IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ogrody

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Ogrody   Sob Maj 09, 2015 6:51 pm

Znajdujące się pomiędzy skałami wzgórza, a murem ogrody Castamere pomimo swoich niewielkich rozmiarów na pewno są uroczym miejscem. Wąskie alejki prowadzą gości między rzędami kwiatów i krzewów, a co jakiś czas dostrzec można kunsztownie wykonane dębowe ławki zdobione motywem winorośli. Centrum ogrodów upiększa marmurowa fontanna, na szczycie której przysiadł lew Reyne'ów.
Powrót do góry Go down
Rosh Tarth
Fuck the King, Rzeźnik z Ashford, Mistrz Czatowych Opowieści
avatar


PisanieTemat: Re: Ogrody   Nie Maj 10, 2015 7:31 pm

10 kwietnia, 226 AC
Przebywał w Castamere już trzy dni, jednak samego miasta nie miał okazji zwiedzić, a chciał. Tego dnia naszła go ochota, by nieco pooddychać świeżym powietrzem. Powolnym krokiem ruszył ku ogrodom, dostojnie ubrany. W Lannistoporcie kupił, aż trzy pary strojów. Ubrał ten przeznaczony na mniej ważne okazje, ale i tak był ładny. Szedł wąską alejką, rozkoszując się zapachem kwiatów. Nagle zauważył młodą, piękną damę. Miała blond włosy, najwyraźniej Reynówna. Oczywiście, podszedł bliżej dostojnym chodem. Złożył pokłon mówiąc, nieco uśmiechnięty:
- Twe piękno pani, czyni ten dzień piękniejszym. Czy mogę poznać twe imię? - Wiedział, jak zwie się urocza pani, lecz tego wymagała etykieta. Następnie usiadł obok Rosalin.
- Dałaby się, też Lady namówić na to, aby mnie oprowadzić, po tym pięknym miejscu jakim jest Castamere? - Wyciągnął rękę tak, aby młoda lwica mogła pod nią włożyć swoją.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ogrody   Nie Maj 10, 2015 8:13 pm

Roslin przysiadła na chwilę w ogrodach, aby uciec przed przygotowaniami do ślubu brata. Reynald i Robb nie raz zabierali ją na różne turnieje, wesela czy bale, jednak teraz wszystko działo się w ich domu i nie było chwili wytchnienia od gości oraz krzątaniny. Ros zamknęła oczy wsłuchując się w śpiew ptaków i plusk fontanny, nagle z zamyślenia wyrwał ją męski głos. Uśmiechnęła się skromnie słysząc komplement. Nie pierwszy i zapewne nie ostatni jaki usłyszała... Mężczyzna wydawał się miły i dobrze prezentował, no, może poza tą brodą. Roslin zawsze dbała, żeby jej bracia chodzili gładko ogoleni. Uwadze Lwicy nie umknęło również, że nie przedstawił się zanim zapytał ją o imię, jednak postanowiła jeszcze go nie skreślać, każdemu może się zdarzyć.
- Roslin Reyne, siostra Pana na Castamere. - przedstawiła się. - Mogę cię oprowadzić Panie, jeżeli raczysz się najpierw przedstawić... - odpowiedziała, patrząc na wystawione w jej stronę szybko ramię. Kiedy gość odpowiedział ujęła je delikatnie i poprowadziła pokazać na początek całe ogrody, nie chciała jeszcze ich opuszczać. - Chodźmy więc... Przyjaciel pana młodego czy panny młodej? A może jesteś Panie jednym ze specjalnych gości zaproszonych przez Robba?
Powrót do góry Go down
Rosh Tarth
Fuck the King, Rzeźnik z Ashford, Mistrz Czatowych Opowieści
avatar


PisanieTemat: Re: Ogrody   Nie Maj 10, 2015 8:29 pm

Naprawdę zapomniał o tym, by się przedstawić. Gdy razem wstali, powiedział przyjaznym głosem:
- Przepraszam, naprawdę zapomniałem się przedstawić. Tak jestem, jednym z tych specjalnych gości. Po prostu, znam się z Robbem. Poznałem go, gdy on miał bodajże 13 lat na jednym z turniejów. Powiedzmy, iż nie wyszedł o własnych siłach. Pomagał mu brat. - Nieco się uśmiechnął, bowiem przypomniał sobie stare dobre czasy.
- A ty, pani, lubisz turnieje? - wtem stanęli nieopodal wielkiej fontanny zdobionej, przez pomnik lwa. - Doprawdy piękne dzieło. - próbował zagadać młodą lwice czymkolwiek, przecież o rozwalaniu łbów, czy o piciu rozmawiać z nią nie będzie.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ogrody   Nie Maj 10, 2015 8:48 pm

Roslin spojrzała badawczo na gościa. A więc Tarth... czyli gość z Ziem Burzy. Przynajmniej przeprosił, chociaż po zwróceniu uwagi każdy by tak zrobił, a przynajmniej większość. Turniej... Trzynaście lat... Dziewczyna musiała przyznać, że coś jej świtało. Zdziwił ją też fakt, że Robb nie wyszedł o własnych siłach, widziała go w szrankach i nigdy nie oberwał tak poważnie. Chyba... Chyba, że chodziło o to jak młodszy z braci spił się niemiłosiernie w karczmie z jakimś burzowcem. Reynald był później zły na Robba. Będzie musiała wypytać o to Lwa z Castamere. Słysząc pytanie uśmiechnęła się jak miła dama.
- Lubię, miła okazja żeby się rozerwać. Można poznać nowych ludzi, usłyszeć najnowsze wieści i pośmiać, patrząc jak brat wysadza ludzi z siodeł. - Kiedy doszli do Lwa przyjrzała mu się. Nigdy nie uważała go za specjalne dzieło sztuki, chociaż nie był też brzydki... Ot, zwyczajna ozdoba fontanny. Przez chwilę wpatrywała się w posążek i zastanawiała jak wyglądają ogrody Ziem Burzy. Tereny te znane były raczej jako deszczowe i ponure, a także niespecjalnie majętne... Może to dlatego jej towarzysz tak dobrze oceniał lwa. - Jest... całkiem ładny. Może przejdziemy się teraz do wnętrza zamku? Większość twierdzy tak naprawdę znajduje się we wzgórzu i pod nim, tam, gdzie dawne szyby kopalni.
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Ogrody   Pon Maj 25, 2015 10:33 pm

15 kwietnia 226 AC

Ogrody zamku Castamere o tej porze były zaiste piękne. Oczywiście nie mogły się równać tym w stolicy, ale jednak miały swój urok, szczególnie nocą. Viserys razem z Aurorą wyszli właśnie z zamku na zewnątrz i spacerowali powoli ścieżką. Było tu wyraźnie chłodniej, jednak po kilku godzinach spędzonych w zatłoczonej, dusznej sali pełnej gwaru, śpiewu i krzyków, była to naprawdę miła odmiana.
- Wyjście tutaj było genialnym pomysłem - powiedział Książę patrząc w ciemne niebo z gwiazdami.
Vis i Aurora podeszli do marmurowej fontanny na środku ogrodów. Książę pomyślał, że też sobie taką kiedyś sprawi, oczywiście zamiast lwa będzie smok. Czuł delikatne ciepło alkoholu, który krążył mu w żyłach. Nigdy nie lubił się upijać. Dokładnie taki stan lekkiego odurzenia mu bardzo odpowiadał. Pozwalał zachować jasność zmysłów i odprężyć umysł.
- Wiesz co Aurora...? - Vis spojrzał jej w oczy wzrokiem budzącego litość psa. W tle słychać było pluskanie wody z fontanny. - Myślę... myślę że zakochałem się w Tobie po uszy. - Klęknął i chwycił ją za dłonie. - Zostaniesz moją żoną?
Miał o to spytać już wcześniej, ale się wahał. Teraz przez alkohol i kierowany impulsem postanowił że nie ma na co czekać. W końcu niedługo Aurora miała wyjechać do Doliny.
- Mój ojciec na pewno się zgodzi, zaufaj mi - zaczął się tłumaczyć. Język mu się trochę rozplątał. - Twój pewnie też, mamy przecież dobre stosunki. Zgodzą się bez wahania! Mówię ci! - Pomyślał nagle że tym gadaniem zepsuł całą atmosferę. Spojrzał w ziemię i wodził wzrokiem. Nie tak to miało wyglądać... chyba się denerwował. Pierwszy raz w życiu się denerwował w rozmowie z kobietą. Po chwili podniósł głowę i spytał na koniec nieśmiało.
- A czy... ty się zgodzisz?
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Aurora Arryn
Królowa Królików i Pierwszych Ludzi, Władczyni Doliny, Tridentu oraz Zatoki Czarnego Nurtu
avatar


PisanieTemat: Re: Ogrody   Pon Maj 25, 2015 11:44 pm

Ta noc okazała się być naprawdę piękna. Szczególnie, że na niebie ani jednej gwiazdy nie odważyła się przysłonić żadna chmura. Sama atmosfera również była naprawdę romantyczna. Dlatego nie było lepszego towarzysza od Visa. Dodatkowo jemu też się podobało, więc lepiej być nie mogło. Po chwili Aurora też zaczęła spoglądać w gwiazdy, które roztaczały swój niezwykły urok. Nie było piękniejszego zjawiska na tym świecie. Tak sądziła.
Po chwili Viserys ponownie się odezwał, więc dziewczyna przekierowała swój wzrok na niego. Zupełnie nie spodziewając się tego, co zaraz usłyszy. On wyznał jej miłość! I nie tylko - przyklęknął i się oświadczył. Serce Aurory biło jak szalone. Zaniemówiła po prostu. Wiedziała, że odpowiedź jest dla niej oczywista. Vis natomiast ciągnął swoją przemowę dalej. Miał rację. Ojciec Aurory na pewno by się zgodził. A kiedy w końcu zapytał ponownie. Ona musiała odpowiedzieć. Na twarzy nadal malowało się zdziwinie. Tak naprawdę nigdy nie próbowała sobie uświadomić, co czuje do Księcia. Układając sobie powoli fakty w głowie zaczęła rozumieć.
- Ja... Chcę za Ciebie wyjść. - Wszystko, co robiła od początku nagle stało się logiczną całością, a ona zrozumiała wreszcie czym było to uczucie. Uśmiechnęła się do niego. Chciała teraz odpłacić się tym samym. Wyznać jasno to co czuje, jednakże potrzebowała na to chwili. Wzięła głęboki oddech. - Kocham Cię - powiedziała krótko, a potem zamilkła. Widać po niej było szczęście.
Powrót do góry Go down
Belthasar Bolton
Twórca Płaszczy; Detektyw Bolton
avatar


PisanieTemat: Re: Ogrody   Wto Maj 26, 2015 1:03 am

Poszukiwania wychodka zajęły mu naprawdę dużo czasu, nie wiedział gdzie się znajduje. Zgubił się wręcz w korytarzach Castemere, ale wyraźnie mógł zaobserwować, że pnie się pod górę. Pęcherz dokuczał coraz bardziej, musiał koniecznie znaleźć wychodek. Nagle wyszedł na powierzchnię. Zorientował się, że jest w ogrodach, i że nieprędko znajdzie wychodek. Mam nadzieję, że Robb nie pogniewa się, jeżeli podleję kilka kwiatków... Podszedł do najbliższego krzewu, mocował się chwilę ze sznurówkami. W końcu mu się udało, po liściach spłynęła złota struga, a w najbliższym otoczeniu słychać było stłumiony jęk ulgi. Zawiązał sznurówki i już miał wracać na ucztę, gdy zobaczył w oddali jak książę Śmoczej Skały klęka na ziemi trzymając jakąś zdumiewająco piękną pannę za dłonie. Boltona zainteresowała cała sytuacja, postanowił całemu wydarzeniu przyjrzeć się bliżej. Udał, że przechadza się powoli cichym krokiem, najwyraźniej go nie zauważyli, byli zbyt zajęci sobą. Gdy usłyszał i zobaczył wystarczająco dużo, spokojnym krokiem udał się w stronę dębowej ławki na obrzeżach ogrodu. Usiadł na niej. Ciekawe co z tego wyniknie... ?
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Ogrody   Wto Maj 26, 2015 9:35 pm

Viserys cały czas patrzył w oczy Aurory, gdy ta milczała. Jak już powiedziała, że się zgadza i odwzajemniła jego słowa książę uśmiechnął się szeroko, zbliżył się i ciągle klęcząc przytulił się przyciskając policzek do jej brzucha. Potem wstał. Pochylił się lekko, tak aby mogli dotknąć się czołami. Książę westchnął głęboko i powiedział.
- Też cię kocham.
Wtedy ją pocałował. Przymknął oczy i oddał się temu całkowicie. Nadal trzymał jej dłonie. Chwycił je tak, że skrzyżowali palce. Całował długo. Nie chciał przestawać, ale jednak w końcu musiał.
Oddalił usta od jej ust. Odgarnął jej włosy z czoła i spojrzał jej w oczy.
- Musimy to jakoś uczcić - powiedział z zawadiackim uśmiechem.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Aurora Arryn
Królowa Królików i Pierwszych Ludzi, Władczyni Doliny, Tridentu oraz Zatoki Czarnego Nurtu
avatar


PisanieTemat: Re: Ogrody   Wto Maj 26, 2015 10:46 pm

Aurora naprawdę nigdy nie spodziewała się, że doczeka takiego obrotu spraw. Pomyśleć, że jeśli jej ojciec nie zgodziłby się na ten wyjazd, teraz nie byłaby zakochana. Może nawet zostawałaby wydana za kogoś, kogo nigdy nie widziała. Co oznaczałoby wielką tragedię dla dziewczyny.
Natomiast teraz stała z Viserysem. Trzymając jej dlonie splecione, całował dość intensywnie. Oczywiście Aurora ani chwili nie była mu dłużna. Również zamknęła oczy i pozwoliła sobie się zatracić. Dla niej to wydawało się wiecznością. Jednakże ku zaskoczeniu, wieczność też musiała się zakończyć. Jej narzeczony w jednej chwili postanowił, że jakoś to uczczą. Uśmiechnął się podejrzanie, na to niebieskooka przechyliła głowę, zastanwiając się czy chodzi o coś konkretnego.
- Jak? - spytała z ciekawością. Sama raczej nie była dobra w wymyślaniu takich rzeczy. Choć trzeba przyznać, że spontaniczne działa wychodziły jej najlepiej. Aż przypomniała sobie, że juz pierwszego dnia pocałowała Viserysa. W sumie najlepsza decyzja jaką kiedykolwiek podjęła.
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Ogrody   Sro Maj 27, 2015 10:09 pm

- Jak? - Zastanowił się chwilę i uświadomił sobie, że nie ma żadnego pomysłu. - Nie mam pojęcia - odparł zabawnie. - Może... - Wzięło go na twórczość. Postanowił lekko zaimprowizować. - Może polećmy na falach wiatru w stronę dnia początku, jak złote owoce jesieni. Pognajmy silnie i zwinnie niczym rumaki na Morzu Traw co wytchnienia nie szukają, pognamy na północ by zobaczyć zimy początek i na południe by zobaczyć jej koniec. Towarzyszyć będzie nam jedynie wiatr i nasze spojrzenia. Wiatr co prowadzić nas będzie do celu, do zguby, do bogactwa, do nieszczęścia, do miłości... - Patrzył w niebo i mówił. Gdy przestał, westchnął i zdał sobie sprawę, że za dużo dziś wypił. Nigdy więcej... Pomyślał sobie.
- Ale recytatyw... może wrócimy już na... - Nie dokończył. Zrobił krok w tył i zahaczył nogą o marmurowy murek fontanny. W połączeniu z kilkoma kielichami wina i ogólnym zmęczeniem po całym dniu, nie miał szans utrzymać się na nogach. Poleciał w tył, prosto do wody. Pech chciał, że wziął akurat Aurorę pod rękę z zamiarem powrotu na salę, przez co dziewczyna poleciała za nim. W ogrodach rozległ się głośny plusk.
Vis szybko wstał i pomógł Aurorze podnieść się z wody.
- O cholera, wybacz...
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Aurora Arryn
Królowa Królików i Pierwszych Ludzi, Władczyni Doliny, Tridentu oraz Zatoki Czarnego Nurtu
avatar


PisanieTemat: Re: Ogrody   Sro Maj 27, 2015 10:58 pm

Niestety Viserys też nie miał pojęcia, jak powinni uczcić swoje zaręczyny. Po jego następnych słowach zrozumiała, że jest bardziej pijany, niż jej się zdawało. Prawdopodobnie chodziło mu o jakąś wielką przejażdżkę, ale dobrał słowa tak, że Aurora zachichotała. Choć początkowo miała naprawdę zdziwioną minę. Nie sądziła, że Vis potrafi wymyślić tak pseudo-romantyczne głupoty.
Następne co się wydarzyło, tylko pogorszyło sytuację. Przez Viserysa wpadła do wody. Sukienka została cała przemoczona. A kiedy z pomocą wyszła z fontanny, zaczęło robić się jej zimno. Przez chwilę była zła na narzeczonego. Mógł przecież mimo wszystko uważać. Potem tylko westchnęła.
- Nic się nie stało. Dobrze wiesz, że oboje jesteśmy stworzeni do robienia głupich rzeczy. - Cóż. Taka była prawda. Nie istniał pewnie na świecie człowiek, który miałby takiego pecha. Przynajmniej ograniczali się tylko do dziwnych wygłupów. Naprawdę się dobrali. - Musimy się przebrać - powiedziała z ciepłym uśmiechem, po czym zaczęła się trząść. Będąc mokrym przebywanie w nocy na dworze nie jest miłe. Wzięła Viserysa za rękę i zaczęła prowadzić z powrotem do zamku.
Powrót do góry Go down
Belthasar Bolton
Twórca Płaszczy; Detektyw Bolton
avatar


PisanieTemat: Re: Ogrody   Pią Maj 29, 2015 10:32 pm

Siedział na dębowej ławce dopóki nie zrobiło mu się zimno, umysł miał trzeźwy, zajęty rozmyślaniem. Było już bardzo późno, czuł się odrobinę zmęczony. Wstał i przeciągnął się powoli. Wesele zapewne już się skończyło... Przeszedł się jeszcze raz po ogrodach oglądając je uważnie, Książę Smoczej Skały wraz z Aurorą Arryn już dawno opuścili ogrody. Stanął przed rzeźbą przedstawiającą lwa. Co za zwyczajna rzeźba, artysta nie popisał się, ani nic nie spartaczył. Odwrócił się i poszedł do komnat gościnnych zaznać snu.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ogrody   

Powrót do góry Go down
 
Ogrody
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Strumień przecinający ogrody.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja I :: Zachód :: Castamere-
Skocz do: