IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Edwyn Hightower

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Edwyn Hightower

avatar


PisanieTemat: Edwyn Hightower   Pon Lut 06, 2017 5:14 pm

Godność:
Edwyn


Ród:
Hightower


Wiek:
32


Miejsce urodzenia:
Stare Miasto


Stanowisko/Zawód:
Doradca Króla


Wygląd:
Edwyn mierzy sto osiemdziesiąt centymetrów wzrostu, co czyni go jednym z najwyższych ludzi w zamku. Jest dobrze zbudowany, a swoje mięśnie zawdzięcza codziennym treningom. Ma brązowe, długie włosy, które najczęściej spina w kucyk, ale lubi też nosić je luźno. Jego twarz jest pokryta długą gęstą brodą, w tym samym kolorze co włosy na głowie. Na jego czole pojawiły się też pierwsze zmarszczki, wywołane stresem. Jego oczy mają kolor piwny, który odziedziczył po ojcu. Na co dzień chodzi w czarnej szacie zdobionej jadeitowymi grubymi szwami. Do tego czarne długie buty. Kiedy jest poza zamkiem, zakłada na siebie swoją ciężką płytową zbroję.

Osobowość:
Edwyn urodził się w ciszy i taki pozostał do teraz, zawsze był spokojny, nawet zgrzyty ze swoimi starszymi braćmi znosił lekko, mimo to nigdy nie pozwolił sobie w kasze dmuchać. Teraz kiedy jest już dorosły, nadal jest nieustępliwy i spokojny. Co zaś się liczy jego wierności, to winien urodzić się jako Tully, bowiem ich zawołanie idealnie wpasowuje się w postać Edwyna. Czerpie przyjemność z życia, lubi dobrze zjeść czy wypić, choć stara się stronić od alkoholu, który kiedyś napsuł mu trochę krwi.  To czego nikt by się po nim nie spodziewał, jest chciwość, którą skrzętnie ukrywa. Marzy o własnym zamku. Po zamachu na jego życie, stał się sceptyczny i podejrzliwy. Lubi ludzi, którzy lubią jego, jest ich zasadniczo mało. Wynika to z tego, że po prostu nie mieli okazji go lepiej poznać, jest typowym okazem samotnika. Jego stosunek do wiary jest obojętny. Mimo sporów ze swoim bratem Geroldem, naprawdę go kochał, kiedy dowiedział się o jego śmierci, załamał się.

Historia:
W dniu narodzin trzeciego syna Lorda Marcusa, nad Starym Miastem wisiały ciemne chmury, trwała ogromna letnia burza. W całym zamku, od rana echem niosły się mrożące krew w żyłach krzyki Rhaenys Targaryen, bowiem jej syn leżał w nienaturalnej pozycji w łonie matki. Po wielu godzinach zmagań, maesterowi w końcu udało się wyjąć noworodka. Był przytomny i jak na zaistniałą sytuację, bardzo spokojny.
Na szczęście okazało się, że młody jest cały i zdrowy.
Lata niemowlęce jak i dziecięce przebiegały prawidłowo, nie było żadnych problemów z jego zachowaniem i nauką podstawowych czynności, jak na przykład chodzenie. Sytuacja miała się z goła inaczej, kiedy w wieku czterech lat zachorował na rzadką chorobę. Przeleżał w łóżku cały rok i dzięki staraniom wielu uczonych z Cytadeli, zaczął wracać do sił. Mały, leżąc w agonii poznał Jakuba, z którym rozmawiał przez uchylone drzwi. Był on jego strażnikiem, więc słyszeli się dosyć często. Żołnierz opowiadał mu o swoim życiu i innych rzeczach, a Edwyn leżał i słuchał w pełni skupienia. Jego przygody dla małego chłopca, były niczym epickie wydarzenia, a tak na prawdę były zwykłymi opowieściami o złapaniu złodzieja słodkich bułek czy strzale w kolano, które zakończyło jego awanturnicze życie. Pewnego dnia strażnik podkradł z kuchni, kilka ciastek cytrynowych i podarował je chłopcu. Ten zjadł je ze smakiem, a żołnierz przyglądał się mu z zadowoleniem: sam też miał dzieci i wiedział jakie są pocieszne i słodkie. Niestety zjedzone słodycze tylko pogorszyły stan młodego Hightowera, za co uwięziono Jakuba. Lord Marcus skazał go za to na odcięcie języka. Już więcej nie wrócił pod drzwi. Edwyn, kiedy wyzdrowiał spotkał go potem kilka razy w zamku, ale on od niego uciekał przerażony. Chłopiec w tym momencie stracił swojego jedynego przyjaciela.
*
Następne lata jego życia nie były kolorowe. Może i był dzieckiem namiestnika, ale był strasznie samotny. Z braćmi w ogóle się nie dogadywał. Ciągle bił się Geroldem, a z Leytonem nie było kontaktu. Mimo że dwa lata starszy, to ciągle siedział z nosem w książkach. O żadnej zabawie z bratem mowy nie było, dla niego były głupim marnotrawieniem czasu. Edwyn nie rozumiał jak można być tak aroganckim człowiekiem.
Pewnego samotnego dnia, Ed siedział w swojej komnacie i rysował. Spod jego łóżka wyszła nieznana mu poczwara - była to najzwyklejsza mysz. Dał jej jedzenie, ta odwdzięczyła mu się zaufaniem, mianował ją przyjacielem, o wdzięcznym imieniu Alduin. Zwierzał się jej ze wszystkiego. Z tego co zjadł, co zrobił, co narysował lub co przeczytał. Dni mijały, a według chłopca ich więź się zacieśniała. Pewnego dnia, po powrocie z obiadu, Alduina nigdzie nie było. Dopiero po dwóch godzinach szukania znalazł to, co z niego pozostało, przy legowisku kocura zamkowego dozorcy. Kolejny przyjaciel został stracony. Zapowiadało się na to, że samotności końca nie było. Nic bardziej mylnego. Poznał pewną dziewczynkę, córkę służki. Była rówieśniczką Edwyna, szybko się zaprzyjaźnili. Od tamtej pory, już nigdy nie był samotny.
*
Szczenięce lata Edwyna, przebiegły tak samo jak reszta jego dotychczasowego życia, jednakże z  uwzględnieniem nowych obowiązków i przyjemności. Mając trzynaście lat, oficjalnie został chłopakiem Beatrycze, dziewczynki którą poznał jako dziecko. Ich miłość była nieskazitelna i choć zakazana, to prawdziwa. Od razu po naukach u maestera, rycerzy i dowódców, biegł do swojej ukochanej. Razem spędzali czas aż do wieczora. Planowali swoją przyszłość, wielką ucieczkę za morze i szczęśliwą dużą rodzinę. W wieku piętnastu lat, zdecydowali się na swój pierwszy raz. Zrobili to w nocy w komnacie jego rodziców, którzy akurat gdzieś wyjechali. Byli spełnieni, godzinę leżeli nadzy i wpatrywali się w siebie z uśmiechem. Wtedy też z oczu Edwyna poleciała pierwsza łza w życiu, kochał on Beatrycze, ale nie mógł z nią być przez różnicę społeczną. Dziewięć miesięcy później, urodziły jej się bliźniaczki, Anabell i Helena. Wywołało to małe zamieszanie wśród najbliższych Beatrycze, w niej samej też. Edwyn jednak był szczęśliwy, a jego miłość była jeszcze większa niż dotychczas. Całe dni się uśmiechał i nawet nie walczył z braćmi. W tym samym okresie, porwał on swoją ukochaną na romantyczne spotkanie poza miastem. Doszło wtedy do kolejnego zbliżenia. Tym razem łez nie było, sądzili że nawet bogowie nie mogli ich rozłączyć. Po paru tygodniach, Beatrycze zaczepiła Edwyna, kiedy ten na dziedzińcu doskonalił swoje umiejętności i oznajmiła mu że po raz kolejny jest w ciąży. Chłopak odrzucił broń i złapał swoją lubą w ramiona. W zamku już nie było wątpliwości, kto jest ojcem córek służki. W końcu i sam Lord Marcus dowiedział się o tym incydencie, był wściekły na syna. Kiedy doszło do ich konfrontacji, w stronę młodzika poleciało kilka siarczystych obelg, zakończonych ciepłym i pełnym zrozumienia przytuleniem. Zgodził się na ślub dwójki zakochanych, ale dopiero na wiosnę. Para była najszczęśliwszymi ludźmi na ziemi. Wkrótce doszło też do drugiego porodu. Tym razem Edwyn, tak jak i jego matka, byli świadkami cudu narodzin. Mimo to w trakcie porodu wydarzył się wypadek spowodowany błędem maestera. Beatrycze umarła w połogu, lecz wydała na świat chłopca, Albrechta Flowersa. Płaczu Edwyna nie było końca, każdy kolejny dzień sprawiał mu większe cierpienie. Nie znosił myśli że ma być znowu samotny, tak jak przed dziesięcioma laty. Nagle sobie przypomniał, że obiecała mu że już nigdy nie będzie samotny i obietnicy dotrzymała, wydając na świat trzy małe szkraby, żywą pamiątkę po sobie.
*
Dorosłość nie była już tak burzliwa i pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji jak wcześniej. Życie Edwyna się zmieniło, był trzecim synem Namiestnika Południa. Miał masę obowiązków z tym związanych, posiadał też dzieci które trzeba było wychować. Raz został wysłany na misję eksterminacji ponad stuosobowej bandy banitów Starego Harolda, górskiego zawadiaki i mordercy.
Ojciec wysłał go na czele trzystu osobowej grupy zbrojnych. Tydzień go tropił i w końcu znalazł w jaskini, niemal na granicy z Ziemiami Burzy. Jaskinię obstawiło dookoła trzystu zbrojnych, którzy używając dymu wykurzyli stamtąd zbójców. Obława trwała krótko, każdy grasant został zarżnięty po wychyleniu łba z kryjówki. Ostatecznie nie udało się złapać Harolda i paru jego ludzi, gdyż uciekli nikomu nie znanym przejściem, misja jednak została zakończona sukcesem. Edwyn na czele wojsk został gorąco przywitany przez mieszkańców miasta, był to istny pochód triumfalny. Po zdaniu raportu, dwudziestoletni mężczyzna został mianowany w nagrodę dowódcą straży miejskiej, był on z tego powodu bardzo zadowolony. Miał też osobistą prośbę do ojca, poprosił o przekazanie mu tych trzystu zbrojnych i utworzenie z nich "Ręki Ognia". Lord Marcus przystał na tę prośbę, w następnych latach, elitarna formacja rozrosła się do tysiąca zbrojnych, wytrenowanych i wyspecjalizowanych w wielu dziedzinach.
*
Dwudziesty piąty rok życia Edwyna, obfitował w coraz to nowsze przygody. Jego dzieci rosły jak na drożdżach, były zdrowe i mądre. Albrecht wykazywał wielkie zamiłowanie do nauki, niemal jak jego brat Leyton. Córki Edwyna wyrosły na małe, słodkie kruszynki. Jedna była pulchna, ale nie stanowiło to problemu. Wszystkie kochał tak samo. Był także dowódcą strażników miejskich już cztery lata. Dzięki jego prawom, w mieście o pięć procent zmalała przestępczość, co było dobrym wynikiem. Przez to też, nabawił się wielu wrogów, którzy raz nawet posunęli się do próby trucicielstwa Dowódcy Straży Miejskiej. Hightower po tym incydencie zdymisjonował. Stał się także bardziej sceptyczny do ludzi i nieco paranoiczny. Załatwił sobie degustatorów posiłków i własną, sprawdzoną i lojalną służbę. Poza polepszaniem ciągle rozrastającej się formacji Ręki Ognia, rozesłał swoich ludzi po świecie, którzy mieli ku bezpieczeństwu rodu panującego w Reach, być uszami i oczami. W zorganizowaniu własnej siatki szpiegowskiej, pomogła mu matka, która w tego typu rzeczach była doświadczona.
*
Do roku 264 AC wszystko szło po właściwych torach, coraz nowe muszki wpadały do siatki Edwyna. Jego dzieci nadal były zdrowe i kształciły się odpowiednio. Ład i porządek zrujnowała niespodziewana śmierć lorda Marcusa. Nie przeżył tego tak, jak śmierci swojej ukochanej Beatrycze, ale jednak jego śmierć go mocno poruszyła. Miesiąc po żałobie, Edwyn nadal ją obchodził. Panowanie swojego brata znosił bez trudu, w końcu całe życie przygotowywał się na pomaganie mu. Zaprzyjaźnili się. Gerold zaczął z szacunkiem odnosić się do brata, mając na względzie jego dokonania. I ta harmonia nie trwała wiecznie, bowiem jego brat po dwóch latach sprawowania rządów zginął w zasadzce, zorganizowanej przez Znachora Alberta. Po tej katastrofie która dotknęła ród Hightowerów, Edwyn zabrał ze sobą trzystu jeźdźców Ręki Ognia i ruszył tropić grasanta. Odnalazł jego bazę przy Czerwonym Jeziorze, dodatkowo leżało tam truchło około trzydziestu koni. Trop urwał się w Królewskim Lesie. Edwyn na ten czas zrezygnował z dalszych poszukiwań. Wrócił do Wysokiej Wieży, służyć swojemu bratankowi, który od razu po powrocie, wysłał na misję do Dreadfort. Na mocy tamtejszych porozumień, zawarł związek małżeński z siostrzenicą Lorda Boltona. Nie pokochał jej, ale mógł się poświęcić dla większego dobra.

Umiejętności:

Niezwykła siła
Dar przekonywania
Wielkie miecze II
Walka jedną bronią II
Jazda konno I
Dowodzenie III
Kultura i Historia I
Ciężka zbroja
Kamienna gęba
Dyscyplina
Potężny cios
Uniki
Wykorzystanie zbroi
Przebicie pancerza


Wyposażenie:
Duży miecz, zbroja, mapy, sokół "Aktor", potrzebne rzeczy.


Ostatnio zmieniony przez Edwyn Hightower dnia Pią Lut 10, 2017 11:41 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Edwyn Hightower   Pią Lut 10, 2017 11:23 pm

Akcept (+5pkt.)
Pan z Tobą!
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
 
Edwyn Hightower
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Karty Postaci-
Skocz do: