IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Place, dziedzińce i parki miasta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rhaenor Vaelar

avatar


PisanieTemat: Place, dziedzińce i parki miasta   Pią Cze 12, 2015 6:42 pm

***
Powrót do góry Go down
Rhaenor Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Place, dziedzińce i parki miasta   Pią Cze 12, 2015 9:25 pm

Poprzedniego dnia Rhaenor przechadzał się właśnie uliczkami pięknego miasta Lys, kąpiącego się w promieniach górującego nad nim słońca. Brukowane uliczki z białego kamienia mieniły się pięknym blaskiem. Wolno stąpając zerknął na białowłosą piękność... - tej jeszcze nie widziałem - pomyślał spoglądając na jej ponętne ciało. Była wysoka, ubrana w jasnozieloną suknię do kolan. Jej długie do pasa białe włosy powiewały luźno na lekkim wietrze. Nie wyglądała na jedną z tych "specjalnych" dam.
Skierował się w jej stronę. Podchodząc skłonił się, złapał ją za delikatną dłoń i pocałował, po czym rzekł spoglądając jej w fioletowe, roześmiane oczy...
- Dawno nie widziałem w tym mieście tak pięknej kobiety, Rhaenor Vaelar - przedstawił się... - Pierwszy raz gościsz pani w Lys..? - zapytał.
- Vaenya Narlarys - zachichotała cichutko... - Nie, mylisz się panie. Urodziłam się tutaj - speszona jego niezwykle niebieskimi oczami odwróciła wzrok.
- Rhaenorze, lub dla tak pięknej damy po prostu Rhae - Już była jego. Delikatnie musnął skórę jej ręki, niby to obracając ciałem. Przedramieniem jednej ręki oparł się nad głową o czerwone niczym ogień cegły budynku, drugą poprawił kosmyk jej włosów dotykając opuszkami palców skroń dziewczyny...
- Twoim ojcem jest Baenyon Narlarys... Nigdy nie słyszałem, aby miał córkę. - wskazał.
- Jak widzisz ma - uśmiechnęła się chytrze... - Vae...  - spojrzała mu w oczy przygryzając wargę...
- Kiedy miałam pięć lat, ojciec wysłał mnie do wuja w Volantis. Wróciłam trzy dni temu - pochwaliła się. Rhaenor odwzajemnił uśmiech i położył dłoń na jej ręce w łokciu, po czym przesunął w dół, aż do dłoni mówiąc...
- Niemożliwe. Byłem tam dwa razy i nawet w tak wielkim mieście jak Volantis zauważyłbym Cię Vae - wypowiadając jej imię ściszył głos... - Jesteś niewiarygodnie piękna - dodał przesuwając palce swojej dłoni po jej policzku i zbliżając się do niej. Dziewczyna speszona chciała odwrócić się, jednak srebrnowłosy nie pozwolił jej na to. Kciukiem musnął jej małe, ale wydatne usta i przysunął się jeszcze bliżej. Ich twarze wręcz się stykały...
- Najpiękniejszy zachód słońca blednie przy Twojej urodzie - szepnął Rhaenor ledwo muskając ustami jej usta. Białowłosa uniosła głowę przymykając oczy i pocałowała go. Trwało to krótką, ale za to bardzo namiętną chwilę. Objął ją w pół ramieniem i powiedział do ucha...
- Chciałbym spędzić ten wieczór w Twoim towarzystwie - ciepło się uśmiechając. Vaenya dopiero teraz otworzyła oczy i przez chwilę przyglądała się mężczyźnie. Dotknęła delikatnie dłonią jego kwadratową szczękę i przesunęła po policzku...
- Bardzo chętnie Rhae... Dzisiejszy i każdy kolejny - westchnęła i pocałowała go. Vaelar uśmiechnął się i złapał ją pod rękę. Ruszyli w kierunku posiadłości mężczyzny...
- Jak było w Volantis..? - zapytał splatając palce dłoni obojga...
- Ohh bardzo fajnie - oparła głowę na jego ramieniu... - Było goręcej niż tutaj, ale dało się wytrzymać - odpowiedziała, a ich uszu dobiegł wzbierający rumor z pobliskiego placu. Zaciekawiony Rhaenor skierował parę w tamtym kierunku. Gdy doszli nad kamienny skwer, zebrał się już na nim spory tłum ludzi. Poprowadził Vaenię na początek za sobą, odpychając ludzi na boki. Wkrótce okazało się, co jest powodem tego zamieszania. Na środku stał najstarszy z magistrów miasta, a jego dwaj strażnicy pilnowali klęczącej postaci.
Srebrnowłosy przekręcił głowę i spojrzał na jeńca. Postać była ubrana w ciemny płaszcz z kapturem założonym na głowę. Gdy jeden ze strażników brutalnie ściągnął kaptur, Vaelar ujrzał niezwykłą piękność o długich, brązowych włosach i niesamowitych niebieskich oczach. Miała delikatny, zgrabny nos i ponętne usta. Wszystko wskazywało na to, że tajemnicza nieznajoma nie pochodzi z Lys. Uważnie wysłuchał starca, wciąż przyglądając się kobiecie... - za próbę zabójstwa zostaje skazana na śmierć. Wyrok zostanie wykonany jutro w południe - powtórzył w myślach. Dziewczyna wzbudziła w nim zainteresowanie. Postanowił działać. Razem z Vaenią opuścił plac i udali się do jego posiadłości. Tam zaprowadził ją do swojego pokoju i kazał zaczekać. Odnalazł dowódcę swojej straży i dał kilka zadań. Miał znaleźć kilku mężczyzn, złodziei, rzezimieszków, którzy nie mają języków i wybrać trzech najlepiej walczących spośród straży. Po tym wrócił do swojej komnaty i wszedł do środka.
Na łóżku leżała ubrana jedynie w jego koszulę Vaenia. Zgrabnie wstała z niego i podeszła do mężczyzny...
- Czekałam na Ciebie i się nudziłam. Chyba nie będziesz się gniewał za koszulę - wskazała a koszula zsunęła się i jego oczom ukazały jędrne, duże piersi dziewczyny.
- Nie mam za co. Przepraszam i zaraz Ci to wynagrodzę - odpowiedział szepcząc jej do ucha i przygryzając delikatnie je. Podniósł dziewczynę i przeniósł na łóżko. Chyba już dalej nie muszę pisać co się działo...
Napewno razem szczęśliwie spędzili wieczór i noc.


28 kwietnia 226 AC

Jak postanowił, tak zrobił. Ubrał zwykłe, chłopskie ubranie. Na plecy zarzucił długi do kostek, wytarty, szary płaszcz z kapturem, a pod nim ukrył zwykły, długi stalowy miecz. Zadbał o to, aby trzech jego towarzyszy także nie miało niczego, co wskazywałoby kim są, bądź skąd mogą pochodzić. Dokładnie w południe stanęli jak najbliżej środka placu, na którym miano dokonać egzekucji. Rhaenor wyczekiwał pojawienia się tajemniczej pięknej nieznajomej...


Ostatnio zmieniony przez Rhaenor Vaelar dnia Pią Cze 12, 2015 9:34 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Alveaenerle

avatar


PisanieTemat: Re: Place, dziedzińce i parki miasta   Pią Cze 12, 2015 9:33 pm

Straciła wszystko; miecz, sakiewkę i najwidoczniej urok osobisty, bo za każdym razem, gdy próbowała zwrócić na siebie uwagę strażników, zamiast pomocy otrzymywała groźby.
Siedziała właśnie na ziemi. Głowę miała opartą o zimną ścianę. Związanymi rękoma uderzała o kraty.
Usłyszała trzask, a następnie kroki. Dwaj mężczyźni podeszli do celi, otworzyli drzwi i wywlekli dziewczynę na zewnątrz.
- Szkoda by było nie wykorzystać okazji skoro trafiła nam się taka piękna dziewczyna, ale rozkaz to rozkaz. Ruszaj się! - powiedział jeden z nich, popychając dziewczynę do przodu.
Droga minęła dość szybko. Zanim się spostrzegła, klęczała już na placu przed magistrem. Vea korzystając z sytuacji, jeszcze raz użyła swojego uroku. Ale było już za późno.
Wiele razy wychodziła cało z takich sytuacji, ale tym razem na prawdę się bała. Może to przez związane ręce, brak broni, strażników, tłum ludzi, a może to po prostu przez wzrok magistra, który jasno mówił, że dzisiaj zginie.
Zamknęła na chwilę oczy i otworzyła je. Spojrzała wyzywająco na kata.
- Nie krępuj się.
Powrót do góry Go down
Rhaenor Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Place, dziedzińce i parki miasta   Pią Cze 12, 2015 10:24 pm

Wkrótce pojawił się magister i dwóch strażników prowadzących skazaną. Rhaenor nie mógł pozwolić na jej śmierć. Była niezwykle piękna, a przecież z nią jeszcze nie flirtował. Co gorsza, nie spał. Nie mógł pozwolić na takie marnotrawstwo. Poza tym... no skoro złapali ją na próbie zabójstwa, to mogła mu się przydać w nadchodzącym planie. Vaelor i jego ludzie ustawili się po dwóch po obu stronach strażników. Srebrnowłosy wyczekał idealnego momentu, tuż w chwili gdy kat podniósł toporek, wyciągnął miecz i natarł (115% +5 za zaskoczenie) na pierwszego strażnika (70%). Tuż za nim nadbiegł kompan (80%). Mężczyzna nie miał z nimi najmniejszych szans. Z drugiej strony drugi (70%) strażnik staruszka został zaskoczony przez dwóch (120%) kompanów (70%) srebrnowłosego. On także nie miał szans na przeżycie. Na placu powstał krzyk i nieopisany chaos. Straże miasta praktycznie w ogóle nie zareagowały, bądź ich nie było akurat na placu. Uwagę tych którzy byli, ściągnęli wynajęci przez srebrnowłosego najemnicy, którzy zaczęli uciekać. Żaden z nich nie miał języka, ani nie wiedział kto go wynajął.
W tym czasie Rhaenor rozciął więzy na rękach tajemniczej nieznajomej i pociągnął za sobą. Chowając miecz pod płaszcz kilka razy skręcił w uliczkę. Przystanął z dziewczyną pod boczną ścianą i spojrzał na nią. Teraz widział ją lepiej i dokładniej. Miała jasną, delikatną cerę.
Zdjął jej z rąk resztki liny mówiąc...
- Zdejmij ten płaszcz i wrzuć go tam - wskazał stojący nieopodal wóz. To samo zrobił ze swoim. Teraz spojrzał na nią krytycznym okiem. Miała na sobie obcisłą czarną koszulę, podkreślającą jej kobiece kształty i równie obcisłe brązowe spodnie. Uniósł jedną brew przyglądając się jej i przekręcił głowę.
Piękny widok.
- Za co Cię skazali na śmierć..? Kogo chciałaś zabić..? - zapytał rozglądając się. Spojrzał raz jeszcze na nią i uśmiechając się dodał...
- Nie mogłem pozwolić, aby tak piękna dama opuściła ten świat tak szybko, a przynajmniej nie poznając mnie. Rhaenor Vaelar - przedstawił się, całując dziewczynę w dłoń...


zt. > Uliczki i zaułki Lys
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Place, dziedzińce i parki miasta   Sob Paź 10, 2015 2:57 pm

19 lipca 226AC

Magister został bez przeszkód pojmany i zgodnie z rozkazem Archonta doprowadzony kolejnego dnia na główny plac w mieście. Przyprowadzono tam również jego rodzinę, która stała pod strażą na uboczu. Ludzie, którzy słyszeli o sądzie zebrali się tłumnie, ciekawi całego zamieszania. Wkrótce straże przedstawiły służkę oraz jej łącznika, którzy przedstawili plany magistra i potwierdzili jego winę.
Powrót do góry Go down
Rhaenor Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Place, dziedzińce i parki miasta   Nie Paź 11, 2015 9:52 am

Rhaenor był już na placu jeszcze przed przyprowadzeniem magistra. Plac wsparły dodatkowe patrole straży i czterech osobistych strażników Rhaenora. Tłum się zbierał, a wkrótce pojawili się wszyscy oskarżeni. Cierpliwie wyczekał wyznań służki i człowieka magistra, po czym przemówił.
- W świetle dowodów skazuję magistra Velyona na śmierć przez ścięcie. Wyrok wykonam osobiście. Ponadto! Pozbawiam jego rodzinę tytułu magisterskiego, pozostawiając z nienaruszonym majątkiem i możliwością dalszego życia w tym mieście. Dla pewności najmłodsza córka Velyona zostanie damą dworu mojej siostry
Tej dwójce... -
wskazał służkę i mężczyznę... - przyznaję łaskę... łaskę szybkiej śmierci. Każdy kto waży się podnieść rękę na mnie lub moją rodzinę, skazuje siebie samego na wyrok śmierci bez możliwości negocjacji - przemówił do tłumu, po czym wyjął swój miecz. Kolejno ściął służkę i łącznika - mimo ich sprzeciwu i błagań. Na koniec zostawił magistra. Ściął jego głowę, po czym podniósł za włosy przedstawiając gawiedzi.
- Tak skończy każdy, kto waży się podnieść rękę na moją rodzinę - po czym przekazał ją strażnikowi.
- Wszystkie trzy głowy zawiesić nad bramami. Magistra nad bramą twierdzy, resztę nad bramą portową - wydał rozkaz, wycierając ostrze miecza o szmatkę. Schował go do pochwy i ruszył w stronę pałacu magisterskiego, gdzie rozkazał zwołać spotkanie rady...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Place, dziedzińce i parki miasta   

Powrót do góry Go down
 
Place, dziedzińce i parki miasta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Brama do północnej części miasta
» Ruiny miasta - "Limbo".
» Place Targowe
» Przedpola miasta
» Przedpola Miasta

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja I :: Essos :: Tereny Trzech Córek :: Lys-
Skocz do: