IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Przedpola

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Theodore Tyrell
Rycerz Złotych Loków
avatar


PisanieTemat: Przedpola   Sro Sty 11, 2017 6:33 pm

Przedpola Horn Hill.


***
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Przedpola   Czw Sty 12, 2017 5:48 pm

4 kwietnia 266AC


Ostatnie przygotowania do turnieju zostały ukończone, place oraz tory były gotowe i wyrównane, a przyozdobione kwiatami oraz chorągwiami Tarlych trybuny prezentowały się wyśmienicie. Wokół zamku zaczęło powstawać również miasteczko namiotowe założone przez przybyłych rycerzy. Najbardziej wyróżniało się pięć namiotów czempionów turnieju, które umieszczone zostały na wyróżnionym miejscu tuż przy torach do potyczek na kopie. Przed każdym z namiotów znajdował się słup z tarczą zdobioną herbem urzędującego w środku rycerza i to właśnie w tę tarczę należało uderzyć, aby rzucić mu wyzwanie, a później może nawet zastąpić swoją własną. Pięcioma czempionami broniącymi młodej lady Tarly byli kolejno jej stryj, Ser Joahim Tarly, jej brat, Ser Anders Tarly, Ser Rufus z Horn Hill, Ser Duncen z Cider Hall oraz Ser Justyn z Arbor. Na tablicy informacyjnej przy trybunach wywieszono również spisany przez zarządcę plan turnieju, dnia 10 kwietnia miały odbyć się zawody strzeleckie, dnia 12 kwietnia miejsce miała mieć walka drużynowa, a czempionów wyzywać można było od dnia rozpoczęcia zmagań - czyli 10 kwietnia - do 14 kwietnia, każdego z tych dni od południa do zachodu słońca.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Theodore Tyrell
Rycerz Złotych Loków
avatar


PisanieTemat: Re: Przedpola   Czw Sty 12, 2017 8:00 pm

6 kwietnia 266ACC


Theodore wraz z ludźmi, których wiózł aż z Muru oraz swoją siostrą Margaery, dotarli do Horn Hill szóstego kwietnia. Lord Tarly natychmiast przydzielił im godne komnaty, toteż jego siostra mogła wreszcie zaznać porządnych, zamkowych wygód. Theodore gdy tylko doprowadził się do nienagannej czystości przyciął nieco swoje loki do odpowiedniej długości, bo zaczęły mu już lekko opadać ze względu na to, że nie robił tego już od jakiegoś czasu.
Na przedpolach zjawił się jeszcze tego samego dnia co przybyli i bezzwłocznie udał się do Mistrza Gry, aby zapisać się na turniejowe starcia. Przyjrzał się planowi turnieju wywieszonemu przez zarządcę i skomentował w myślach niskie nagrody dla zwycięzców. Mimo to, nie złoto się tutaj liczyło, a chwała.
- Theodore Tyrell, na wszystkie starcia turniejowe - polecił mężczyźnie, który prowadził zapisy. Raz kozie śmierć, albo raczej ewentualnie upokorzenie.
Powrót do góry Go down
Edmyn Whitefish
Adorator
avatar

Przydomek : Biała Ryba

PisanieTemat: Re: Przedpola   Pią Sty 13, 2017 10:40 pm



Edmyn po turnieju spędził jeszcze dwa dni w Summerhall w międzyczasie informując ojca o swoim wyjeździe do Horn Hill gdzie, ponoć odbywać się miał kolejny turniej z okazji dnia imienia czy coś takiego. Zabrał ze sobą także piętnastu ludzi, rzecz jasna w tym oddziale znajdował się Gnom, Krótki oraz Tyka. Dziwnym trafem właśnie tych trzech polubił najbardziej. Tully, postanowił  zobaczyć trochę świata. Turniej okazał się najlepszą sytuacją, aby wreszcie zobaczyć słynne Reach, stolicę rycerstwa Westeros oraz wszelakich win. Widząc piękno tej krainy śmiało mógł stwierdzić, że opowieści były prawdziwe, a nawet może gorzej ukazywały wygląd ziem Hightowerów. Zaraz po dotarciu poprosił o komnatę, a jego ludziom pokazano miejsce gdzie wszyscy mogliby spokojnie się rozbić i odpocząć po kilku dniach drogi. Zanim jeszcze odwiedził komnatę, zapisał swoje imię do walk drużynowych. Tam spotkał byłego już narzeczonego Elyany, który nadal chyba nie wiedział o zerwaniu zaręczyn za sprawą Baratheona. Edmyn osobiście, zdecydowanie wolał, by jego szwagrem został Tyrell będący w tym samym wieku co on niż stary człowiek mający już dzieci, starsze nawet od rudowłosej. Wiedział, że to on teraz będzie musiał powiedzieć o tym wydarzeniu, bo przecież prędzej czy później ktoś musiałby o tym wspomnieć.
- Witaj ser Theodorze. Miło Cię widzieć. Widzę, że przyjechaliśmy tutaj w tej samej sprawie. Tylko dlaczego nie spotkaliśmy się w Summerhall? - Zapytał, bo naprawdę nie widział tam Tyrella, a szkoda, bo może Elyana zmieniłaby zdanie.
Powrót do góry Go down
Theodore Tyrell
Rycerz Złotych Loków
avatar


PisanieTemat: Re: Przedpola   Pią Sty 13, 2017 11:10 pm

Theodore właściwie już odchodził od stoiska Mistrza Gry i zaczął kierować się w stronę namiotów ze złotą różą na zielonym tle, kiedy usłyszał swoje imię wypowiadane znajomym głosem. Odwrócił się machinalnie i ujrzał brata lady Elyany, Edmyna. Uśmiechnął się lekko na jego widok i natychmiast podszedł aby uścisnąć mu dłoń. Ostatnio miał pewne wahania dotyczące zaręczyn z jego siostrą, ale wizyta na Murze nieco otrzeźwiła mu umysł i uznał, że tak będzie lepiej dla jego rodziny. Sojusz z Tullymi mógł być dla Tyrellów bardzo przydatny, toteż chciał iść śladami dziadka i poślubić rudowłosą tak, jak to Jonathan poślubił z obowiązku Fossowayównę, jego babkę.
- Kogo to moje oczy widzą, Edmyn Rivers. Mój przyszły szwagier. A może powinienem powiedzieć brat nawet? - Odparł dość rozweselonym tonem, ściskając mu dłoń, którą wyciągnął na przywitanie. Theodore naturalnie nie miał pojęcia odnośnie tego, że Edmyn nie jest już Riversem, jednakże jak się okazuje, Tyrell nie miał pojęcia o wielu sprawach. W tym o tym, że wcale nie ma już narzeczonej. Słysząc jego pytanie, nabrał powietrza w płuca i zastanawiał się, od czego zacząć. Od razu było widać, że loczek ma do opowiedzenia przygodę życia, toteż gestem dłoni zaprosił Edmyna do krótkiej przechadzki pomiędzy namiotami. Nie chciał aby blokowali innym rycerzom dostęp do Mistrzów Gry, którzy prowadzili zapisy. - Tak się składa, że nie zdążyłem na królewski ślub do Summerhall, ponieważ wybrałem się na wycieczkę z moim drogim przyjacielem księciem Blackfyre. Udałem się na turniej do Dreadford, a później na Mur aby odwiedzić mojego dziadka, Jonathana Tyrella. Mam nadzieję, że nie gniewasz się sir za to, że przełożyłem datę ślubu z Twoją siostrą chcąc przyspożyć sobie więcej chwały na turniejowym placu. Wysłałem list z przeprosinami do twojego pana ojca, a on zgodził się na przełożenie zaślubin na szóstego czerwca. Moim zdaniem to nawet lepiej, jestem pewny że o tej porze wiosna będzie już w pełni i Riverrun będzie wyglądać znacznie ładniej - mówił, chcąc pokazać Edmynowi, jak bardzo jest mu wstyd, że odwlekał zaślubiny z lady Elyaną. - A co u Twojej siostry, Edmynie? Tęskniła za mną?
Powrót do góry Go down
Edmyn Whitefish
Adorator
avatar

Przydomek : Biała Ryba

PisanieTemat: Re: Przedpola   Pią Sty 13, 2017 11:49 pm

Ochoczo uścisnął dłoń Tyrellowi. Dokładnie wysłuchał tego co miał do powiedzenia, a słysząc o Jonathanie, aż chciał wypytać o różne sprawy, bo przecież nie codziennie spotyka się tak osławionych ludzi jak on. Na słowo "ślub" zrobił skwaszoną minę, bowiem powiedzenie wszystkiego okazywało się trudniejsze niż mógł przypuszczać. Co u niej? A cholera wie, obściskuje się zapewne z Baratheonem i nawet nie raczyła wysłać jednego cholernego listu, by przeprosić Theodora. Albo znowu biegała gdzieś po lesie... Zatrzymał się nagle robiąc dość zakłopotaną minę, nadszedł czas, aby wyjawić wszystko i nie robić zbędnych scenek.
- Nie, nie gniewam się. Ech, sir niestety, mam złą wiadomość i, aż wstyd jest mi o tym powiedzieć, ale zaręczyny zostały lub zostaną zerwane, bowiem... Hmmm, Elyana wyjdzie za lorda Renly'ego Baratheona. Byłbym zdecydowanie przeciwny, jednak było za późno. Może i przeprosiny od jeszcze niedawno "Riversa" nic nie znaczą, ale własnie przepraszam za, to co uczyniła moja rodzina. - Właśnie w tym momencie zrobił o wiele bardziej honorową rzecz niż cała jego rodzinka przez ostatnie miesiące od kiedy się pojawił
Powrót do góry Go down
Theodore Tyrell
Rycerz Złotych Loków
avatar


PisanieTemat: Re: Przedpola   Sob Sty 14, 2017 12:06 am

Edmyn nie wyraził entuzjazmu w odpowiedzi na jego pytanie, za to zatrzymał się na moment i zrobił minę, która nie zapowiadała nic przyjemnego. Theodore nie bardzo wiedząc co robić, także przystanął i zmarszczył brwi, obserwując uważnie jego reakcję.
- Oho, ta mina nie zapowiada niczego dobrego - powiedział bardziej do siebie niż do niego, a potem go uderzyło. Zaręczyny, którymi tak bardzo się martwił przez ostatni miesiąc nawet nie były już w mocy. Szkoda tylko, że nikt nie raczył go poinformować. Przynajmniej mógłby już zacząć planować co pocznie następnie, a zamiast tego jego myśli krążyły wokół zbliżającego się ślubu. Zaiste strata czasu... Do tego Renly Baratheon, jego własny wuj. W jego głowie kołatało się teraz setki myśli dotyczących począwszy od tego, że był zły na rudowłosą i swojego krewniaka za sam czyn, a po drugie na lorda Hostera za wodzenie go za nos i mydlenie oczu przekładaniem ślubu, kiedy faktycznie zerwał zaręczyny. W myślach już przebijał setki razy lorda Baratheona mieczem w pierś i rozwalał mu głowę tym jego głupim młotkiem, z którego więcej ów ród miał szkód niż pożytku w historii, jednakże na zewnątrz... zmieszał się tylko lekko. Złość buchała w nim niczym gorąca para spod przykrytego garnka, miał ochotę wykrzyknąć na głos najgorsze epitety jakie nasuwały mu się na język, ale zamiast tego...
- Och. Cóż, to wcale nie takie dziwne. Jestem tylko drugim synem, a on jest lordem Końca Burzy i Zwierzchnikiem Krainy - rzekł, spuszczając wzrok na ręce, w których dzierżył kawałek pergaminu, który zabrał ze stołu Mistrzów Gry, na której zapisane były szczegółowe daty i godziny turnieju. Klasyczny Theodore Tyrell, nigdy nie mówił w głos tego, co myślał. Teraz przynajmniej będzie mógł wypłynąć do Nowej Valyrii i prosić o rękę dziewczyny, którą kochał. Próbował zawrzeć małżeństwo dla dobra swojej rodziny, ale nie wyszło, to teraz może pójść za pragnieniami. Chociaż tyle dobrego z tego. Mimo wszystko czuł się źle z faktem, że został porzucony. Nigdy mu się do tej pory to nie zdarzyło. - ...I moim wujem. Wybacz, że zapytam, skoro to wyraźnie nie jest już moja sprawa. Czy to były zaręczyny aranżowane przez lorda Tully czy inicjatywa wyszła ze strony Twojej siostry?
Powrót do góry Go down
Edmyn Whitefish
Adorator
avatar

Przydomek : Biała Ryba

PisanieTemat: Re: Przedpola   Sob Sty 14, 2017 12:30 am

Theodor zrobił dość smutną minę, a Edmyn musiał się teraz wstydzić za własna rodzinkę i głupotę jaką oni wszyscy popełnili. Poklepał Theo po ramieniu, mówiąc:
- Nie sądzę, by to było powodem. Mój ojciec, Hoster wcale tego nie planował. Mnie nawet nie było kiedy wszystko miało miejsce, bo musiałem podczas wyjazdu ojca zająć się Riverrun. Nie będę tutaj owijał w bawełnę i wymyślał jakiś głupich historii, pomysł jako tako był inicjatywą i lorda Baratheona i mojej siostry. Dziwne, że można wyjść za durnia po niecałym dniu znajomości. Szczerze sądzę, że lord Renly chciał po prostu jakąś młódkę, a moja siostra się nabrała, żałosne. Proszę mi wybaczyć słowa o twoim wuju, ale tak własnie sądzę. Mam nadzieję, ze zrozumiał, to po walkach na turnieju. - Mówił całkowicie poważnie, bo ta cała sprawa była tak głupia, że momentami, aż śmieszna. Dotychczas uważał swoja siostrę za rozsądną kobietę, ale całe zdanie jakby uleciało podczas ostatnich tygodni i już chyba nigdy nie miało być takie same. A Lord Renly, powinien się cieszyć, że wszystko zdarzyło się podczas turnieju, bowiem inaczej już dawno leżałby martwy. Nawet ten jego hełm by mu wtedy nie pomógł.
Powrót do góry Go down
Theodore Tyrell
Rycerz Złotych Loków
avatar


PisanieTemat: Re: Przedpola   Sob Sty 14, 2017 12:50 am

Theodore oczywiście wiedział, że nie może winić posłańca za złe wieści, ale jego humor drastycznie spadł po usłyszeniu tych rewelacji. Loki - które były wyznacznikiem samopoczucia - wyraźnie oklapnęły i nie były już tak lśniące niczym słońce o poranku. Teraz były tylko taką pochodnią najwyżej, która ledwie oświetlała ciemne korytarze lochów. Tyrell westchnął cicho słysząc, że to wszystko było pomysłem Elyany.
- Wierzę Ci, Edmynie. Co tutaj dużo mówić, nie musisz się przede mną tłumaczyć, w końcu nie jesteśmy w stanie brać odpowiedzialności za czyny naszych bliskich. Wierz mi, sam dużo o tym wiem, moja rodzina nie była w ostatnim czasie nienagannym przykładem - powiedział, unosząc lekko brwi i rozkładając ręce bezradnie. Margaery zakochała się w jakimś Aerysie Targaryenie od siedmiu boleści, Arthur otwarcie manifestował swoją niechęć do rodu zwierzchników Reach będąc przy tym nieostrożny, ojciec zaś... ojciec to był temat na osobną rozprawkę. - Nie musisz szczędzić mu słów krytyki, lord Baratheon nie jest już moją rodziną, a przynajmniej nie w moim mniemaniu. Dla mnie jest poniżeniem, kiedy ktoś kradnie Ci narzeczoną - powiedział, unosząc nieznacznie kąciki ust do uśmiechu. Polubił Edmyna i to nie tylko dlatego, że otwarcie przeklął mężczyznę, który rzekomo był jego krewniakiem, a w praktyce zwędził mu sprzed nosa lady Elyanę. Trzeba przeboleć, ale kto powiedział, że nie można się trochę ponaśmiewać nim się to zrobi? - Dziwi mnie tylko jedna sprawa. Jak taka młoda dziewczyna jak Elyana zechciała zamienić chłopaka w sile wieku, wyglądającego - nie ukrywajmy - bardzo dobrze, na kogoś, kto jest starszy od jej ojca? - Zapytał, a raczej zastanowił się na głos. Może jednak nie powinien tego przy nim wspominać. - Zapewne lord Baratheon musi mieć nawał innych dobrych cech. Może jest miły? Może nie mlaska przy jedzeniu w przeciwieństwie do mnie? - Dodał jeszcze, po czym machnął rękę aby zamknąć temat. Nie będzie porównywał się do tego starucha, ponieważ wniosek był jeden. Theodore był wyraźnie jednym z najprzystojniejszych rycerzy w królestwie, podczas kiedy Renly'ego oceniłby na lekko poniżej przeciętnej ze względu na wiek i zmarszczki, które wstąpiły na jego starą twarz. Tak, złoto musiało tutaj odegrać ważniejszą rolę niż uroda.
Powrót do góry Go down
Edmyn Whitefish
Adorator
avatar

Przydomek : Biała Ryba

PisanieTemat: Re: Przedpola   Sob Sty 14, 2017 1:04 am

Przyjął to o wiele lepiej niż Edmyn mógł się spodziewać, ale cóż... Mógł po prostu dusić gniew, aby nie palnąć czegoś głupiego. Tully zrobiłby zapewne coś podobnego, zdając sobie sprawę, że wykrzykiwanie jest ostatnią z rzeczy, które powinno robić się w takich momentach. "Skromność" Tyrella rozbawiła chłopaka co zmusiło go do uśmiechu.
- O to mnie już nie pytaj sir, bo naprawdę nie mam zielonego pojęcia cóż takiego wpłynęło na te wszystkie decyzje. Nie rozmawiałem z Elyaną od tamtej pory toteż nawet nie miałem okazji, aby o to wypytać. A lord Baratheon? Z nim tym bardziej nie chciałem rozmawiać, ale chyba on dobrze o tym wiedział, bo nawet nie próbował narzucać tematów. - Najwyraźniej zaraz po tym postanowili zamknąć ten temat. Chciał w sumie spytać jeszcze o siostrę Theodora, ale temat mimo wszystko przemilczał. Dopiero przecież zakończyli rozmowę o głupocie Elyany Tully. Ruszył dalej, chcąc kontynuować przechadzkę.
- Teraz mogę wreszcie zapytać. Jaki jest twój dziadek, bo nie oszukujmy się jest on postacią legendarną, więc warto wiedzieć coś na jego temat. A druga sprawa jaki jest mur? - Naprawdę te dwie sprawy interesowały Edmyna, który był ciekaw świata, ale nigdy nawet nie miał okazji, aby pozwiedzać co lepsze miejsca. Wcześniej służył jako giermek, później służył na stopniach, tam mało co zwiedzając. A teraz pełnił funkcję dowódcy gwardii u swojego ojca.
Powrót do góry Go down
Theodore Tyrell
Rycerz Złotych Loków
avatar


PisanieTemat: Re: Przedpola   Sob Sty 14, 2017 1:20 am

- Ostatni raz gdy rozmawiałem z Baratheonem, o ironio, rozmawialiśmy o moim zbliżającym się ślubie. Widocznie nie przejął się tym zbytnio, co nie świadczy o nim za dobrze. Mimo to mam nadzieję, że Twojej siostrze będzie z nim dobrze. No, może do czasu kiedy zacznie niedomagać, a wtedy wspomni sobie o mnie - rzekł, zamykając ostatecznie temat Renly'ego i Elyany. Ta dwójka była dla niego skończona, spalona po wsze czasy i nie miał zamiaru robić im jakiegokolwiek miejsca w swoich myślach, o życiu już nie wspominając. Gdy kiedyś ich spotka, ma nadzieję, że do tego czasu będzie miał już żonę lub chociaż narzeczoną, która urodą swoją przyćmi lady Elyanę, a ona uświadomi sobie, że porzucenie go było największym błędem jego życia. Tak, zapewne tak się stanie jeśli król Aurion zgodzi się aby poślubił jego córkę, księżniczkę Nowej Valyrii.
- Mój dziadek samą swoją obecnością sprawia, że czujesz się jak mały i niegodny człowiek. Legendy nie kłamią, to człowiek wielkiego honoru, a pomimo wieku całkiem nieźle się trzyma. Wyborny z niego strzelec, muszę mu to przyznać, a tak się składa, że do Reach wrócił wraz ze mną jego sławetny łuk ze smoczej kości, który dzierżył podczas wojny czterdzieści lat temu. Mam zamiar użyć go w turnieju - powiedział, wprost nie mogąc się powstrzymać aby podzielić się tą informacją. Sam fakt, że Jonathan uznał go godnego swojego dziedzictwa był już powodem do chluby i obwieszczenia go innym. Nie rozpowiadał zbyt głośno jednak o tym łuku, ponieważ bał się nieco, że ktoś mógłby pokusić się o podstępną kradzież. Edmyn jednak pochodził z bogatego rodu, raczej takie coś nie powinno wpaść mu do głowy. - A Mur? Cholernie wielki i cholernie zimny. To co sobie wyobrażasz z opowieści to powiększ dziesięć razy, albo najlepiej dwadzieścia, a i tak nigdy nie wyobrazisz sobie jaki wielki jest Mur. Musisz pojechać i zobaczyć. Byle nie w kajdanach, rekreacyjnie naturalnie - rzekł, a widocznym stał się fakt, ze humor lekko mu się poprawił gdy opowiadał o swoim legendarnym dziadku oraz magicznej budowli, z której właśnie wracał. Poprzysiągł sobie, że za życia swojego dziadka jeszcze odwiedzi ów Mur co najmniej raz. Kiedy tak przechadzali się dalej, Theodore uznał, że wypada także wyrazić zainteresowanie rodziną Tullych, a nie tylko opowiadać o swojej.
- Powiedz mi, jak miewa się Twoja rodzina? Twoi bracia i jeszcze siostra, oczywiście mam na myśli tę drugą siostrę, bo jak miewa się Elyana to wiem już za dobrze - zagaił.
Powrót do góry Go down
Edmyn Whitefish
Adorator
avatar

Przydomek : Biała Ryba

PisanieTemat: Re: Przedpola   Sob Sty 14, 2017 1:42 am

Słuchał, a szczególnie zainteresowała go ta sławetna broń. Edmyn nigdy nie potrafił strzelać z łuku, ale mimo wszystko chciał zobaczyć broń, dzierżoną niegdyś przez tak samo sławnego Tyrella. Uśmiechnął się jeszcze bardziej na wzmiankę o Murze. Rzeczywiście musiał tam kiedyś pojechać i zobaczyć ogromną budowlę wzniesioną ponoć przez samego Brandona Budowniczego przy pomocy ogromnych olbrzymów.
- Musisz mi koniecznie pokazać ten łuk, bo jestem cholernie ciekaw. Tak muszę zobaczyć Mur, echh tylko tak jakby nie będę miał teraz czasu, ale w przyszłości może. - Nagle zeszli do tematu jego rodziny. I co on mu miał powiedzieć? Cała rodzinka niemal oszalała, ciągle robiąc coraz głupsze rzeczy, ale cóż tak czy siak wszystko się pewnie rozeszło po królestwie.
- Raczej brata, sir, bo drugi już stracił przywilej, by tak się nazywać. Zamach na ojca jest chyba wystarczającym powodem, by tak mówić. Całe szczęście teraz siedzi sobie w lochach. Edmure znowu chcąc pomóc ojcu, zabił jednego z synów lorda Bucklera, więc kolejny ród nam nie sprzyja. A Marion? Marion, nie wiadomo gdzie się podziewa i zaczynam się niemiłosiernie o nią martwić. Ja i moja rodzina... - Ostatnie słowa powiedział nieco zrezygnowany, bo musiał ciągle wstydzić się za swoją rodzinę  i ogarniać cały ten burdel przez nią wyrządzony. Zadziwiające, że bękart może być bardziej rozgarnięty niż ci "wysoko" urodzeni. Mimo wszystko coraz bardziej martwił się o Marion...
Powrót do góry Go down
Theodore Tyrell
Rycerz Złotych Loków
avatar


PisanieTemat: Re: Przedpola   Sob Sty 14, 2017 1:59 am

Theodore miał zamiar uczynić to z największą przyjemnością. Nareszcie komuś będzie mógł pochwalić się tą znamienitą bronią. Chociaż niebawem cały turniej miał zobaczyć legendarny łuk Jonathana w akcji. Oby w udanej...
- Nie ma problemu. Będziemy tutaj jeszcze przez kilka najbliższych dni nim rozjedziemy się do Wysogrodu i Riverrun, więc zapewne nadarzy się okazja - powiedział pewny siebie, będąc nieświadomym, że ani Edmyn, do domów nie wrócą tak prędko jak mu się teraz zdawało. Polubił Edmyna pomimo ogólnej niechęci jaką dom Tully sprowadził na siebie ostatnimi czasy. Aż żal, że będzie go musiał rozwalić podczas nadchodzącego turnieju. Rewelacje na temat członków jego rodziny wprowadziły go w lekkie zakłopotanie i niedowierzanie. Działo się w tym Dorzeczu, oj działo. Zamach Gwyna na lorda Hostera brzmiał zatrważająco, szczególnie, że Theodore wiedział do czego zdolna była jego siostra bliźniaczka. A jeśli ta dwójka złych bliźniąt planowała coś na większą skalę, a on nikogo nie ostrzegł? Mógł mieć ich wszystkich na sumieniu. Nie mógł jednak przyznać się do tego, że kłamał w Casterly Rock biorąc stronę oszustki i intrygantki. Wstydził się tego straszliwie.
- To okropne. A ja myślałem, że to w Wysogrodzie nie dzieje się zbyt dobrze. Nie bierz tego za obrazę, Edmynie. Jak doszło do zamachu? Czy Gwyn miał jakikolwiek motyw poza przedwczesną chęcią objęcia władzy w Riverrun? Mimo to, podnosić rękę na ojca... - rzekł, unosząc lekko brwi. I to na ojca, który raczej nie dawał Ci szczególnych powodów. Kłamanie w listach na temat ślubu chyba nie było wystarczającym powodem do zabijania, a przynajmniej tak myślał. On nigdy nie podniósłby ręki na swojego ojca, a ten był pijakiem i hulaką.  Edmure'a z kolei rozumiał, toteż nie oceniał tego, że zabił jakiegoś syna lorda. Miał przynajmniej na tyle odwagi aby stanąć w obronie rodziny. Ostatnie wieści zaś lekko zdziwiły Theodore'a. - Zniknęła? W sensie, że została porwana? Jestem pewny, że Zachód pomaga wam w poszukiwaniach, w końcu obiecana jest Reyne-Lannisterowi. Nikt nie zadziera z Zachodem przecież. Rozumiem twoje obawy, gdyby cokolwiek stało się Margaery... - bardziej stwierdził niż zapytał, nie zdając sobie sprawy z tego jakie faux pas własnie popełnił.
Powrót do góry Go down
Edmyn Whitefish
Adorator
avatar

Przydomek : Biała Ryba

PisanieTemat: Re: Przedpola   Sob Sty 14, 2017 2:18 am

Czyli zobaczy łuk i może nawet pozwoli mu go dotknąć, ale o to chwilowo nie pytał. Wolał zapytać dopiero kiedy ujrzy broń. Teraz będzie musiał wszystko opowiedzieć Tyrellowi, bo naprawdę za długo przebywał na północy i nie dostawał żadnych ważnych i ciekawszych wieści. Edmyn czuł, że mógł powiedzieć Theodorowi o tych wszystkich sprawach.
- Nie mam szczerze pojęcia. Rozmawiał z ojcem, tak samo Elyana, nie wiem pewnie znowu była w coś zamieszana. A prawda jest taka, że Gwyn jest szaleńcem i najłagodniejszą dla niego karą byłby teraz Mur o którym wcześniej gaworzyliśmy. Gdyby, to ode mnie zależało właśnie znajdowałby się w drodze na Północ. - Teraz jeszcze musiał opowiedzieć o biednej Marion, która gdzieś tam była z tym przeklętym gnojem, którym był Aegon - Obiecana była, a Zachód teraz raczej nie pomoże w jej poszukiwaniach. Postanowiła potajemnie wyjść za niejakiego Aegona Targaryena, a później gdy przybył król, zapewne w obawie przed nim oboje gdzieś uciekli... I tyle żeśmy ich widzieli. Miejmy, nadzieję, że twojej siostrze się nic takiego się nie wydarzy. Teraz widzisz, jak moje siostry zrywają zaręczyny. - Westchnął na koniec, maszerując dalej. Niedługo mieli dotrzeć do zamku, a tam najchętniej zobaczył by broń o której wcześniej rozmawiali.
Powrót do góry Go down
Theodore Tyrell
Rycerz Złotych Loków
avatar


PisanieTemat: Re: Przedpola   Sob Sty 14, 2017 2:32 am

- To najgorsze ze wszystkich uczuć kiedy rodzina odwraca się przeciwko sobie. Edmyn, bądź ostrożny w Riverrun. Twój brat może nie być jedynym szaleńcem w Twojej rodzinie - powiedział, drapiąc się lekko po głowie. Kto wie, może Edmyn weźmie to tylko za ogólną przestrogę i nie będzie dociekał, ale skoro Gwyn próbował zabić ojca, a jego siostra zabiła własnego kuzyna... Wyglądało na to, ze w Riverrun szykował się jakiś większy spisek i może dobrze, że młodsza z sióstr postanowiła uciec, bo jeszcze wszyscy skończą tam z poderżniętymi gardłami. Mimo to słysząc rewelacje o powodach ucieczki, złapał się na moment za głowę jedną ręką. Szybko ją jednak opuścił, aby nie wprowadzać Tully'ego w zakłopotanie tą reakcją na słowa o jego rodzinie.
- Twoje siostry mają wybitny talent do pakowania się w kłopoty i niezbyt przemyślane relacje. Co do książąt Targaryenów zaś - tutaj prychnął nieznacznie - tak się składa, że moja siostra Margaery także zakochała się w jednym z nich podczas turnieju w Casterly Rock. Mimo to ojciec podjął bardzo mądrą decyzję i zaręczył ją bez jej wiedzy z bratankiem króla Auriona Blackfyre. Doprawdy, gdzie one mają oczy? - Rzekł, a potem machnął ręką od niechcenia. Miał tylko nadzieję, że Margaery buntując się ojcu nie ucieknie z domu ani nie weźmie potajemnego ślubu. Historia o tym co działo się w Riverrun nieco otrzeźwiła Theodore'a i uświadomiła mu, że rodzina za wszelką cenę musi trzymać się razem, bo inaczej dzieją się takie rzeczy jak u rodziny spod znaku pstrąga.
- Bardzo ciężko dotrzymać dewizy, która nakazuje wam respektować aż trzy rzeczy takie jak rodzina, honor i obowiązek. Oj ciężko... Tully mają wysoko postawioną poprzeczkę. Domyślam się że niełatwo jest być pstrągiem, szczególnie teraz kiedy Reyne-Lannisterowie mogą wam być nieprzychylni. Mimo to, mam nadzieję, że Twoja siostra się znajdzie - rzekł, poklepując Edmyna po ramieniu.
Powrót do góry Go down
Edmyn Whitefish
Adorator
avatar

Przydomek : Biała Ryba

PisanieTemat: Re: Przedpola   Sob Sty 14, 2017 2:45 am

Pierwszej wypowiedzi o szaleńcach nie skomentował, ale zamierzał być ostrożny, bo naprawdę chwilowo był jedyną osobą próbująca ogarnąć cały burdel zaistniały w Riverrun. Dodatkowo Brackenowie także ich nienawidzili. Czyli nie tylko Marion omotał Targaryan, którego największym osiągnięciem okazało się urodzenie i nic więcej. Dla Edmyna chyba na zawsze miał pozostać nikim. Jedynie człowiekiem, idealnie pasującym, aby skopać mu tyłek.
- Tak, to wychodzi im najlepiej, pakowanie się w kłopoty i zrywanie zaręczyn, echh. Teraz naprawdę sytuacja jest nieciekawa jeszcze po tych zajściach z Brackenami. Wszystkim wyraźnie trochę odbiło, a gdzieś w środku znajduję się ja, próbujący coś zrobić. I dzięki, też mam nadzieję, że się znajdzie cała  i zdrowa. - Westchnął głośniej stojąc już przed bramą wjazdową do zamku. Uśmiechnął się szeroko i powiedział - Wybacz natarczywość, ale  i tak nie mamy nic innego do roboty w tej chwili, to mógłbyś pokazać mi ten łuk. Nawet nie wiesz jaka ciekawość mnie zżera. Sądzę, że posiłek może poczekać na rzecz tak ważnych spraw. - Zaśmiał się krótko, poprawiając miecze zawieszone jak zwykle po obu stronach pasa. Dobrze było znać chociaż jedną osobę z całego towarzystwa, które pozjeżdżało się z całego Reach na tej turniej. Theo całe szczęście się zgodził i lada moment poszli obejrzeć ten łuk
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Przedpola   Nie Sty 15, 2017 1:19 am

10 kwietnia 266AC

Wkrótce nadszedł pierwszy dzień turnieju, który w przeciwieństwie do ostatnich wielkich zawodów - jak te w Lannisporcie czy Summerhall - był raczej lokalnym zgromadzeniem. Niewielu możnych przybyło spoza Reach, a nawet rycerzy wędrownych z dalszych stron nie stawiło się tak wielu jak na wspomniane wcześniej turnieje. Rankiem większość widzów skupiła się na zawodach strzeleckich, zwłaszcza, że miał się tam pojawić pierwszy od lat Tyrell, a wszyscy jeszcze pamiętali o Najszybszej Ręce Reach. Poza Theodorem Tyrellem najbardziej obiecującymi zawodnikami byli Anders z Pogranicza, Ser Hugh z Doliny i Ser Addam z Lannisportu.
Strzały:
 
Zawodnicy zajmują pozycje przed swoimi tarczami i na sygnał mistrza gry naciągają cięciwy gotowi oddać pierwszy strzał. Pierwsze dwa strzały Andersa ciągną go mocno w dół i nawet kolejne, oddane w mistrzowskim stylu, nie pomogą mu już zwyciężyć. Ser Hugh ma podobny problem, a chociaż jego pierwsze strzały nie są aż tak złe, to ostatni źle mu wróży. Pozostają jeszcze Ser Theodore oraz Ser Addam, obaj wypuszczający strzałę za strzałą z wyczuciem i klasą. Niestety dla rycerza z Zachodu, ręka zadrżała mu raz przy spuszczaniu cięciwy i ten jeden błąd wystarczył, aby Theo został zwycięzcą. Prostaczkowie cieszyli się, a lordowie Reach mamrotali później pomiędzy sobą z przejęciem. Oto kolejny Tyrell z talentem strzeleckim i do tego z łukiem samego Jonathana.

Po rozstrzygnięciu kto zostanie królem łuczników nadszedł czas na pierwsze wyzwania w szrankach. Dwóch wędrownych rycerzy kolejno rzuciło wyzwanie Ser Andersowi Tarly'emu, obaj zostali pokonani. Później jeden z kuzynów lorda Fossowaya postanowił rzucić wyzwanie Justynowi z Arbor, również nie udało mu się pokonać jednego z pięciu czempionów, a plotki na zamku mówiły, że Ser Justyn jest najlepszym z pięciu obrońców lady Tarly, a niewiele po nim miał być Ser Joahim, stryj panienki.
Wkrótce na placu pojawił się również Ser Theodore Tyrell, który właśnie Joahima Tarly postanowił wyzwać. Rycerze złamali cztery kopie, ale w końcu Róża zatriumfowała nad myśliwym i Ser Theodore zajął miejsce swojego przeciwnika jako jeden z czempionów. Od tej pory to nie mógł rzucać już wyzwań pozostałym uczestnikom zawodów, musiał czekać czy któryś nie postanowi rzucić wyzwania jemu, aby zająć jego miejsce.
Odbyło się jeszcze kilka walk, aż w końcu przed namioty czempionów podjechał Ser Garlan Hightower, młodszy brat lorda Hightowera, i uderzył w tarczę należącą do rycerza z Arbor. Ser Justyn wkrótce odpowiedział na wyzwanie, wychodząc ze swego namiotu w pełnej zbroi i dosiadając konia. Cztery kopie poszły w drzazgi, ale młody Hightower zdołał wysadzić oponenta z siodła i zająć jego miejsce. Wszyscy widzowie musieli przyznać, iż to pokolenie Hightowerów zaprawdę było zdolne.

11 kwietnia 266AC

Drugiego dnia turnieju padło kilkanaście wyzwań pod adresem czempionów, jednak żadne z nich nie dostarczyło większych emocji. Poza dwoma... Najpierw Ser Owen Peake postanowił zastąpić na miejscu czempiona Ser Andersa Tarly'ego, udało mu się dokonać tego łamiąc jedynie dwie kopie. Później inny znany ze swoim umiejętności rycerz - Arlan z Crakehall, rzucił wyzwanie młodemu Tyrellowi. Pięć kopi zostało strzaskanych, aż w końcu Arlan poszybował ze swojego siodła na spotkanie z ziemią, a Theodore obronił swoje miejsce pośród pięciu czempionów.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Theodore Tyrell
Rycerz Złotych Loków
avatar


PisanieTemat: Re: Przedpola   Nie Sty 15, 2017 2:16 pm

Theodore podczas pobytu w Horn Hill spędzał sporo czasu ze swoim bratem Arthurem trenując i po prostu rozmawiając, oraz z Edmynem Tully, którego spotkał tuż po przybyciu na turniej. Jak się okazało, jego młodszy brat został zaręczony z wnuczką lorda Redwyne'a, a ich młodsza siostra została obiecana Baratheonowi. Jak się okazało zatem, on pozostawał ostatnią osobą wśród swojego rodzeństwa bez małżeństwa na horyzoncie. Nieco go to zmartwiło, ale miał już plan. Zostanie czempionem na tym turnieju było jego częścią.
Pierwszy dzień turnieju poszedł lepiej niż się spodziewał. Theodore niemal czuł na swoim karku spojrzenia Reach zebrane na konkurencji łuczniczej, ale stres tym razem nie sparaliżował go. Oddał kilka cennych strzałów i tak oto wygrał pierwsze ze starć, tak jak obiecał sobie podczas wycieczki na Mur. Broń ze smoczej kości była tak doskonale wyprofilowana i tak dobrze leżała w ręce, że strzały praktycznie trafiały do celu same. Tego samego dnia też rzucił wyzwanie jednemu z czempionów, stryjowi młodej lady Tarly. Po krótkim starciu w szrankach udało mu się wysadzić go z siodła i zająć miejsce wśród czempionów.
Drugi dzień poświęcił na rozmowy z poszczególnymi rycerzami, lordami oraz ich synami, a w szczególności zależało mu na rozmowie z lordem Meadowsem, ponieważ takie było życzenie Jonathana Tyrella. Theodore opowiadał każdemu z nich o wycieczce na Mur oraz o wszystkim tym, co ich interesowało. Około pory popołudniowej jego miejsce wśród czempionów zostało zagrożone, ponieważ został wyzwany na pojedynek przez nieznanego mu rycerza. Stanęli w szranki i Tyrell po raz kolejny wysadził przeciwnika z konia, utrzymując swoje miejsce wśród piątki najlepszych.
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Przedpola   Nie Sty 15, 2017 3:32 pm

12 kwietnia 266AC


Rankiem trzeciego dnia turnieju odbyć się miały walki drużynowe. Mistrzowie gry wylosowali spośród uczestników zespoły i po kilku potyczkach doszło do spotkania finałowego. W drużynie pierwszej znajdowali się Ser Owen Peake, Ser Addam Waters, wielki Ser Davos z Dębiny oraz Ser Edmyn Tully. W skład drugiego zespołu wchodzili bracia Theodore i Arthur Tyrellowie, Ser Anthony Westerling oraz Ser Garlan Hightower. Na sygnał mistrza gry drużyny ruszyły na siebie. Garlan i Anthony padli szybko, powaleni przez Owena i Davosa, podczas gdy Tyrellowie trzymali grunt przeciwko dwóm pozostałym przeciwnikom. Chwilę później Arthur ogłuszył Ser Addama, wyrównując trochę szanse. Niestety Theo padł po chwili powalony przez rycerza z Dębiny i chociaż jego młodszy brat szybko wyeliminował Peake'a, to nie wytrzymał już walki z Edmynem i Davosem.

Walka Drużynowa:
 


Spośród potyczek w szrankach, które odbyły się trzeciego dnia, na największą uwagę zasługiwały te dwie, w których nowym zawodnikom udało się pokonać obecnych czempionów i zająć ich miejsce. Na początku Ser Gorold Tempest z Nowej Valyrii postanowił wyzwać Ser Duncana z Cider Hall i wysadził go z siodła jedną kopią. Później młody Ser Jon Fossoway, dziedzic lorda Fossowaya, wysadził dwiema kopiami Ser Rufusa z Horn Hill i zajął jego miejsce.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Przedpola   Nie Sty 15, 2017 7:26 pm

14 kwietnia 266AC


Czwartego dnia turnieju działo się już niewiele w związku z głównymi zawodami, ledwie kilka wyzwań rzucono czempionom, a rycerze skupiali się głównie na treningach i sparingach pomiędzy sobą, obserwowaniem potyczek swoich giermków oraz bieganiem za utraconym podczas starć rynsztunkiem. Podobnie było i piątego dnia, jednak tym razem możliwe było, że wydarzy się jeszcze coś ciekawego, w końcu obecni czempioni musieli zadecydować która dama zostanie panią turnieju. Ser Garlan Hightower opowiedział się za zachowaniem tytuły Królowej Miłości i Piękna przez córkę lorda Tarly'ego, a w jego ślady poszli Ser Owen Peake oraz Ser Jon Fossoway. Niestety doszło do rozłamu, kiedy Ser Theodore Tyrell niespodziewanie zażądał wianka królowej dla nieobecnej nawet na turnieju księżniczki Daenys Blackfyre, a uzyskał przy tym poparcie nowovalyriańskiego rycerza - Ser Gorolda Tempesta.
Pierwszy na wyzwanie Tyrella odpowiedział młody Hightower, zapewne mając ochotę zyskać więcej chwały dla swojej rodziny i pokazać lordom Reach, który ród teraz rządzi krainą. Niefortunnie potyczka nie potoczyła się po myśli Hightowera, ponieważ Ser Theodore wysadził go z siodła jedną kopią.
Następny naprzeciw Tyrella wyjeżdża Ser Jon Fossoway, który jest jego dalszym krewnym poprzez siostrę swego dziadka. Rycerz od Czerwonego Jabłka przyjmuje od giermka kopię i spina konia, gdy tylko przeciwnik również jest gotowy. Sześć kopii idzie w drzazgi podczas tego starcia, najdłuższego podczas całego turnieju. Ser Owen Peake, nie bez powodu uznawany za jednego z najlepszych rycerzy turniejowych Reach, każe już giermkowi szykować konia do starcia z Theo. Nie będzie jednak musiał stawać w szranki, ponieważ ostatnia złamana kopia Fossowaya posyła Różę na ziemię.
Ser Gorold Tempest najwyraźniej nie tak pewny już swoich szans przeciwko Owenowi i Jonowi postanawia wycofać się, ustępując przed dwoma rycerzami i przyznając rację ich decyzji. Córka lorda Tarly'ego pozostała Królową Miłości i Piękna. Po rozstrzygnięciu tej kwestii lord Tarly zaprosił wszystkich swoich szlachetnych gości na ucztę w zamku.


Po walkach, zanim Theodore zdążył odesłać swój rynsztunek do Fossowaya, przybył do jego namiotu giermek z Cider Hall, który poinformował, iż Ser Jon nie przyjmie zbroi i konia Tyrella, ponieważ i tak planował oddać mu je za darmo. Do Theo przybył za Ser Arlan z Crkaehall, który wyzwał go wcześniej i przegrał swoje uzbrojenie, rycerz zaoferował dziesięć smoków za wykup swojego wyposażenia. Ponadto do Tyrella zgłosiło się jeszcze pięciu pomniejszych, wędrownych rycerzy, którzy rzucili mu wyzwanie podczas turnieju, żaden z nich nie miał wiele, toteż oferowali mu po pięć smoków - wszystko co mieli - lub dług wdzięczności, czy też spełnienie jakiejś przysługi.
Ser Gorolda Tempesta przed opuszczeniem przedpoli zaczepił Ser Duncan z Cider Hall, który zaoferował mu dziesięć smoków za wykup swojego uzbrojenia, a poza nim jeszcze trzech wędrownych rycerzy, ci za swoje uzbrojenie proponowali po cztery złote smoki lub pozostanie dłużnikami przybysza.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Garth Hightower
Dyplomatyczny Cudotwórca
avatar

Przydomek : Złotousty

PisanieTemat: Re: Przedpola   Nie Sty 15, 2017 8:20 pm

Ostatni dzień turnieju był najbardziej emocjonujący. Gath ze szczególną uwagą obserwował poczynania swojego brata, który już we wczesnych dniach turnieju zajął pozycję wśród czempionów starć na kopie. Hightower lekko obawiał się, że chłopak jest jeszcze za młody ale ten poradził sobie lepiej niż by się spodziewał. Po zakończeniu turnieju i kilku potyczek pomiędzy zwycięzcami, którzy nie byli jednogłośni co do koronowania Królowej Piękna, Garlan został wysadzony z siodła przez Theodore`a Tyrella. Mimo to nadal należał do wielkiej piątki toteż był do powód do dumy. Garth osobiście poszedł pogratulować zwycięzcom. Uścisnął rękę Aegona i poklepał go po ramieniu gratulując udanego występu oraz rzucając mu porozumiewawcze spojrzenie. Oby tak trzymać. Potem udał się kolejno do Tyrella, swojego brata i ser Peake aby im także uścisnąć dłoń i pogratulować dobrego występu. Na koniec został mu Jon Fossoway, któremu lord Hightower przyglądał się na turnieju tak samo bacznie jak swojemu bratu. W końcu to on miał niebawem zostać narzeczonym jego najmłodszej siostry.
- Gratuluję udanego występu. Mam nadzieję, że ojciec przekazał Ci już radosne wieści dotyczące zaręczyn. Myślę, że taki wprawny wojownik jak Ty będzie idealnym kandydatem dla mojej siostry. Tak trzymać, do zobaczenia na uczcie.
Po tych słowach odszedł aby przygotować się do nadchodzącej uczty, która wieńczyła koniec turnieju.
Powrót do góry Go down
Theodore Tyrell
Rycerz Złotych Loków
avatar


PisanieTemat: Re: Przedpola   Nie Sty 15, 2017 8:44 pm

W trakcie ostatniego dnia turnieju Theodore nadal utrzymywał się wśród czempionów. Wreszcie nadszedł czas aby koronować nową Królową Miłości i Piękna lub obronić honoru młodej Tarly. Cała piątka zebrała się na turniejowym placu i mogło się wydawać, że wszyscy jednogłośnie wybiorą obecnie panującą królową, ale wtedy Theodore wystąpił na przód.
- Królową Miłości i Piękna zostanie księżniczka Daenys Blackfyre. Każdy kto nie zgodzi się z moim wyborem niech wsiada na konia i szykuje się na bliskie spotkanie z moją kopią - rzekł, a pierwszy wyzwanie rzucił mu młody Hightower. To miała być dla Theodore'a czysta przyjemność. Do pokonania miał trójkę, ponieważ jeden z rycerzy pochodzący z Nowej Valyrii postanowił także obstawać za swoją księżniczką. Na Garlana Hightowera Tyrell stracił jedną kopię nim wysadził go z konia. Drugie starcie przyszło mu przeciwko kuzynowi, Jonowi Fossoway'owi i niestety nie skończyło się szczęśliwie dla niego. Ostatecznie królową została obecna panująca, a Theodore nie zamierzał się więcej wykłócać, toteż zgiął przed nią kolano i pochwalił jej urodę.
Po turnieju przybył Hightower aby im osobiście gratulować. Tyrell uścisnął mu rękę i przyjrzał mu się uważnie. Znał go już, ponieważ spotkali się kilka lat wstecz nim wyjechał na dwór Blackfyre'ów, jednakże znali się tylko pobieżnie. Nie zrobił na niego złego wrażenia, ale niechęć zakorzeniona przez rodzinę była dość silna, toteż Theodore tylko grzecznie podziękował i nie wdawał się w rozmowy. Uzna, że zaobserwuje go później podczas uczty. Później przyszedł moment na to, aby rozporządzić zbroje, które zgarnął podczas starć. Od pierwszego z rycerzy, wyraźnie dość zamożnego przyjął dziesięć smoków. Od tych biedniejszych, widać od razu że nieposiadających zbyt wiele, zażądał tylko przysługi, a nawet zaproponował im dołączenie do siebie i pełnienie funkcji przybocznych gdyby byli zainteresowani. Dał im czas na zastanowienie do końca turnieju. Od Fossowaya otrzymał zbroję za darmo, w końcu byli krewniakami.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Przedpola   

Powrót do góry Go down
 
Przedpola
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Przedpola miasta
» Przedpola Miasta

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Horn Hill-
Skocz do: