IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Trakty Reach

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Trakty Reach   Nie Maj 10, 2015 4:58 pm

5 kwietnia 226AC


Zgodnie z rozkazem swojego Lorda liczna grupa patroli, a także większy oddział pod komendą Deriona wyruszyły z Wysogrodu, aby odnaleźć Rose Tyrell. Jeźdźcy na szczęście wiedzieli dokładnie kogo szukają, a także po rozmowie z wartownikami strzegącymi bram poprzedniego dni wiedzieli, w którą stronę udała się na początku Lady Tyrell. Dzięki temu wysłannicy Róży szybko wpadli na trop. Niestety dogonienie panny trochę im zajmie.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Trakty Reach   Pią Wrz 11, 2015 8:16 pm

19 lipca 226AC

Wojska wyruszyły z Horn Hill do Cider Hall, poza krukiem do Lorda Redwyne'a, Robb wysłał też wiadomość do Wysogrodu, aby dowódca przekazał mu odpowiedź z Arbor. Kiedy jechali przez laski i równiny Reach, Namiestnika naszła niepokojąca myśl. Jeżeli Viserys skaże Leytona, jego przeciwnicy wykorzystają to, ogłaszając go zabójcą krewnych. Niedobrze... Przecież nie mógł na to pozwolić, trzeba było coś wymyślić. Z pomocą przyszedł mu natarczywy kaszel, który męczył starca od Starego Miasta i nie chciał minąć mimo starań medyków.
Cóż... Ser Gareth - twardy i lojalny skurwysyn - oraz pięć innych Szkarłatnych Pasów, mieli zostać z wozem Hightowera z tyłu kolumny i zatrzymać się w lasku, który pojawił się na horyzoncie. Medycy, niestety musieli stwierdzić zgon, ponieważ staruszek zachorował na paskudną i nieuleczalną chorobę. Ciało trzeba było spalić, aby wśród wojsk nie wybuchła epidemia... Reyne nie był jednak tak okrutny, aby palić człowieka żywcem, dlatego wyszeptał Garethowi dokładne wskazówki, po czym ruszył na czoło kolumny, wysłuchać raportów od zwiadowców. Wkrótce armia oddali się od wozu, a on spłonie wraz z zawartością...
Po kilkudziesięciu minutach obejrzał się za siebie, patrząc na oddalający się lasek, z którego wychodzili ostatni z jego ludzi. Poza pozostawionymi do spalenia wozu oczywiście. Uśmiechnął się i obrócił konia w stronę Cider Hall.
- A kimże jesteś, rzekł... - zaczął nucić.
Hmm...chyba powinienem napisać balladę.
Powrót do góry Go down
Leyton Hightower

avatar


PisanieTemat: Re: Trakty Reach   Pią Wrz 11, 2015 9:34 pm

Lord Hightower spokojne obserwował jak jego wóz więzienny pozostaje w tyle.
Cóż, więc jednak słowo namiestnika jest gówno warte. Jak widać nie wszystko można kupić za pieniądze żony. Zobaczymy ile zapłaciłeś swoim podwładnym, chłopcze.

Łysy mężczyzna z kuszą zbliżał się do wozu. Zdecydowanie wyglądał nieprzyjemnie i lojalnie. Gdyby lojalność była cechą, którą można wyczytać z twarzy to ten człowiek miałby ją zamiast oczu, nosa i brwi. Na szczęście był lojalny monecie, a to niejednego już zgubiło.

Poczekaj chwilę, wojowniku. Dasz mi chyba nieco czasu aby pożegnać się z życiem? Chciałbym także napisać krótkie pożegnanie do namiestnika.

Starzec podszedł do kraty, bacznie obserwując kuszę i innych ludzi. Po czym zaczął mówić tak, aby tylko sir Gareth mógł go usłyszeć.
Jak sądzisz, dlaczego Stare Miasto od lat nie utrzymuje potężnej armii? Ani nie nakazałem rekrutacji na wieść o rebelii? Jak sądzisz, dlaczego Tyrell nie zniszczył mojego miasta i ruszył na stolicę, mimo iż dobrze wiedział że nie jestem jego przyjacielem i pomogę wnukowi?

Tchórzliwy Reyne nie zechciał odwiedzić Wysokiej Wieży i nie ma pojęcia co zapewniło spokój mojej rodzinie. Otóż jest to smok. Od wielu lat pracowałem nad wykluciem smoczego jaja. Wyobrażasz sobie moje zdumienie gdy relaksujące hobby zaczęło przynosić efekty? Te stare dłonie trzymały martwy kamień. Kamień, który moja magia zdołała przywrócić do życia. Dzieło nad którym pracowałem wraz z Cytadelą i wieloma innymi lordami. Dzieło mojego życia przywróciło żar w jaju. I nie mam na myśli skarlałych jaj Targaryańskich smoków, nie. Sprowadziłem to jajo z dawnej Valyrii.

Miałem zamiar ofiarować je młodszemu synowi mojej córki, bratu króla. Niestety, Izaak spieprzył sprawę. Teraz zamierzałem ofiarować je królowi, jednak, jak widzisz, moje życie się kończy. Dlatego jestem skłonny ofiarować to pisklę tobie.

Namiestnik dał mi słowo, zapewnił że bezpiecznie dotrę do stolicy. Spójrz komu służysz. Czy jego pieniądze są warte twojej lojalności sir? Czy jego słowo może mieć jakiekolwiek znaczenie? Jest kłamcą i oszustem, do tego jest mordercą i tchórzem. Jak inaczej nazwać to, że opuścił stolicę aby poprowadzić tę armię? Nie powiesz mi chyba, że jego dowódcy nie daliby sobie z tym rady. Opuścił mojego wnuka i teraz rozkazał mnie zamordować mimo swojego słowa.

Uwolnij mnie, opuść armię tego człowieka wraz ze mną. Wynagrodzę cię w sposób, którego Reyne nie zdoła kupić nawet gdyby zdradził wszystkich i zdobył całe Siedem Królestw. Oferuję ci smoka. Oferuję ci cud, który do niedawna istniał tylko w legendach.

Zgodzisz się na moją propozycję, czy też powinienem jednak się zamknąć i spisać mój list do namiestnika?
Powrót do góry Go down
http://devisto.wordpress.com
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Trakty Reach   Pią Wrz 11, 2015 10:38 pm

Ser Gareth nie miał zamiaru patyczkować się z więźniem. Ruszył w stronę drzwi z naładowaną już kuszą, ale słysząc pierwsze słowa starca zatrzymał się tuż przed nimi i spojrzał mu twardo w oczy.
- Nie dam - rzucił i wywalił drzwi kopnięciem.
Brzęknęła kusza, kiedy bełt wbił się w ciało. Gareth parsknął zadowolony i zamknął drzwi, wychodząc z wozu. Pozostali zbrojni zajęli się w tym czasie zniesieniem drewna, które podłożyli pod wóz i polali oliwą. Wkrótce ogień pięknie płonął, a żołnierze po upewnieniu się, że bywalec wozu już go nie opuści, ruszyli dogonić kolumnę.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Trakty Reach   Czw Gru 17, 2015 12:09 am

12 sierpnia 226 AC

Marsz oddziałów Robba Reynea nie został przez nikogo zauważony, co mogli zawdzięczać umiejętnościom swoich przewodników. Podróż przebiegała sprawnie i wkrótce dotrą do celu podróży...
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Trakty Reach   Czw Gru 17, 2015 12:28 am

Obecnie zwiadowcy donosili, że marsz przebiega bez zarzutów. Całkiem nieźle... Oby podejście Tyrella również się udało. W Gorzkim Moście pozostawił czterystu ludzi Tarthów, w końcu to teraz ich ziemie. Wypożyczył jednak cały zapas koni jakie miał Caswell, aby wzmocnić przewagę swoich ludzi w stosunku jazdy do piechoty. No cóż, wkrótce powinniśmy zobaczyć jak wszystko się uda.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Trakty Reach   Sro Gru 30, 2015 1:05 am

20 sierpnia 226AC - popołudnie

Oddziały zatrzymały się na krótki popas, Robb akurat przegryzał sobie kromkę chleba z masłem i miodem, w towarzystwie swojego kuzyna Marbranda, Garetha i kilku innych Szkarłatnych Pasów, gdy pojawili się wysłani pod Gorzki Most zwiadowcy.
- Lordzie Namiestniku, pod Gorzkim Mostem obozuje kuzyn Lorda Tartha wraz z tysiącem ludzi z Szafirowej Wyspy, wraz z garnizonem zamku okopali się po naszej stronie Manderu. Ser Ralph zapewnia, że nie było ani śladu wojsk wroga w pobliżu.
Reyne przeżuł spokojnie kanapkę i przełknął.
- Dobrze - powiedział spokojnie. - Gareth, weź ludzi i przyprowadź mi Lorda Florenta.
Powrót do góry Go down
Casper Florent

avatar


PisanieTemat: Re: Trakty Reach   Sro Gru 30, 2015 1:10 am

Caspera zdziwił i zaniepokoił fakt, że jego skromna drzemka, ucięta w wozie na górce siana, została przerwana przez ludzi Reyne'a.
- Czy coś się stało Panie? - zapytał Królewskiego Namiestnika, gdy został przyprowadzony przed jego oblicze.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Trakty Reach   Sro Gru 30, 2015 1:17 am

- Lordzie Florent, powiedziałeś nam, że siły buntowników są już pod Gorzkim Mostem. Mało tego, że prawdopodobnie zdobyły już zamek. Natomiast Ralph Tarth, który stacjonuje pod zamkiem twierdzi, że w okolicy nie było nawet śladu wojsk Tyrellów i ich sojuszników.
Reyne wstał i dał gestem znak strażnikom. Szkarłatne Pasy wyciągnęły miecze i wycelowały w Lorda Jasnej Wody.
- Lordzie Florent, użyjesz teraz swojego języka, aby wyjaśnić co się stało i powiedzieć gdzie naprawdę jest armia Olyvara Hightowera, albo go stracisz...
Powrót do góry Go down
Casper Florent

avatar


PisanieTemat: Re: Trakty Reach   Sro Gru 30, 2015 1:26 am

- Ach, więc o to chodzi. - Florent nieco się rozluźnił, przeczuwając, że powinien z tego się wykpić.
- Lordzie Namiestniku. Armia Tyrella naprawdę maszerowała Różanym Traktem na Gorzki Most. Z Tyrellem i Hightowerem rozmawiałem ponad trzy dni temu i byłem przekonany, że zdążyli już dotrzeć. Może coś ich zatrzymało. Może żołnierze od tej cholernej grochówki dostali takiej straczki, że nie są w stanie maszerować. Nie sądzisz chyba, że chciałem Cię oszukać? Jaki miałbym w tym interes? Żebyś mnie zatłukł jak psa pierwszego dnia po powrocie? Gdybym Cię zdradził, to przecież nawet nie ważyłbym się powrócić. Może Tyrell przeczuwał, że Ci służę i podał mi złe informacje. Ale w to wątpię. Chłopak jest cholernie honorowy, ale nie potrafi myśleć i planować...hmmm...abstrakcyjnie. Możesz nawet kazać mnie wyruchać rozżarzonym pogrzebaczem, nic więcej o planach Tyrella nie wiem. A z tym pogrzebaczem to tylko taka metafora, proszę nie brać tego na poważnie, jeśli łaska.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Trakty Reach   Sro Gru 30, 2015 1:59 am

Robb spojrzał w oczy Florenta i patrzył w nie przez chwilę.
- Kłamiesz - powiedział w końcu. - Straż! Brać go. Nieładnie Lordzie Florent, nieładnie... Tak kryć Tyrella i jego towarzyszy. Możemy jednak zrobić z tego użytek. Powiedzmy, Ty wyślesz swoich ludzi do jego armii, aby podczas bitwy przeszli na naszą stronę, a ja w zamian nie oddam cię Lordowi Tarthu na dokładne przesłuchanie. Hmm? Jeżeli od teraz zaczniesz ładnie współpracować, to może nawet damy ci spłodzić potomka zanim ześlemy cię na Mur. Prawdopodobnie mógłbyś tam nawet trafić z wszystkimi kończynami. W przeciwny razie... W przeciwnym razie będziesz musiał posłużyć za przykład jak Lord Caswell...
Powrót do góry Go down
Casper Florent

avatar


PisanieTemat: Re: Trakty Reach   Sro Gru 30, 2015 2:31 am

Florent spojrzał zimnym wzrokiem w stronę Robba. Zniknął także jego szyderczy uśmieszek.
- Do Westeros przybyłem zaledwie przed kilkoma miesiącami.[ - powiedział zimnym oraz cichym tonem, pozbawionym wszelkiego efekciarstwa czy kpiny - połowę życia spędziłem, służąc w kompanii najemniczej. Zdrady, łamanie kontraktów, rozcinane gardła czy wylewające się z wnętrzności bebechy były dla mnie chlebem powszednim. Jednak tam ludzie traktowali to jako część zawodu, który sami sobie wybrali. Każdy liczył się z ryzykiem. Nikt nie organizował także bezsensownych masakr ludności, nikt nie pastwił się nad zwykłymi chłopami, tak jak z zwyczaju ma twój ukochany podkomendny, rzeźnik z Tarthu. Gdy wróciłem do domu nie znałem nikogo i nie miałem pojęcia o niczym. Nie wiedziałem kim jest król Viserys, nie wiedziałem również, kim jest jego królewski namiestnik Reyne. Nie znałem Jona Tyrella, ani jego "tragicznie zmarłego" brata ani lorda Hightowera. Znałem za to mojego ojca, Lorda Florenta. Nie był on wprawdzie rodzicem idealnym, ja także nie dopełniłem jego nadziei jako pierworodny syn. Jednak spełniłem wobec niego swój obowiązek. Walczyłem ramię w ramię z tymi, których nazywał  uzurpatorami. Gdy zmarł, pochowałem go z honorami, jakie mogłem zapewnić mu w tych warunkach. Kiedy umarł pod murami Królewskiej Przystani przy lordzie Tyrellu nie trzymało mnie już nic. Jestem najemnikiem, nie honorowym paniątkiem. Nie mam nic wspólnego z braćmi Fossowayami, których przed kilkoma dniami zamordowałeś. Nie mam nic wspólnego z Lordem Caswellem, którego ku uciesze swojej gawędzi nabiłeś na pal, zamiast dać mu szybką oraz honorową śmierć, na jaką zasłużył. Jako najemnik lubię stać po stronie zwycięzców, nie zwyciężonych. A nie mam żadnych złudzeń ani wątpliwości, że to rojaliści, z tobą Panie na czele, wygrają tą wojnę. Przeszedłem na twoją stronę bo tak podpowiadał mi rozsądek. Nie mam złudzeń, nikt nie napiszę o mnie pieśni, nikt również nie będzie wykrzykiwał mojego imienia przy wznoszeniu toastów. Taki los sam dla siebie wybrałem. Zdrada pozostaje zdradą, a ja dwukrotnie się jej dopuściłem. Raz wobec króla mojego Pana ojca, drugi raz wobec jego suzerena, Lorda Tyrella. Każdy musi wybierać. Jednak to nie zmienia faktu, że stoję po twojej stronie. Nie mam absolutnie żadnego powodu, aby zdradzić Waszą sprawę. Nie mam zamiaru również wylądować na Murze ani tracić żadnych kończyn. Moja rada brzmi - poczekaj dwa, trzy dni. Jeżeli Tyrell nie wie o tym, że tu stacjonujesz to przybędzie. Jeżeli wie to cóż, przykro mi, ale ja tej informacji nie miałbym jak mu przekazać. Z moimi wojskami możesz robić co Ci się żywnie podoba, jeżeli zaś planujesz ukarać mnie za zdradę do której nie doszło, to cóż ja mogę na to poradzić? Będę walczył u twojego boku razem z moimi żołnierzami pod warunkiem, że po skończonej bitwie będę mógł odjechać do Jasnej Wody. Tam rozpocznę rekrutację wojsk, które pomogą zdławić pozostały w Reach opór rebeliantów. Jeżeli chcesz mnie zesłać na Mur, ściąć, powiesić, zedrzeć ze mnie skórę, nabić na pal, spalić, rozerwać słońmi czy innymi końmi to proszę bardzo, droga wolna. Jednak wtedy, cóż, do współpracy raczej chętny nie będę. I będzie mi z tego powodu niezwykle przykro, gdyż uważam, że możemy wspólnie zakończyć tę rebelię oraz zatrzymać dalszy rozlew krwi w Reach. - Casper skrzyżował ręce na piersi, oczekując werdyktu Reyne'a.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Trakty Reach   Sro Gru 30, 2015 2:58 am

Reyne prychnął.
- Powinieneś wiedzieć więcej o ludziach z którymi rozmawiasz, zanim zaczniesz takie wywody Lordzie Florent. Zanim wróciłem do domu i zostałem Namiestnikiem Viserysa oglądałem Westeros od Dorne, aż po Mur. A Essos od zachodniego wybrzeża, aż po Stepy i Zatokę Niewolniczą. Najemnicy? Służyłem wśród Drugich Synów oraz Złotej Kompanii. Najemnicy królują w organizowaniu mordów i grabieży, nie próbuj kpić z nas przedstawiając ich jako wykonujących tylko swoją pracę zawodowców. Walczą za pieniądze, a jeżeli jakieś można zagrabić przy okazji to je biorą, tak samo jak kobiety, które nawiną się pod rękę. Co do zabijania, nie trzeba chyba dodawać co robią z ludźmi, którzy nie pochwalają ich zachowań.
Lew uśmiechnął się chłodno, jak to tylko Lwy potrafią.
- Lord Caswell otrzymał ofertę powrotu w obręb królewskiego pokoju, hojną ofertę. Wolał jednak na nią splunąć, posyłając swoich ludzi na rzeź w walce z o wiele liczniejszym wrogiem i zmuszać mnie do ganiania się za nim przez pół kontynentu. Otrzymał należną karę... Fossowayowie zamordowani? Słowa bez wątpienia rebelianta. Kara śmierci za tak upartą zdradę Korony jest karą typową. Wiesz dlaczego Złota Kompania cieszy się taką renomą Lordzie Florent? Nie tylko dlatego, że jest najlepsza w zabijaniu... Złota Kompania zawsze dotrzymuje kontraktu, nigdy nie daje się przekupić i nigdy nie zmienia strony. Najemnik, który szybko zmienia stronę nie jest najemnikiem, którego mądry człowiek zatrudni. A najemnik bez pracy to głodny najemnik...
Spojrzał na Garetha.
- Lord Florent uważa, że Fossoway'owie zostali zamordowani. Lord Florent, który dopiero co przybył do Westeros i nic nie wie o honorze uważa też, że może oceniać którzy zdrajcy zasługiwali na szybką i honorową śmierć. Lord Florent najwyraźniej uważa też, że jest w stanie stawiać nam warunki... - Reyne przeniósł wzrok na Florenta. - Niestety Lord Florent nie wie, że Lwy, zarówno Złote jak i Czerwone, mają pewną dumę.
- Ser Gareth, odprowadź Lorda Florenta do wozu więziennego. Jego ludzi możecie rozbroić i tymczasowo dołączyć do reszty jeńców. Jest łatwy sposób, aby sprawdzić czy mówisz prawdę Florent. Podejdziemy pod Gorzki Most i zobaczymy ilu Tyrell ma ludzi. Pięć tysięcy mówiłeś, tak? Zabrać go!
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Trakty Reach   

Powrót do góry Go down
 
Trakty Reach
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja I :: Reach-
Skocz do: