanie. Jak ona śmiała okłamywać Ashforda. W tym momencie chwycił chłopaka mocno za ramie i najzwyczajniej w świecie zaczął niemal ciągnąć za sobą, bo dzieciak ledwo nadążał. Zamierzał nawet go nie odprowadzać, tylko wyrzucić na ulicę.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Niewinna Panna"   Wto Sty 10, 2017 11:27 pm

Orla niestety była zbyt zaabsorbowana swoją samarytańską misją, że nie zauważyła, iż Rosh sprytnie śledził ich przez całą drogę do burdelu. Panna Snow była już z siebie tak bardzo zadowolona, że udało jej się przechytrzyć byłego najemnika, uratować życie chłopca, a do tego zrobić wszystko tak, że wszyscy byli szczęśliwi. Jej chwila triumfu nie trwała jednak zbyt długo, bo całkiem niedługo po nich na poddaszu zjawił się Rosh. Wściekły jak rozdrażniona osa albo nawet gorzej. Spojrzała na niego takim przestraszonym wzrokiem, niemal tak przestraszonym jak Abel, ponieważ nie sądziła, że tak szybko zostanie nakryta, a do tego na gorącym uczynku.
- Czy Ty mnie śledziłeś? - Zapytała z lekkim zdziwieniem i wyrzutem, ale to w sumie nie miało teraz znaczenia, bo mężczyzna złapał chłopaka za ramię i wyciągnął z pokoju. Schodził po schodach z nim tak szybko, że młody ledwie przebierał nogami. - Rosh! - Wrzasnęła za nimi, a potem momentalnie wybiegła w ślad za tą dwójką, kierując się schodami w dół. Wreszcie trafili na parter, gdzie Orla zdołała ich dogonić.
- Rosh, daj mi wytłumaczyć chociaż! - Wrzasnęła, widząc, że dzieciak jest kompletnie zdezorientowany ale ani myślał, żeby przeciwstawić się wielkiemu mężczyźnie, który trzymał go mocno za ramię. O ironio, Abel miał pod jej opieką gorsze życie niż u tego tyrana, od którego go zabrała. Poza tym jego tyranem był teraz Rosh, który wyglądał znacznie straszniej niż jakiś tam właściciel teatrzyku. Może źle zrobiła, że go zabrała.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Niewinna Panna"   Wto Sty 10, 2017 11:51 pm

Nie odpowiedział na jej pierwsze pytanie, bowiem właśnie w tamtym momencie zajmował się ciągnięciem chłopaka za sobą. Poza tym odpowiedź raczej była oczywista. Jakim innym sposobem trafiłby tu zaraz po niej? Słyszał krzyk Orli dobiegający z tyłu. Nawet ochroniarze go musieli usłyszeć, bo uciekli czym prędzej co by ich szef teraz nie zbluzgał. Chyba postanowili ewakuować się do piwnicy. Dorwała go na dole. Mimo wszystko postawił chłopaka przed drzwiami i z hukiem je zamknął, wcześniej mówiąc, aby robił co sobie tam chce.
- Wytłumaczyć z czego?! Z Tego, że okłamałaś mnie w najlepsze? Czy ty sądziłaś, iż on sobie tutaj będzie żył spokojnie i ja nic nie zauważę? Chyba wyraziłem się jasno co do jego losu, ale nie bo musiałaś sobie go tutaj zaprowadzić i zrobić mi na złość. Tak czy siak, go już nie ma. - Powiedział zdenerwowany, jakimś cudem nie mógł przeboleć tego kłamstwa z jej strony. Najwyraźniej dlatego, że to było pierwsze z takich, albo po prostu był nerwowym człowiekiem i sam o tym nie wiedział. Teraz doskonale wiedział o nadchodzącej kłótni, mającej się odbyć dosłownie za kilka chwil.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Niewinna Panna"   Sro Sty 11, 2017 12:27 am

Orla patrzyła jak Rosh wyrzuca dzieciaka za drzwi z taką siłą, że chłopak aż zakołysał się na nogach. Nie zdziwiłaby się gdyby teraz uciekł, uznając, że nie będzie wcale tak żyć i jednak woli wrócić do pana Dooma i błagać go na kolanach, żeby przyjął go do siebie z powrotem. To by była jej osobista porażka życiowa, żeby wtrącić kogoś z deszczu pod rynnę. Miała dobre intencje, ale dobrymi intencjami to jest piekło wybrukowane. Słysząc słowa Rosha, Orla machnęła ręką w złości, ostatecznie przecierając nią twarz.
- Tak, tak właśnie myślałam! Jak Ty wszystko umiesz zepsuć, Rosh - powiedziała, mając najszczerszą ochotę ominąć go i wyjść na zewnątrz, żeby zobaczyć czy mały nadal tam stoi. Znając go to pewnie stał i czekał, bo taka z niego była mała, bezbronna sierotka. Nie mogła jednak tego zrobić, ponieważ mężczyzna stał jej na drodze. Co on sobie wyobrażał, że wywali go za drzwi i problem rozwiązany? - Co Ty sobie wyobrażasz, Rosh? Zamknąłeś drzwi i po kłopocie, tak? Wiesz co, ostatnie tygodnie trochę mi chyba przyćmiły osąd i zdrowy rozsądek, bo byłeś dla mnie taki dobry, ale teraz mi przypomniałeś jaki zawsze byłeś. Zero współczucia dla innych, już niemal zapomniałam, że Rosh z Ashford nie jest zdolny do jakiejkolwiek dobroci. Jak Ty w ogóle możesz spać spokojnie będąc taką osobą - powiedziała, chcąc mu zagrać nieco na uczuciach, ale właściwie chyba zrobiła to nieco zbyt dotkliwie. Była wściekła tą całą sytuacją, ale po części winiła siebie, że rozegrała to tak a nie inaczej. Nie powinna kłamać od samego początku, ale wiedziała, że Rosh nigdy się nie zgodzi na jej prośby. Ale Orla taka była, prędzej się z nim pokłóci niż zrobi coś wbrew sobie i swoim przekonaniom.
- Zadowolony z siebie jesteś? Dzieciak pewnie już uciekł i teraz będzie błąkać się po ulicy. Ale czy to Cię interesuje? Nie, bo jesteś dokładnie taki sam jak Twój ojciec - dodała na koniec, wyciągając oskarżycielsko palec w jego stronę. Nie przemyślała chyba do końca tej ostatniej wypowiedzi.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Niewinna Panna"   Sro Sty 11, 2017 12:52 am

Słuchał uważnie jej morałów o dobroci. Czy mógł spać spokojnie? Nie zawsze, swego czasu męczyły go koszmary z różnych bitew w których widział śmierć na każdym kroku. Góry trupów, krzyk zabijanych, bełkot rannych i masę krwi. Bywały przecież sytuacje, że sam już nie wiedział czy Krew jest jego, jego wrogów, czy może jego przyjaciół, ale nadal robił co mu kazano, a ona teraz zaczyna mówić o współczuciu. Za dużo widział, by teraz współczuć.
- A czy nie jest po kłopocie?  Nie widzę tutaj tego gówniarza. I nie mów mi o dobroci, bo jest wiele gorszych ludzi ode mnie, a ty robisz teraz ze mnie jakiegoś potwora. Po prostu nie możemy, przyjmować każdej sieroty, a później jeszcze kłamać w żywe oczy, bo wiesz jak bardzo Ci ufam. - Powoli nawet zaczął się uspokajać, zaczął powoli podchodzić do stołu, aby wziąć kielich wina zostawiony przez ochroniarzy, kiedy za swoich pleców usłyszał wzmiankę o ojcu. Stanął jak wryty... Dziewczyna doskonale wiedziała jak nienawidzi tego tematu. Momentalnie poczuł drgawki rąk, czyli standardowe uczucie kiedy nasuwał się ten temat. Odwrócił się i teraz w jego oczach można było zobaczyć swego rodzaju ogień.
- JAK W OGÓLE ŚMIESZ! Nigdy nie porównuj mnie do tego łajdaka, nie jestem taki jak on i  nigdy nie będę! Czyli według ciebie jestem skurwysynem, który każdego jebanego dnia przychodzi pijany i bije kobietę?! CZY KIEDYKOLWIEK COŚ CI ZROBIŁEM!? Odpowiedz mi do cholery! Zresztą, heh, co ty możesz wiedzieć skoro nawet nie znałaś swojego ojczulka! - Prychnął na koniec, nadal patrząc swoim wkurwionym wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Niewinna Panna"   Sro Sty 11, 2017 1:16 am

Orla prychnęła tylko kiedy Rosh uznał, że już po kłopocie. Co z oczu to z serca, jak to niektórzy zwykli mawiać. Rosh najwyraźniej wyznawał tę zasadę, bo wcale nie obchodził go los chłopca. Co prawda mężczyzna nawet gnojka nie znał, a ona znała z ledwością, ale i tak poruszył ją lekko fakt, że los drugiego człowieka tak mało go obchodził. Nawet zabicie Naxosa przyszło mu tak łatwo, podczas gdy panna Snow zaczynała już wtedy się nad nim nieco litować. Ale nie Rosh... Teraz ją to wszystko jakoś uderzyło, wcześniej zdawała się tego nie zauważać.
- Dla Ciebie wszystko jest takie proste. No tak, dzieciak zniknął, więc to już nie jest nasz problem - żachnęła się, prychając pod nosem. Kiedy Rosh oddalił się po wino, Orla natychmiast podeszła do drzwi, otworzyła je i wyjrzała na zewnątrz. Chłopiec zniknął. Rozejrzała się jeszcze w prawo i w lewo, ale ślad po nim zaginął. Zaklęła pod nosem, schowawszy na moment twarz w dłoniach, a potem wróciła do środka i trzasnęła drzwiami. Cóż, teraz faktycznie Rosh miał problem z głowy. Ale Orla go poszuka, to było pewne. Taki malec nie mógł zajść daleko. - Mam nadzieję, że jesteś z siebie zadowolony.
Prawdziwy wybuch złości jednak miał dopiero nastąpić. Panna Snow wkroczyła na teren zakazany, czyli temat, którego się nie poruszało z Roshem. On próbował odpłacić się jej tym samym, ale jej ta sprawa nie mogła dotknąć aż tak bardzo jak jego. W końcu były najemnik w ostateczności zabił swojego ojca, który pastwił się nad nim i jego matką. Orla doprawdy potrafiła być odrażającą osobą jeśli tego chciała. W mgnieniu oka zmieniła się z osoby wrażliwej na los sieroty w kogoś, kto wbija szpilkę w samo serce.
- Mój ojciec jest dobrym lordem i dobrym ojcem, niezależnie od tego czy kiedykolwiek go poznałam. A twój był pijakiem i tyranem, dlatego ja przejmuję się losem bezdomnej sieroty, podczas kiedy Ty po prostu wyrzucasz je na bruk. To płynie w twojej krwi i to nas właśnie różni, Rosh. Na twoim miejscu zaczęłabym uważać, bo jeszcze kiedyś Twój własny syn Ciebie zapierdoli tak jak Ty to zrobiłeś. A nie, zaczekaj, Ty nigdy nie będziesz miał żadnego - mówiła, z każdym słowem podchodząc coraz bliżej niego, a ostatecznie dźgnęła go wyciągniętym palcem wskazującym prosto w mostek, jak to miała w zwyczaju. Uwielbiała tak robić kiedyś komuś próbowała coś wmówić w złości. - A przynajmniej nie ze mną - dodała po chwili lekko przyciszonym głosem czując dziwny ucisk w gardle przypominając sobie o tym, że nie krwawiła już od jakiegoś czasu i zawsze odkładała tę sprawę na później, żeby się nią zająć. Mimo to nadal tego nie zrobiła.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Niewinna Panna"   Sro Sty 11, 2017 1:35 am

Miarka się przebrała, wypomniała mu wszystko i w tym momencie zdał sobie sprawę, że mógł jej tego nigdy nie mówić, bo właśnie takich scenek się obawiał, wypominania, nazywania mordercą. Nikt nigdy, by tego nie zrozumiał prócz starego poczciwego Bronna. Doskonale wiedziała o wszystkim. Gdyby teraz stał przed nim ktoś inny, nawet jeden z bliskich przyjaciół, to prawdopodobnie wybiłby mu wszystkie zęby, połamał ręce, nogi, na koniec wgniatając w ziemię, ale tutaj sterczała kobieta, którą pokochał jako jedyną w swoim nędznym życiu.
- Taki z niego dobry człowiek, że wychędożył twoją matkę, a później nawet sobie o was nie przypomniał nigdy, przez całe swoje zasrane życie. Sądzisz, że kiedykolwiek podniósłbym rękę na swoje syna, jak to robił mój ojciec?! Mówisz mi o czymś, nie mając zielonego pojęcia! To nie ty patrzyłaś każdego jebanego dnia, jak wraca i bije twoją matkę a później ciebie, nie ty słyszałaś jak brał twoją rodzicielkę w nocy mimo jej sprzeciwów! I nie ty na koniec musiałaś go zabić bo przesadził, a później matka się ciebie nie wyrzekła i nie kazała sobie odejść! Po raz kolejny, nie ty musiałaś walczyć o przeżycie podczas kolejnej z bitew w której ginęli twoi przyjaciele, kompani, ludzie  z którymi dzień wcześniej rozmawiałaś. To też nie ty leżałaś pod pierdolonym drzewem w Volantis z rozkurwionym tułowiem żegnając się z życiem, bo jeden skurwiel trafił cię mieczem podczas szarży. Wszystko to wpłynęło na moje życie! ALE NIGDY NIE ŚMIEJ MI NAWET MÓWIĆ O OJCU I PORÓWNYWAĆ MNIE DO NIEGO! A teraz zabierz tego palucha, bo przecież rozmawiasz z tyranem... Widzę właśnie jak kończy się mówienie coś tobie, jebanym wypominaniem. Zresztą wyjdę, bo przecież taki ze mnie potwór, że jeszcze coś ci zrobię - Wszystko mówił wyraźnie wkurwiony, a końcówkę z nutką ironii, nie zamierzał tutaj płakać, po prostu tego tematu nigdy w życiu nie powinna poruszać. Zrobił tak jak powiedział czyli otworzył drzwi i sobie poszedł na odchodne nimi trzaskając.
Powrót do góry Go down
The author of this message was banned from the forum - See the message
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Burdel "Niewinna Panna"   

Powrót do góry Go down
 
Burdel "Niewinna Panna"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Burdel "Pod Rozwartą Różą"
» Panna nikt
» Burdel
» Burdel "Małpi Gaj" [NEW]
» Burdel "Pod Kiecką"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań-
Skocz do: