IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Bramy Winterfell

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Hother Snow

avatar

Przydomek : Mózgotrzep

PisanieTemat: Bramy Winterfell   Pon Maj 22, 2017 8:34 pm

***Bramy Winterfell***
Powrót do góry Go down
Hother Snow

avatar

Przydomek : Mózgotrzep

PisanieTemat: Re: Bramy Winterfell   Pon Maj 22, 2017 9:12 pm

4 czerwca 266, południe

Hother w życiu nie domyślał się, że świat jest taki wielki. Co prawda maester Ostatniego Domostwa ostrzegał go, że do Winterfell wiele mil drogi, ale bękart machnął na to ręką lekceważąco. Co tam jakiś uczony człowieczek może wiedzieć, skoro trzyma nos w księgach? Tak przynajmniej myślał. Jak się jednak okazało, uczony czlowieczek miał rację i podróż trwała długo. Hother po drodze zdążył przeżreć oraz przepić (to w szczególności) większość swojego i tak szczupłego majątku. Część przegrał w karty, tak więc niewiele już mu go zostało. Całe szczęście pewnego poranka dojrzał w oddali bryłowate kontury, które jeden z napotkanych wieśniaków ochrzcił długo oczekiwanym mianem. Winterfell!

Po pewnym czasie dalszej wędrówki, Hother dotarł do twierdzy. Była wielka. Większa niż Ostatnie Domostwo, toteż w umyśle bękarta od razu pojawiło się pytanie. Skoro Umberowie są tacy ogromni, a mieszkają w nieporównanie skromniejszym zamku, to jak gigantyczni muszą być Starkowie?  Jak potężni? Hother wychował się w małej wsi, a mieszkanie w warowni na peryferiach cywilizowanego świata niewiele rozszerzyło jego horyzonty, był więc szczerze zdumiony a jednocześnie zachwycony. Zamek Winterfell miał podwójne mury, widział drugi ich rząd majaczący za niższym pierwszym. Oba zwieńczone kamiennymi basztami i wieżami. U stóp murów zaś rozciągało się miasteczko. Przechodząc przezeń, Hother odniósł wrażenie że budynków było więcej niż ludzi. Gdy zapytał o to jednego z mieszkańców, ten powiedział mu z wyraźnym niepokojem w oczach na widok jego sylwetki, że w lecie miasto zawsze pustoszeje. Prawdziwie miało tętnić życiem w zimie, bowiem schodzili do niego ludzie ze wszystkich stron Północy, ze względu na ciepłą aurę tego miejsca. Podobno pod tutejszą ziemią spał smok, którego gorące wyziewy czyniły to miejsce cieplejszym i wilgotniejszym. Hother słuchał tego wszystkiego z rosnącym zdumieniem, ale i podekscytowaniem. Smok? W końcu coś porządnego do rozsiekania toporem! Nie to co jakieś kmioty lub dzicy w płaszczykach z gównianej skóry...

Wielu ludzi patrzyło za nim, mniej lub bardziej dyskretnie, jak beztrosko szedł sobie przez miasteczko w kierunku bram zamkowych. Nic zresztą dziwnego, prezentował się z pewnością groźnie, a przez podniszczony ubiór raczej jak bandyta, niźli szlachetny woj. Wyglądał trochę jak wyrośnięty Głupi Jon z klasycznych baśni opowiadanych przez nianie. Największe wrażenie musiał robić jego olbrzymi topór. Na drzewcach z jednej strony zawiązał sobie swój skórzany wór, w którym targał to czego nie miał na sobie lub w kieszeniach. Ostrze topora stanowiło pomocną przeciwwagę dla dyndającego z tyłu worka. Wyglądał więc na swój sposób niecodziennie.

Zrozumiałe więc, że strzegące bramy małe ludziki w białych płaszczach z szarym wilkorem na piersi, patrzyły na niego z podejrzliwością i przestrachem. Tym większymi, im bliżej nich był. Hother już miał olać ich ciepłym moczem i wejść do zamku, kiedy przypomniał sobie słowa maestera, że nie można ot tak po prostu tego robić. Na ten wypadek dostał nawet list żelazny od swojego dziadka, lorda Umbera, świadczący o jego tożsamości i celu wędrówki. Przypomniawszy sobie to, przystanął i na chwilę zrzucił z ramienia swoje toboły. Nawet taki siłacz jak on, w tym momencie odczuł niespotykaną ulgę z pozbycia się balastu. Popatrzył spode łba na strażników. Nie wiedział nawet jak zacząć z nimi rozmowę, więc łypał tak dobre kilka chwil. Na twarzy jednego widział cieknącą w dół strużkę potu. W końcu zadał chyba najgłupsze pytanie jakie mógł zadać.
- Czy to Winterfell? - jego głos jak zwykle zabrzmiał tubalnie i donośnie
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Bramy Winterfell   Sob Maj 27, 2017 4:39 pm

Stojący pod bramami strażnicy z lekkim niepokojem patrzyli na olbrzymiego, zarośniętego człowieka, który patrzył się na nich bez słowa. Wyglądał jak jakiś Umber, ale przecież Umber - chociaż mógł przybyć bez obstawy - nie przyszedłby pieszo. Daleka to droga z Ostatniego Domostwa. Obecność olbrzyma nie była jednak tak niepokojąca jak mogłaby się wydawać, był w końcu sam, a to było pełne ludzi Starków Winterfell!
- Tak - odpowiedział krótko jeden ze zbrojnych lekko zdziwionym głosem.
Naprawdę? Największy zamek Północy obstawiony ludźmi w barwach Starków, oczywiście, że to musiało być Winterfell! Dużo słów nie wymienili, więc pozostawało czekać na kolejne pytania ze strony przybysza.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Hother Snow

avatar

Przydomek : Mózgotrzep

PisanieTemat: Re: Bramy Winterfell   Sob Maj 27, 2017 5:25 pm

No cóż. Snow nie popisał się zbytnio obyciem i elokwencją, ale nie speszyło go to bynajmniej. Osiągnął swój cel, rozmowa została rozpoczęta. Po odpowiedzi strażnika zdecydował się nie pieprzyć już więcej z czymś, co i tak mu nie wychodziło i od razu przeszedł do rzeczy.
-  Jestem Hother z Ostatniego Domostwa - powiedział, łypiąc na tego który mu odpowiedział. Brzmiało to znacznie dumniej niż przyznanie się wprost do prawdziwego nazwiska -  Hother Snow, syn Jona Umbera- po chwili doburknął jednak szczerze, choć wyraźnie niechętny swojemu bękarciemu statusowi - Przyszłem by zaoferować swoje usługi lordowi Starkowi. Swoje pięści... - tutaj huknął jedną pięścią o drugą, że aż zadudniło - ... i mojego małego przyjaciela - podrzucił do góry swój topór, co w połączeniu z jego własnymi rozmiarami i zawieszonym tobołem, na pewno musiało czynić wrażenie - Mam przy sobie jeszcze innego, znacznie większego przyjaciela, ale jego zostawię dla tutejszych dziewek - zupełnie niespodziewanie huknął tubalnym, serdecznym śmiechem, dokładnie wskazując o jakiego "przyjaciela" mu chodziło. Śmiał się dobre kilkanaście sekund, nie zwracając uwagi na niechybnie osłupiałych strażników. W końcu klepnął się radośnie w udo i spoważniał z powrotem.

- Mam list żelazny od mojego stryja, lorda Umbera - mówiąc to wyciągnął nieco pomięty list z lekko skruszoną, ale wciąż wyraźną pieczęcią Umberów z Ostatniego Domostwa. Była w nim ogólnie dostępna informacja o jego tożsamości i celu wędrówki, w razie jakby ktoś wziął go za grasanta. Okazał ją strażnikom bramy -  Mam też wiadomość do waszego pana. Do jego rąk własnych! -  zastrzegł, ukazując drugi list, wciąż zapieczętowany i zwinięty w rulonik, będący osobistą wiadomością od Lorda Hothera do Correna Starka.
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Bramy Winterfell   Sob Maj 27, 2017 6:15 pm

Strażnicy spojrzeli po sobie znacząco. Czyli jednak Umber, a bez konia bo to bękart... Na podrzucony oręż spojrzeli z respektem, nie mając wątpliwości, że mężczyzna z pewnością umie się nim posługiwać i  niejednego posłał już nim w objęcia śmierci. Żarcik z wielkości przyrodzenia Snowa może wyszukany nie był, ale zwyczajni strażnicy wielkimi erudytami również nie są, a humor Winterfell i Ostatniego Domostwa znacznie się nie różni, tak więc i zbrojni zareagowali śmiechem.
Jeden z żołnierzy przyjął list od Hothera, patrząc na pieczęć, ale nie przełamując jej - w końcu i tak nie umiał czytać - a widząc herb Umberów nie miał więcej pytań.
- Jory zaprowadzi cię do lorda Starka, o ile nasz pan nie jest teraz zajęty - powiedział strażnik, oddając Hotherowi list i zostawiając mężczyznę w rękach swojego towarzysza.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bramy Winterfell   

Powrót do góry Go down
 
Bramy Winterfell
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Księżycowe Bramy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Winterfell-
Skocz do: