IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Torrhen Stark

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Torrhen Stark

avatar


PisanieTemat: Torrhen Stark   Nie Kwi 23, 2017 2:07 pm

Godność:

Torrhen

Ród:

Stark

Wiek:

38 dni imienia

Miejsce urodzenia:

Winterfell

Stanowisko/Zawód:

Dziedzic lorda Correna

Wygląd:

Torrhen jest wysokim postawnym mężczyzną. Gdy się go zobaczy pierwszym co się rzuca w oczy jest jego umięśniona postura. Nie jest paniczykiem a twardym mężczyzną, którego stworzyła ta surowa kraina. Jego skóra jest szorstka, a nogi, ręce i klatka piersiowa owłosione bardziej niż u typowego lordzika z Reach. Włosy zwisają falami kilka centymetrów nad ramionami. Ich kolor jest pomieszaniem kasztanu Starków ze złotem Lannisterów. Nosi również krótko przystrzyżoną brodę. Nad ustami nosi prosty, całkiem zwyczajny nos. Oczy koloru stalowego przeszywają zimnym spojrzeniem każdego, na kogo spojrzą. Wyjątkiem jest jego ukochana córka Grace oraz syn Brandon.
Torrhen ubiera się przeważnie w proste szare tuniki, skórzane kurty, kolczugi. Na ważniejsze uroczystości zakłada szary strój przetykany srebrem, z wyszytym Wilkorem.

Osobowość:

Torrhen jest idealistą i realistą w jednym, co wydaje się dość dziwnym połączeniem. Najwyższą cnotą dla niego jest honor i wierność. Nie żyje on jednak w świecie dobra, wróżek i tęczy. Wie, że w prawdziwym świecie ludzie oszukują i mordują, dlatego trzyma karty przy sobie i nie ufa naiwnie każdemu, kto mu się zadeklaruje jako przyjaciel. Nie ufa też zbytnio traktatom. Jedyną siłą dla niego zdolną wyegzekwować sojusze, pakty, traktaty jest siła militarna. Nie oznacza to jednak, że jest gruboskórnym barbarzyńcą nie znającym się na arkanach dyplomacji. Potrafi dobierać słowa i przekonywać do swoich racji.
Najwyższym dobrem dla niego jest ród. Nigdy nie zdradziłby członka rodziny, nawet jeśliby go nienawidził. To samo tyczy się w sumie obcych, bo Torrhen nikogo nigdy by nie zdradził, bo to plami honor. A honor jest dla Torrhena najważniejszy, zaraz po rodzinie oczywiście.
Najbardziej kocha swoje dzieci i żonę. Do ojca czuje dystans. Nie wywyższa się nad służbę i wojsko. Nie musi pokazywać im swojej wyższości, gdyż każdym swoim słowem, ruchem, gestem pokazuje, że jest wysoko urodzony. Niżej postawionych od siebie traktuje z szacunkiem.


Historia:

Torrhen przyszedł na świat w 228 AC w Winterfell. Jako dziedzic został otoczony szczególną opieką. Maester uczył go czytać, pisać, oraz innej wiedzy potrzebnej przyszłemu lordowi. Ojciec zabierał go na konne przejażdżki, ćwiczył z nim walkę krótkim mieczem, wizytował z nim zamki wasali. Tak częste przebywanie ze sobą spowodowało większe wzajemne zrozumienie między nimi. Corren traktował go surowo i zimno, ale Torr wiedział, że ojciec ich kocha, tylko stara się nie rozpuścić zanadto dzieci. I to bardzo słuszne podejście sprawiło, że Torrhen stał się hardy i prawie nigdy nie okazywał uczuć. Wyjątek stanowiły spotkania z matką. Myrcella przez długi okres czasy była jedyną osobą, z którą młody Torrhen mógł szczerze porozmawiać o wszystkim. Przez bliższy kontakt z nią Torr przybliżył się też mentalnie do Południa, zwłaszcza Zachodu, względnie Lannisterów. W wolnych chwilach czytał poezję zabraną z rodzinnego domu przez matkę, oraz inne księgi, jakie można spotkać w domach lordów Południa. Matka starała się go też nauczyć obyczajów panujących poza granicami Północy, aby jej syn nie stał się nieokrzesanym barbarzyńcą.

Od dziecka słuchał opowiadań o rebelii Tyrellów. Może nie było zbytnio co do chwalenia dokonań Starków, ale sama wojna domowa była ciekawa. Bardzo szanował Jonathana Tyrella, o którym mówiono jako o najbardziej honorowym rycerzu Westeros. W końcu wyznawał ten sam etos co on, oraz ci, o których mówią ballady. Im jednak był starszy, tym bardziej tracił zainteresowanie rebelią, a zaczynał zajmować się nauką, kulturą oraz poprawianiem swoich umiejętności bitewnych. Poznawanie przeszłości zeszło na plan dalszy.

Gdy Torrhen osiągnął 13 dni imienia znacznie odróżniał się od rówieśników, synów wasali.
Przede wszystkim z twarzy nie wyglądał jak każdy Północny. Można było dostrzec szlachetne, delikatne rysy Lannisterów. Oczywiście Torr miał wiele z ojca, ale domieszka Lwów dawała o sobie znać. Po drugie maniery, jakich nabył przez długie lekcje z matką, tworzyły podświadomie pewną przepaść między Starkiem a nimi. A może to wynik tego, że jest dziedzicem lorda namiestnika? Poza tym młody Torr był wykształcony w kulturze "Południa", co nie było normą wśród Północnych. Mimo to Stark z całą pewnością nie odziedziczył po Lannisterach egoizmu, próżności i zamiłowania do złota. Zawsze lubił ubierać się skromnie, surowo, tak jak mają to w zwyczaju mieszkańcy Północy. Zawsze nosił przy sobie prosty miecz zabrany ze zbrojowni straży ojca.

Podróże jakie czynił z ojcem mocno wpłynęły na młodego Torra. Pokochał mroźną, ponurą północ. Coś go ciągnęło do tajemniczych pagórków, lasów i potężnych i gęstych, ale też i czasami rachitycznych, do pradawnych, miejsc, w których mogą czaić się Dzieci Lasu, do ruin niezdobytych twierdz Pierwszych Ludzi. Tak, Torrhen był prawdziwym Starkiem, który całym sercem kochał swoją krainę.

Przez dystans, jaki Torr utrzymywał z rówieśnikami, nie miał on wielu prawdziwych przyjaciół. Czas do osiągnięcia osiemnastu dni imienia spędzał wesoło, aktywnie i wartościowo, ale w małym towarzystwie. Wszystko zmieniło się w owym roku 246AC, kiedy to na Pyke odbył się turniej. Ojciec pozwolił mu się tam udać, więc Torr wziął ze sobą kilkunastu ludzi i ruszył w podróż.

Pyke nie zrobiło na nim dobrego wrażenia. Nagie wyspy, bez roślinności, miasto ponure. Jedynym widokiem godnym uwagi zdawało się być same morze oraz potężne fale. Arena była ładnie uszykowana, ale nie było to to samo, co widział swego czasu w Lannisporcie. Torr czuł się obco, tym bardziej, że był sam z rodziny. Postanowił zająć miejsce obok jakiegoś rodu z Północy. Trafił na Manderlych. Lord od razu go rozpoznał, jako że Torr bywał u niego wraz z ojcem. Rozmawiali o polityce, o ekonomii i historii. Podczas pogawędki młody Stark coraz to spoglądał na córkę lorda Manderly, Wynafryd. Imię nie było zbyt ładne, było wręcz odpychające, w sumie tak jak córka. Cóż, współczuł tylko biednemu Manderly'emu, ciężko mu będzie znaleźć jakiegoś naiwniaka czy desperata, który zgodzi się na ten mariaż. Zostawało mu tylko polityczne małżeństwo.

Po skończonym turnieju Maderly postanowił odwiedzić Winterfell, dlatego posłał kruka z uprzedzeniem o swoim przyjeździe. Całą więc drogę Torr spędził w tym towarzystwie. Po powrocie pierworodny Correna z racji bycia dziedzicem brał udział w obradach, jakie prowadził lord Stark z lordem Manderym. Na jednym z nich trafił go grom. Jego ojciec zaaranżował zaręczyny Torrhena z Wynafryd! Zatkało go na dłuższą chwilę, ale nikt tego nie zauważył, bo i tak nie zapytano go o zgodę. Stanął przed faktem dokonanym. Honor kazał mu też przyjąć to z pokorą i nawet nie zwierzył się ojcu ze swoich opinii na temat urody tej damy. Wiedział, że to małżeństwo jest dobre dla rodu, a ród jest przecież najważniejszy. Tylko matka znała uczucia syna. Ślub był skromny, wesele niezbyt huczne. Wszyscy koledzy Torra zdawali sobie sprawę z nieszczęścia młodego wilka. Jedynie Wynafryd i jej przyjaciółki wyglądały na szczęśliwe. Z okazji tej uroczystości Torrhen dostał od ojca miecz zdobiony na ostrzu i tamże posrebrzany w żłobieniach, oraz z jednym końcem jelca zakończonym rzeźbioną głową wilkora, a drugą lwa.

Od tego czasu życie Starka upływało spokojnie, acz pracowicie. Spłodził najpierw syna, potem córeczkę. Bardzo kochał swoje dzieci, do żony też się przyzwyczaił. Honor zabronił mu zdradzać żonę, więc nigdy nie dorobił się bękartów.
Pewnego dnia podczas spaceru z córeczką i synem poza murami Winterfell wydarzyło się coś strasznego. Torrhen szedł spokojnie i obserwował kłaniających mu się prostaczków. Obejrzał się na Grace aby się do niej uśmiechnąć, ale nie zauważył jej. Poczuł zimno, mimo ciepłego ubrania. Zesztywniał na ułamek sekundy, ale od razu wydał rozkaz strażnikom jak najszybszego przeszukania okolicznych uliczek. Syna zostawił z przyboczną gwardią, zaś sam skoczył z jednym z zamkowych strażników w jeden z zaułków. Dzięki bogom nie musiał szukać długo. Znaleźli ją za jakąś oberżą przywaloną przez pijaka. Na szczęście zdążyli nim doszło do gwałtu. Jego człowiek odciągnął niedoszłego gwałciciela od Grace, a on sam podbiegł do niej, wziął ją na ręce i zaniósł do zamku.
Od tej pory jego córka się zmieniła. Stała się bardziej męska, zaczęła trenować walkę mieczem, ścięła włosy. Torr początkowo uważał to za mijający kaprys, ale z czasem zrozumiał, że raczej nie wychowa sobie damy. Zaakceptował to i nie robił specjalnych wyrzutów córce, zwłaszcza po tym co przeszła.
Bardzo tęsknił za nią, gdy decyzją jego ojca, Grace została wysłana na wychowanie do Reyne-Lannisterów. Wiedział jednak, że kontakt z rodziną w bardziej cywilizowanym świecie niż surowa Północ zrobi jej dobrze.



Umiejętności:

Niezwykła inteligencja

Niespotykana zręczność

Dyplomacja II

Zastraszanie II

Kultura i Historia I

Dworskie wychowanie

Krótki miecz III

Używanie Zbroi: średnia zbroja

Wykorzystanie Zbroi

Dowodzenie II

Jazda konna I


Wyposażenie:

prosta kolczuga i skórzana zbroja

krótki miecz zdobiony

bukłak wina ze złotym arborskim

sygnet rodowy

pergaminy, atrament i pióro



Ostatnio zmieniony przez Torrhen Stark dnia Wto Kwi 25, 2017 11:05 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Marion Tully
Królowa Rebeliantka, Dekoratorka Wnętrz
avatar


PisanieTemat: Re: Torrhen Stark   Pon Kwi 24, 2017 10:13 pm

Akcept! (+5 pkt.)
Powrót do góry Go down
 
Torrhen Stark
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» jim stark || dawid auguscik

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Karty Postaci-
Skocz do: