IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kapitan Morgan <zginął w pożarze>

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kapitan Morgan

avatar


PisanieTemat: Kapitan Morgan <zginął w pożarze>   Sro Mar 08, 2017 9:07 pm

Godność:
Morgan Thatch

Ród:
Brak

Wiek:
43 Dni Imienia

Miejsce urodzenia:
Braavos

Miejsce i data śmierci:
Królewska Przystań; 1 czerwca 266AC


Stanowisko/Zawód:
Starszy nad Okrętami; Lord Admirał; Kapitan Zemsty Królowej Alysanne

Wygląd:
Morgan wyróżnia się z tłumu prostaczków swoim wzrostem, mierzy bowiem prawie sześć stóp i dwa cale, kiedy taki wzrost jest zwykle zarezerwowany dla kogoś ze szlachty. Nie jest ani silnym, ani zręczny, jednak lata pracy przy wiosłach i ciągnięciu lin przyzwyczaiły go do wysiłku fizycznego. Jego pociągła twarz o wysokim czole, wciąż jest przystojna mimo mijających lat i zmarszczek, jednak to podkrążone oczy dodają mu lat. Mimo tego szare oczy nadal pozostają żywe i wiecznie uśmiechnięte, z których trudno wyczytać co zamierza. Długie do ramion ciemne włosy nosi starannie wypielęgnowane, to samo tyczy si krótkiego zarostu, którego końcówki wąsów lekko unosi ku górze i zabarwia na złoty kolor farbą.
Na co dzień zakłada na siebie czarne spodnie, długie do połowy łydki buty z czarnej skóry o wywiniętej cholewie, wiązaną białą koszulę, czerwony płaszcz ze złotymi guzikami i czerwony kapelusz. Gdy spodziewa się walki zakłada prostą koszulę kolczą i półhełm, na który zakłada kapelusz, uzupełnia to wszystko naramiennikami i nagolennikami. Lewe ucho przebił sobie złotym pierścieniem, a kilka straconych zębów zastąpił złotymi, którymi może w razie potrzeby zapłacić.

Osobowość:

Kapitan na co dzień jest skorym do żartów i wiecznie uśmiechniętym mężczyzną, którego trudno wyprowadzić z równowagi. Będąc na dworze stara działać się w interesie swoim i swojej rodziny, ale nadal jest wiernym poddanym królestwa. Kocha żonę, dałby się za nią zabić, jednak znał też inne kobiety w swoim życiu.
Kiedy dochodzi do walki staje się kompletnie innym człowiekiem. Cierpliwy, przebiegły i chłodno kalkulujący siły. Uparty w swoich rozkazach i okrutny dla tych, którzy ich nie wykonują.
Jest uważany za niebezpiecznego, jednak nie we władaniu bronią, ale w tym, że jest nieprzewidywalny, może bowiem w jednej chwili śmiać się z żartu, a w drugiej wyciągnąć miecz i odciąć dłoń towarzyszowi. Wśród swoich podkomendnych stara się wzbudzać szacunek z domieszką strachu, by nie zapomnieli kto nimi dowodzi. Mimo tego co jakiś czas organizuje kapitanom spotkania w swojej karczmie.

Historia:
]Morgan przyszedł na świat w Braavos, 223 lat po Lądowaniu Aegona Targaryen, wedle rachuby czasu Westeros. Urodził się w raz w rykiem Tytana obwieszczającym zachód słońca, co jedna z ciotek Morgana wzięła za dobry znak. Jego matką była najmłodszą z czterech córek posiwiałego i zmęczonego handlarza owoców morza, który chciał by jego pociechy miały w życiu lepiej niż on. Kiedy pozostałe córki przynosiły dumę ojcu, wżeniając się w pomniejsze rody Braavos i dając swoim mężom silnych synów oraz piękne córki, to matka przyszłego kapitana prezentowała się w ich świetle blado. Uciekała z domu, pojedynkował się na cienkie miecze ze zbirami w kolorowych strojach i pijała w każdej portowej karczmie z czarnymi jak smoła Letniakami oraz kudłatymi Ibbeńczykami, a gdy zaszła w ciążę uparcie nie chciała powiedzieć kto jest ojcem, zdradzając tylko, że był czarnowłosy i brodaty. Dziadek, mimo początkowej niechęci do wnuka, musiał go wychować i dać dach nad głową, a gdy ten osiągnął odpowiedni wiek zaczął pomagać mu w sprzedaży owoców morza w obu głównych portach miasta.
Wszystko zmieniło się niedługo po ósmym dniu imienia Morgana. Dziadek liczył zysk z dnia, matka wymieniała się plotkami z siostrami, które postanowiły dziś ich odwiedzić, a Morgan bawił się rycerzem o ruchomych częściach, którego dostał na urodziny. Wtedy drzwi domu otworzyły się z hukiem i do środka wkroczyło kilku uzbrojonych, z brodaty jegomościem na czele. Dziadek już zerwał się ze swojego miejsca, by bronić rodziny, ale brodacz powstrzymał go ruchem dłoni, oznajmiając bez ceregieli, że przypłynął po dziewczynę i dziecko. Dziadek udał się z jegomościem na stronę, a po dłuższej chwili wrócili, po czym dziadek oznajmił rodzinie, ze Morgan i jego matka popłyną z brodaczem. Obyło się bez zbędnych protestów, spakowali najpotrzebniejsze rzeczy i udali się do Szachownicowego Portu. Nim weszli na pokład wielkiego, czarnego dromonu brodacz wyciągnął do Morgana dłoń i przedstawił się jako Edward Thatch, jego ojciec.
W odradzającej się po Rebelii Tyrellów Królewskiej Przystani młodemu Morganowi żyło się dość dobrze, jak na wówczas panujące. Opuścił Braavos bez żalu, nie miał bowiem tam zbyt wielu w swoim wieku przyjaciół, ponieważ ciągle musiał pomagać dziadkowi w interesach, ale w stolicy Królestw Zachodzącego Słońca znalazł w końcu rówieśników z którymi spędzał niemal całe dnie, oczywiście po nauczeniu się wspólnej mowy, co przez jego charakter zajęło mu trochę czasu. Kiedy skończył ojciec postanowił, że zostanie chłopcem okrętowym na jego statku, by nauczył się fachu żeglarza i po jego śmierci został kapitanem „Zemsty Królowej Alysanne”. Morganowi spodobała się tak perspektywa, ponieważ jak dotąd pomagał tylko matce w karczmie, którą otworzyła po przybyciu do miasta. Całymi dniami szorował pokład, tak że dało się z niego jeść, a wieczory przesiadywał z ojcem, który opowiadał mu o swoich podróżach i uczył walki na morzu. W końcu gdy skończył 20 lat wziął tobołek z  najpotrzebniejszymi rzeczami, trochę pieniędzy i wyruszył w podróż. Trafił na Szczypcową Wyspę, gdzie zatrudnił się w tamtejszej stoczni, by pomóc w budowie statków. Pewnego dnia, w czasie przerwy, do stoczni zawitał dziedzic lorda Szczypcowej Wyspy, Sauron Celtigar. Zagadnął on do Morgana, z pytaniem gdzie zarządca, a ten bez ogródek oświadczył, że pewnie leży gdzieś pijany. Ta odpowiedź tak spodobała się młodemu dziedzicowi, który najwyraźniej takiej oczekiwał odpowiedzi, że zaproponował Morganowi noc w zamku. Ten oczywiście nie odmówił, a gdy po kolacji przechadzał się po zamku wpadł na pannę o valyriańskiej urodzie. Przedstawiła mu się jako Jaleara Waters, bękarcia córka lorda Celtigara. Wpadła mu w oko, zresztą z wzajemnością, a po trzech latach ich znajomości poprosił ją o rękę. Pobrali się w obrządu Siedmiu, choć Thatch początkowo upierał się przy obrządu Pana Światła, ale w końcu poddał się. Ich małżeństwo z czasem zostało pobłogosławione pięcioma synami i trzema córkami.
W 251AC Sauron wezwał go do siebie. Kiedy spotkali się w cztery oczy Celtigar zaproponował Morganowi dowodzenie dwiema z ośmiu galer, którymi zamierzał wybrać się na wyprawę. Morgan, jako dobry brat Celtigara, nie odmówił mu i kilka dni później wypłynęli, na początku udając się do Sisterton, gdzie dołączył do nich Billy Stone, bękart ze Słodkiej Siostry, którego z czasem zaczęli przezywać Słodkim Billy’m. W końcu przepłynęli Stopnie i znaleźli się na Morzu Letnim. Mimo sztormów, ich mała flota dotarła na Wyspy Bazyliszkowe, gdzie z zaskoczenia słynną Kurwią Szparę, a potem Chlew. Po zebraniu łupów zdobytych na złupieniu pirackich nor flota Celtigara przybiła do brzegów Sothoryos na Przylądku Bazyliszkowym. Musieli jednak szybko opuścić brzegi zielonego kontynentu, kiedy to przez choroby stracili niemal po połowie załogi każdego ze statków, a ataki cętkowanych ludzi przybierały coraz bardziej na sile. Widząc znikające za horyzontem brzegi Morgan zrozumiał, że nauki ojca przydały mu się. Wrócili na Szczypcową Wyspę, ale niedługo potem lord Celtigar opuścił ten padół łez, przez co Sauron musiał opuścił ich kompanię, ku żalowi Morgana i Bękarta ze Słodkiej Siostry.
Lata mijały, w czasie których Morhan i Bękart polowali na przemytników, i piratów, aż w końcu przyszedł 256AC. Wówczas odszedł Edward Thatch, niegdyś szerzej znany jako „Czarnborody”. Niedługo później za mężem podążyła matka Morgana, przez co on musiał zająć się utrzymaniem „Zemsty Królowej Alysanne”, a Jaleara karczmą prowadzącą wcześniej przez matkę kapitana, oczywiście Morgan razem z dziećmi pomagał żonie. Mimo początkowych trudności w końcu wyszli na prostą i żyło im się dostatnio z przychodów karczmy, która stała się jedną z większych w Królewskiej Przystani. Rok później, ku zaskoczeniu rodziny, najbliższych przyjaciół i samego Morgana, król Viserys zaproponował mu miejsce w Małej Radzie, jako Starszy nad Okrętami, gdzie miał zastąpić lorda Velaryona, który odszedł oburzony w tym samym roku. Nie odmówił oczywiście, choć przez pierwsze trzy miesiące przychodził na spotkania Rady spięty, ale w końcu przyzwyczaił się do tego kiedy zwracano się do niego „lordzie Morgan”, a nawet polubił to. Niedługo potem jeden z jego najmłodszych synów został giermkiem wędrownego rycerza, a najstarsza córka wyszła za rycerza na włościach. Pierwszym jego krokiem było zastąpienie ówczesnych zielonych kapitanów statków na weteranów morskich, który przeżyli w swoim życiu przynajmniej kilka bitew i sztormów. Mianował też kapitanem jednego z dromonów Słodkiego Billy’ego, a jeden z jego synów został kapitanem galery, chciał bowiem by Flota była lojalna mu. Drugim krokiem było rozkazanie budowy skorpionów, balist i katapult na każdym okręcie wojennym. Wszystkie galery miały mieć po kilka skorpionów na pokładach, a dromony, a także większe galery, po baliście lub katapulcie na dziobie bądź rufie. Zaczął też przeprowadzać niemal codzienne inspekcje statków. Postawił bowiem sobie za cel, by Flota Królewska pod jego rozkazami była gotowa do odparcia każdej burzy przybywającej z morza.


Umiejętności:
Wrodzone:
 

Wyuczone:
 

Wyposażenie:
Płaszcz z rękawami i kapelusz
Krótki, zakrzywiony miecz z qohorickiej stali
Wyważony sztylet do rzucania
Okrągła tarcza
Lekki pancerz
Czarny dromon "Zemsta Królowej Alysanne"
Myryjski dalekowidz


Ostatnio zmieniony przez Kapitan Morgan dnia Sro Mar 08, 2017 11:43 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Kapitan Morgan <zginął w pożarze>   Sro Mar 08, 2017 11:32 pm

Akcept (+5pkt.)
Pan z Tobą!
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
 
Kapitan Morgan <zginął w pożarze>
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Kapitan Morgan - gra w kości

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Karty Postaci-
Skocz do: