IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Komnata Księcia Maegora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Aenys Targaryen




PisanieTemat: Komnata Księcia Maegora   Nie Sty 29, 2017 3:01 am

***

_________________
Umiejętności:
 
Powrót do góry Go down
Aenys Targaryen




PisanieTemat: Re: Komnata Księcia Maegora   Nie Sty 29, 2017 6:12 pm

6 kwietnia 266AC


Aenys po powrocie z festynu postanowił spędzić resztę dnia z Alyssą, odkładając wizytę u ojca na następny dzień. Po wykonaniu wszystkich czynności porannych, śniadaniu i krótkim spotkaniu ze swoimi podopiecznymi sierotami, książę w końcu wyruszył do komnaty księcia Maegora. Ojciec odpoczywał teraz pewnie po porannym treningu na placu ćwiczebnym...
- Ojcze - przywitał się książę, po wejściu do komnaty. - Gratuluję turniejowych sukcesów, ufam, że podobało ci się na ślubie.
Nie rozmawiali z ojcem często, w końcu książę Maegor chciał żeby obaj jego synowie byli wielkimi wojownikami, tak jak on, a tymczasem Aemon się starał, jednak był w raczej średnim szermierzem, a Aenys nawet nie miał zamiaru próbować. Chociaż może teraz trochę zmieni zdanie...
- Przyniosłem ci coś - dodał, wyjmując mały flakonik z płynem i kładąc na stole. - Odtrutka na Dusiciela, tego samego, którym zabito stryja Maekara. Trucizna działa szybko, więc najlepiej nosić cały czas przy sobie. I najlepiej nie wspominać, że istnieje, ponieważ oficjalnie takiej nie ma.
Młodzieniec usiadł na jednym z wolnych krzeseł w komnacie.
- Martwię się trochę o króla - oznajmił. - Dziadek wydaje się nie myśleć jasno. Wielki maester Aemon od dłuższego czasu zachowuje się dość... dziwnie ze względu na swój wiek, a nadal nie posłano po asystenta i przyszłego następcę, który mógłby mu pomagać. I nasz... nowy Namiestnik.
Tak, Aenys był zły na króla za wybór jakiego dokonał. Doprawdy, Baratheon, jak można na tak ważne stanowisko przeznaczyć kogoś kto nie umie nawet porządnie wychować własnych dzieci... Namiestnikiem powinien zostać ktoś kogo nie kompromitowali najbliżsi krewni, jak Stark czy Lannister, a nawet któryś z mniejszych rodów. Royce, Dondarrion, Tarth, Blackbar... Wszyscy byli szanowani i dowiedli lojalności, a ponadto nie mieli skłonności do tracenia dłoni. Namiestnikiem mógł zostać jego ojciec...
- Rozmawiałem na ślubie z wujem Dondarrionem - kontynuował. - Opowiedział mi, że niedawno odwiedził go syn lorda Renly'ego, ten sam, który podpalił się na weselu. Powiedział, że chłopak próbował nagabywać go do zwrócenia swojej lojalności w stronę Końca Burzy bardziej niż Korony. Chciał wziąć za żonę jedną z jego córek i zapytywał go czy kiedykolwiek Korona proponowała mu mariaż, zupełnie jakby moja matka nie pochodziła z Blackhaven!
Na wspomnienie matki Aenysowi zrobiło się przykro, jednak nie mógł pozwolić żeby teraz to nim zachwiało, opłakiwał ją już długo. Miał tylko nadzieję, że ojca równie co jego i wuja urazi tak lekceważące podejście do osoby lady Dondarrion, jego zmarłej małżonki.
- Ponadto wszyscy na dworze wiedzą, że całe Ziemie Burzy zbroją się bez powodu od miesięcy, a dziadek nawet nie zażądał wyjaśnień. To co dzieje się w Ziemiach Burzy wygląda dość podejrzanie - Aenys zamilkł na chwilę, pozwalając ojcu przetrawić informacje. - Ty, ojcze, powinieneś był zostać nowym Namiestnikiem - dodał w końcu.

_________________
Umiejętności:
 
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci



PisanieTemat: Re: Komnata Księcia Maegora   Nie Sty 29, 2017 10:14 pm

Gdy ktoś zjawił się w komnacie księcia Maegora, uniósł on głowę i spojrzał w kierunku drzwi. Gdy ujrzał Aenysa wchodzącego do środka, westchnął tylko cicho z dezaprobatą i pokazał mu, żeby podszedł bliżej i usiadł. Nie miał pojęcia cóż może chcieć od niego jego syn, ale tak się zdawało, że był ostatnio w dobrym humorze toteż uznał, że może z nim chwilę porozmawiać. Relacja Aenysa z ojcem nie należała do kolorowych, a Maegor od zawsze powtarzał mu, że jest nim zawiedziony. Mimo to, przedstawienie najnowszego wynalazku wzbudziło w nim ciekawość. Sięgnął po fiolkę, obejrzał ją uważnie i mruknął coś pod nosem z uznaniem. Od razu schował ją do kieszeni na piersi i spojrzał na swojego syna.
- Widzę, że na coś przydało się Twoje ciągle przesiadywanie w piwnicy. Zawsze myślałem, że robiąc te swoje dziwactwa dorobisz się najwyżej garba, ale muszę przyznać, opłaciło się. Brawo - rzekł Maegor, będąc przekonanym, że to jedyna sprawa z jaką przychodził dzisiaj do niego Aenys. W końcu nigdy nie spędzali szczególnie czasu na długich rozmowach czy czymś podobnym. Mimo to, chłopak miał mu do przekazania coś jeszcze. Zaczął od krytyki swojego dziadka, co książę przyjął tylko uniesieniem brwi, jednakże okazało się, że podzielają tę samą opinię na temat maestera Aemona. - Masz rację, zawsze uważałem wielkiego maestera za wariata. Jedyne co go interesuje to ciasteczka i mózgi. Doprawdy, ktoś taki zajmuje się leczeniem rodziny królewskiej. - Prychnął pod nosem, kręcąc głową, jednakże co on mógł? Zawsze od biedy mogli sprowadzić medyka z miasta, w końcu mieszkali w stolicy. Maegor jednakże był konkretnym człowiekiem i nie bał się nazywać rzeczy po imieniu. Siedział za biurkiem i czyścił swój miecz z największą czułością. Już na pewno z większą czułością niż traktował własnego syna. Na słowa dotyczące nowego namiestnika, aż zaprzestał przecierania stalowej klingi i spojrzał na Aenysa. Opinia* na temat wyboru jego ojca nie była doprawdy dobra. Maegor pomimo wieloletniej przyjaźni z Renlym Baratheonem, nie uważał go za dobry wybór. Może to zazdrość swojego rodzaju, spowodowana tym, że ojciec widział lepszego kandydata w swoim wychowanku zamiast własnym synu? Tak, coś w tym było. Książę był człowiekiem dość porywczym i łatwo tracącym temperament najwyraźniej, ponieważ z całej pięści uderzył w stół. Był zły przez to wszystko i było to widać od razu.
- Masz rację. Renly Baratheon to mój przyjaciel, jednakże krew jest silna. To potomek dawnych rebeliantów, a ojciec mianuje go namiestnikiem podczas kiedy ma zdrowych i silnych synów oraz wnuków pod samym nosem. Rodzina nigdy by go nie zdradziła - powiedział, wzdychając ciężko. Jego syn mówił z sensem i miał rację. Może wcale nie był taki bezwartościowy i bezużyteczny za jakiego go miał. On także uważał, że powinien zostać nowym namiestnikiem po śmierci swojego brata. - Masz rację, synu. Po śmierci mojego brata byłem niemal pewny, że teraz moja kolej na zostanie namiestnikiem.

*Do rzutu dodaję -2 za przyjaźń Maegora z Renlym.
Powrót do góry Go down
Aenys Targaryen




PisanieTemat: Re: Komnata Księcia Maegora   Czw Lut 02, 2017 7:40 pm

Aenys przez ułamek sekundy zabijał ojca wzrokiem, wyobrażając sobie setki sposobów na jakie mógłby go zabić po zamknięciu w tej swojej "piwnicy". Dziwactwa? Garba? Książę Maegor najwyraźniej nawet wyrażając wdzięczność - chyba - oraz gratulując synowi, nie umiał być dla niego miły.
- Jest stryjem dziadka - dodał Aenys, jakby w obronie Aemona. - Jednak nie możemy pozwolić, aby przesłoniło nam to obowiązki jakie wiążą się z jego funkcją. Może powinieneś zasugerować dziadkowi, aby posłał po asystenta dla Wielkiego Maestera? Albo samodzielnie posłać po prywatnego maestera, aby mieć kogoś o zdrowych zmysłach pod ręką.
Opinia na temat Aemona była najwyraźniej taka sama u ojca i syna, a przynajmniej tak mogłoby się wydawać. Aenys bowiem rzeczywiście uważał, że ze względów praktycznych Wielki Maester mógłby otrzymać asystenta, jednak nie miał zamiaru się go pod żadnym pozorem pozbywać. Koniec końców dość lubił staruszka. Ta zgodność była jednak dobrym wstępem do późniejszej części dyskusji, na której Aenysowi zależało bardziej - podkopanie autorytetu Baratheonów na dworze, gdzie wepchnął ich dziadek. Trudno w końcu być skutecznym Namiestnikiem, kiedy ma się za przeciwko sobie nieprzychylność księcia z o wiele silniejszą na zamku pozycją.
- Dokładnie tak samo pomyślałem - zgodził się z Maegorem. - Po śmierci stryja Maekara byłeś naturalnym i jedynym słusznym wyborem na Namiestnika, ojcze. Jedynym mogącym cię poprzedzić mógłby być stryj Baelor, jednak jako rycerz Gwardii Królewskiej nie powinien przerastać funkcją swego własnego dowódcy, Ser Donnela.
Ojciec się najwyraźniej wściekł. Książę był teraz niezmiernie ciekaw jak zamierza tę wściekłość ukierunkować...
- Co zamierzasz w tej sprawie uczynić, ojcze?

_________________
Umiejętności:
 
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci



PisanieTemat: Re: Komnata Księcia Maegora   Pią Lut 03, 2017 1:56 pm

Aemon owszem był stryjem jego ojca, jednakże Maegor wcale nie miał zamiaru zrobić mu żadnej krzywdy. Nawet jeśli odsunęliby go od stanowiska, nigdy nie zasugerowałby królowi wyrzucenia go z zamku bądź jakiejkolwiek innej niedorzeczności. Targaryen to Targaryen, a rodziny nie pozbywa się ot tak po prostu. Mimo to książę postanowił, że pośle po maestera na własną rękę.
- Masz rację synu, tak zrobię. Potrzebny nam będzie dodatkowy maester. Poślę po niego, a pewnego dnia mój ojciec mi podziękuje kiedy Aemon spartaczy robotę i będziemy mieli kompetentną osobę do pomocy. W końcu mam nadzieję, że niebawem doczekam się wnuka. Chcę żeby Twoja żona miała odpowiednią opiekę w razie narodzin - powiedział Maegor, będąc święcie przekonanym, że jego decyzja wyjdzie wszystkim na zdrowie. W końcu nie było w tym jakiejś okropnej zbrodni i niesubordynacji aby posłać po pomoc dla dobra swojej rodziny. Właściwie to Maegor miał się tym zająć w najbliższych dniach. Wracając jednakże do kwestii namiestnika...
- Uwierz mi synu, jakikolwiek Targaryen byłby na tym stanowisku odpowiedni. Baelor wykazał się wiernością przez długie lata swojej służby jako rycerz Gwardii Królewskiej, aczkolwiek wydaje mi się, ze nie interesowałaby go posada Namiestnika - odpowiedział na pierwsze słowa. Jego ręka kurczowo zaciskała się na rękojeści miecza, który dopiero co czyścił, aż z tego wszystkiego pobielały mu knykcie. Gołym okiem można było dostrzec, że Maegor jest wściekły i tylko niewielka sugestia wystarczy, aby ruszył i rozprawił się z tą sprawą raz na zawsze. Musiał podjąć skuteczne środki aby raz na zawsze położyć kres owej niesprawiedliwości ze strony ojca. - Muszę coś zrobić z tym, synu. Mój ojciec ani lord Renly raczej nie pomogą mi w rozwiązaniu tej sytuacji. Muszę wziąć sprawy z swoje ręce.
Powrót do góry Go down
Aenys Targaryen




PisanieTemat: Re: Komnata Księcia Maegora   Pon Lut 06, 2017 1:44 pm

Aenys uśmiechnął się delikatnie na ułamek sekundy. Ojciec pośle po maestera, pokaże swoją obecność na dworze i pokaże wszystkim dworzanom, że nadal ma tu coś do powiedzenia. Może też będzie bardziej się angażował nadzorując uczonego, którego sprowadzi... Kiedy ojciec wspomniał o wnuku i odpowiedniej opiece w razie porodu, Aenys poczuł jak krew odpływa mu z policzków, jednak szybko wziął się w garść. Nadal miał pewne wątpliwości odnośnie dzieci.
- Możliwe, że tym będzie zajmował się maester Orlego Gniazda - oznajmił. - Lord Ronnel stracił ostatnimi czasy dwóch synów i nie jest w zbyt dobrym stanie, Alyssa chciała żebyśmy pomogli mu w Dolinie dopóki nie dojdzie do siebie. Powierzył mi już zadanie zorganizowania zaślubin jego drugiej córki z synem ciotki Eraeli, Waymarem Roycem.
Och... Maegor chciał wziąć sprawy nowego Namiestnika w swoje ręce. Ciekawe co takiego uknuje jego wojowniczy umysł, oby nie próbował tylko ugryźć więcej niż może przełknąć, bo jeszcze się zadławi. Aenys miał jedynie nadzieję, że ojciec postanowi zachować swoje knucie dla siebie i nie spróbuje go w nie wciągać, miał na głowie wystarczająco wiele i nie mieszanie się miał na celu przychodząc do staruszka, a jedynie zamieszanie.
- Jestem pewien ojcze, że w swej mądrości i ze swoim doświadczeniem poradzisz sobie z każdym problemem - zachęcił jedynie Maegora.
- Natomiast wspomnienie o ślubie siostry Alyssy przypomniało mi, że moje rodzeństwo nadal nie zostało nikomu obiecane - zauważył. - Chyba nie chcemy żeby skończyli jak dzieci Rhegala, bez małżonka i daleko po młodzieńczych latach. Nie sądzisz ojcze, że mogliby... poślubić siebie nawzajem? To stara tradycja naszego rodu, nie powinniśmy odcinać się od korzenie, nie mówiąc już, że wydają się blisko ze sobą i darzą się olbrzymią sympatią. Taki związek z pewnością zapewniłby ci wielu zdrowych wnuków o valyriańskich cechach. Nic na tym też nie stracimy, skoro nie są nikomu obiecani.

_________________
Umiejętności:
 
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci



PisanieTemat: Re: Komnata Księcia Maegora   Czw Lut 09, 2017 12:52 am

Maegor słysząc słowa o przenosinach do Orlego Gniazda najpierw uniósł wysoko brwi, a potem machnął ręką od niechcenia. Nieco go to zdziwiło, ale ostatecznie uznał, żeby jego sen szedł do licha i robił co mu się podoba. Zawsze miał jeszcze syna i córkę przy sobie, a także gromadę innych krewniaków, toteż nie będzie czuł się osamotniony jeśli Aenys przeniesie się z żoną do Doliny. Może Ronnel Arryn będzie lepszym ojcem dla niego, niż on kiedykolwiek potrafił być. Maegor Targaryen był człowiekiem dyscypliny, chciał aby jego synowie wyrośli na wielkich rycerzy i zawojowali świat, jednakże jeden z nich miał inne plany. Siedzieć w piwnicy mógł i w Czerwonej Twierdzy i w Orlim Gnieździe właściwie.
- O tak, na pewno sobie poradzę. To nie ujdzie Renly'emu na sucho, nie tym razem - rzekł, a w jego głowie rodziły się coraz to nowe i coraz bardziej szalone pomysły. Uznał, że najlepiej będzie zrobić Baratheonowi dokładnie to, co on uczynił jemu. Odebrać mu kogoś bliskiego. Skoro on zabrał mu uznanie i atencję ojca, on posunie się o krok dalej. Słysząc propozycje Aenysa, Maegor zdziwił się niepomiernie. Choć miała ona sens, na dworze królewskim był to temat zakrawający niemal o zakazany.
- Synu, dobrze wiesz jak twój dziadek i babcia zapatrują się na ten temat. Nigdy nie pozwoliliby na to, żeby twój brat i siostra wzięli ze sobą ślub. Przyznaję, to zatrzymałoby ich oboje w Czerwonej Twierdzy, co bardzo by mi odpowiadało, szczególnie teraz kiedy planujesz wyjechać do Orlego Gniazda. Wnuki o pełnej czystości valyriańskiej krwi także brzmią bardzo dobrze, jednakże obawiam się, że moja matka wyrzuciłaby nas z zamku - odparł, kręcąc nosem lekko.
Powrót do góry Go down
Aenys Targaryen




PisanieTemat: Re: Komnata Księcia Maegora   Czw Lut 09, 2017 1:39 am

Oho! Książę Maegor wpadł na jakiś niecny plan... Dobrze, że miał zamiar realizować go we własnym zakresie, bez pomocy swojego syna. Pewnie ten gwałtowny przygłup i tak nic nie ugra, a na dodatek wpakuje się w kłopoty. Gdyby ten człowiek nie był jego ojcem, Aenys już dawno uśmierciłby go w niezbyt przyjemny sposób...
- Dziadek nie jest problemem - powiedział. - To babcia zawsze sprzeciwiała się tradycjom naszego rodu... Ale kimże ona jest, aby mówić księciu z krwi Smoka jak wydać ma swoje dzieci? Lord Valendrian Velaryon doprowadził do związku między swoim potomstwem, a Targaryeni, potomkowie ostatnich smoczych lordów Valyrii, mają kulić się po kątach, ponieważ jakiś Arryn kręci nosem?
Książę nie był przekonany co do swoich słów, trzeba je było jednak formułować tak, aby prosty umysł jego ojca był w stanie je przełknąć. W końcu Maegor był wielkim i potężnym Smokiem, nie mógł być gorszy niż jakiś Velaryon, czy też okazać strachu przed starą kobietą.
- To zamek Targaryenów, jeżeli ktokolwiek miałby kogoś stąd wyrzucić, to oni... A królowa Aurora nie jest Taragryenem.
Aenys poczekał na odpowiedź Maegora, a kiedy ten zdecydował, opuścił jego komnatę. Nie miał tu więcej do roboty.

_________________
Umiejętności:
 
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci



PisanieTemat: Re: Komnata Księcia Maegora   Pon Lut 13, 2017 5:36 pm

Aenys dobierał słowa tak zgrabnie, że prosty umysł Maegora bardzo łatwo ulegał manipulacji. Książę był silnym i wprawnym wojownikiem, jednakże łatwo popadał w złość, a jego syn bardzo dobrze to wykorzystał aby przekonać ojca do swojej racji. Mężczyzna wydał z siebie niski pomruk aprobaty, a potem pokiwał głową i wsadził swój miecz do pochwy, ponieważ był on już czysty i lśniący.
- Masz rację, synu. Ktoś musi zadbać o czystość krwi królewskiego rodu, a jeśli mój ojciec nie ma zamiaru tego zrobić, to ja się tym zajmę. Jeszcze dzisiaj oznajmię nowinę twojemu rodzeństwu, a z królem i królową rozmówię się przy najbliższej okazji i poinformuję ich o swojej decyzji - powiedział jeszcze Maegor, a kiedy Aenys wyszedł z komnaty, Targaryen popadł w długie zamyślenie. Po mniej więcej kilkunastu minutach także opuścił pomieszczenie, aby odnaleźć swoje dzieci.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Komnata Księcia Maegora   

Powrót do góry Go down
 
Komnata Księcia Maegora
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Księga Estery powinna być usunięta z Biblii!!!
» Księgi POZABIBLIJNE
» Księga Henocha - zawiera Słowa Boże!
» Wejście do Warowni Maegora
» Czy księga Jaszera jest wiarygodna i powinna być w Biblii?

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Królewska Przystań :: Czerwona Twierdza-
Skocz do: