IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Olyvar Oakheart

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Olyvar Oakheart

avatar


PisanieTemat: Olyvar Oakheart   Czw Cze 01, 2017 9:11 pm



Podstawowe
  • Godność: Olyvar
  • Ród: Oakheart
  • Wiek: 24 lata
  • Urodzony: Old Oak
  • Wzrost: 182 cm
  • Waga: 68 kg
  • Płeć: Mężczyzna
  • Stanowisko: Lord Old Oak
Charakterystyka

Na swej drodze możemy napotkać różne osoby, a Olyvar należy do takiej, która zachodzi w pamięć. Odznacza się bowiem znakomitymi cechami umysłu. W tym wszech-ogólną zdolnością. Zaradnością, co wynika z radzenia sobie w sytuacji pod naciskiem. W stosunku do innych bywa byle jaki. Pobieżnie mogę opisać, do znajomych i rodziny raczej wyrozumiały, wręcz serdeczny. Do nieznajomych, szczególnie spoza Reach – obojętny i nieufny. Do samego siebie, cóż, ukrywać nie będę – sprawiedliwy w ocenie. Wymaga co chwila nowego, a jednak z wygórowaną pewnością siebie. W kwestii obowiązków także niejednolicie. Cechuje go pracowitość, choć równie mocno nieobowiązkowość. Dosłownie jak z przyrodą. Potrafi dostrzec jej uroki, choć powiedziałbym, iż nie należy do wrażliwych osób. Trzeźwo patrzy na przyszłość i związane z nią życie. Nie stroni od niemożliwych marzeń, choć nie nazywa siebie idealistą. Ostatecznie poruszyć trzeba także kwestię religii. Bądź, co bądź wyznaje wiarę w siedmiu. Powiedziałbym jednak, iż służy Bogom tak mocno, jak mocno chce mu się wstawać rano z łóżka. Od czasu piastowania wysokiego stanowiska, poświęcił także szmat czasu na nauki. Wierzchowce polubił, to i pracy w stajni posmakował. Ciężko go opisać, najlepiej poznać osobiście.

Wygląd

W porównaniu ze starszym bratem – Jonem, Olyvar to dopiero słodki wyrób. Brak mu bowiem krzywizny na twarzy. Takiej okropnej i dosłownej. Gładkiej skóry ma dostatek, na piegi i zmarszczki także narzekać nie może. Jeno powolne zakola się robią, bo widać, że włosy lekko nad czołem wypadają. Choć na moje oko jeszcze z dziesięć lat minie, nim będzie to dobrze widoczne. A przynajmniej teraz zasłania to czarna grzywka – stercząca. A gdy młodziak nie zetnie jej w porę, to jeszcze na proste brwi nachodzi. Na te krzaczki co ponad piwnymi oczętami się rozciągają. Nieopodal prostego nosa. A usta? Blade, często popękane, bo Olyvar za często je przegryza. Choć takie to przynajmniej do odcienia skóry pasują. Jakoby w mleko miał się zaraz zamienić. Sylwetkę w miarę posiada. Bynajmniej nie jest to chodząca kupka mięśni. I kubraczek założy, płaszcz przyodzieje, a nawet w skórzaną, utwardzaną zbroję się wciśnie. Narzekać nie ma sensu. Chodzą w końcu takie plotki, że ta jego żona – Argella, to na wystające kości policzkowe poleciała. Choć jak dla mnie, to uwiódł ją uśmiechem. Często gęsto widać dobrze te dołeczki. Mnie nie oszuka, ja dobrze wiem, że urody można mu pozazdrościć.

Historia

[242 AC]


Nie  był niesforny. Zaprzeczam, gdyż mówiąc o braku dyscypliny – skłamałbym. Miał jeno brata jednego nim skończył dziewięć lat. Imieniem Jon, urodzonego bodajże dwie wiosny wcześniej. Chłopak ten stanowił autorytet. W okresie wczesnej młodości Olyvar stawiał kroki w miejsca, gdzie starszy brat zastawiał ślady stóp. Kroczył wydeptaną drogą. A dziedzic Oakheart nie należał do spokojnych dzieciąt. O, co to to nie. Urwisował i psocił, na potęgę. I możecie powiedzieć, że każde dziecko takie. Bynajmniej! Olyv małpował bratnie rodzeństwo. Tyle i aż tyle. Dlatego skłamałbym mówiąc, iż drzemało w nim nieposłuszeństwo. Wszystek, co niegodziwe sprowadził dziedzic. I w tym szydzenie z bękartów. Przez pierwsze dwa, może nawet trzy lata, owszem. Obydwoje wyśmiewali nieślubne dziecko Alestera. Syna sprzątaczki zamku Old Oak – Harrego Flowersa.

[250 AC]


Po  upływie siedmiu wiosen nastąpił rozłam. Nie żadnego rodu, a więzów rodzinnych. I nie całych, gdyż Olyvar z siostrami nigdy nie obcował. Dziewuchy, które dzieliła różnica dwóch lat, trzymały się razem. Zatracił bowiem kontakt z ważną resztą – braćmi. Dlatego też wydarzenia Harrego i Jona nie pokrywały się z jego własną drogą. Zamiast uwodzenia kobiet i pojedynków, preferował zaciszne miejsce w otoczeniu ramion wuja – Gerlana. Spędzał z nim wiele czasu. Cholera, to za mało powiedziane! Za domem więcej go nie było, jak w nim był. Gdy jeno ktoś pytał, gdzie Olyvar się znajduje, to każdy krzyczał, iż na zapleczu u stryja. I bynajmniej nie była to wina rodziców. Tychże młodzian kochał. Mocno, możecie mi wierzyć. Ich jednak miał na co dzień, od samego urodzenia. A poczciwego wujaszka z grubym brzuszkiem już nie tak od zawsze. Choć z każdym, kolejnym dniem – coraz częściej.

[253 AC]


Cichy smutek nastał z upływem trzech kolejnych lat. Czar prysnął, gdy kościana ręka zabrała wuja tysiąc metrów pod ziemię. Sprawnym ruchem jakoby zapalenie płuc trwało jeden dzień. Olyvar borykał się z przeszywającym smutkiem, choć nadal towarzyszyła mu ciotka. I choć czas leczy rany, młodzian odnalazł sposób na własną rehabilitację. Zaplecze Garlana odwiedzał równie często, co jego za życia. Mieściło się tam bowiem stare składowisko. I to nie byle jakie. Dwadzieścia drewnianych półeczek, uginających się pod ciężarem ksiąg. Najróżniejszych. Ile to Olyv miał już wiosen na karku? Dwanaście? Stanowiło to przełomowy moment w jego życiu. Zapiski na papierze dostarczały bowiem nieprzeciętnie ważne informacje. Oakheart poszerzał wiedzę o zasób fundamentalnych, jak i rozszerzonych faktów. Przyczyniło się to do ujawnienia tak zwanej cechy wrodzonej – geniuszu.

[255 AC]


W okresie dwóch lat po śmierci stryja zadziały się jeno dwie ważne rzeczy. Pierwszą z nich był wypadek Jona. Dziedzic potknął się bowiem o wystający element podłogi, a działające na niekorzyść prawa fizyki spowodowały, iż wypadł za okno. Od tamtego momentu z trudem poruszał ciałem. Nie będę ukrywał, że przeszedł przemianę. Z wysokiego, dobrze zbudowanego człowieka na ledwo żyjące warzywo. Czy tymże faktem przejął się Olyvar? Ano niezbyt. Sprawy braci nie tyczyły go wielce. Współczuł, a i owszem. Nie płakał jednakże na rozlanym mlekiem, nie odwiedzał starszego zbyt często i nie przynosił mu alkoholu na pocieszenie. Wybierając ówcześnie samotną drogę, nie zmieniał kierunku. I to przyniosło drugą, ciekawą rzecz. Zaczął bowiem obcować z innymi osobami. Mężczyznami, trzema. Nie jednocześnie, choć w krótkich odstępach czasu. Trwało to niedługo, zaledwie kilka miesięcy. Doświadczył jednak wielkich emocji. Takich, których nigdy się nie zapomina.

[256 AC]


W wieku piętnastu wiosen Olyvar ożenił się. Ojciec nie negował tejże decyzji. Zakłopotany był bowiem wieloma sprawami, a i przygnieciony szarym faktem paraliżu dziedzica. Alester cholernie pragnął cofnąć czas. Co zaś w młodzieńcu obudziło kolejny tok myślenia. Zaczął rozumować, iż warzywo jakim stał się Jon nie potrafi wiele. Nie będzie dobrym lordem, toteż wypadł z potocznej kolejki. A któż stał w niej następny? Ano właśnie. Oakheart przystąpił więc do tego, co w tamtym okresie potrafił najlepiej. Kochał się i spędzał każdą, nawet najkrótszą chwilę ze swoją ukochaną. Oczywiście pomyślicie sobie teraz – co z faktem minionych mężczyzn? Bowiem Olyvar był dziwną osobą. Nie hamowały go ograniczenia, ani poglądy innych osób. Robił zawsze to, co uważał za słuszne i dobre dla jego istnienia. A w tymże roku wybrał kobietę. Przysiągł jej miłość. Tymże była prawda.

[257 AC]


Nikt nie czekał długo. Nie było takiej potrzeby. Z gorących relacji między dwojgiem nastąpił owoc – błogosławieństwo. Ciężarna nosiła pierwsze dziecko Olyvara. Do samego końca, jak przeważnie bywa – płeć pozostawała niewiadomą. Córka, zdrowa, a jak się później okazało – rozbrykana niczym ojciec za młodu. Nastał czas na kolejne potomstwo. Niemalże identyczne. W odstępie dwóch lat narodził się syn, z którego Olyvar był najdumniejszy na świecie. A po kolejnych trzech wiosnach ponownie córka. W tymże okresie Argella na stałe zamieszkała w zamku Old Oak.

[259 AC]


W przeskoku dwóch lat od wydania na świat pierwszego potomstwa, ojciec Olyvara zachorował. Spotkał go identyczny los, co stryja sześć wiosen wcześniej. Okropna choroba, jaką była gorączka, pozostawiła lorda w bezruchu. Leżał na łożu konając, gdy wirusy atakowały pozostałe części ciała. Stary Oakheart dostawał jedynie mleko na złagodzenie bólu. Żadne, wyższe zioła nie dały rady przezwyciężyć późniejszego zapalenia płuc. Umieranie w agonii trwało kilka tygodni. Poczciwy dowódca nie dawał za wygraną. I choć nawet w ostatnich dniach mówił, iż z nim wszystko w porządku, widać było rzeczywisty stan zdrowia. Prawdziwy smutek i ból ukazał jeno raz w życiu – za czasów wypadku Jona. Nigdy wcześniej i nigdy więcej. Ostatniego dnia piątego tygodnia zmarł we śnie. Zwłoki zostały odpowiednio przygotowane do pogrzebu, którym przewodził sparaliżowany dziedzic. Po niedługim czasie objął stanowisko swego ojca. Czy było ono lepsze? Sam Olyvar nie potrafił stwierdzić.

[261 AC]


Teraz przechodzimy do meritum. Opowiem wam bowiem o okresie najważniejszym. Najszczególniejszym w całym życiu Olyvara. 261 AC był rokiem śmierci Jona. Paraliż, z którym borykał się przez wiele lat, doprowadził go do śmierci. Dla przypomnienia – dwie wiosny wcześniej skonał także jego ojciec. Skutkiem kulminacji był nie tylko smutek młodziana, a także pogorszenie stosunków z matką. Kobiecinką, która widocznie nie dawała sobie rady. Popadła w obłęd. Wystarczyły godziny. Rzucała przedmiotami jakoby miały latać, bądź zawisnąć w powietrzu. Końcem końców trafiła pod opiekę medyczną. Olyvar niedługo po tym objął stanowisko nowego lorda Old Oak. Pochował należycie brata i przystąpił do serii wymaganych celów. Nigdy nie interesowała go walka. Nie podzielał zdania swych braci. Jedynym przedmiotem, który zdołał przystosować był prosty sztylet. A także mniejsze rodzaje – noże do rzucania. Płaskie, głęboko przebijające zbroje. Na nowe piastowanie otrzymał w podarku konia, którego nazwał Furią. Była to śnieżna, przepiękna klacz. Z długim, puszystym ogonem. Sam Oakheart nie dowierzał jej prędkości. Wtem podzielił dawne nawyki bękarta - Harrego. Zaczął bowiem uczęszczać do maestra. Coby nauczyć się czegoś, a i nawiązać najzwyklejszy kontakt. Te cholerne pięć lat minęło błyskawicznie. Olyvar opanował szereg charyzmatycznych umiejętności, które bezproblemowo utrzymały go przy władzy. I nie skłamię tym razem także – odmieniło go to na lepsze. Każdy, kolejny dzień był dniem dobrym.

[266 AC]


Skończył dwadzieścia cztery wiosny. Żyje, jak żył – spokojnie. Napisał nawet list do brata bękarta. Niegdyś bowiem Jon wyraził, iż gdy Harry wróci do Old Oak, zostanie okaleczony. A teraz, za czasów nowego piastowania, takowe cuda nie miały miejsca. Była tylko jedna osoba, która mogła darzyć starszego o dwa lata chłopaka, nienawiścią. Matka dwojga – psychicznie niedomagająca.

Umiejętności
  • - Geniusz
  • - Szczególna Charyzma
  • - Wrodzony Refleks
  • - Oręż Sztylet (III)
  • - Celność
  • - Uniki
  • - Używanie Zbroi (Lekka)
  • - Elokwencja
  • - Zwinność
  • - Kultura i historia (I)
Wyposażenie
  • - Trzy srebrne ostrza do rzucania, na czarnym elastycznym pasie, owiniętym wokoło prawego uda.
  • - Niedługi, lekki sztylet dociśnięty skrawem koziej skóry do lewej łydki.
  • - Gruby, wełniany płaszcz-narzuta z wyszytymi na plecach ciemnozielonymi liśćmi oraz pozostałymi elementami o tym samym odcieniu.
  • - Gorącokrwista, śnieżna klacz Furia rasy andaluzyjskiej.
  • - Stalowy pierścień na serdecznym palcu lewej dłoni.
  • - Srebrnego koloru kolisty sygnet na środkowym palcu ręki prawej.
  • - Dwu-centymetrowa fiolka ozdobna, zawieszona łańcuszkiem na szyi, wypełniona płynnym dusicielem.
  • - Zbroja lekka z utwardzonej skóry (nie noszona na co dzień)
  • - Giętka, lecz mocna sakiewka przybita do pasa.
  • - Podręczne zioła, dostępne na terenach Reach.

© Copyright 2017 Olyvar Oakheart


Ostatnio zmieniony przez Olyvar Oakheart dnia Sob Cze 03, 2017 9:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Trójoka Wrona

avatar


PisanieTemat: Re: Olyvar Oakheart   Sob Cze 03, 2017 9:09 pm

Akcept! (+5pkt.)
Powrót do góry Go down
 
Olyvar Oakheart
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Karty Postaci-
Skocz do: