IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wody Korony

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Donnor Stark

avatar


PisanieTemat: Wody Korony   Pon Cze 22, 2015 2:28 pm

13 maja 226 AC

Donnor obudził się i wstał z "łóżka". Było cholernie twarde i niewygodne. Samo nazwanie tego "łóżkiem" było łaską dla tej gołej deski. Plecy i szyja bolały go jak diabli. Ubrał kamizelkę i wyszedł z kajuty. Szybko premierzył krótki korytarz i po schodach wszedł na pokład. Na statku już wszyscy byli w pełni wybudzeni i pracowali, no ale im przecież za to płacą. Półnadzymarynarze z gołą klatą uwijali się na masztach, a mniej okazali wiosłowali pod pokładem. Słyszał jak wiosła równomiernie uderzały o taflę wody. Donnor poszedł na mostek. Stał tam ten sam mężczyzna, z którym wczoraj rozmawiał.
- Widzę, że pracujecie od świtu.
Marynarz odwrócił się w jego stronę i zaśmiał rubasznie. Dzisiaj miał jeszcze trzy kolczyki w uchu.

Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Wody Korony   Wto Cze 23, 2015 4:15 pm

Ardan zatopił palce w swoją gęstą, warkoczykowatą brodę i podrapał się po podbródku. Jego wzrok tkwił w oddali przed statkiem, a usta poruszały się bezgłośnie. Gdy usłyszał gościa, spojrzał na niego, po czym wrócił wzrok w oddal roześmiawszy się...
- Musimy. Inaczej żywność którą wieziemy Nocnej Straży popsuje się przed naszym dotarciem. Jak się spało, wygodnie, prawda... - zapytał z nieukrywaną radością w głosie. Wiedział, że ktoś kto nie jest przyzwyczajony do takich posłań na pewno się nie wyspał.
Na brodzie poczuł podmuch wiatru. Ręką dał znak jednemu z marynarzy... - Rozwijać żagle, dzisiaj pogoda nam dopisuje - krzyknął i odwrócił się w stronę Starka...
- Jak taka pogoda utrzyma się, to dotrzemy szybciej niż zakładałem -
Powrót do góry Go down
Donnor Stark

avatar


PisanieTemat: Re: Wody Korony   Wto Cze 23, 2015 7:24 pm

- Idzie zima, pogoda może zaskoczyć nas kiedykolwiek się tego nie spodziewamy.
Zobaczył jeszcze jak mężczyzna odwraca się w jego stronę i zszedł z mostka. Muszą naprawdę ciężko pracować, ale tak żyją ludzie bez rodu. Oni mogą osiągnąć cokolwiek tylko ciężką i żmudną pracą. Donnor mógłby się z nich śmiać jak przedstawiciele innych rodów, ale widział ten upór i pracę tych ludzi. Oni mają większy potencjał niż niektórzy lordowie i potrafią go wykorzystać, a nie paść się i obrastać w tłuszcz jak świnia. Na pokładzie krzątali się młodzi majtkowie. Nie widział jeszcze żadnej kobiety. Na statku były same chłopy. Podszedł do przypadkowego marynarza, który akurat sprzątał pokład.
- Czemu na statku nie ma żadnych kobiet?
Spytał go z zaciekawieniem.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Wody Korony   Sro Cze 24, 2015 1:22 pm

Ulwer od rana dostał zmywanie pokładu. Co to, nie ma kogo innego do sprzątania! Chłopak miał zaledwie dwadzieścia trzy lata, a na statku Ardana pracował już od ponad dwóch. Przez wzgląd na swoje "doświadczenie" uważał, iż powinien dostać bardziej odpowiedzialne zadanie. Wyjął ze schowka wiadro i szczotę i ruszył na pokład.
Nienawidził tej roboty. Widział te pełne wyśmiania spojrzenia reszty załogi. W pewnym momencie podszedł do niego jakichś mężczyzna. Ulw podniósł głowę i zmierzył go... - Jebane paniątko - pomyślał odrazu.
Prychnął na jego słowa i odpowiedział... - Boć my geje paniczku - uśmiechnął się głupkowato, ukazując dziurę po dwóch zębach. Pamiętna bójka na statku, kiedy wracali z Pentos.
Wrócił do szorowania desek... - Żartuję przecie. Przynajmniej nie ja, ja nie jestem gejem. Wychędożyłem córkę farmera w Solankach, tak była chętna - zaśmiał się pod nosem...
- Na statku jest tylko żona kapitana, ale rzadko pokazuje się na pokładzie... A co chcesz paniczku ją wychędożyć... hę... hę... Dopierośmy opuścili tą śmierdzącą Królewską Przystań, a ty już nie wytrzymujesz. Uważaj, kapitan nie lubi jak ktoś tyka jego żonkę... Żeby to on wiedział jak odwiedza ona w nocy innych... Sam by ją za burtę wyrzucił, grubas jeden nie da sobie poużywać - ciągnął szorując deski pokładu.
Nagle przez umyty kawałek przeszedł jeden z marynarzy, tym samym brudząc go. Ulw rzucił szczotę do wiadra rozchlapując brudną wodę dookoła. Spodnie Starka nie uniknęły spotkania z nią.
- Jebane matkodupce - zaklął wstając z klęczek. Pochylił się w stronę Donnora...
- Nie potrafią uszanować pracy innych. Zobacz paniczku, wpieprzą się z gównem w twoją pracę i jeszcze się śmieją - oparł się ręką o maszt... - To oni tu kurwa powinni myć podłogę. Już ponad dwa lata jestem na tym jebanym statku i co?! Kurwa zmywam pokład, a oni się śmieją - zaczął energicznie gestykulować rękoma.
W tym momencie z mostka kapitańskiego dobiegł ich krzyk Ardana...
- Ulwer wracaj do pracy kurwi synu i nie przeszkadzaj lordowi Starkowi w zwiedzaniu statku - gruby kapitan opierał się jedną ręką o drewnianą barierkę, drugą zaś przeczesywał swoją brodę, rubasznie się śmiejąc.
- Wychędoże dzisiaj w nocy twoją żonę skurwielu. Będzie piszczała jak mysz przed śmiercią - przysiągł sobie pod nosem i wrócił do zmywania podłogi...
Powrót do góry Go down
Donnor Stark

avatar


PisanieTemat: Re: Wody Korony   Czw Cze 25, 2015 11:00 am

Donnor wysłuchał majtka i jego wulgarnego języka udając, że go to nie interesuje jak się wypowiada. Kiedy jakiś inny majtek przeszedł po umytym pokładzie, rozmówca Donnora rzucił szmatę przez co schlapał spodnie szlachcica. Wtedy z mostka zaczął się na niego drzeć kapitan statku. Majtek poprzeklinał i wrócił do zmywania usyfionego pokładu. Donnor poszedł dalej pogadać z innymi członkami załogi, którzy według niego nie robili nic do czego trzeba się skupić. Podszedł do jakiegoś faceta w barwach Hornwoodów i rozpoczął rozmowę.
- Witaj lordzie Hornwood. W jakich to sprawach przyjechałeś aż do Królewskiej Przystani?
Młody mężczyzna odwrócił się w jego stronę i uśmiechnął grymaśnie. Widać było, że coś go gryzie.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Wody Korony   Sob Lip 04, 2015 8:59 pm

28 maja 226AC -wczesny ranek; okolice Stonedance


Po otrzymaniu listu od Namiestnika Lord Massey wysłał swoje galery na morze w poszukiwaniu wskazanego statku, akurat szlak między Królewską Przystanią, a Starym Miastem do którego najpewniej udali się porywacze przebiegał przy jego zamczysku. Rankiem, dzień po otrzymaniu kruka cztery z patrolujących wybrzeże galer złapały wskazany okręt. Pasował do opisu z portu stolicy i byli na nim ludzie w barwach Starego Miasta... Może i nie był to pierwszy statek jaki zatrzymali, ale w końcu trafili. Łucznicy oraz kusznicy na burtach przygotowali się, a dowodzący jedną z poszukiwawczych jednostek trzeci syn Lorda Masseya oparł się o burtę i krzyknął:
- W imieniu króla Viserysa Targaryena jesteśmy zmuszeni zatrzymać i przeszukać ten okręt! Poszukujemy Aeriona Targaryena, księcia korony i dziedzica tronu oraz jego porywacza - Izaaka Hightowera. Wydajcie ich nam, a nikomu nie stanie się krzywda. Zabieramy również ze sobą Alysanne Targaryen, matkę naszego monarchy. Stawcie opór, a zmusicie nas do abordażu. Liczcie się jednak, że mamy przewagę liczebną i wasza klęska jest nieunikniona!
Powrót do góry Go down
Izaak Hightower
Rojalista
avatar


PisanieTemat: Re: Wody Korony   Sob Lip 04, 2015 10:02 pm

Izaak płynął zaledwie trzy dni i nie spodziewał się, że wieść o porwaniu rozejdzie się tak szybko. Tym bardziej liczył na to, iż pościg ruszy z opóźnieniem, gdy Hightower będzie już na Wodach Dorne. Izaak i jego rodzina znajdowali się pod pokładem w czasie gdy galery królewskie ich znalazły. Szybko opracował chytry plan, który być może pozwoli mu uciec. Kazał swoim ludziom grać na zwłokę, podczas gdy udał się porozmawiać z siostrą.
-Alyssane, potrzebuję twojej pomocy. Ludzie Viserysa nas znaleźli i chcą nas aresztować. Nadal jesteś królową, dlatego byłbym wdzięczny gdybyś wyszła na górę i przekonała ich aby dali nam spokój. Powiedz im, że rodzina królewska jest na tym statku z własnej woli korzystając z azylu udzielonego przez ród Hightowerów na czas niebezpiecznej rebelii.
Po tych słowach zszedł na niższy pokład, do kajuty w której trzymali Aeriona. Książe był tam trzymany w bardzo dobrych warunkach, jednak nie da się ukryć, że była to niewola.
-Słuchaj mnie uważnie, kochany siostrzeńcze. Znaleźli nas żołnierze twojego brata i chcą zabrać Cię z powrotem do stolicy. Nie muszę Cię uświadamiać, że gdy tam będziesz to prędzej czy później ktoś zadba abyś nie był już następcą tronu. Przynajmniej żywym. Mój ród chce udzielić ci azylu. Grzecznie radzę, abyś skorzystał z tej oferty. Jesteś na moim statku i na mojej łasce. Jeśli spróbujesz wrócić do stolicy, albo zaalarmować tych żołnierzy to spalę tę łajbę a nas razem z nią. A więc, jeśli tu zejdą, lepiej dla Ciebie abyś kazał im zostawić nas w spokoju. Ten żołnierz - Izaak wskazał na gwardzistę który dotąd pilnował księcia - jest tu aby zadbać o twoje bezpieczeństwo. Jednak płacę mu JA i prędzej będzie dbał o moje. Radzę Ci trzymać się mojego planu.
Hghtower odwrócił się do żołnierza i wydał mu rozkazy.
-Jonie, jeśli nasz gość zachowa się nieodpowiedzialnie to zagrozi to bezpieczeństwu całego statku. Wierzę, że zadbasz o nasze bezpieczeństwo. Ufam Ci i udzielam Ci pozwolenia na wszystkie środki jakie uznasz za niezbędne. - po tych słowach poklepał go po kuszy i rzucił spojrzenie na Aeriona.
Skierował się ku wyjściu, lecz rzucił jeszcze do księcia.
-To nie jest już pałac, na którym jesteś dopieszczany przez każdego. Teraz mamy wojnę, na której przeżycie zależy od twoich decyzji. Mam szczerą nadzieję, że podejmiesz tą słuszną.
Izaak wyszedł na zewnątrz aby dołączyć do siostry.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Wody Korony   Sob Lip 04, 2015 10:18 pm

Królowa Matka zgodziła się pomóc bratu i wyszła na pokład, aby przekonać młodego Masseya, że nie należy zatrzymywać okrętu. Aerion natomiast postanowił być grzeczny i nie wychylać się, ze skrzywioną miną obserwując kusznika w swojej kajucie. W tym momencie mogłoby sie wydawać, że plan Izaaka zadziała, gdyby nie jeden, drobniutki szczególik... Massey...
- Zamilcz Pani! - przerwał wywód Alysanne. - Mnóstwo ludzi w porcie Królewskiej Przystani widziało jak książę zostaje ogłuszony, ponadto ani król, ani Namiestnik, ani nikt inny nic nie wiedzieli o tym "azylu". Jesteś królową matką, nikim więcej... Ja natomiast przyjmuję rozkazy od króla.
Wówczas obok Alysanne stanął Izaak, który wyszedł spod pokładu. Massey uniósł dłoń, sześciu z jego kuszników wycelowało Hightowera.
- Czy Ty Panie to Izaak Hightower?! Po stroju i obecności królowej sądzę, że tak. Postawię sprawę jasno... Z rozkazu Królewskiego Namiestnika jesteś aresztowany za zdradę korony i masz być doprowadzony w łańcuchach do stolicy. Poddaj się po dobroci i oddaj nam księcia Aeriona, a zapewnimy ci godziwe warunki podróży i nikomu nie stanie się krzywda. Staw opór, a twoi ludzie zginą, natomiast ciebie czeka bardzo... bardzo nieprzyjemna droga powrotna. Natomiast jeżeli Aerionowi choćby włos spadnie z głowy... nie chcesz wiedzieć Panie, jakie męczarnie czekają cie wtedy w lochach Czerwonej Twierdzy. Tym razem Lordowie Zachodu nie staną w twojej obronie. Właściwie to Namiestnik pewnie sam chętnie by się tobą teraz zajął... Taka zdrada zaufania, po takiej pomocy...
Powrót do góry Go down
Izaak Hightower
Rojalista
avatar


PisanieTemat: Re: Wody Korony   Sob Lip 04, 2015 11:21 pm

Doprawdy...? Czy ten młodzieniec jest tak głupi, że chce zdenerwować Izaaka?
-Ech...szanowny panie. Czy naprawdę sądzisz, że Izaak Hightower - wuj naszego króla oraz największy rojalista dopuściłby się takiej zbrodni? To wstyd lordzie. Czy niedawna Próba Siedmiu nie udowodniła, że jestem miłą osobą, która nie planuje nic złego? Ale jeśli naprawdę mi nie wierzysz, to może porozmawiaj sobie z Aerionem. On na pewno potwierdzi, że jest tu z własnej woli. - po czym krzyknął do jednego ze swoich - Sprowadźcie tu księcia.
Wiedział, że nic mu nie zrobią, dopóki Aerion nie porozmawia z nimi. Miejmy nadzieję, że groźba podziała i potwierdzi on słowa wujaszka. A jeśli nie...to zapewne gwardzista wykona rozkaz.
Izaak zaczął się rozglądać czy na statku znajduje się coś co pozwoli mu na podpalenie go. No cóż...żaden plan nie jest szalony o ile wykona go wystarczająco chytra osoba.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Wody Korony   Sob Lip 04, 2015 11:31 pm

Po chwili na pokładzie znalazł się Aerion i miły jegomość z kuszą. Doprawdy... Ta kusza na pewno nie wzbudziła podejrzeń Masseya. Książę zaczął mówić, jednak dowódca królewskiego oddziału nie miał zamiaru słuchać.
- Książę! Skończ proszę... Doskonale wiemy jak znalazłeś się na tym statku i mamy rozkaz cię zabrać. Panowie!
Wszyscy kusznicy i łucznicy wycelowali w Izaaka oraz ludzi Hightowerów.
- Odłóżcie broń i unieście ręce w górę. Ty tam z kuszą! Spróbuj jej użyć, a moi chłopcy przerobią cię na sito! Miejcie go na oku! Moi ludzie wchodzą na statek!
Zbrojni ruszyli z deskami w stronę burt, aby przejść na statek.
Powrót do góry Go down
Stan Crabb
Pierdolony
avatar


PisanieTemat: Re: Wody Korony   Nie Lip 05, 2015 8:04 pm

Płyneli i płyneli, gdy nagle zaczęło się coś dziać. Zatrzymały ich 4 królewskie galery. Stan, a raczej Robb, nie wiedział co zrobić. Z jednej strony był człowiekiem korony, z drugiej zaś strony, miał zapewnić dopłynięcie Hightowerów i Aeriona do Starego Miasta. Był ubrany tak samo jak w chwili gdy dostał się na statek. W sumie, może przypominał marynarza, ale do kapitana też był podobny. Wszedł na pokład i stanął przed Izaakiem. Mrugnął do niego jednym okiem, tym okiem które nie było zasłonięte przepaską, i walnął go mocno pięścią w twarz, tak, że Hightower spadł na ziemię.
-Kurwa mać! Co się tu odpierdala, do kurwy jebanej nędzy? Norman dlaczego kurwa udajesz Izaaka Hightowera? Pomyśl czasem trochę... I ty też Malaquo - krzyknął do Aeriona. - I wy kurwa wszyscy! Zaraz was zajebie tępą łyżką skurwysyny!
Zwrócił się do Maseya.
-Przepraszam cię Lordzie za to całe zajście. Norman to mój 1 oficer, spałem akurat w mojej kajucie, chyba postanowili zrobić z was sobie jakieś żarty. Tamten białowłosy to Malaquo, nasz lyseński nawigator. A ta pani? To jest Myrielle, okrętowa kurwa, tak dla przyjemności. Jesteśmy z floty Dragonstone. Kasztelan Smoczej Skały, wymyślij sprytny plan, by przebrać naszych ludzi za ludzi z Starego Miasta, w ten sposób moglibyśmy oszukać Hightowerów, że jesteśmy wsparciem przysłanym z Starego Miasta. Tak jak wy szukamy Izaaka Hightowera który uprowadził Alysanne Targaryen z domu Hightower i Aeriona Hightowera. Hmm.. Nie zdążyłem się przedstawić. Jestem Robb Heyne, kapitan tego okrętu. Pewnie pan o mnie nie słyszał. Heyne'owie są rycerzami domowymi na Dragonstone, ale ja wybrałem bycie kapitanem
Powrót do góry Go down
Izaak Hightower
Rojalista
avatar


PisanieTemat: Re: Wody Korony   Nie Lip 05, 2015 8:17 pm

A kto to? Izaakowi wydawało się, że dostrzegł znajomą postać gdy nagle dostał w twarz tak mocno, że aż upadł na ziemię. Usłyszał przemowę jegomościa, który udawał kapitana i postanowił dołączyć się do planu. Padł na kolana i począł przepraszać.
-Kapitanie wybacz mi! My robiliśmy to dla żartu. Na morzu jest tak nudno, chcieliśmy coś zabawnego porobić. Bawiłem się z Myrielle w proces: Izaak kontra Myrielle. Pamiętasz, panie. Ten co niedawno się odbył. I wtedy przypłynął szanowny pan Massey, a my durni kontynuowaliśmy naszą grę. Nie wiedziałem, że stanie się tak poważnie. - powiedzał te słowa z trudem, jąkając się.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Wody Korony   Nie Lip 05, 2015 8:49 pm

Massey choć był średnio przebiegłym jegomościem, zaczął zauważać coś podejrzanego w tym całym przedstawieniu. Zanim jednak zdążył podjąć decyzję, zdenerwowany Aerion sądząc, że mający kusznika na oku ludzie Masseya zapewnią mu bezpieczeństwo krzyknął:
- Na Bogów Massey! Aresztuj ich w końcu i skończ ten cyrk!
Człowiek Izaaka postanowił strzelić. Pomimo gotowych ludzi korony, udaje mu się podnieść broń i oddać strzał, po czym pada martwy na ziemię, przeszyty sześcioma bełtami. Książę pada ranny na deski pokładu, a królowa matka z krzykiem rzuca się w stronę syna.
- Dosyć tego! Brać ich chłopcy!
Strzelcy Masseya wypuszczają salwę, ubijając jeszcze kilku strażników ze Starego Miasta, a pozostali dokonują abordażu z ostrzami w dłoniach. Ludzie Izaaka składają broń, widzą, że walka nie ma sensu. Po chwili na statku znajduje się już młody Massey, a dwóch strażników trzyma Hightowera.
- Zabrać księcia na nasz statek i opatrzyć. Natychmiast! Płyniemy do Stonedance po maestera!
Dowódca pościgu podszedł do Izaaka.
- No to się doczekałeś... Módl się żeby przeżył...
Massey uderzył Hightowera w twarz, posyłając go na deski.
- Zakuć go w łańcuchy i zamknąć pod pokładem. Racji żywności nie będziemy na niego marnować. To samo z jego ludźmi... i tym sprytnym marynarzykiem, co chciał mu pomóc. Resztę załogi puścić wolno.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Wody Korony   Nie Lip 05, 2015 9:27 pm

Godzinę później

Izaak został zakuty w łańcuchy i zamknięty pod pokładem w ciasnym i zatęchłym pokoju, jako jedynego towarzysza zostawiono mu marynarza, który próbował go ratować. Również zakutego w łańcuchy. Stan niestety stracił całe uzbrojenie, nawet ukryty w spodniach miecz. Gdzieś pod pokładem znajdowali się również zakuci ochroniarze Hightowera.
Tymczasem na górze królowa matka i młody Massey pilnowali opatrzonego przez żołnierzy Aeriona.
Powrót do góry Go down
Stan Crabb
Pierdolony
avatar


PisanieTemat: Re: Wody Korony   Nie Lip 05, 2015 10:05 pm

Został zakuty w łańcuchy i wrzucony do jakiegoś ciasnego i zatęchłego pokoju. Obok był Izaak Hightower. Robb miał naprawdę nadzieję, że plan się powiedzie i powiódł by się gdyby nie ten cholerny kusznik.
-Kurwa mać, co ci Hightowerowie takich tępych ludzi werbują...
Wstał, naszczęście mieli skute tylko dłonie. Było tu strasznie ciemno. Zaczął chodzić w okół i wszystko obmacywać, by rozgryść gdzie co jest. Były tu jedne drzwi, zamknięte oczywiście. Potem obmacał dokładnie łańcuchy. Potrzebny był klucz do otwarcia. Podszedł do Izaaka i kopnął go.
-E ty! Masz może jakieś żelastwo? Jesteś w końcu gejem, powinieneś mieć jakąś spinkę czy coś...
Powrót do góry Go down
Izaak Hightower
Rojalista
avatar


PisanieTemat: Re: Wody Korony   Nie Lip 05, 2015 10:19 pm

Cholera, czy ten kusznik był aż tak tępy? Powinien się domyślić, że to zły moment na strzelanie do księcia.
Izaak trafił do kajuty pod pokładem, a razem z nim zamknęli Robba - tego dziwnego marynarza. Heyne zaczął szwędać się po celi, a wtedy Hightower nagle go rozpoznał. Przecież to Stan Crabb!
-Stan! Nie martw się, jakoś uciekniemy. Ciebie rozbroili, ale mi nie odebrali mojego ukrytego sztyletu. Schowałem go w spodniach - po czym z trudem wyciągnął broń - A jeśli chodzi o spinkę...to niestety może być problem. Może mój naszyjnik się przyda?
Powrót do góry Go down
Stan Crabb
Pierdolony
avatar


PisanieTemat: Re: Wody Korony   Nie Lip 05, 2015 10:59 pm

Na szczęście Izaak miał nóż i medalion. Stan podszedł do Izaaka, wziął od niego sztylet i zerwał z szyi medalion. Był on w kształcie Wieży. Stan przyklęknął i zaczął grzebać sztyletem w kłódce łańcucha, niestety nie udało mu się go otworzyć. Zaczął więc grzebać w zamku drzwi, ale i te stawiały opór. Rzucił Izaakowi sztylet i rzekł.
- Masz, spróbuj ty. Może tobie się uda to otworzyć...
Powrót do góry Go down
Izaak Hightower
Rojalista
avatar


PisanieTemat: Re: Wody Korony   Nie Lip 05, 2015 11:19 pm

Izaak podłubał sztyletem w zamku, ale nic. Nie udało się. Wtedy wziął naszyjnik od Stana i znów spróbował otworzyć drzwi. Niestety znowu nie wyszło.
-No nic, trzeba pozostać dobrej myśli. Jakieś pomysły, Stanie?
Powrót do góry Go down
Stan Crabb
Pierdolony
avatar


PisanieTemat: Re: Wody Korony   Nie Lip 05, 2015 11:47 pm

Stan popatrzył krzywo na Hightowera.
-Jaki kurwa Stan? Jestem Robb kurwa Heyne z Castamere, herbu Czerwony Kot. A może by tak rozwalić drzwi tobą? Zrobimy z ciebie taran. Co ty na to?
Powrót do góry Go down
Izaak Hightower
Rojalista
avatar


PisanieTemat: Re: Wody Korony   Nie Lip 05, 2015 11:53 pm

Robb, to chyba nie jest dobry pomysł.
Izaak postanowił pomodlić się do R'Hllora o pomoc. Chciał rozpalić ogień, ale nie było to możliwe tym miejscu. Może Bóg mu to wybaczy.
-Panie Światła! Twój wierny sługa błaga o pomoc. Boże, proszę wspomóż nas i pomóż w otworzeniu tych drzwi oraz ucieczce ze statku. - po czym dodał szeptem - Byłbym też wdzięczny gdyby książe Aerion zginął od odniesionej rany. Albowiem noc jest ciemna i pełna strachów.
Powrót do góry Go down
Stan Crabb
Pierdolony
avatar


PisanieTemat: Re: Wody Korony   Sro Lip 08, 2015 7:38 pm

-Pierdol się, nie mam zamiaru ci pomagać, ani zabijać Aeriona...
Walnął pięścią Izaaka z całej siły po czym położył się w kącie. Pierdole to... Pierdole to... Pierdole to... Postanowił, że nie zamierza uciekać i poczeka aż dotrą do Królewskiej Przystani. Po chwili zasnął...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Wody Korony   Sro Lip 08, 2015 8:31 pm

29 maja 226AC

Następnego dnia rankiem galery Masseya przybyły do Stonedance. Chociaż książę Aerion został opatrzony, jego stan był straszny. Po przybiciu do brzegu natychmiast sprowadzono maestera, ale nawet umiejętności ucznia Cytadeli nie umiały pomóc księciu. Po kilku godzinach stwierdzono zgon kolejnego członka rodu Targaryen. Lord Massey był zły, nie był wściekły do szaleństwa, jednak jego gniew był widoczny. Był też nieporównywalny do tego jak zareagowała Królowa Matka. Lady Alysanne najpierw nie chciała uwierzyć, po czym zalała się łzami, aby po chwili próbować wtargnąć do celi, w której przetrzymywany był jej brat i wydłubać mu oczy gołymi rękoma. Krzyki rozpaczy można było usłyszeć w całym zamku, jednak w końcu udało się ją uspokoić... trochę i kobieta pogrążyła się w żałobie. Lord Massey tymczasem wysłał kruka do stolicy i rozkazał przygotować więźnia do transportu, rzecz jasna w jak największych niewygodach. Następnego dnia galery z ciałem księcia, królową i zdrajcami wypływały do stolicy.
Powrót do góry Go down
Izaak Hightower
Rojalista
avatar


PisanieTemat: Re: Wody Korony   Sro Lip 08, 2015 9:09 pm

Izaak przebywał w wyjątkowo niewygodnej celi. Po dniu podróży przybili do brzegu, chyba do Stonedance. Po pewnym czasie jego siostra przybiegła wściekła do kajuty w której trzymano Hightowera. Izaak domyślił się, że stan księcia Aeriona się pogorszył. "Może nawet umarł, dobrze mu tak. Mam przez niego kłopoty." - pomyślał.
Izaaka czekały jeszcze trzy dni podróży w okropnych warunkach. Zastanawiał się co go czeka... Tak właściwie to wszyscy oskarżają go porwanie i zabójstwo Aeriona. Co prawda, był winny pierwszego przestępstwa. Jednak nie odpowiadał za śmierć księcia. Przecież Hightower nie kazał kusznikowi strzelać. Tak właściwie to w momencie gdy doszło do tej całej sytuacji na pokładzie - Izaak nawet się nie odezwał. Więc, skoro nie wydał rozkazu...dlaczego uważają, że to jego wina?
Pozostają dwie możliwości - poprosi o wysłanie do Nocnej Straży...albo zażąda próby walki!
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wody Korony   

Powrót do góry Go down
 
Wody Korony
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Bimber

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja I :: Ziemie Korony-
Skocz do: