IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dziedziniec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Otto Frey

avatar


PisanieTemat: Dziedziniec    Wto Cze 16, 2015 2:32 pm

******
Powrót do góry Go down
Otto Frey

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec    Nie Lip 05, 2015 4:20 pm

20 maja

Kolumna wojsk Freya wjechała na dziedziniec Bliźniaków. Lord właśnie wrócił ze ślubu swojej córki, która wyszła za jednego z synów Lorda Tullyego. To wzmocniło więzi między ich rodzinami, jednak to nie był główny cel Otta.
Teraz miał kolejnego członka swojej rodziny, blisko wydarzeń i informacji, które mogą okazać się dla niego przydatne. Przed wyjazdem zapoznał córkę z ryzykiem, jakie niesie za sobą przebywanie na dworze Tullego. Powiedział jej bezpośrednio, że w najgorszym razie zostanie ścięta.
Miał jednak pewną przewagę, dziedzic rodu Tullych przebywał na jego dworze. Gdyby Lord Tully nagle wyłożył kopyta, Otto miał w garści przyszłego Lorda Dorzecza. To sprawiało, że był o krok do przodu między swoimi rywalami.
Zszedł z konia, odprowadził swoją żonę do komnat, po czym ruszył wgłąb zamku. Sprawdził czy nic się nie zmieniło. Kierował się do komnat Floriana, który miał zdać mu raport, na temat rekrutacji, która odbywa się już od jakiegoś czasu.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec    Nie Sie 02, 2015 8:13 pm

19 czerwca 226AC


Lord Frey rozważał przystąpienie do buntowników, którzy mieli jego prawdopodobnie ciężarną wnuczkę oraz do korony, która jak zapewnił król mogła dać Freyom upragnioną zwierzchność nad Dorzeczem. Neutralność też była opcją, jednak ostatecznie zdecydował się opowiedzieć za królem. W Bliźniakach pozostawił tysiąc dwustu ludzi, a sam na czele czterech tysięcy wojowników ruszył połączyć siły z Arrynami. Miał zamiar czekać na nich w pobliżu gospody na rozdrożach, gdzie łączyły się trakty.
Powrót do góry Go down
Otto Frey

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec    Sob Sty 16, 2016 5:36 pm

20 sierpnia 226AC

Kolumna wojsk pod dowództwem Lorda Otto po dziesięciodniowej wędrówce dotarła do Bliźniaków. Gwardziści zasalutowali swojemu Lordowi i otworzyli bramę do zamku.
Zszedł z konia i udał się do zamku, żołnierze natomiast rozbili obóz po południowej stronie Bliźniaków.
Na powitanie Lorda wyszedł Florian, zarządca garnizonu.
-Lordzie Otto, oczekiwaliśmy ciebie. Walder wspomniał, że nie byłeś zadowolony wizytą w Królewskiej Przystani. Było aż tak źle? - Florian wyglądał trochę na zmartwionego.
-Nie było aż tak źle, wydaj rozkaz do mobilizacji naszych wojsk. Król przekazał nam 1/6 ziemi Mallisterów. - Odrzekł Otto, ruszając wraz z Florianem na korytarze południowej wieży.
-Mobilizacja całego wojska? Do zabezpieczenia ślubu wystarczy Kompania Kota, którą nająłeś.
-Tu nie chodzi o ślub. Wszystko wytłumaczę Ci po weselu, gdy Arrynowie opuszczą już moje włości. Wolę nie dzielić skóry na niedźwiedziu. - Florian skinął głową i odmaszerował, a Otto udał się na spoczynek do swojej komnaty.
Powrót do góry Go down
Cedrik Arryn

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec    Pon Sty 25, 2016 4:23 pm

25 sierpnia 226 AC


Arrynowie oraz ich pięciotysięczny orszak dotarli do Bliźniaków. Do ślubu zostały dwa dni, a potem... a potem albo wrócimy do stolicy, albo pojedziemy do Orlego Gniazda, i tak zostanie, przez kilka dobrych lat... zapewne do śmierci- Ced, mimo młodego wieku, miał podstawy sądzić, że wchodzi w wiek średni- orkes stabilizacji i spokoju, a także stopniowego znużenia. Cóż, taka kolej rzeczy... może nie będzie tak źle, zresztą nie ma co się nastawiać od początku negatywnie...
Po przywitaniu się z gospodarzem i jego rodziną, Cedrik udał się do przydzielonej mu komnaty aby odpocząć po podróży.
Powrót do góry Go down
Hugh Arryn

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec    Pon Sty 25, 2016 6:00 pm

Po dziesięciu dni podróży pięciotysięczna jazda Doliny, wraz z Lordem Arrynem i jego synem, dotarła do Bliźniaków.
-Rozbijcie obóz na południowej stronie. Wystawcie regularne warty. - Poinstruował swoich lordów, a sam ruszył do zamku, aby przywitać się z Lordem Otto i jego rodziną.
Do ślubu zostały dwa dni, jednak po głowie Arryna chodziły inne myśli. Zastanawiał się nad losem królestwa. Ciekawiło go co zrobią z Jonathanem Tyrellem, dla Hugh rozwiązanie było proste, skrócić go o głowę. Zbyt długo jego wojna nękała i wyniszczała królestwo. Bunt kierowany iluzjami i złudzeniami, pochłonął wiele krwi. Dla niektórych cele Tyrela były o krok od osiągnięcia, jednak Hugh stąpał twardo po ziemi, wiedział że Róże są skazane na porażkę.
-Witaj Lordzie Otto. - Rzekł do Freya gdy ten wyszedł mu na powitanie. -Widzę, że jesteś równie ostrożny co nasz Król i trzymasz wojska w gotowości. To zbędne, rebelia dobiega końca. - Przed zamkiem widział obozy Freya ale i Kompanie Kota. Co on znowu kombinuje... - Nie zamierzał snuć domysłów. -Możemy pomówić gdzieś na osobności? -  Zapytał cicho, ściskając dłoń na powitanie. Myślał, że wszystko ustalili w Królewskiej Przystani. Teraz zastanawiał się, czy Frey nie wymyślił jakiegoś nowego planu, w który będzie próbował go wciągnąć. Los Dorzecza mało obchodził Arryna, czy rządzi nim Tully, Bracken, Frey, czy nawet Blackwood, jak długo pozostają lojalni tak długo go to nie obchodzi, niestety króla może już to bardziej interesować, dlatego Hugh musiał dowiedzieć się w co pogrywa Lord Przeprawy.
Powrót do góry Go down
Otto Frey

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec    Pon Sty 25, 2016 6:26 pm

Powoli zbliżał się dzień ślubu. Zostały już tylko dwa dni, a przygotowania szły pełną parą. Lord Otto wraz ze swoją żoną i Walderem wyszli na dziedzieniec, aby przywitać Arrynów.
-Straże w zamku mają być podwojone na czas ślubu. - Poinstruował zarządce garnizonu i ruszył dalej.
Wyrzucił połowę śliwki, którą zajadał w drodze na dziedziniec, przetarł usta z soku.
-Cedriku, Lordzie Arryn, witam w moich skromnych progach. Służba zaprowadzi was do waszych komnat, gdybyście czegoś potrzebowali, moja służba jest na wasze rozkazy. - Uścisnął dłoń Lorda Arryna, a słysząc prośbę o rozmowę na osobności skinął przytakująco głową. Nie interesuj się rzeczami, które nie powinny Cie interesować sokole.
-Dobrze Lordzie Arryn, Izabela zaprowadzi Cie do mojej komnaty, zaraz do ciebie dołączę. - Rozejrzał się po dziedzińcu, Arrynowie i ich ludzie weszli do środka, a Frey skinął dłonią do swojego syna.
-Gdy Arrynowie wyjdą z komant, powiedz służbie żeby  rzucili okiem na ich rzeczy. Może znajdą coś ciekawego. List od jakiejś ważnej osoby, rozpiska wojsk, a może nic wartego uwagli, zawsze warto sprawdzić.
Poinstruował Waldera i ruszył do swoich komnat, gdzie czekał na niego Lord Arryn. Zastanawiał się o czym chce on porozmawiać, Otto sam chciał zamienić z nim kilka słów na parę ważnych tematów, a tutaj nie będzie niechcianych uszu. Liczył tylko na to, że Arryn nie przejrzał jego planów, ale to było mało prawdopodobne, nie wygląda na sprytnego, to typowy twardy lojalista, który wykonuje rozkazy.
Miał tylko nadzieje, że ten cyrk potrwa krótko. Nie lubił wesel, w których to on jest tym mniej znaczącym Lordem, dodatkowo wkurzało go jego oficjalne ubranie, jedwabna koszula gryzła go w skórę, gdyby nie narzekanie żony to nigdy by jej nie założył.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec    Pią Mar 11, 2016 12:32 am

28 sierpnia 226AC

Po otrzymaniu listu od Mallisterów, Lord Frey postanowił ofiarować im "pomocną dłoń". Wraz z oddziałami posłał swego syna, sam natomiast został w twierdzy. Plan był prosty, Arrynowie zdobędą zamek zanim przybędzie odsiecz. Oczywiście bestialscy ludzie z Doliny wybiją ród Mallisterów do nogi wraz z ich domownikami, a Pan Przeprawy będzie musiał przyjąć ich poddanych pod swoją opiekę. Wszystko powinno się spokojnie odbyć przed przybyciem sił Korony, o ile w ogóle postanowią przybyć.
Powrót do góry Go down
Atorn

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec    Sob Mar 12, 2016 10:29 am

29 sierpnia 226AC

- Tak mam parę pytań. - Odpowiedział - Po pierwsze chciałbym mieć ten zaszczyt poznania twojej godności, a po drugie nie uważaj Nas za zwykłych parobków, którzy nie wiedzą co się dookoła nich dzieje. Nazywam się Atorn, byłem Sierżantem w Riverrun - Uśmiechnął się i podał rękę swojemu nowemu dowódcy.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec    Nie Mar 13, 2016 9:27 pm

- Ser Alyn z Bliźniaków, a jak brzmi twoja godność? Chciałbym wiedzieć, kogo będę miał w swoim oddziale - odpowiedział rycerz.
Na informację o dawnym stanowisku Atorna kiwnął głową z uznaniem, dobrze było mieć kogoś kto wie jak walczyć wśród żołnierzy, a nie tylko chłopów. Ser Alyn uścisnął rękę byłego banity i wskazał jego ludziom oraz jemu kwatery w koszarach.
Powrót do góry Go down
Atorn

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec    Czw Mar 17, 2016 7:07 pm

- Ser Atorn z Riverrun, jeżeli mam prawo się jeszcze tak zwać.- Powiedział ciepłym głosem, a następnie wraz ze swoimi ludźmi udał się do koszar w celu szykowania się do nieuchronnej batalii.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec    Pią Mar 25, 2016 4:40 pm

5 września 226AC

Syn Lorda Freya wraz z Ramuelem wjechał na dziedziniec Bliźniaków i kazał zawiadomić Lorda Otto o swoim przybyciu. Pan Przeprawy zjawił się szybko, w otoczeniu grupy zbrojnych i rycerzy, którzy zajęli pozycje wokół Ramuela. Heddle mógł zauważyć również kilku kuszników, którzy bacznie mu się przyglądali. Potomek Otta tymczasem już zsiadł z konia i stał obok ojca.
- Ramuel Heddle! - uniósł głos Frey. - Witamy w Bliźniakach! Może i nasz kochany król zapomniał jak traktuje się takie gnidy, jednak w Dorzeczu pamiętamy czym jest honor i zasady. Do lochu z nim!
Były dowódca zbrojnych Riverrun mógł dostrzec dyskretne mrugnięcie ze strony młodszego Freya.
Powrót do góry Go down
Franciz (Ramuel Heddle)

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec    Pią Mar 25, 2016 5:13 pm

Nie musiał długo czekać na przybycie właściciela zamku - ten dość szybko się pojawił, razem ze zgrają zbrojnych i rycerzy, w tym także kuszników. Naprawdę, znowu jakiś problem?
Gdy lord Frey przemówił, Ramuel zacisnął zęby i przez ułamek sekundy jego dłoń już-już miała ruszać w kierunku miecza. Wiedział jednak, że nie ma szans się obronić, udało mu się powstrzymać odruch i zamiast tego tylko drgnął, nie zbliżając ręki do broni. Był wściekły, bo wyglądało na to, że spadł z deszczu pod rynnę - wszak Król dawał jakieś szanse na Mur, a taki Frey sprawiał wrażenie, jakby zaraz chciał go pokazowo stracić. Nie wytrzymał napięcia i zaczął się ledwo zauważalnie, bezgłośnie śmiać, a na jego twarzy pojawił się po prostu uśmiech. Uniósł jedną rękę do góry, drugą odpiął pas z mieczem i sztyletem, który upadł ciężko na ziemię dziedzińca za jego plecami.
Wtedy kątem oka zauważył znak od syna pana zamku. Nie dał po sobie znać, że właśnie przekazano mu jakąś informację, starł wierzchem dłoni uśmiech z twarzy i skinął jedynie delikatnie i powoli głową, co oficjalnie miało być skierowane do lorda, a w rzeczywistości miało oznaczać zrozumienie i zaufanie.
Nie żeby rzeczywiście w stu procentach ufał... Nigdy nie powinno się w pełni ufać. To jednak zawsze była jakaś szansa na poprawę sytuacji.
- Nie zamierzam robić żadnych problemów. Jeśli łaska, poprosiłbym jednak jakąś dobrą strawę. I w podróży, i w zakonie nie miałem okazji jeść zbyt ciekawie - odpowiedział do lorda Freya, kończąc ruch głową.
Powrót do góry Go down
Atorn

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec    Sob Kwi 09, 2016 9:25 pm

7 września 226AC

Atorn stał na dziedzińcu parę chwil, wtem spostrzegł chyba sierżanta... nie był do końca pewny. Podszedł do niego i zaczepił go na moment.
- Witam! Muszę widzieć się z Lordem Freyem, mam mu coś ważnego do powiedzenia na temat Tullych. Byłem ich Sierżantem jakiś czas temu. Ta wiadomość może dotrzeć tylko i wyłącznie bezpośrednio przez mnie, jest zbyt cenna, aby inni o tym wiedzieli i jak by to powiedzieć... zbyt delikatna. Jeżeli zamierzasz mi odmówić to radziłbym się jeszcze dwa razy zastanowić zanim podejmiesz taką decyzje. W końcu znajdę kogoś kto zaprowadzi mnie do Lorda i nie omieszkam wspomnieć o jego ludziach, którzy zachowali się tak nieodpowiedzialnie. - Mówił stanowczo i wyniośle. Na koniec oparł swoją dłoń lekko o rękojeść "Andurila".
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec    Sro Kwi 13, 2016 8:41 pm

Domniemany sierżant okazał się jedynie zwykłym zbrojnym, który słysząc mowę Atorna rozdziawił jedynie gębę, nie do końca wiedząc co ma zrobić. Gdy mężczyzna w końcu skończył gadać, żołnierz zdecydował po chwili ciężkiego wysiłku umysłowego, że decyzja nie należy do niego. Wskazał mężczyźnie z Riverrun stojącego kawałek dalej rycerza, który przed chwilą pojawił się na dziedzińcu i powiedział, żeby z nim załatwiał takie sprawy. Miał nadzieję, że pozbędzie się tego dziwnego człowieka.
Powrót do góry Go down
Atorn

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec    Pią Kwi 15, 2016 8:26 pm

Atorn lekko podenerwowany tym, że nie potrafi rozróżnić ważnej persony postanowił jeszcze trochę pozaczepiać zbrojnego.
- A wiesz co ja Ci kurwa powiem!? Jesteś zwykłą pizdą, która nie ma jaj i mózgu. Co ty sobie kurwa myślisz, że będę chodził po całym dziedzińcu i zaczepiał każdego napotkanego. Od czego tutaj jesteś jeżeli nie do utrzymywania porządku i zawiadamiania. Rozumem to ty niestety nie grzeszysz. Więc teraz masz szansę się zrehabilitować. Idź i zrób to co powiedziałem, a może nie skończysz przerzucając łajno. - Powiedział ostrym tonem, w taki sposób, aby się przeląkł.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec    Wto Kwi 19, 2016 5:17 pm

Zbrojny nie był zadowolony, że jakiś inny, zwykły żołdak i to jeszcze były przydupas Tullych, zwraca się do niego w ten sposób. Rzucił się na Atorna, uderzając go w twarz i obalając na ziemię. Były sierżant dał radę się wyrwać, przerzucając zbrojnego na plecy i oddając cios kilkukrotnie. Inni zbrojni i rycerz zauważyli burdę, szybko podbiegając do walczących i rozdzielając ich.
- Co tu się, kurwa, dzieje?! - krzyknął rycerz, podchodząc do zgromadzenia.
Powrót do góry Go down
Atorn

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec    Wto Kwi 19, 2016 6:33 pm

Gdy już zostali rozdzieleni Atorn jako pierwszy wyrwał się do wyjaśnienia sprawy zwracając do rycerza.
- Ser! Ten tutaj ma prawdopodobnie problemy z wykonywaniem rozkazów. Poleciłem, aby umówił mi spotkanie z Lordem Freyem, a ten rzucił się na mnie z tego powodu. Takich powinno się wieszać, lub trzymać w klatkach - Próbował mówić przekonująco.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec    Sro Kwi 20, 2016 7:26 pm

- Ten kurwisyn kłamie, Sir! - zdążył jedynie krzyknąć zbrojny, zanim wyższy rangą przerwał mu unosząc dłoń.
Rycerz spojrzał na Atorna, omiatając go wzrokiem od stóp do głowy i prychnął z pogardą. Jeden żołdak zachowywał się jakby drugi miał wykonywać jego rozkazy, chyba zapomniał, gdzie jego miejsce.
- Czy ja dobrze słyszałem? "Rozkazałeś" mu, aby załatwił ci spotkanie z Lordem Freyem? No, no, no... Masz o sobie bardzo wysokie mniemanie, żołnierzu. Może wyjazd z przytulnego zamku z najbliższym patrolem przypomni ci, gdzie twoje miejsce. Twój kolega również pojedzie. Wyruszacie za dwie godziny z oddziałem Grubego Waldera.
Powrót do góry Go down
Atorn

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec    Sro Kwi 20, 2016 8:51 pm

Atorn usłyszawszy werdykt rycerza wyrwał się z ucisku zbrojnych z niezadowolenia. Następnie zmierzył go wzrokiem.
- Za dwie godziny na dziedzińcu... kolego... - Zwrócił się do oponenta.
Były już Sierżant odszedł z grymasem na twarzy do koszar. Tam przemyślał całą sprawę... wiedział co teraz musi zrobić. Przygotował cały ekwipunek na zwiad i na umówiony termin znalazł się na dziedzińcu. Zauważywszy kmiotka postanowił do niego podjechać.
- Hah! - Zaśmiał się szeroko otworzywszy usta - Jesteś gotów? zobaczymy jak radzisz sobie w siodle, bo ten cios był naprawdę niezły.
Gdy oddział znalazł się dwie mile od zamku Atorn zauważył niewielką wioskę. Nagle wyprzedził wszystkich i znalazł się na przodzie kolumny.
- Dowódco! - Krzyknął do prowadzącego. - Zauważyłem jednego dziwnie wyglądającego człowieka w osadzie, nie wyglądał na tutejszego... może to jakiś banita, który się ukrywa... pozwól sprawdzić mi co się tam dzieje. Wezmę ze sobą mojego koleżkę... mówią, że podczas akcji ludzie zaczynają sobie bardziej ufać i stają się braćmi. - Uśmiechnął się na koniec czekając na pozwolenie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dziedziniec    

Powrót do góry Go down
 
Dziedziniec
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Szkolny dziedziniec
» Środkowy dziedziniec

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja I :: Dorzecze :: Bliźniaki-
Skocz do: