IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Port Miasta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Rhaenor Vaelar

avatar


PisanieTemat: Port Miasta   Nie Cze 14, 2015 12:11 am

***
Powrót do góry Go down
Rhaenor Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Port Miasta   Nie Cze 14, 2015 11:47 pm

4 maja 226 AC

Dokończyli śniadanie i Rhaenor udał się przygotować wyprawę dziewczyny do Braavos. Jej samej kazał za godzinę stawić się w ogrodach. Zabrał dwóch strażników i ruszył w miasto.
Po dopilnowaniu wszystkiego, wrócił do posiadłości, gdzie już czekała Vea. Uśmiechnął się i wyciągnął miecz. Trening trwał dość długo, oboje dobrze się zmęczyli. Jednak nie tak, jak po tym co miało za chwilę nastąpić. Gdy przyszedł jeden ze strażników, informując że wszystko będzie gotowe za dwie godziny, Vea złapała Rhae za rękę i pociągnęła do altany. Tam zaczęła namiętnie go całować, jednocześnie pomagając mu się rozebrać. Vaelar nie pozostawał jej dłużny i wkrótce oboje leżeli na podłodze usłanej ubraniami. Miniona ponad godzina była równie piękna i ekscytująca co noc. Dziewczyna tym razem wykazała się większą śmiałością niż poprzedniego wieczora. Przeleżeli jeszcze kilkanaście minut wtuleni w siebie, po czym ubrali i udali w stronę portu. Tam Rhaenor pożegnał kochankę gorącym długim pocałunkiem i odczekał, aż statek wypłynie z portu. Po tym udał się dopilnować kilku spraw związanych z przejęciem władzy...
Powrót do góry Go down
Rhaenor Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Port Miasta   Wto Cze 16, 2015 12:48 am

Niedługo po naradzie Rhaenor znalazł jego zdaniem dobre miejsce pod budowę fortecy. Było to wzgórze po wschodniej stronie miasta, na którym stały ruiny spalonej dawno dużej posiadłości. Teren wokół był pusty, dostęp także łatwy. Wskazał głównemu budowniczemu owe miejsce i omówił szczegóły (wysokie na trzydzieści metrów mury kurtynowe, potężną bramę i tajne wyjście tylne, centralny donżon ze skrzydłami mieszkalnymi. Następnie przedstawił szczegóły samego zastosowania i rozmieszczenia pomieszczeń. ) Kolejne dni spędzał na doglądaniu rozwoju miasta, treningach czy spotkaniach ze znaczącymi kupcami.


12 maja 226 AC


Tego dnia wyrwał się do portu na wieść, jakoby miały zawinąć statki handlowe z Qarthu. Dawno ich nie gościli, więc trzeba było zadbać o dobry stosunki. Przechadzał się w asyście swoich dwóch strażników i przyglądał przywiezionym towarom. W pewnym momencie dostrzegł malutką, przykrytą płótnem klatkę. Zaintrygowany podszedł i podniósł materiał. Jego oczom ukazał się malutki, egzotyczny kotek...
- Co to za zwierze..? - zwrócił się do właściciela zwierzaka. Był niezwykle ciekaw.
- Witam Pana. To wyjątkowe zwierzę, bardzo rzadkie. Gepard Biały, jego młode. - wskazał wyjmując z klatki... - Miałem jeszcze jednego Panie, ale został już sprzedany. To mój ostatni.  - uśmiechnął się i podał drapieżnego kota Rhaenorowi.
Mężczyzna przyglądając się mu wspomniał w myślach o Vea, swojej kocicy. Właściwie to dziwnie brakowało mu jej, za żadną jeszcze tak nie tęsknił. Może dlatego od jej wyjazdu nie odwiedził jeszcze innej kobiety..? Co się z nim działo... Spojrzał kociakowi w oczy, miał takie żywe, energiczne.
- Ile chcesz za niego..? - zapytał wciąż trzymając geparda.
- Panie jak dla Ciebie tylko pięć tysięcy sztuk złota, to wyjątkowa okazja - podał cenę z wyszczerzonymi zębami. Chyba myślał, że nabierze Vaelara na tak zawyżoną cenę...
- Chyba żeś oszalał kupcze. Pięć tysięcy! To zdzierstwo w biały dzień.  - wzburzył się i podniósł głos nowy Archont Lys...
- Dobrze, może masz Panie rację, cena jest za wysoka. Zejdę do trzech tysięcy sztuk złota. To bardzo rzadki okaz, podobno żyje ich już kilkadziesiąt na całym świecie. - odpowiedział kupiec.
- Zapłacę dwa tysiące, ale dorzucisz po funcie (jeden funt to prawie pół kilograma) tych przypraw - wskazał cztery różnokolorowe. Kupiec spojrzał na niego z kpiącą miną i już chciał odpowiedzieć, gdy do Vaelara podszedł jeden ze strażników...
- Archoncie Rhaenorze, przybył kupiec Jabgar Jab Guniu - zakomenderował.
- Dobrze, zaprowadźcie go do mojego domu - odpowiedział żołnierzowi i zwrócił się do kupca... - To jak będzie..? -
Qartheńczyk zrobił wielkie oczy, słysząc kim jest jego rozmówca. Przez chwilę stał i nic nie mówił. W końcu wykrztusił z siebie... - Zgadzam się Panie -
- Świetnie, moi ludzie zabiorą wszystko - klasnął w dłonie, pożegnał kupca i ruszył w stronę domu. Postanowił, że sprezentuje kotka swojemu kociakowi, przeczuwał że zadanie jaki jej powierzył, wypełni bardzo dobrze...
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Port Miasta   Wto Cze 16, 2015 1:00 am

13 kwietnia 226AC


Po dwóch dniach żeglugi wyprawa Daerona dotarła do Lys, gdzie uzupełnili zapasy przed dalszą drogą. Spora część załogi odwiedziła też domu publiczne, z których słynęło miasto. Daeron jednak podziękował kompanom za propozycję wspólnego wypadu i został w kajucie czytając księgę o Qarthu. Następnego dnia wypłynęli, a Dae wysłał jeszcze przedtem jednego posłańca.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
The author of this message was banned from the forum - See the message
Rose Tyrell
Sprzedawczyk
avatar


PisanieTemat: Re: Port Miasta   Pon Lip 06, 2015 2:24 am

25 maja 226 AC
Kiedy wchodziła na statek, bała się, że jej nie przepuszczą, jednak nic bardziej omylnego. Naszyjnik ze złota, jeden z najmniej wartych, które dostała, załatwił sprawę całkowicie i mogła wsiąść na pokład. Razem z czarnym ogierem, któremu na imię dała Jeleń zaskakująco dobrze znieśli podróż, otóż szczerze mówiąc Rose bała się, iż może źle czuć się płynąc statkiem, w końcu mimo siedemnastu dni imienia, nigdy, ale to nigdy nie była jeszcze na pokładzie. Koc, który wzięła ze sobą, bardzo się przydał, uchronił ją przed snem na samej podłodze z desek. Nie płynęła statkiem najlepszej jakości, a załoga raczej również nie była zbyt przyjemna. Ciekawe co by było, gdyby obecnie nie wyglądała jak chłopak... Za każdym razem, kiedy o tym myślała, przechodził ją dreszcz strachu, a za każdym razem, kiedy przychodził ten dreszcz, uderzała się w twarz. Posiadała postanowienie- nie czuć nigdy strachu.
Ubrana w lnianą tunikę w kolorze białym, przepasaną brązowym paskiem ze skóry jagnięcia powoli zaczęła opuszczać pokład statku. Trzymając uprząż Jelenia wolnym krokiem szła z nim ku lądowi, ku nowemu życiu. Z tego co się orientowała, znajdowali się w Lys, a dokładniej za parę kroków mają znajdować się w Lys. To tutaj, miała rozpocząć nowe życie. Scenariusz czternastoletniego chłopca, którego rodzina zmarła w podróży, handlującego biżuterią po matce. Może jakiś człowiek by się na to nabrał?
-Witaj w nowym życiu, Cyprianie.- Wyszeptała pod nosem sama do siebie stając prawą nogą na ziemiach Lys. Lewa noga powędrowała również poza teren statku. Już miała odejść swoim krokiem pełnym wdzięku, kiedy przypomniała sobie, że jest niewychowanym chłopcem, dlatego też zaczęła chodzić jak najgorzej umiała, lekko przygarbiona z nogami stawiającymi milowe kroki.
Powrót do góry Go down
Rhaenor Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Port Miasta   Pon Lip 06, 2015 1:14 pm

25 maja 226 AC, popołudnie

Po wspaniałym poranku z już... ukochaną. Tak ukochaną wybrał się na spacer po mieście w asyście dwóch gwardzistów. Dzień był piękny i pogodny. Po godzinie dotarł do portu.
Postanowił przejść się nim, aby sprawdzić jacy kupcy zawinęli tego dnia do portu. Lawirował między straganami z różnokolorowymi przyprawami, myrryjskimi koronkami, egzotycznymi zwierzętami czy owocami...
Powrót do góry Go down
Rose Tyrell
Sprzedawczyk
avatar


PisanieTemat: Re: Port Miasta   Pon Lip 06, 2015 1:39 pm

Gwar-wszędzie gwar. Nie przepadała za tak tłocznymi miejscami, zdecydowanie wolałaby znaleźć się gdzie indziej. Niedawno wyszła ze statku, a już czuła się tu zagubiona, ale czy można czuć się inaczej będąc na nieswojej ziemi, w której jest się samemu bez nikogo, kogo można by choć poprosić o pomoc w razie wypadku? Stragany robiły na niej duże wrażenie, można było znaleźć tu wszystko, począwszy od owoców, kończąc na wyrychtowanych na podróż koni. Zapachy tutejszych przypraw, były jedną z tych rzeczy, które nie przypadły do jej gustu, ich mocny zapach podrażniał początkowo jej nozdrza, lecz nie trwało to długo, ponieważ przyzwyczaiła się do zapachu. A gdyby tak już teraz zacząć nową pracę?-Zastanowiła się. Tylko co by mogła robić? No tak! Biżuteria! Ta z jej starego życia, życia Rose Tyrell. Przecież musiała za coś żyć. Znajdując małe miejsce pomiędzy straganem z winogronami, a jakimś budynkiem, przywiązała swojego konia. Na podłodze rozłożyła koc, i usiadła na nim, rozstawiając obok siebie biżuterię. Kiedy przyjrzała się swoim artykułom do handlu, lekko się zdziwiła, nawet nie wiedziała, że ma aż tyle ozdób.
Poczuła dźgnięcie palcem w jej plecy, bardzo tego nie lubiła, jako osoba z wrażliwa fizycznie odczuwała ból, zamiast lekkiego dźgania, które trudno w ogóle odczuć. Obróciła się, za jej plecami stała kobieta, która sprzedawała owoce obok, miała rozłożoną dłoń, a w niej winogrona. Uśmiechnęła się do Rose, i posłała jej oczko. Kąciki ust Cypriana również się uniosły i popatrzyła na nią.
-Zjedz chłopczyku, bardzo marnie wyglądasz.-Powiedziała życzliwym tonem do chudej postaci.
-Dziękuję.-Zabrała z jej ręki fioletowe kulki. W sumie, to nawet się ucieszyła z tego podarku. Pamiętała, jak kiedyś Robert wkładał jej te małe kuleczki do rąk. Siedzieli wtedy razem, chyba rozmawiali o wtedy o tym, jak bardzo różni się Wysogród i Koniec Burzy.-Zapraszam do zakupu biżuterii! Prawdziwe złoto, srebro, rubiny i szmaragdy!-Powiedziała trochę głośniej, niż miała w zwyczaju mówić, może ktoś z przechodzących ją słyszał?
Powrót do góry Go down
Rhaenor Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Port Miasta   Pon Lip 06, 2015 2:07 pm

W końcu zatrzymał się i spoglądał w błękitne wody okalające wyspę.
Nagle usłyszał zachętę do kupienia biżuterii.
Odwrócił się i ujrzał małego chłopca siedzącego na kocu, z rozłożonymi przed sobą kosztownościami. Jednak było kilka szczegółów.
Po pierwsze głos. Był bardziej kobiecy, delikatny.
Po drugie rysy twarzy. Gdyby się jej przyjrzeć, choć miała krótkie włosy i chłopięce ubranie na sobie, rysy definitywnie wskazywały że jest kobietą.
Spojrzał nad nią i zobaczył czarnego konia. Już miał wrócić wzrok na dziecko... gdy zauważył pewną rzecz przytroczoną do zwierzęcia. Młot bojowy... skąd go miał... miała, nieważne. Wyglądał na broń zrobioną z dobrego żelaza i dość drogi. Skąd mógł go mieć...
Podszedł i przykucnął obok...
- Wiem kim jesteś... - zaczął... - Nie jesteś chłopcem, ale nie obchodzi mnie to. Co masz do sprzedania..? - spojrzał na świecidełka. Nie odrywając od nich wzroku dodał...
- skąd masz ten młot..? -
Powrót do góry Go down
Rose Tyrell
Sprzedawczyk
avatar


PisanieTemat: Re: Port Miasta   Pon Lip 06, 2015 2:28 pm

Wkładała fioletowe kuleczki do ust kierując wzrok na połyskującą biżuterię. Na stoisku obok niej, stoisku tej miłej pani, właśnie dwie osoby się targowały, nigdy nie znała tej sztuki, dlatego też uważnie się przysłuchiwała, nigdy nie wiadomo, co się człowiekowi przyda. Zdążyła zaobserwować, że potrzebna jest stanowczość i cierpliwość, nikomu nie można odpuścić, a tym bardziej nie można stwierdzić, iż targuje się za długo i powinna już przestać. W sumie, to chyba wcale nie było takie trudne, więc stwierdziła, że jeśli spotka klienta, to powinna umieć wykonać te czynność.
Zobaczyła srebrnowłosego pana. Był dobrze zbudowany, chyba nie chciałaby go spotkać w innych okolicznościach niż zakup towaru. Kiedy to podszedł do jej straganu odchrząknęła, aby spowodować swój głos bardziej męskim, w końcu jako młodociany chłopiec powinna mówić choć trochę mocniejszym tonem, niż dziewczynka. Wiem kim jesteś... Te słowa zrodziły w niej ducha niepewności, czyżby znał córkę Leo? Przecież ona nigdy takiego kogoś nie widziała. Podniosła głowę do góry i odłożyła na koc resztę winogron.
-Sprzedaje biżuterię, okazjonalne ceny, świetna jakość. Prawdziwa biżuteria...-Zawahała się z odpowiedzią. Nie chciała skłamać, wydawało się jej, że te wszystkie skarby są z Westeros, ale czy aby na pewno? Nigdy nie mówiono jej skąd są.-... Prosto z Westeros.-Wskazała ręką na swoje zbiory.
Zapytał o młot. Co robić?! Jakby zmienić temat? Po krótkim zastanowieniu odpowiedziała:
-Ten młot należał do mojego ojca. To pamiątka rodzinna. Ojciec władał nim perfekcyjnie, pamiętam jak uczył moich braci wymachów tym pięknym, ale jakże niebezpiecznym narzędziem.-Zrobiła chwilę przerwy na oddech.-Jednak mojego ojca już tu nie ma, albowiem zginął pod butem zbrodniarzy.
Przepraszam Robert, przepraszam, że kłamie o twojej ukochanej broni, z którą prezentowałeś się tak pięknie...
Powrót do góry Go down
Rhaenor Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Port Miasta   Pon Lip 06, 2015 3:19 pm

Słuchając historii wziął ze straganu obok dwie brzoskwinie wręczając sprzedawczyni srebrnika za nie.
Rzucił dziewczynce jedną z nich i rzekł...
- Zbrodniarzy..? - zamyślił się. Czyli w Westeros coś się działo...
- W Westeros jest aż tak źle, że córka lorda musiała uciekać... - zagryzł owoc i kontynuował...
- Nie oszukasz mnie. Chłopa nie byłoby stać na taką broń jak ten młot, nie mówiąc już o szkoleniu synów. Dochodzi do tego Twoja nienaganna wymowa, dworska, wspaniały koń no i wszystkie te kosztowności - zbyt wiele już przeżył, aby nie poznać takich rzeczy...
- Powiedz mi co się tam dzieje, a może coś kupię - jego uwagę przykuł jeden z naszyjników.
Zaintrygował go. Podniósł kosztowność i przyjrzał się jej. Widać było pewną rękę wykonawcy...
Powrót do góry Go down
Rose Tyrell
Sprzedawczyk
avatar


PisanieTemat: Re: Port Miasta   Pon Lip 06, 2015 3:51 pm

Wybacz mi ojcze, wybacz mi to, że się ciebie wypieram, wbrew wszystkiemu co mówię, ja cię kocham, nad wyraz kocham. Szczerze w sercu dziękuje Ci za to, co mi dałeś. Za życie, za rodzeństwo, za dom pełen ciepła, za uściski, całusy, ja Ci dziękuje, za te wszystkie nagany i pochwały! Kochałam, kocham, kochać będę. Wiem, że jesteś przy mnie za każdym razem, nie tylko wtedy, gdy wymawiam twoje imię. Ty nade mną czuwasz, razem z Jerrym w tej boskiej dalekiej krainie, wiem, że patrzysz też na Jona i moich dwóch pozostałych braci, tych jeszcze tak niedawno małych chłopców, którzy już dziś wyglądają tak męsko. Wybacz, i nadal stój nade mną, i błagam, klęczę przed twym majestatem, abyś nie płakał z mego powodu, lecz wiem, że zadaję Ci wielki ból swoimi słowami. Przepraszam, Lordzie Leo.
Zdrada- zdrada córki przeciw ojcu to jedno z najgorszych co istnieć dla serca może. Nie tylko ducha ojca, ale i duszy tej młodej istotki, która to musi kłamać, przeciw niemu. Zakuło ją w piersi, kiedy przypomniała sobie ojca. Przez jej myśli przemknęło lato, gdy miała sześć dni imienia. Chowała się za altankami w rosarium, a ojciec szukał jej i rodzeństwa po ogrodach. Mimo, że mieli być cicho, to i tak śmiali się na cały głos zdradzając swoje kryjówki. Jednak tata i tak udawał, że wcale ich nie widzi. Szukał, szukał, a kiedy był blisko zawracał, aby dać się im jeszcze chwile pocieszyć tymi kryjówkami. Pamiętała, że kiedy ją znajdował, to za każdym razem unosił w powietrze i kręcił, ona lekko piszczała, a on stroił do niej zabawne miny i nienaturalnym głosem pytał "gdzie panią wysadzić?". Zawsze znajdował ją pierwszą, na końcu najczęściej znajdowali się Jerry i Jon, jej kochany były Lord, oni potrafili się chować, miała tyle frajdy, kiedy to chodząc z tatą starała się znaleźć każdego, ponieważ sama przegrała. A nad ucieszoną gromadką czterech prawie mężczyzn, jednej prawie damy i ich ojca, zawsze czuwało oko matki. Te spokojne źrenice, które to zawsze patrzyły tak życzliwie, dodawały otuchy dzieciom, a z całą pewnością Rose, kiedy ta wątpiła w sensy niektórych rzeczy.
Przeszedł ją dreszcz, tak bardzo brakowało jej tych radosnych chwil. Chwil, kiedy to chłopcy jeszcze bawili się drewnianymi mieczami, a ona urządzała z mamą spotkania herbatowe dla jej drewnianych lalek ubranych w różnokolorowe sukienki. Żyła w beztrosce, w świecie dziecięcych kolorowych marzeń, gdzie wszyscy byli idealni, a zło nie istniało.
-Mój ojciec brał udział w licznych kampaniach.-Powiedziała, a w sercu coś ją zakuło. Przepraszam, tato...-Nie mam ci nic do powiedzenia. A poza tym... Nie twoja sprawa kurwo jebana przez dornijsiego księcia Cortesta jebana. Pierdol się.-Drugi raz w życiu użyła niecenzuralnego zwrotu, jednak tym razem, nie zrobiło jej się przykro.
Powrót do góry Go down
Aegon Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Port Miasta   Pon Lip 06, 2015 4:24 pm

Akurat tydzień. Tyle zajęła mu podróż z Królewskiej Przystani do Lys. Aegon wysiadł w miejskim porcie, gdzie natychmiast odesłał swoich ludzi do koszar Plew i poprosił, aby przygotowano tam dla niego raport z czasu jego nieobecności. Sam chwilę pokręcił się przy statkach, po czym wsiadł na Płotkę i ruszył w kierunku bram miasta. Nagle dostrzegł swojego brata, który targował się z jakąś płaską i krótko ostrzyżoną dziewczynką. Zsiadł ze swego wiernego rumaka i podszedł do nich pogwizdując. Słysząc słowa dziewczyny zaśmiał się, miała charakterek.
- Kupujesz sobie błyskotki bracie? Czy to nie jest raczej zajęcie dla kobiet?
Powrót do góry Go down
Rhaenor Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Port Miasta   Pon Lip 06, 2015 4:43 pm

Dziewczynka umilkła na chwilę, widział jej zmieniający się wyraz twarzy. Jednak potem pozwoliła sobie na zbyt wiele. Co ona myślała, że może przyjechać sobie do Lys i obrażać jego mieszkańców..?
Miała szczęście że Rhaenor miał tego dnia dobry humor...
- Skonfiskować jej wszystko, no może zostawcie jedno ze świecidełek, jak uda jej się to sprzedać to przeżyje. Potem powiadomcie strażników, że ona ma zakaz wejścia do miasta - zwrócił się do swoich gwardzistów. Już miał ruszyć w stronę bram miasta, gdy zauważył i usłyszał brata...
- W końcu wróciłeś. Taa błyskotki, mam je wszystkie za darmo - odparł... - wracajmy do domu. Zapewne masz wiele ciekawych informacji... - rzekł kierując się w stronę bram...
Powrót do góry Go down
Rose Tyrell
Sprzedawczyk
avatar


PisanieTemat: Re: Port Miasta   Pon Lip 06, 2015 5:40 pm

Pojebany to się trzeba urodzić, pomyślała. I jeszcze ten obok, zaraz, chyba brat, się śmieje. No tak, wychowani ludzie żyją tylko w Westeros, bez zwątpienia, Lys to jeden wielki burdel. Same gwałciciele chodzą tutaj po ulicach, a władza, ha! Władza, o ile ten debil do niej należał, to gorsza niż świnie w chlewie. Jak na niego spojrzała, to stwierdziła, że chyba w ciąży jego matka musiała się wywrócić, bo przecież takich chorych dzieci się bez powodu nie rodzi.
Pękła w niej kolejna część, obojętność zmieszała się z nienawiścią...
Zabrać biżuterię córki Leo Tyrella, trzeba mieć czelność. O ile jeszcze te biżuterie mogła przeżyć, to zabranie młota nie. Pamiątka po Robercie była święta, nikt nie miał prawa jej dotknąć, a już na pewno nie on. Nie umiała walczyć fizycznie, więc musiała zrobić to słownie. Nigdy nie była najlepsza w myśleniu, więc postanowiła się zdać na instynkt, i mówić co ślina na język przyniesie.
-Nazywam się Rose Tyrell.-Skierowała słowa w jego stronę i zamachała sygnetem rodowym.-Jestem córką Leo Tyrella, oraz siostrą obecnego Lorda Jonathana Tyrella. Byłam narzeczoną Roberta Baratheona, który zmarł podczas próby walki przez nieczyste zagranie zdradzieckiego chorążego. Obecnie przybywam do Lys w poszukiwaniu szansy na inne życie, ponieważ Westeros jest bliskie wybuchu rebelii, a mi już i tak odebrano za wiele. Właśnie dlatego stoję na tej ziemi, ze ściętymi włosami, udając czternastolatka o imieniu Cyprian. Rozumiesz chuju? Stoję tu, ponieważ chcę stać się wojownikiem. Chcę stać się tym, który pokona burdel w Westeros i uratuje honor swojej rodziny.
Powrót do góry Go down
Aegon Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Port Miasta   Pon Lip 06, 2015 5:56 pm

Z wyrazem niekrytego rozbawienia na twarzy zatrzymał jednego z gwardzistów kładąc mu rękę na piersi, kiedy dziewczyna zaczęła swój monolog. Zachichotał, kiedy dziewczynka znów obraziła jego brata.
- Hmm... Drogi... chłopcze, w Westeros może obrażacie swoich lordów i króla, plotąc co wam ślina na język przyniesie, ale w Lys mamy pewne zwyczaje. Ciesz się, że Archont postanowił tylko skonfiskować twój towar, a nie wychłostać ku uciesze miasta. Jednak muszę zaprotestować, jeżeli chodzi o ten młot... Braciszku, po cholerę ci on? I tak nim nie powalczysz, a ten młody "wojownik" potrzebuje swojego oręża.
Lyseńczyk z usmiechem odczepił wiszącą przy Płotce partzanę.
- Powiem ci tak dzielny rycerzu z Westeros, łap swój młot i pokaż na co cię stać... Jeżeli mnie pokonasz, zapłacę ci za wszystko co ci skonfiskowali...
Po tych słowach szturchnął Rose drzewcem broni.
- Czekam...
Powrót do góry Go down
Rhaenor Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Port Miasta   Pon Lip 06, 2015 6:12 pm

- To ładnie sobie szykujesz nowy życie, obrażając władcę miasta - odparł i zaraz ciągnął dalej...
- Chcesz ratować honor rodziny..? Ty..? Czy to ten honor każe Ci obrażać ludzi, którzy w każdej chwili mogą Cię zabić..? - następnie zwrócił się do brata...
- Skoro wszystkie paniątka w Westeros są takie honorowe to się nie dziwię, że wciąż chcą rebelii - uśmiechnął się na wzmiankę o broni... - Może nie powalczę, to nie mój styl taka broń. Ale ćwiczenia z nim podniosą siłę i zwinność. A i nieraz można postraszyć takim.. narzędziem. Poza tym pomyśl, jak on się będzie komponował na ścianie... -
Roześmiał się słysząc, jak ten chłopak ma walczyć młotem...
- Braciszku czy aby na pewno chcesz to zrobić..? - zapytał ironicznie... - co jak zginiesz... - ponownie się roześmiał i oparł się o stragan, krzyżując przedramiona na klatce...
- Chłopaki zróbcie im miejsce - zwrócił się do dwóch gwardzistów. Ci cofnęli zebrany już mały tłumek ciekawskich gapiów, robiąc im niewielką przestrzeń do walki...
Powrót do góry Go down
Rose Tyrell
Sprzedawczyk
avatar


PisanieTemat: Re: Port Miasta   Pon Lip 06, 2015 6:41 pm

Śmiejcie się śmiejcie, zobaczymy kto wygra, sama nie wiedziała, co się z nią dzieje. W normalnych okolicznościach, a przynajmniej jeszcze sześć dni temu w takie sytuacji siadłaby na podłodze i zaczęła płakać czekając na wybawiciela, jednak dzisiaj żądała walki, starcia, które zdecyduje o sprawiedliwości. Choć nigdy nie lubiła nawet patrzeć na walczących rycerzy bojąc się o ich życie. Czy te cztery dni podróży, aż tak bardzo mogły zmienić damę w młodego wojownika?
Przejechała po kieszeniach brązowych spodni ręką. Wymacała ostrza, które kupiła wczoraj na statku w zamian za złotą kolie. Tak naprawdę, kupiła je tylko dlatego, że podobał się jej ich blask obijany w księżycu, nie sądziła, że kiedyś się przydadzą. Nawet nie chciała, żeby się przydawały.
-Rośniemy w siłach.-Wymruczała do siebie.-Powodzenia!-Krzyknęła w stronę przeciwnika. Była bardzo zirytowana, przez to i ciśnienie i adrenalina w jej organizmie zacznie podskoczyły. Czuła się, jakby mogła góry przenosić.-Tylko pamiętaj, to nie siła, a technika czyni z ciebie wojownika.-Znów zamruczała pod nosem.
Powrót do góry Go down
Aegon Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Port Miasta   Pon Lip 06, 2015 7:27 pm

Aegon z uśmiechem patrzył jak chłopiec (który w rzeczywistości był chudziutką i płaską dziewczynką) idzie po ten wielki i ciężki młot. Nagle przez tłum przepchnęli się jacyś ludzie, którzy podeszli do nich. Wysoki mężczyzna i jakaś dziewczyna, niespecjalnie interesujące osobniki.
- Proszę nie przeszkadzać, mamy tu małe zawody ku uciesze mieszkańców - rzucił z uśmiechem do przybyszy. - A Ty kolego spróbuj wyciągnąć ten kawał żelastwa, a będę zmuszony potraktować cię nieprzyjemnie.
Vaelar oddalił się kilka kroków w tył, robiąc w ten sposób miejsce dla przeciwnika.
- No to "chłopcze", zaczynaj - mrugnął porozumiewawczo do przebranej dziewczynki.
Chudzina z młotem natarła tuż po tym jak zdjęła go z konia. Musiała być bardzo zła, skoro adrenalina pozwoliła tym chudym łapkom zamachnąć się czymś takim. Niekoniecznie szybko, czy też celnie, ale jednak. Lyseńczyk unikał tanecznym krokiem ciosów, co jakiś czas uderzając mocno drzewcem partyzany w plecy, ramiona lub łydki dziewczynki. W końcu podciął ją, obalając na ziemię. Chudzina przeturlała się jednak na bok i wyciągnęła dwa małe ostrza, wywołując uśmiech na twarzy Aegona. Po kilku minutach ponownie podciął dziewczynkę chłopca, a kiedy wstawała uderzył drzewcem w jej dłonie, aby upuściła broń. Chudzina przez chwile jeszcze krążyła po placu, próbując dostać się do młota lub nożyków, jednak w końcu ponownie wylądowała na ziemi, a Vaelar przyłożył ostrze partyzany do jej szyi. Przez chwilę patrzył na dziewczynkę chłopca z uśmiechem, po czym zabrał broń i podał mu rękę, aby pomóc wstać.
- Nie tak źle jak się spodziewałem "chłopcze" - powiedział. - Niestety... Przegrany ponosi konsekwencje, nie ma wygranej, nie ma pieniędzy, ale młot sobie zatrzymaj. A jak chcesz się czegoś nauczyć... bierz konia i chodź za mną.
Powrót do góry Go down
Rhaenor Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Port Miasta   Pon Lip 06, 2015 8:14 pm

Zapowiadało się  niezwykłe i zabawne popołudnie. Gdy walka miała się już zacząć, przerwało je pojawienie się dwójki nieznajomych.
Kiedy towarzyszący dziewczynie mężczyzna sięgnął po broń, automatycznie to samo zrobili dwaj gwardziści. Rhaenor prawie natychmiast powstrzymał ich skinieniem dłoni.
Zaraz też zaczął się pojedynek.
Dzieciak był niedojdą. Chociaż... nie padła natychmiast. Po walce, ot nic ciekawego...
- Masz, za dobrą walkę - rzucił jej jedno z odebranych świecidełek i ruszył w stronę bram...
- Sprzedajcie wszystko co się nada złotnikom, ja wezmę ten. - odebrał naszyjnik od jednego z gwardzistów i ruszył do posiadłości. Za skonfiskowaną biżuterię dostaną trochę pieniędzy...
Powrót do góry Go down
Rose Tyrell
Sprzedawczyk
avatar


PisanieTemat: Re: Port Miasta   Pon Lip 06, 2015 9:05 pm

Mimo, że upadła, mimo, że przegrała, była z siebie dumna. Podjęła walkę, pierwszy raz stawiła się komuś, a przecież była tylko drobną kobietą, która ze swojej nieśmiałości nie próbowała nawet unosić głosu na ludzi. Czuła, że się liczy, że znaczy coś więcej i to nie pod względem bycia Rose Tyrell, Różą Tyrellów, czy panią miłości i piękna Robba Reyne, znaczy coś więcej duchowo. Nowa dusza- dusza o imieniu Cyprian kwitnąca w niej- jest teraz kimś wielkim. Jeśli tak dalej pójdzie, to zapewne wszelkie prawdy życiowe Lady Rose znikną, wyparują jak deszcz, zostało ich już naprawdę niewiele w jej umyśle. Niczym tęcza zachowanie jej było piękne, lecz w końcu nadszedł czas, aby to zniknęło.
 Przepraszam, mamo, przepraszam, że nie jestem taką córką, jaką wychowywałaś, powiedziała do siebie w duchu. Dzisiaj walczyła przy gromadzie ludzi, a jeszcze niedawno siedziała u boku matki podczas turniejów rozgrywanych na ich ziemiach. Razem szeptały do siebie o zawodnikach, popadały zarówno w zachwyty, jak i "ochy" współczucia dla przegranych. Zawsze mówiły o tym, jaki trudny jest fechtunek widząc starcia. Tyle razy żartowały o jakimś zwycięscy, że mógłby być mężem młodszej damy.
Przez tunikę ucisnęła ukryty pod nią nasz okrągły naszyjnik z narysowanym herbem rodu, z jego tyłu mieściły się imiona najbliższych serca Rose, jej rodziny. Za każdym razem kiedy go ściskała, robiło jej się ciepło na sercu. Przenosiła się myślami wtedy do ich wspólnych podwieczorków, kiedy to siadali w jednej z altan rosarium. Podczas tych popołudniowych posiłków, nie tylko spożywali ciasto cytrynowe i popijali ulubioną herbatą, co chwila chłopcy stawali od stołu, a w ich ślady szedł i Lord, po czym biegali tam i z powrotem, lub walczyli "na śmierć i życie" drewnianymi mieczykami. Uwielbiała podziwiać braci, dla niej zawsze byli dorosłymi i silnymi mężczyznami, mimo swojego wieku.
Ukłoniła się lekko przed swoją publicznością, i pozbierała to co jej. Sztylety znów wylądowały w kieszeniach, a młot na koniu. Zabrała Jelenia za uprząż, i krokiem niezdarnego chłopca poszła za srebrnowłosym idiotą. W końcu chciała się czegoś nauczyć, a sądząc po zachowaniu jego, chyba, brata, był on kimś wpływowym... Może miałby kiedyś ochotę dołączyć do rebelii brata?
-W takim razie chodźmy mistrzu.-Powiedziała głosem przypominającym małego chłopca, jednak nadal z nutą kobiecości.
Powrót do góry Go down
Dyanna Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Port Miasta   Pon Lip 06, 2015 10:16 pm

8 czerwca 226 AC

Płynęli już długo. Dyanna cały czas rozmyślała o tym, co usłyszła w Starym Mieście? Nie powinno mnie to obchodzić, to nie mój świat, powtórzyła w myślach. Jednak wciąż ją obchodziło.
W końcu na horyzoncie było widać Lys. Przypominało ono Volantis, lecz tu było ładniej. Zeszła z pokładu, dziękując wcześniej staremu kapitanowi.
- Tu zaczyna się moje nowe życie. - powiedziała do siebie, po czym poszła w głąb portu. Głosy przekupek nawoływały ze wszystkich stron. W powietrzu czuć było zapach ryb, przypraw i kwiatów. Było gorąco, a jej dotychczasowe ubranie nie pasowało tutaj. Ruszyła więc na targ, by sprawić sobie nowe odzienie. Sztylet przywiązała do paska, a pozostały dobytek zapakowała w prowizoryczna torebkę. Przypomniała sobie o propozycji Aegona.
- Gdzie znajdę dom archonta? - zapytała staruszkę w tutejszym języku. Po usłyszeniu odpowiedzi szybkim krokiem ruszyła we wskazaną stronę.
Powrót do góry Go down
Aegon Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Port Miasta   Sob Lip 25, 2015 11:44 pm

10 czerwca 226AC

Aegon przyglądał się w porcie przygotowaniom do wyjazdu. Pięć galer wojennych, wypełnionych zapasami i ludźmi z Plew na Wietrze szykowało się do wypłynięcia. Każda była uzbrojona w skorpiony, a Vaelar zabrał swoich najlepszych strzelców. Wkrótce powinni być gotowi do drogi. Wywerny nadchodzimy...
Powrót do góry Go down
Dyanna Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Port Miasta   Sob Lip 25, 2015 11:53 pm

Przechadzała się po mieście, szukając zajęcia. Nie miała gdzie płynąć, więc została u Vaelarów trochę dłużej. Kupiła pomarańczę i jadła ją małymi kęsami, wchodząc do portu. Tam zobaczyła galery szykujące się do wypłynięcia. Podeszła bliżej i rozpoznała "Plewy" Aegona. Wiedziała, że mają gdzieś wyruszyć, ale nie spodziewała się, że tak szybko. Wzrokiem odnalazła ich dowódcę, przyglądającego się przygotowaniom. Podbiegła do niego i bez wahania zapytała:
- Mogę płynąć z wami?
Powrót do góry Go down
Aegon Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Port Miasta   Sob Lip 25, 2015 11:57 pm

Lyseńczyk odwrócił się, słysząc kobiecy głos. Uśmiechnął się ciepło do Dyanny.
- Hmm... Z nami? Płyniemy do Sothoryos, zapolować na wywerny. Jeżeli chcesz możesz płynąć, jednak ostrzegam, że będzie to niebezpieczna i czasochłonna podróż. Wrócimy najpewniej dopiero za miesiąc, jeśli nie więcej.
Aegon założył ręce na piersi i uniósł lewą brew.
- To jak? Jeżeli płyniesz z nami to leć po rzeczy i zaokrętuj się na pierwszą galerę. To okręt dowódczy.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Port Miasta   

Powrót do góry Go down
 
Port Miasta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Brama do północnej części miasta
» Ruiny miasta - "Limbo".
» Port Masta
» Przedpola miasta
» Przedpola Miasta

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja I :: Essos :: Tereny Trzech Córek :: Lys-
Skocz do: