IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dziedziniec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Belthasar Bolton
Twórca Płaszczy; Detektyw Bolton
avatar


PisanieTemat: Dziedziniec   Czw Kwi 30, 2015 12:34 am

Dziedziniec zamku Dreadfort to nic innego jak ubita ziemia łącząca wszystkie jego najważniejsze elementy. Z trzech stron otoczony jest zwieńczonymi trójkątnymi blankami murami, a po stronie południowej znajduje się donżon. W każdym kącie murów mieszczą się kwadratowe baszty, co potwierdza, że zamek został zbudowany jeszcze w czasach, gdy w Westeros niepodzielnie rządzili Pierwsi Ludzie. Po stronie północnej, oprócz muru znajduje się brama, z której smętnie zwisa huśtając się na wietrze obdarte ze skóry ciało, w wyraźnym stanie zaawansowanego rozkładu. Na trupie żerowały wrony, odlatując przy co gwałtowniejszych ruchach truchła, po to by zaraz wrócić. Pod zachodnim murem umiejscowione jest wejście do lochu, a po obu jego stronach stajnie. Po stronie wschodniej natomiast do murów przylegają kuchnie, zbrojownia, koszary oraz ptaszarnia, wieża maestra położona jest nieco dalej od muru, ale wciąż blisko ptaszarni. Po środku jest wytyczony plac ćwiczebny.
Powrót do góry Go down
Belthasar Bolton
Twórca Płaszczy; Detektyw Bolton
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Nie Maj 03, 2015 2:29 am

2 marca 226AC

Wyszedłszy na dziedziniec, skierował się czym prędzej ku środkowi placu, gdzie ćwiczyło kilkudziesięciu nowych rekrutów pod nadzorem dowódcy zbrojnych.
- Ralofie - powiedział swym cichym głosem. Ralof słysząc swego Pana natychmiast udał się za swym Lordem, rozkazując jednocześnie rekrutom, aby kontynuowali ćwiczenia bez niego.
-Służę, mój Panie.
Belthasar przystanął i zmierzył wzrokiem podwładnego.
Potrzebuję zwiadowców, wybierz swych najlepszych ludzi, im więcej tym lepiej. Pamiętaj, aby byli to ludzie z natury cisi i skrupulatni. Wszyscy znają zamiłowanie Lorda Hornwooda do dalekich polowań. Twoi ludzie przedostaną się na jego ziemie i będą zdawać raporty na temat położenia Lorda Hornwooda. Wyślij jak najwięcej ludzi, znajdź też jakiegoś piśmiennego i nakaż mu, aby wziął ze sobą cztery kruki, przypilnuj też, żeby maester nauczył go jak się nimi zajmować, niech stacjonuje blisko granicy, aby kruki łatwo go znalazły. Pamiętaj, aby żaden ze zwiadowców nie miał na sobie znaków rozpoznawczych, dopilnuj, żeby zdarli wszelkie herby z ubrań i zeskrobali je z tarcz.
- Tak jest, Panie! - zakrzyknął, po czym popędził w stronę koszar.
Belthasar przeszedł się jeszcze po murach, obserwując wartką rzekę w dole. Zginiesz Lordzie Hornwood, a razem z tobą cały twój ród.


Ostatnio zmieniony przez Belthasar Bolton dnia Pią Cze 19, 2015 9:38 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pon Maj 04, 2015 1:58 am

20 marca 226AC


Po południu dwudziestego marca grupa prawie dwudziestu jeźdźców wjechała na dziedziniec. Jeden z koni nie wiózł jeźdźca... a ciało... ciało bez głowy. Jeden z przybyszy zeskoczył z konia.
- Zawołajcie Lorda Boltona! Mamy jego zwierzynę...
Powrót do góry Go down
Belthasar Bolton
Twórca Płaszczy; Detektyw Bolton
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pon Maj 04, 2015 2:19 am

Z zamyślenia wyrwał go odgłos uderzania o twardą glebę wielu par końskich kopyt dochodzący z dziedzińca. Wiedział co to oznacza. Podniósł się z krzesła i wyszedł czym prędzej z donżonu na dziedziniec. Po drugiej stronie jakiś mężczyzna stojący obok konia nakazywał ludziom sprowadzenie Belthasara. Szybkim krokiem udał się w kierunku grupy.
- Nie ma potrzeby mnie wołać, jestem tutaj - rzekł Bolton - Zabierzcie ciało do sali tortur i zedrzyjcie z niego skórę.
Gdzieś za nim coś głośno mlasnęło, wrony ze skrzekiem poderwały się w górę. Ludzkie truchło wiszące na bramie rozerwało się wpół i uderzył o twardą glebę dziedzińca rozpryskując do okoła robaki cmentarne.
- Wczas - uśmiechnął się pod nosem - Akurat przybył jego zmiennik. Ralofie.
Dowódca zbrojnych trzymający się dotychczas na uboczu, przybiegł na wezwanie.
- Do usług, mój Lordzie.
- Podwój żołd tym ludziom - mówiąc to wskazał na grupę konnych jeźdźców.
W tym momencie z sali tortur wrócili ludzie ze zdartą skórą i obdartym, bezgłowym trupem.
- Dobra robota - pochwalił żołnierzy - teraz zanieście skórę do garbarza, poinstruujcie go, aby przekazał ją potem krawcowi, by ten zrobił z niej płaszcz. Co do ciała to zamieńcie je z poprzednim wiszącym na bramie, a poprzednie spalcie.
Odwrócił się na pięcie i odszedł w stronę swej samotni. Tak kończy się zadzieranie z Boltonami...


Ostatnio zmieniony przez Belthasar Bolton dnia Pią Cze 19, 2015 9:49 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Belthasar Bolton
Twórca Płaszczy; Detektyw Bolton
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pon Maj 04, 2015 3:27 pm

22 marca 226AC

Belthasar stał tuż przed wielkimi drzwiami do  donżonu. Rozglądał się wkoło szukając wzrokiem dowódcy zbrojnych. Znalazł, stał na samym środku placu szkoląc rekrutów. Bolton podszedł do niego. Belthasar widząc, że Ralof spostrzegł go, rozpoczął monolog.
- To Twój wielki dzień Ralofie. Masz wybrać nowego dowódcę zbrojnych, a potem się spakować, wyjeżdżasz jutro. Weźmiesz ze sobą pięciuset ludzi i wyruszysz zbudować zamek u ujścia ostatniej rzeki. Zbudujesz też dziesięć wiosek, aby ten zamek utrzymywać. Zamek nazwiesz Darkwater, a Ty sam przyjmiesz szlacheckie nazwisko Darkwater. Klęknij - rozkazał.
Ralof opadł na kolana, a wyraz zdziwienia nie chciał zejść z jego lica.
- Powstań Lordzie Darkwater, mój wasalu.
Były dowódca zbrojnych wstał, wciąż nie mogąc otrząsnąć się z szoku. Belthasar nie czekał, aż to nastąpi, skierował swe kroki w stronę lochów.


Ostatnio zmieniony przez Belthasar Bolton dnia Pią Cze 19, 2015 9:50 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Belthasar Bolton
Twórca Płaszczy; Detektyw Bolton
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Czw Maj 07, 2015 12:20 am

27 marca 226AC
świt

Gdy Belthasar przybył na dziedziniec, eskorta już czekała, na uboczu stał jego pierworodny syn.
Dopóki nie wrócę, rządzić wspólnie ze swą matką, niech to będzie sprawdzian dla Ciebie. Jakby ktoś ważny pytał, to ciało pod bramą należało do głowy zatkniętej na bramie.
Dosiadł konia i zarządził wymarsz, kolumna zbrojnych przejechała przez bramy Dreadfort kierując się w stronę Castemere. Belthasar jechał w samym środku, nie był głupi, nie powtórzy błędu Hornwooda. Odjechał na zachód trzepocząc na wietrze swym różowym płaszczem wyszywanym w kropelki krwi, a w jukach miał nowy, skórzany, zabarwiony jak ten co miał na sobie.


Ostatnio zmieniony przez Belthasar Bolton dnia Sob Lis 28, 2015 12:43 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Belthasar Bolton
Twórca Płaszczy; Detektyw Bolton
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Nie Maj 31, 2015 1:10 am

3 maja 226AC

Po wielu dniach męczącej podróży, w samo południe, Lord Belthasar Bolton w końcu powrócił do Dreadfort. Zwłoki Hornwooda widać już musiały się rozłożyć, bo nie wisiały pod bramą, głowy zatkniętej na bramie też brakowało. Żołnierzom, którzy towarzyszyli mu przez ostatni miesiąc przydzielił po tygodniu płatnego urlopu. Przywitał się żoną i dziećmi, a następnie poszedł do swojej samotni, gdzie spodziewał się ujrzeć nieprzeczytane listy, jakie nagromadziły się przez ostatni miesiąc. Z dumą przyjął fakt, że jego syn przez ostatni cykl księżyca wyśmienicie zarządzał jego ziemiami i skrzętnie wykonał wydane mu polecenia.


Ostatnio zmieniony przez Belthasar Bolton dnia Sob Lis 28, 2015 12:44 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Belthasar Bolton
Twórca Płaszczy; Detektyw Bolton
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sob Cze 20, 2015 2:34 am

19 maja 226AC

Przed wyruszeniem na żelaznych przekazał synowi instrukcje. Miał on podczas nieobecności ojca regularnie rekrutować sześciuset ludzi. Przekazał również córce wieści o jej zaręczynach i przyszłym wyjeździe do Królewskiej Przystani. Ucieszyła się bardzo, jeszcze nigdy nie była na Południu, a to dla niej wspaniała okazja, żeby poznać życie dworskie, o którym tak wiele słyszała. Teraz jednak, odziany w swą szarą zbroję płytową Lord Bolton dumnie przejeżdżał pod bramą Dreadfort, a następnie prowadził kolumnę trzech tysięcy ludzi do punktu zbiórki, a całe pozostałe zmobilizowane wojsko zostawił jako garnizon zamku. Całe te działania nie miały żadnego sensu. Belthasar wiedział, że gdy tylko przybędą na miejsce okaże się, że żelaźni już dawno zaprzestali najazdów, ale przecież nie może sprzeciwić się rozkazom swojego seniora. Nie byłoby to mądre posunięcie...
Powrót do góry Go down
Belthasar Bolton
Twórca Płaszczy; Detektyw Bolton
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Gru 16, 2015 8:28 pm

2 sierpnia 226AC

Wreszcie dotarł do domu. Chciałby się nacieszyć chwilą spokoju, ale najzwyczajniej w świecie nie mógł sobie na nią pozwolić przed wykonaniem obowiązków. Najpierw zajął się organizowaniem wsparcia dla Nocnej Straży. Niestety nie zgłosili się żadni ochotnicy, ale za to w lochach było aż jedenastu więźniów w różnym stanie zdrowia fizycznego i psychicznego. Osobiście zerwał paznokcia z małego palca lewej dłoni każdego z nich, a następnie zdjął skórę z tych palców. Przyzwolił zbrojnym eskortującym tych więźniów odciąć te okaleczone palce dopiero za trzy dni i dopiero wtedy, kiedy więźniowie będą o to błagać. Miał to być przedsmak tego, co ich spotka gdyby zdezerterowali i próbowali ucieczki przez jego ziemie. Razem z więźniami wysłał transport trzech tysięcy złotych smoków oraz pięciuset sztuk żywności, broni i budulca. Jako obstawę transportu wyznaczył stu sprawdzonych ludzi. Następnie zarządził rekrutację kolejnych sześciuset ludzi, a z obecnego garnizonu zdemobilizował dwa tysiące dwustu czterdziestu siedmiu ludzi, czyli tyle, żeby akurat zostały dwa tysiące. Nie było ich długo w domach, a nie chciał, by zbiory na polach się zmarnowały, bo nie było wystarczająco dużo rąk do pracy. Pozostałych ludzi zagonił do budowy tamy na kanale zasilającym fosę wodą z Płaczącej Wody, a następnie by osuszyli samą fosę, pogłębili ją i poszerzyli na odległość stu stóp od murów zamkowych. Wtedy dopiero pozwolił sobie na odpoczynek, ale w samotni zastał go list od lady Myrielle. Napisał odpowiedź, ale z wysłaniem zwlekał do następnego dnia, by móc dopisać co nieco, gdyby coś jeszcze przyszło mu do głowy. Nie zapomniał również pochwalić swego pierworodnego syna i dziedzica za dobre sprawowanie w czasie wojny i powiedzieć mu, jaki jest z niego dumny.
Powrót do góry Go down
Bardan Skirata

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Wto Gru 22, 2015 2:16 pm

3 sierpnia 226AC
Bardan powracał do zamku razem z kolumną wojska i dwoma schwytanymi dzikimi. Brama otworzyła się, kiedy raźnym marszem zbliżali się do niej, a gdy już weszli na dziedziniec nakazał wojakom się rozejść i powiadomić resztę wojska stacjonującego wewnątrz i wokoło zamku o rekrutacji. Poinstruował i rozesłał też ludzi po okolicznych wsiach, aby ogłosili zdemobilizowanym żołnierzom oraz ewentualnym chętnym o rekrutacji do nowego oddziału. Posłał też do garbarza, aby zajął się głową olbrzyma, którą miał zamiar powiesić w swojej komnacie. Wyjątkowo pozostawił konie stajennemu(sam wolał się nimi zajmować i niemal zawsze to robił),kazał zanieść skrzyneczkę z pieniędzmi do skarbca i poprosił Atin`a o zaprowadzenie "wolnych ludzi" do lochów, a sam poszedł złożyć raport lordowi Boltonowi.
Później muszę wybrać się do maestra z tym pergaminem. Przypomniał sobie Bardan i dotknął miejsca w płaszczu, gdzie znajdowała się kieszeń skrywająca zwój.
Powrót do góry Go down
Bardan Skirata

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Wto Gru 29, 2015 3:21 pm

3 sierpnia 226AC, jakiś czas później

Kiedy już rozmówił się z lordem Boltonem oraz załatwił sprawy z maestrem, Bardan wrócił na dziedziniec, aby dowiedzieć się, ilu jest chętnych do nowego oddziału, który będzie prekursorem nowego typu szkolenia dla poborowych z okolicznych ziem. Spodziewał się jednego z żołnierzy, który będzie czekał na niego, aby przekazać ilu chętnych się zgłosiło. Było też tak jak myślał - na dziedzińcu, lekko na uboczu stał ten sam kusznik, od którego Bardan "pożyczył" wcześniej broń.
Wygląda, jakby mnie wyczekiwał już od jakiegoś czasu. - pomyślał z aprobatą Bardan, po czym ruszył prosto do niego. Kiedy był już blisko, żołnierz stanął w postawie zasadniczej i powitał swojego dowódce.
- I jak, ner vod? Ilu chętnych zgłosiło się do nowego oddziału? - zapytał Bardan z uśmiechem na twarzy i przyjacielsko szturchnął żołnierza z łokcia.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Nie Sty 03, 2016 1:34 pm

Do nowego oddziału Bardana zgłosiło się dwustu siedemdziesięciu ludzi. Wszyscy niecierpliwie czekali na rozpoczęcie swojego treningu z dowódcą zbrojnych.
Powrót do góry Go down
Bardan Skirata

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Nie Sty 03, 2016 8:15 pm

- Zwołaj ich tutaj. Chcę się z nimi zapoznać i przedstawić plan szkolenia na czas najbliższy, jak i odległy. Powinni wiedzieć, co ich czeka. - powiedział do kusznika, który od razu odmaszerował, by ogłosić zbiórkę.

Kilka chwil później.


Bardan był pod wrażeniem. W czasie krótszym niż osiodłanie konia, ustawia się przed nim kolumna czwórkowa postawnych, wysokich i gotowych do działania mężczyzn. Jak dobrze, że nie zgłaszały się żadne chłystki.- pomyślał i prawy kącik ust lekko mu się podniósł.

- Su`cuy vode! - zagrzmiał Bardan
- Cieszę się, że zgłosiliście się tak licznie. Wiedzcie, że sam nie jestem w stanie przeszkolić kilku tysięcy żołnierzy, a nie ma tu wielu osób z moim doświadczeniem by bezpośrednio dzielić całego garnizonu na grupy - dlatego to czego nauczycie się ode mnie, będziecie później przekazywać innym, bo jak wiadomo im więcej doświadczenia i potu w czasie treningu tym mniej krwi w bitwie, a chyba nikt z was nie chce tracić krwi, prawda?! - powiedział, kończąc już na cały głos, a wszyscy zgodnie zakrzyknęli razem z nim.
- Będziecie spać i jeść tam gdzie reszta, bowiem Ich będzie czekało to samo za jakiś czas i niech nie myślą, że mamy lepsze warunki. Każdy wojownik musi wiedzieć, jak przy pomocy doskonalenia się przekuć każdą sytuację w zwycięstwo. -kontynuował Bardan- Zaczniemy od zbudowania podstawowego placu ćwiczeń. Kiedy będę wiedział na co stać wasze ciała, porozmawiamy na kilka tematów. Chcę was nauczyć wszystkiego co wiem, czyli nie tylko jak wywijać mieczem, ale także trochę historii, taktyk i sztuczek, a to może potrwać. Mam za sobą 43 Dni Imienia, więc trochę tego jest i na pewno nie zajmie to miesiąca. Do zmroku zostało jeszcze tylko kilka godzin, więc bierzemy się za plac ćwiczeń, potem zjemy kolację, a następnie przekażę wam kilka słów wprowadzania. Dzisiaj więcej nie uda nam się zrobić ze względu na porę, więc do roboty. - zaczął organizować żołnierzy - Pięćdziesięciu z was proszę o przyniesienie belek ze składu drewna na obrzeża zamku, gdzie zaczniemy budowę placu. Nie przy samym zamku, ale wystarczająco blisko, by ludzie na murach mogli nas widzieć. Niech wiedzą co Ich czeka. Kilku z Was niech przyniesie piły i siekiery. Na miejscu powiem co i jak budować. Kiedy wszystko będzie gotowe ja pierwszy przebiegnę tor, aby uświadomić Was, co macie robić, a później zmierzymy czas i zobaczymy jak sobie poradzicie.
Powrót do góry Go down
Belthasar Bolton
Twórca Płaszczy; Detektyw Bolton
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pon Sty 04, 2016 10:50 pm

15 sierpnia 226AC

Szykował się do drogi, jego koń stał już osiodłany, a córka siedziała już w wozie. Jednak było coś jeszcze do zrobienia. Rano przyleciały dwa kruki. Jeden z Królewskiej Przystani, a drugi z Winterfell. Stark zarządził utworzenie korpusu ekspedycyjnego, a Belthasar zamierzał na to wezwanie odpowiedzieć. Dlatego też udał się do dowódcy zbrojnych poinformować go o swoich planach co do jego osoby.
- Bardanie, zarządzisz mobilizację powołując kolejny tysiąc ludzi pod broń do garnizonu. Sam zaczekasz jeden dzień, a następnie weźmiesz dwa tysiące ludzi i poprowadzisz ich pod Fosę Cailin. Ma to być sama piechota, Stark wysyła korpus ekspedycyjny na południe i nie chcę tracić kolejnych konnych. Możesz zabrać ze sobą ten oddział, którego szkoleniem niedawno się zająłeś. Po dotarciu do Fosy przejdziesz pod rozkazy lorda Dustina. To on będzie dowódcą całego korpusu, więc będziesz musiał słuchać jego rozkazów. To tyle.
Ruszył do drogi. Jechał w połowie kolumny złożonej z pięćdziesięciu ludzi, gdzieś w pobliżu wozu. Po dotarciu do Białego Portu trzydziestu weźmie konie i wróci, a dwudziestu popłynie razem z nimi.
Powrót do góry Go down
Bardan Skirata

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Sty 06, 2016 7:43 pm

15 sierpnia 226AC
Bardan wracał właśnie ze swoim oddziałem na obiad, więc gdy dostał zadanie od lorda, od razu się nim zajął, by móc zjeść obiad przed popołudniowymi ćwiczeniami. Chwilowo nie miał głowy do organizacji konnych, którzy objechali by okoliczne wioski i zmobilizowały kolejny tysiąc ludków. Zrobił więc coś bardziej odpowiedniego - poszedł więc po braci. Ćwiczyli Oni razem z Bardanem i jego podkomendnymi, więc musieli być razem z resztą w jadalni. Ruszył więc tam raźnym krokiem pocieszony tym, że jednak zje obiad przed kilkoma godzinami szkolenia żółtodziobów.

Kiedy już znalazł się w jadalni, szybko wypatrzył braci - Atin i Ordo górowali nad resztą żołnierzy, którzy też byli niczego sobie chłopami. Widząc, że jeszcze jedzą, podszedł do Nich, a stojąc bezpośrednio z tyłu i między Nimi, położył im ręce na barkach, pochylił się i wcisnął głowę, między Ich własne z uśmiechem na twarzy. Przywitał ich oczywiście wesołą wiadomością.
- Mam nadzieję, że zjedliście, bo wypadło dla Was zebranie 20 konnych, przejażdżka po wioskach i mobilizacja tysiąca ludzi do garnizonu. - powiedział zawadiacko, a jego uśmiech jeszcze się rozszerzył, widząc ich niezadowolenie z przerwanego obiadu.
- Jest jednak jeszcze dobra wiadomość, vode! Będziemy mieli małą wycieczkę. Pomaszerujemy pod  Fosę Cailin, a później na południe, wszystko jednak dopiero po mobilizacji, więc postarajcie się załatwić to szybko. Na miejscu połączymy się z resztą wojsk z północy, a nie chcę, abyśmy przybyli spóźnieni. Tak więc mam nadzieję, że obiad smakował. K'oyacyi! - dopowiedział Bardan, poprawiając braciom humor. Kiedy skończył, Oni wstali by zająć się zadaniem i zostawiając wolne miejsce, na którym usiadł Bardan by szybko zjeść coś przed kolejnymi zajęciami. Kiedy zamieniali się miejscami, Bardan pozdrowił Ich, a kiedy usiadł, odprowadził braci wzrokiem do wyjścia.
Powrót do góry Go down
Bardan Skirata

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Czw Sty 07, 2016 6:46 pm

Tego samego dnia później
Bardan powiadomił swoich podopiecznych o jutrzejszym wymarszu, a kiedy ćwiczyli kondycję, poszedł powiadomić podkomendnych o jedną rangę niżej, aby zawiadomili 1730 żołnierzy o podróży i przygotowali sprzęt ( niezbędne części do budowy czterech trebuszy, wiezione na wozie), a następnie udał się do kwatermistrza, któremu przydzielił kilku napotkanych po drodze zbrojnych, którzy mieli pomóc mu z przygotowaniem prowiantu, wody, namiotów i wszelkiego zaopatrzenia potrzebnego do tego typu wyprawy. Kiedy rozkazy były już rozdysponowane, powrócił do swoich uczniów.
Tego dnia odpuścił im treningi fizyczne, aby przynajmniej częściowo wypoczęli przed marszem.
16 sierpnia 226AC, godziny poranne

Bardan wstał jeszcze przed świtem, aby spakować środki do higieny osobistej, niebieską pelerynę, ubranie, zbroję pełno płytową, dodatkowy miecz oraz przybory do opatrywania ran, które od kilku lat nosił przy sobie w czasie wędrówek tego typu. Poszedł napoić i wyczesać oba swoje konie. Kiedy już to zrobił, ubrał swój niebieski płaszcz z rodowym herbem, zapiął go broszą z grawerunkiem przedstawiającym ten sam symbol i wsiadł na klacz. Postanowił też prowadzić ogiera przy sobie, aby przypadkiem nie pogryzł kogoś, kto podszedł by do niego zbyt blisko, gdyby był przytroczony do wozów. Kiedy był już gotowy, wyjechał na dziedziniec, dopilnował ostatnich przygotowań, a kiedy żołnierze formowali już kolumnę do wymarszu (270 ludzi Bardana, 1330 zbrojnych i 400 kuszników), wyjechał przed bramę, aby utrwalić sobie widok zamku i dostrzegł zbliżających się z oddali ludzi. Domyślał się, że idzie ich tysiąc, po który wysłał. A więc bracia wzięli sobie sprawę do serca i pojadą razem ze mną - pomyślał zadowolony z tego obrotu sprawy. Przed szeregi zbliżających się ludków wyskoczyło dwóch jeźdźców, a byli to oczywiście Ordo i Atin, którzy musieli się jeszcze spakować. Bardan zobaczywszy, że są już blisko, a dwa tysiące osób z Dreadfort jest gotowe do wymarszu, zarządził opuszczenie zamku i marsz do Fosy Cailin. Kiedy mijali obu jeźdźców, Bardan podjechał do nich i przekazał, że mają się pośpieszyć, mimo że są konno i dołączyć do oddziału możliwie szybko. Nie chciał żadnych niespodzianek. Kiedy tylko wyszli poza rodzime ziemie nakazał utworzenie straży przedniej i tylniej w liczbie 15% wojska oraz wysłał kolejne 20% jako zwiadowców(1 kusznik na 4 zbrojnych), aby nie stało się nic niespodziewanego podczas spokojnego marszu. Wozy jechały w 2/3 kolumny, a jako, że maszerowali kolumną o szerokości pięciu osób, to co piąty szereg składał się z kuszników. W razie niespodzianki lepiej, aby byli równo podzieleni. Kiedy budowali obóz na noc, zawsze palono wiele ognisk i w czasie snu przez 8 godzin wystawiano 800 strażników - 8 zmian po 100 osób, tak aby każdy był wyspany, a w czasie warty rześki i czujny. W ten sposób przebyli drogę do Fosy Cailin.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dziedziniec   

Powrót do góry Go down
 
Dziedziniec
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Szkolny dziedziniec
» Środkowy dziedziniec

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja I :: Północ :: Dreadfort-
Skocz do: