IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Hother Snow

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Hother Snow

avatar

Przydomek : Mózgotrzep

PisanieTemat: Hother Snow   Pon Maj 08, 2017 11:16 pm

Godność:
Hother Snow, choć częściej mówią na niego Mózgotrzep

Ród:
Bękart Jona Umbera

Wiek:
20 Dni Imienia (ur. 3 stycznia 246)

Miejsce urodzenia:
Wieś niedaleko Ostatniego Domostwa

Stanowisko/Zawód:
Bękart, więc zasadniczo brak.

Wygląd:
Mimo bękarciego nazwiska Hother to Umber całym ciałem i pełną gębą. Jest rosły jak niedźwiedź, muskularny jak tur i szeroki w barach niczym półtora przeciętnego męża. W co niższych izbach głową potrafi niemalże sięgać powały, gdyż liczy sobie prawie siedem stóp wzrostu. Jest też całkiem przystojny z twarzy, do tego wzorowo zarośnięty gęstą, kasztanową brodą, która jak sam mówi, niejedną dziewkę doprowadziła do szaleństwa gdy sprawiał jej przyjemności. Oczywiście na chwilę przed tym jak ją wychędożył już po męsku i zwyczajnie. Owłosienie ciała ma podobnej barwy jak zarost i bujne, zwłaszcza na potężnej klatce piersiowej. Włosy na głowie nosi długie aż po łopatki, dla wygody wiążąc je często w końską kitę. Brązowe oczy łypią srogo spod gęstych brwi.

Ruchy Hothera są zamaszyste i raczej mało ostrożne, choć chwyt ma pewny, a uścisk bezapelacyjnie mocny. Ubiera się prosto, bo i jako bękarta na niewiele go stać i niewiele mu dają. Ot płócienne koszule i spodnie, czasem jakieś znoszone futra po przybranym, legalnym rodzeństwie. Do noszenia barw Umberów oczywiście nie ma prawa. Do boju zakłada kolczugę, którą wygrał w karty od swojego ojca i rogaty hełm okularowy z kapturem kolczym. Przy sobie nosi wielki dwuręczny topór, a przy pasie drugi mniejszy, jednoręczny. Zwyczajnym ludziom do dobijania okutych w stal zbrojnych potrzeba mizerykordii lub sztyletu, który można wrazić we wrażliwe punkty, jemu zaś zazwyczaj wystarcza owy toporek i brutalna siła.

Osobowość:
Hother to Umber. Mimo bękarciego nazwiska. To powinno wystarczyć każdemu kto pyta o jego charakter i osobowość. Nawet jeśli czyjś wzrok cudem przegapiłby jego osobę, co nie jest łatwe ze względu na to że nad większością ludzi góruje o co najmniej dwie głowy, to odnaleźć go można po głosie tubalnym i niebywale na przemian się to srożącym, to przechwalającym. Przechwala się bowiem często, zwłaszcza na temat wigoru swoich lędźwi i rozmiarów swojej męskości. Śmieje się równie gromko i głośno, nie wstydzi sie beknąć lub puścić bąka, a wręcz im one głośniejsze tym bardziej w jego opinii honorowe i godne pochwały. Czasem brak mu poczucia humoru na własny temat gdy żarty dotykają jego dumy mężczyzny, ale mimo wszystko posiada pewną rubaszną i wesołą stronę charakteru. Jest porywczy i skory do gniewu w którym bywa okrutny, choć nie znęca się nad ludźmi dla zabawy, po prostu albo ich rozłupuje toporem, albo też nie. Przeciwników stawiających mu godny opór szanuje i respektuje, a nawet jest w stanie się z nimi pogodzić, oczywiście tuż po tym jak zaznaczy swoje zwycięstwo w bójce spowodowaniem jakiegoś długotrwałego urazu.

Generalnie jest prostym mężczyzną. Lubi dużo jeść, jeszcze więcej chędożyć, a zdecydowanie najwięcej czasu spędza na piciu i bójkach. Jednocześnie jest godny zaufania i posiada honor wojownika. Nie walczy nieuczciwie jak ostatni tchórz, nie knuje też za niczyimi plecami, choć tutaj można byłby się sprzeczać czy to efekt honoru czy braku obycia. Mimo iż stosunkowo późno trafił do Ostatniego Domostwa do Umberów, a Starków nigdy nie widział, to za oba rody oddałby swoje życie. Jedno jeszcze trzeba przyznać Hotherowi - jak na nieokrzesańca jakim de facto jest, ma bardzo ładny głos i potencjał by stać się kiedyś wspaniałym śpiewakiem ballad o własnych przygodach.

Historia:
Hother urodził się w mało dostojnych okolicznościach i miejscu, bo w skromnej wiejskiej chacie niedaleko Ostatniego Domostwa, co znaczyło że była ona jeszcze biedniejsza niż zwykła być przeciętna chłopska chata w Siedmiu Królestwach. Mówiąc szczerze, nie był synem swojego ojca i było to widać, gdyż był to człowiek raczej mikry i niepozorny. Hother był synem nikogo innego jak tylko Jona Umbera, wysoko urodzonego i rodem z Ostatniego Domostwa, a przy tym człowieka którego lędźwia do dzisiaj korzystały z obalonego przed wieloma laty Prawa Pierwszej Nocy. Co prawda Jon Umber nie był lordem, a "tylko" synem, ale któż śmiałby odmówić? Jego matka miała takiego pecha, że w całej okolicy słynęła z urody. A ojciec jeszcze większego, że z kobietą taką sławą się cieszącą, zdecydował się ożenić. Cóż mógł zrobić, biedak i konus? W końcu jak przybędzie do ciebie człowiek niemal dwa razy od ciebie wyższy i będący synem twojego suwerena, to po prostu nie odmawiasz. Po prostu. Chyba, że życie się sprzykrzyło i śpieszno z tego świata odejść, ten jednak był do niego widać jeszcze przywiązany. O dziwo, matka była całkiem ucieszona z wizyty olbrzymiego mężczyzny, zwłaszcza gdy było już po wszystkim i gruntownie zaspokojona wzdychała na sienniku.

Dziewięć miesięcy potem z jej wzdychania narodził się syn, któremu nadała na imię Hother. Ot po jego dziadku. Od najmłodszych lat mimo skąpej chłopskiej diety, Hother wyrastał na ogromnego mężczyznę o porywczym i ognistym temperamencie. Nie zdawał sobie sprawy ze swojego pochodzenia, nawet ojciec bał mu się je wyjawić. I choć okazywał mu niechęć na każdym kroku, bał się podnieść na niego ręki bojąc się, że jego żona poskarży się olbrzymiemu mężczyźnie który nawiedził ją pamiętnego wieczora po weselu. Hother tymczasem dorastał dalej i rósł jeszcze większy. Rwał się do bitki na każdym kroku, aż z biegiem czasu każdy we wsi nosił ślady po spotkaniu z jego pięścią, nogą lub głową. A to wybity ząb, a to złamany nos, to w końcu źle zrośnięta po przetrąceniu ręka albo niezdolność do utrzymania moczu lub stolca w najbardziej krępujących momentach. Kiedyś gdy miał piętnaście lat chciano go zlinczować jak wracał pijany z gospody, na czele bandy wściekłych chłopów stał jego przybrany ojciec. Co tu dużo opowiadać, Hother bardzo się wkurwił, że nachodzą go podczas spokojnego sikania pod drzewkiem. Ojciec ukłuł go wtedy widłami. Na niewiele się mu to zdało, bo chwilę potem bękart przyciągnął go do siebie i potężnym ciosem wybił mu z głowy durne pomysły. Przez uszy i razem z mózgiem. Widząc to strwożeni chłopi odstąpili, a Hother jak nigdy nic wysikał się do końca i wrócił do domu, gdzie opatrzyła go matka podczas gdy leżał i chrapał w pijackim stuporze. Nad ranem gdy wytrzeźwiał, trochę się zmartwił. Konus bo konus, no ale jak to tak zabić ojca? Wtedy matka wyjawiła mu jego prawdziwe pochodzenie i Hother wkurwił się jeszcze bardziej niż dnia poprzedniego. Rychło zamiarkował jechać do Ostatniego Domostwa upomnieć się o swoją i jego matki pozycję, co uczynił jak tylko wydobrzał.

Gdy przybył pod bramy Ostatniego Domostwa początkowo go wyśmiano i nakazano spierdalać. Gdy Hother zaczął wrzeszczeć przekleństwa i obrażać matki wszystkich strażników na murach, szyto nawet w niego z łuku, ale po chwili wrócił zasłaniając się trzymanymi w obu rękach tęgimi gałęziami. Negocjacje przebiegały już około piętnastu minut, do czasu dopóki jeden z synów lorda Umbera nie wyszedł, słaniając się na nogach z przepicia, by przekonać za chędożone wrzaski przeszkadzają mu w libacji. I gdy już miał spuszczać łomot żołdakom, dostrzegł człowieka stojącego u dole murów. Łut szczęścia chciał, że synem tym był Jon Umber. Wtedy po raz pierwszy w życiu Hother zobaczył mężczyzne dorównującego mu posturą, górującego nad żołnierzykami jak byk nad cielętami. Przez następne minuty Jon Umber i Hother srożyli się na siebie wzajemnie, aż Umber stwierdził że nie będzie znosił wrzasków jakiegoś mlekonosego gówniarza i oświadczył, że idzie spuścić mu tęgi wpierdol. Matka próbowała obu rozdzielić, dopóki pierwszy raz jak ojciec z synem zgodziwszy się ze sobą, nie przywiązali jej pasem Umbera do gałęzi, które przyniósł ze sobą Hother. Następującemu po tym tytanicznemu pojedynkowi przyglądała się już połowa Ostatniego Domostwa. Hother po raz pierwszy walczył z równym sobie przeciwnikiem, ale był już wtedy relatywnie trzeźwy i pełen młodzieńczej werwy, podczas gdy jego ojciec świeżo pijany i na kacu po piciu wczorajszym. Walka trwała dobre dziesięciu minut, podczas których Hother wybił Jonowi trzy przednie zęby i złamał piszczel potężnym kopnięciem, zaś Jon przetrącił Hotherowi nos i zwichnął kostkę. Kolejne pięć minut toczyli zapasy leżąc oboje na ziemi. W końcu Jon Umber padł z wycieńczenia, pokonany młodzieńczą werwą swojego syna. Właśnie wtedy z jego zakrwawionych ust wydobyło się długo wyczekiwane zdanie.
- Kurwa, może i faktycznie jesteś moim synem.

Tak oto Hother został przyjęty na wychowanie do Ostatniego Domostwa, razem z matką która od tamtej pory służyła w zamkowej kuchni i częściej odwiedzała łoże Jona Umbera. Sam jej syn był od teraz Hotherem Snow. Świeżo upieczony Snow kilka tygodni spędzał zapoznając się z ojcem podczas suto zakrapianych wieczerzy i razem z nim liżąc rany po owym pojedynku tytanów, który ze sobą stoczyli. Zaczęto uczyć go czegoś więcej niż tylko młócenia cepem. Nieco utemperowano tam też jego ognisty charakter, choć do dzisiaj pozostał człowiekiem o niewyparzonym języku i nieokrzesanym obyciu. Uczono go między innymi walczyć, co mu chyba najbardziej odpowiadało, ale też z ciekawością słuchał opowieści o dawnych czasach i wielkich wojownikach, a także o honorowym rodzie Starków. Hother szybko przywiązał się zarówno do Umberów, jak i do Starków. Nigdy tych drugich nie widział, nie dość że rzadko odwiedzali oni Ostatnie Domostwo, to Hother jako bękart nie miał przywileju uczestnictwa w wielkich ucztach. Mimo to  mnogość pochwał do Starków, jaką karmił go obok miodu i piwa Jon Umber, uczyniła go jednoznacznie i nieodwołalnie ich lojalnym człowiekiem.

Gdy pewnego razu wrócił do wsi w której się wychował, żeby jeszcze raz pochędożyć lokalne dziewki, za którymi tęsknił w stopniu równym jak one za nim, chłopi po raz kolejny chcieli go zabić, albo przynajmniej porządnie obić. Gdy tym razem powtórzył swój wyczyn z ojcem na kilku kolejnych wieśniakach, a dwóch następnych nadział jednym ciosem na te same widły, nieodwołalnie dali mu spokój. Do niego samego zaś przylgnął przydomek Hothera Mózgotrzepa. Stoczył w swoim życiu jeszcze kilka potyczek z Dzikimi, którzy przemknęli się obok Muru na ziemie Północy i zdążył ich znienawidzić. Nie narzekał jednak, bo dane mu było wypróbować jego zdolności bojowe.

W wieku dwudziestu lat pod wpływem opowieści o Starków i swoim braku cierpliwości do usiedzenia na jednym miejscu, zdecydował się że czas opuścić ciepły kurwidołek. Jako, że połowa Ostatniego Domostwa miała dość jego temperamentu, jego dziadek Hother z radością przystał na pozbycie bękarciego i kłopotliwego imiennika z zamku, mimo protestów Jona który tracił tym samym najważniejszego kompana do picia. Tak oto Hother wyruszył w drogę na południe, ze swoim wiernym toporzyskiem i wydartą ojcu w kartach kolczugą, choć niestety pieszo. Co prawda zwinął ze stajni osiołka, ale już pod wieczór gdy osiołek załamał się pod jego ciężarem, z braku mięsiwa pod ręką zdecydował się go zabić i zjeść. Przynajmniej zdobył w ten sposób dodatkowe zapasy, choć musiał targać truchło przez trzy dni, dopóki nie stwierdził że śmierdzi już za bardzo by z niego żreć. Nie niepokojono go po drodze zanadto i podróż przebiegała całkiem spokojnie, choć większość pieiędzy które dostał na drogę przepił i przegrał w karty. W końcu dnia pewnego, na horyzoncie objawiły mu się mury zamczyska znacznie większego od Ostatniego Domostwa, które okoliczni chłopi nazwali długo wyczekiwanym mianem - Winterfell!

Umiejętności:
Wrodzone
Nadludzka siła (+7)

Wyuczone poziomowane
Walka wielkim toporem III (+6)
Walka wręcz II (+3)
Zastraszanie II (+3)
Walka jedną bronią (+1)
Pieśniarstwo (+1)

Wyuczone niepoziomowane
Wykorzystanie średniej zbroi (+2)
Upór byka (+2)
Potężny cios (+2)
Mocna budowa (+2)
Wielka wytrzymałość (+2)
Walka na oślep (+2)

Wyposażenie:
Wyposażenie bojowe:
- Srogi dwuręczny obusieczny topór o długim stylisku
- Mniejszy toporek jednoręczny
- Prosta kolczuga do kolan w imponującym rozmiarze i z takiej liczby kółek, z jakiej dałoby się zrobić dwie kolczugi dla przeciętnego człowieka
- Rogaty hełm okularowy (typu "Wiking")

Zapasy i rzeczy podróżne oraz użytku codziennego:
- Mocne skórzane buciory i prześmierdnięte onuce
- Wielka skórzana w której trzyma swoje wymienione poniżej rzeczy
- Odzież na zmianę: płócienne koszule i spodnie, wynędzniałe futra po legalnym rodzeństwie
- Zapas żywności i picia
- Rzeczy przydatne w podróży: bukłak, nóż, kawałek powrozu, hubka, krzesiwo
- Resztki oszczędności (do osądu Dobrego Pana MG w ilości "Im mniej tym lepiej, choć coś tam symbolicznie")
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Hother Snow   Sro Maj 10, 2017 5:19 pm

Akcept (+5pkt)
Pan z Tobą!
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
 
Hother Snow
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Drzewa Genealogiczne

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Karty Postaci-
Skocz do: