IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Jacques Dondarrion

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Jacques Dondarrion

avatar


PisanieTemat: Jacques Dondarrion   Pią Kwi 14, 2017 10:33 pm

Godność:
Jacques

Ród:
Dondarrion

Wiek:
28 dni imienia

Miejsce urodzenia:
Blackhaven

Stanowisko/Zawód:
Lord Blackhaven

Wygląd:
Był to wysoki na sześć i pół stopy jegomość o bystrym, nieprzeniknionym spojrzeniu, szlachetnej prezencji, wyprostowanej postawie oraz smukłej sylwetce. Jego czerep skrywały kręcone kołtuny rozpierzchnięte na wszystkie strony świata, zupełnie jakby uderzył weń heraldyczny piorun Dondarrionów. Zęby mężczyzny choć utrzymywane w bardzo dobrym stanie, były w paru miejscach ukruszone na skutek uderzeń.
Włosy jego odcień miały ciemniejszy od piwa, ale jaśniejszy niźli drewno. Oczy natomiast miał wyblakłe, a białko w nich przekrwione. Tęczówki z kolei nieco ciemniejsze od łupka, jednak jaśniejsze od smoły. Ciało miał on poharatane bardziej od wielu wielkich wojów. Niektórzy twierdzą, że śmierci unikał cudem - niektórzy powiadają, że krew Dondarrionów jest zbyt mocna, aby opuścić ciało po paru zadrapaniach. Pod kępką swych długich włosów skrywa on bliznę, wiodącą od potylicy, aż po samą skroń, jednakowoż czesze się w sposób na tyle umiejętny, coby nie odkrywać jej przed nikim. Na jego kościstych dłoniach, oprócz wyraźnie zarysowanych ścięgien, można było zaobserwować również sieci małych blizn, jakby zaczerwienionych nitek. Na żebrach miał on potężną ranę - pamiątkę po starciu z bandytami, którzy to sześć wiosen temu napadli go na leśnym trakcie.
W odróżnieniu od wielu swoich krewnych, Jaques sporą uwagę przywiązywał do swojego wyglądu, o czym było już pośrednio w tym opisie wspominane.
Na ogół przyodziewek starał się dobierać szczególnie starannie. Jego najczęstszy ubiór stanowi pewna kruczoczarna, lniana koszula. Czasem również narzucona jest na nią kolcza koszula, czy też nieco rzadziej, dla reprezentatywności, płytowa zbroja. Jaques bowiem nie stroni od walki. Co zresztą doskonale przejawia się w jego ruchach i sprawności fizycznej.  
Z ciemnej tonacji przyodziewku Dondarriona wyłamuje się jedynie jego lico - o bladej, ziemistej karnacji, która w żaden sposób nie przypomina rumianego odcienia, towarzyszącego zdrowym osobnikom. Chory jednakże nie jest - po prostu taką ma specyfikacje.

Osobowość:
Bardzo zawiła i skomplikowana. Spojrzenie może budzić konotacje utożsamiające młodego Dondarriona z osobą wiecznie rozmarzoną, żyjącą w swoim własnym świecie, jednakże całkowicie przeczy temu jego czujny słuch. Manifestujący głęboko skrywaną irytację i wzmożoną ostrożność. Charakter postaci można ocenić na, co najmniej, nieprzyjemny, czepliwy i odpychający. Jeżeli już z jego ust dobywają się jakieś, pozornie, pozytywne treści, to są to głównie niezwykle złośliwe kpiny pod przykrywką śmieszności. Jedynym uśmiechem, jaki zna Dondarrion jest ten ironiczny i złośliwy. Chyba już wspominałem o tym, iż jest on niezwykle trudnym w obyciu osobnikiem. Nie sposób go rozgryźć, często motorem jego działań stają się chwilowe kaprysy i zachcianki. Szczególne miejsce w jego sferze psyche piastuje duma podsycana nadmierną pewnością siebie. Młody Dondarrion sprawia wrażenie osobnika zuchwałego, momentami wręcz aroganta. Ma skłonność do niepotrzebnego ryzykancta. Jest ona do tego stopnia silna, że jeżeli nie będzie studzona przez życzliwe mu osoby, prawdopodobnie zaprowadzi go ku zgubie. Raczej ma lotny umysł, lecz czy można nazwać go inteligentnym? Zależy, co kto przez to rozumie - nie siedzi całe dnie w księgach, właściwie to rzadko kiedy najdzie go okazja, by sięgnąć po lekturę. Właściwie to robi to tylko i wyłącznie z obowiązku, ale jednakże czytać i pisać potrafi całkiem nieźle. Ogólnie rzecz biorąc, nie posiada on zbyt wielkiej wiedzy, jednakże skutecznie umie zatuszować jej braki w wymianie zdań. Jest bowiem wyjątkowo bystry, a słowem operuje niezwykle dobrze, co wielokrotnie owocowało się w sferze kontaktów interpersonalnych.


Historia:
Jest to owoc związku Lorda Dondarriona z jego pierwszą żoną. Mimo że warunki materialne rodziny pozwalały mu na bardzo wiele, dzieciak już od najmłodszych lat kradł. Nie miał ku temu żadnych podstaw, a jedynie czerpał z tego porządną dawkę adrenaliny Skrzętnie ukrywał, podbierając co poniektóre, ciekawsze przedmioty z kramów. Powielał ten proceder, aż do pewnego niezbyt miłego incydentu.
Bohater ten po owej przygodzie zwany był "Jacques'em bez krwi", co z całą pewnością nie wróży niczego dobrego.
Chłopi zaczęli tak nań mówić, kiedy to ośmioletni wówczas chłopiec, podczas przechadzki po okolicznym grodzie, skradł jabłko z kramu. Czujna i nieświadoma z kim przyszło jej obcować przekupka w mgnieniu oka męża zawołała, by przegarbował złodziejaszkowi skórę. Ten, owijając w eufemizmy - nieco przesadził. Jacques ledwie co przeżył pręgierz. Cyrulik wzruszył bezradnie ramionami porzucił chłopaka ze słowami na ustach, że nie rokuje on nadziei, a sam mężczyzna, który postanowił wymierzyć samosąd został następnego dnia powieszony na szubienicy. Dzieciak był blady, sporo krwi zeń upłynęło; konał ze cztery dnie i noce, ale wreszcie wbrew medykowi przeżył i żyje po dziś dzień.
Ojciec nie krył zaskoczenia, kiedy po miesiącu doszły doń słuchy, że Jacques przeżył. Pokłosiem tego incydentu było dostrzeżenie przez niego w swoim drugim synu potencjału.

Jacques już od najmłodszych lat szkolił się w jeździe konno, fechtunku i strategicznym myśleniu - jak każdy lordowski syn. Zadbano również o jego książkowe wykształcenie. Szczególną rolę w jego wychowaniu odegrała matka, która stała się dlań wzorcem i autorytetem. Wpoiła w niego zasady, podług których postępuje po dziś dzień.Tylko ona potrafiła okazać mu miłość i tak naprawdę tylko jej zależało na jego dobru. Kochała go bezinteresowną, matczyną miłością.

Dondarrionowie z daleka wyglądali na udane małżeństwo i taka też była opinia poddanych o nich. Przynajmniej pozornie znaleźli oni wspólny język. Ta była mu wierna, posłuszna i uległa - ciągle entuzjastycznie przytakiwała i chwaliła go za każde, nawet najgłupsze posunięcie. Prawda bywa bolesna; kłamstwa są natomiast słodkie i przyjemne dla uszu. Nawet Jacques'owi kłamała o prawdziwych odczuciach względem tego człowieka, budząc tym samym mimowolnie u syna respekt do ojca. Sądziła, że ten nie zrozumiałby, to dlań za trudne, a chłopiec dorastał. Wisiało to w powietrzu nad tą rodziną, jakoby fatum. Przekleństwo fałszu, wyniszczające stojącą za nim kobietę.

Po szesnastym dniu imienia, w jego życiu nie zabrakło również długich chwil strawionych na zabawy, rozrywkę i romanse, niekiedy bardzo kontrowersyjne. Do dwudziestego roku życia Jacques prowadził bardzo hulaszczy i rozwiązły tryb życia - spośród swego rodzeństwa zawsze uchodził za najbardziej rozpuszczonego i najmniej godnego przejęcia rodowej schedy. Począwszy od osobowości i reprezentatywności, a skończywszy na niepożądanych miłosnych ekscesach, w żaden sposób nie nadawał się na godnego posiadacza krwi Dondarrionów. Wszystko to zmieniło się, gdy jego matka zachorowała na suchoty. Syn nie mógł patrzeć na to, jak jego rodzicielka cierpi. Trawiło go to od środka. Chciał jej pomóc i robił to, jak tylko mógł. Wysyłał listy do najróżniejszych części świata o lekarzy, jednakże jego ojciec z nieznanych młodemu Dondarrionowi dotąd przyczyn odmówił zapłacenia za nich. Porzucił wszelaką nadzieję, o czym najlepiej świadczyło to, że kiedy stan jego żony się pogorszył, tej już zaczął rozglądać się za możliwością zawiązania jakiegoś nowego małżeństwa. Co warto podkreślić, szukał jak najkorzystniejszego. Nauki moralne, jakie udzielała Jacques'owi jego rodzicielka, chłopak zaczął wdrażać w życie dopiero po jej śmierci. Nigdy nie mógł sobie darować tego, że ta nie może być świadkiem jego postępowań. Obok szlachetnych cech, które te próbowała mu wpoić, takich jak ofiarność, praworządność czy rozwaga, wkradła się również jedna niepotrzebna - nadmierna skłonność do ryzykowania. Dwudziestoparoletni młodzieniec szafował swoim życiem, tylko po to, aby móc wsławić się jako gwiazdka rycerskich turniejów. Choć Jacques nie był pierworodnym, a jego brat cieszył się nieskalaną opinią wśród poddanych, co niemalże całkowicie uniemożliwiało mu zostanie przyszłym nestorem rodu. Bardzo nad tym ubolewał, ale odrabiał to uczestnictwem we wspominanych wcześniej turniejach. Jeżeli świat nie mógł widzieć w nim potomka szlachetnego, to przynajmniej niech spogląda nań jak na śmiałka, u którego stóp stoi cały świat. Swą zuchwałość przypłacił wieloma bliznami, ale zyskał to, na czym mu bardzo zależało - mianowicie rozgłos.
Parabola jego żywota ponownie sprowadziła go w objęcia cyrulika - podczas jednego z turniejów na skutek cięcia wyprowadzonego przez przeciwnika, padł on ledwie żywy na ziemię. I ponownie los jego był bardzo niepewny. Z tym, że teraz rolę jego matki zastąpiła mu kilkunastoletnia wówczas siostra. Młody Dondarrion przez miesiąc leżał przybity do łóżka. Jednakowoż przeżycie, jakie doświadczył nie wtrąciło jego życia na inne tory - kiedy był już w stanie to robić, zaczął ponownie walczyć, z tym że teraz bardziej treningowo, niż pokazowo.

Ludem z okolic Blackhaven rozporządzał jego starszy brat, który kompletnie nie liczył się ze zdaniem Jacques'a. Nigdy nie utrzymywał on z nim dobrych relacji i ten stan rzeczy nie zmienił się aż do jego śmierci. W dosyć niejasnych okolicznościach został on, prawdopodobnie, otruty. Jego śmierć budziła wiele wątpliwości. Młody mężczyzna, który dotychczas jawił się jako okaz zdrowia pewnego dnia po prostu nie wstał z łóżka. Przyczyny śmierci nie zostały wyjaśnione do dziś, a ojciec Jacques'a, dowiedziawszy się o śmierci jego pierworodnego również nie pozostał na długo na tym padole łez. Wszyscy mówią o tym, że zmarł ze zgryzoty miesiąc po całym incydencie. W rzeczywistości jednak syn, który ciągle miał do ojca pretensje o nieudzielenie pomocy jego matce, bardzo mu w tym dopomógł. Do spółki z rodowym masterem otruli oni niczego nieświadomego lorda. Przy życiu została wówczas jedynie trójka Dondarrionów z głównej gałęzi rodu: Jacques wraz z młodszym bratem i siostrą. Tamci przyznali zgodnie, że to właśnie najstarszy potomek ich ojca ma być głową rodu. Ten nienależący do tych najznakomitszych, ale w gruncie rzeczy porządny, podporządkowany Baratheon'om ród przez ostatnie lata nie zaznaczał się zbyt wielkim śladem w historii Westeros, a jego nestor trawił coraz więcej czasu na siedzenie w księgach. Teraz jest priorytetem stało się kształtowanie strategicznych i ekonomicznych zdolności, by jemu i jego rodowi wiodło się jak najlepiej. Zamienił miecz i tarczę na inkaust i pióro. Ciekawe na jak długo ...


Umiejętności:
Wrodzone: (10 pkt.)
Niespotykana zręczność
Niezwykła inteligencja

Wyuczone stopniowane: (15 pkt.)
Dyplomacja: 1
Dowodzenie: 1
Jazda konno: 1
Kultura i historia: 1
Miecze długie/półtoraręczne 4
Pływak: 1

Wyuczone niepoziomowane (6 pkt.)
Używanie zbroi: Lekka zbroja
Precyzyjne trafienie
Uniki

Wyposażenie:
- Półtoraręczny miecz z wygrawerowaną błyskawicą
- Kolcza koszula z ćwiekowymi elementami
- Poręczny sztylecik
- Codzienna odzież
- Silny koń z siodłem i jukami
- Mieszek z pieniędzmi
- Zestaw opatrunków i leczniczych nalewek od rodowego maestra


Ostatnio zmieniony przez Jacques Dondarrion dnia Pon Kwi 17, 2017 11:17 pm, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Jacques Dondarrion   Sob Kwi 15, 2017 7:11 pm

Akcept (+3pkt.)
Pan z Tobą!
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
 
Jacques Dondarrion
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Karty Postaci-
Skocz do: