IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Złoty Trakt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Złoty Trakt   Wto Cze 23, 2015 12:13 am

First topic message reminder :

18 maja 226AC

Następnego dnia po Próbie Siedmiu Robb sprawdził jak miewa się Ser Regis, który kurował się z ran, po czym zebrał osiemdziesięciu ludzi gwardii oraz swojego giermka i wyjechał na spotkanie narzeczonej. Po trzech dniach na Złotym Trakcie w końcu dostrzegli powiewające na horyzoncie chorągwie ze złotym lwem Lannisterów. Reyne widząc to popędził konia i zostawiając swoich żołnierzy w tyle pospieszył w stronę kolumny. Z przodu w towarzystwie zbrojnych jechała Alayne Lannister, dokładnie taka jak zapamiętał ją z Casterly Rock. Czerwony Lew podjechał do dziewczyny i skłonił się lekko.
- Pani, mam nadzieję, że mnie pamiętasz. Jeżeli nie, to pozwól, że się przedstawię. Robb Reyne - powiedział z uśmiechem. - Wyjechałem na spotkanie narzeczonej. Ufam, że właśnie ją znalazłem.


Ostatnio zmieniony przez Robb Reyne dnia Sro Cze 24, 2015 3:01 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
The author of this message was banned from the forum - See the message
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Złoty Trakt   Czw Cze 25, 2015 9:42 pm

Czerwony Lew przytulił mocniej Alayne i złapał jej rękę wodzącą po jego klatce, splatając ich dłonie. Pocałował narzeczoną w czoło.
- Alayne, ostatnio w Królewskiej Przystani jest nieprzyjemnie. Może chciałabyś wziąć ślub... Hmm... Szybciej? I w bezpieczniejszym miejscu? Powiedzmy gdzieś po drodze, w jakimś małym sepcie. Co Ty na to? - Robb spojrzał dziewczynie głęboko w oczy. - Oczywiście zrozumiem, jeżeli wolisz huczny ślub w Wielkim Sepcie.
Powrót do góry Go down
The author of this message was banned from the forum - See the message
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Złoty Trakt   Czw Cze 25, 2015 10:21 pm

Uśmiechnął się, kiedy zgodziła się na jego prośbę. Jadąc w tę stronę akurat mijał małą osadę z uroczym, drewnianym septem. Nadawałaby się idealnie. Wtedy Alayne go pocałowała...
- Znowu się czerwienisz - powiedział ze śmiechem, po czym odwzajemnił pocałunek. - A teraz chyba czas udać się na spoczynek. Nawet takie śliczne kotki muszą spać.
Reyne wstał i wziął narzeczoną na ręce.
- Za chwilę wrócę to zabrać - powiedział i ruszył z nią w stronę obozu.
Po chwili postawił Alayne przed jej namiotem i życzył dobrej nocy, całując na pożegnanie. Kiedy jego narzeczona udała się na spoczynek, on zabrał rzeczy z koszyka, po czym wysłał gońca z trzema końmi do Królewskiej Przystani, aby powiadomił Lorda Lannistera o małej zmianie planów i zapytał o zgodę, a także poprosił, aby przyjechał z innymi Lordami Zachodu. Mężczyzna miał wziąć trzy konie i mknąć do stolicy jak najszybciej. Prosił też o przekazanie poleceń jego ludziom.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Złoty Trakt   Czw Cze 25, 2015 10:44 pm

19 maja 226AC - późny wieczór

Wieczorem kolumna jeźdźców z Casterly Rock oraz ich towarzyszy z Castamere dotarła do większej wsi położonej przy Złotym Trakcie. Robb przeszedł się z Alayne na wieczorny spacer po okolicy i odwiedził miejscowego septona, po czym odprowadził narzeczoną do gospody, gdzie przyszykowano już też pokoje dla gości zmierzających ze stolicy.

Niewiele przed północą pojawili się jadący na ślub Lordowie Zachodu, ich obstawy powiększyły miasteczko namiotowe, a zmęczeni drogą Panowie udali się na spoczynek do pokoi. Robb w tym czasie przygarnął stu pięćdziesięciu ludzi nowej jednostki, którą tworzył. Kazał sprowadzić ich wszystkich... Reyne przez czas pobytu w stolicy zdążył przepytać już ich wszystkich, a także innych, których odrzucił. Nieźli z mieczem, sprytni, lojalni i religijni, ale w ten nie-fanatyczny sposób (w ten wierzący w bogów na tyle, aby tym bardziej cenić lojalność oraz odwagę i zadowolić septonów, ale dalej niezaprzeczalnie przedkładający swego zwierzchnika nad Wiarę) Robb zabrał ich wszystkich na łąkę za wsią, gdzie czekał miejscowy septon. Tam wszyscy rycerze złożyli przysięgę wierności, usłyszeli ładne przemówienie, które miało ich motywować do dobrej służby, a na koniec odmówili krótką modlitwę do Wojownika i zostali pobłogosławieni przez kapłana. Nowy oddział miał być również dobrze uzbrojony, a Reyne przekazał dokładne instrukcje swoim oficerom. Każdy z rycerzy miał szkarłatny pancerz ze srebrnymi akcentami, kowale mieli postarać się jak najlepiej je dopasować. Prawy naramiennik ukształtowany był na kształt lwiej głowy, a na piersi znajdowała się mała tarcza, łamana na pół. Po lewej był Czerwony Lew z Castamere, a po prawej Ręka - symbol Namiestnika.

20 maja 226AC


Następnego dnia rozpoczęły się przygotowania do ślubu. Na łąkach rozstawiano stoły, a Reyne zaprosił wszystkich mieszkańców wioski na ślub. Alayne szykowała się przy pomocy dwórek i miejscowej sept (w osadzie poza septonem były aż dwie). Reyne na początku doglądał przygotowań, jednak później znalazł się jakimś magicznym sposobem pod drzewem, opowiadając dzieciom mieszkańców o swoich przygodach w Essos. Udało mu się przy okazji poprosić dwie dziewczynki o uplecenie wianka z kwiatów i podrzucenie Alayne. Umówił się też z nimi, że będą szły przed panną młodą i rzucały kwiaty. To powinno się jej spodobać. Po rozmowie z maluchami podszedł do starszych mieszkańców z wioski, aby zapytać jak im się żyje i czy chcieliby, aby Namiestnik przedstawił w imieniu ludzi jakąś sprawę królowi.


Ostatnio zmieniony przez Robb Reyne dnia Czw Lip 09, 2015 5:22 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Złoty Trakt   Pią Cze 26, 2015 1:41 am

To było bardzo rzadko spotykane zachowanie ze strony paniątek, iż przejmują się życiem prostych ludzi. Toteż lokalna starszyzna stała początkowo w osłupieniu, ale w końcu z małego tłumu wystąpił jeden człowiek. Starszy mężczyzna o czarnej, siwiejącej już brodzie i gęstych włosach okalających głowę niczym lwia grzywa. Jego twarz była ogorzała od wiatru, a plecy zgarbione od ciężkiej pracy w polu.
- Tak właściwie to jest jedna rzecz, z którą mamy problem, panie - zawiesił na chwilę głos niepewny czy kontynuować, ale w końcu zdobył się na dowagę.
- Podatki, panie, są zbyt wysokie, skazują nas na całoroczną ciężką pracę, jeżeli chcemy godnie żyć - przemówił do Robba, a pozostała część starszyzny przytaknęła mu oraz cichym pomrukiem wyraziła poparcie dla jego słów.
- Jeśli łaska, panie, czy nie można by ich zmniejszyć? - zapytał i po raz pierwszy od wystąpienia z tłumu podniósł głowę i ośmielił się spojrzeć Królewskiemu Namiestnikowi prosto w oczy. Było to zmęczone spojrzenie człowieka ciężko harującego całe życie z domieszką błagania.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Złoty Trakt   Pią Cze 26, 2015 2:02 am

Robb przygryzł wargę słysząc słowa mężczyzny. No tak, tego można się było spodziewać... Jednak jeżeli cała wioska zgodnie przytaknęła, to coś musiało być na rzeczy. Reyne spojrzał mężczyźnie w oczy. Jego spojrzenie w żadnym razie nie przywodziło na myśl kłamstwa, wręcz przeciwnie, potwierdzało jego słowa. Namiestnik uśmiechnął się i podszedł do mężczyzny obejmując go i odwracając w stronę reszty ludzi.
- W porządku przyjacielu, porozmawiam o tym z królem. Niewielka obniżka podatków na pewno nie zaszkodzi. Tymczasem w podzięce za waszą gościnność, za wszystkie towary kupione od was na potrzeby wesela, czyli żywność, wino i ale zapłacimy podwójnie. Cała osada może czuć się też zaproszona do stołu, cieszcie się razem z nami! - Robb uśmiechnął się do ludzi i klepnął mężczyznę w plecy. - Miłe macie dzieci...
Skinął starszym głową i odszedł szykować do ślubu.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Złoty Trakt   Pią Cze 26, 2015 2:44 am

Mężczyzna o ogorzałej od wiatru twarzy uśmiechnął się szeroko. Po raz pierwszy od... zawsze, ktoś szlachetnie urodzony stara się im dogodzić jak może.
- Dziękujemy panie, dziękujemy po stokroć - dziękował szczęśliwy mężczyzna. Uśmiechnął się na komentarz o dzieciach.
- A jakże panie, równie miłe co psotne he he - zaśmiał się w głos.
Powrót do góry Go down
The author of this message was banned from the forum - See the message
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Złoty Trakt   Sob Cze 27, 2015 8:42 pm

Po rozmowie z miejscowymi Robb wyjechał jeszcze z Lordami Zachodu na szybkie polowanie. Mieli tego dnia niezwykłe szczęście, trafiły im się dwa dziki i kilka zajęcy. Zwierzyna miała być podana na weselu. Po powrocie Reyne dokładnie się wykąpał, po czym nałożył swój szkarłatny pancerz ze srebrnymi wstawkami, na którego polerowaniu Anton spędził dziś cały dzień. Do tego przywdział gruby płaszcz z Czerwonym Lwem Reyne'ów na srebrnym polu.
W końcu nadszedł wczesny wieczór, a letnie słońce leniwie chyliło się ku zachodowi. Wszyscy Lordowie Zachodu z rodzinami wypełnili miejscowy sept, a przed nim stali rycerze, mieszkańcy oraz pozostali członkowie świt niedawnych gości koronacyjnych. Rycerze ze Szkarłatnych Pasów ustawili szpaler przed wejściem do świątyni. W końcu na początku dróżki utworzonej przez zbrojnych pojawiła się Alayne prowadzona przez Lorda Lannistera. Miejscowe septy oraz kobiety umiliły gościom przejście panny młodej śpiewając. Natomiast dziewczynki, z którymi Robb wczesniej rozmawiał przecisnęły się miedzy Pasami i zaczęły z uśmiechem dreptać przed Alayne i rzucać płatkami kwiatów. W końcu Złote Lwy dotarły do Czerwonego i Reyne odebrał narzeczoną od jej dziadka. Spojrzał Alayne w oczy i uśmiechnął się, podprowadzając ją do septona, a kiedy ten zezwolił odpiął swój płaszcz i okrył nim dziewczynę. Miało to symbolizować wzięcie narzeczonej pod swoją opiekę. Wtedy też podali sobie dłonie, a septon związał je wstążką mówiąc:
- W blasku Siedmiu, wiążę te dwie dusze w jedną, na wieczność. Spójrzcie na siebie i wypowiedzcie słowa...
Narzeczeni odwrócili się do siebe i wyrecytowali:
- Ojciec, Kowal, Wojownik. Matka, Dziewica, Starucha. Nieznajomy. Ja jestem jej, a ona jest moja. Od tego dnia, do końca mych dni.
- Ojciec, Kowal, Wojownik. Matka, Dziewica, Starucha. Nieznajomy. Ja jestem jego, a on jest mój. Od tego dnia, do końca mych dni.
Zgromadzeni zakrzyknęli wówczas radośnie i zaczęli być brawo, a Robb pocałował swoją żonę, po czym poprowadził przez szpaler unoszących miecze rycerzy do przygotowanych pod namiotami stołów na ucztę. Para młoda razem z rodzinami zasiadła przy stojącym na podwyższeniu i ustawionym prostopadle do pozostałych stole. Inne ustawione w sześć długich rzędów zajęli wszyscy goście. Kiedy usiedli Robb cmoknął Alayne w policzek i szepnął do ucha, że musi zniknąć na chwilkę. Powrócił trzy minuty później z małym koszykiem, który wręczył żonie.
- Twój prezent ślubny najsłodsza. - Zajął swoje miejsce obok Alayne i uchylił wieka kosza, w którym znajdowało się kociak lwa. - Jak się czujesz po ślubie?
Powrót do góry Go down
The author of this message was banned from the forum - See the message
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Złoty Trakt   Nie Cze 28, 2015 6:19 pm

Ucieszył się, że jego żonie podoba się prezent i odpowiedział na pocałunek. Później uczta trwała w najlepsze, nadszedł też czas na życzenia oraz prezenty od zgromadzonych Lordów. W czasie zabawy Robb przerwał Alayne opróżnianie kielicha z winem w połowie i zastąpił sokiem, dziewczyna szybko robiła się niepokojąco wesoła, a nie chciał, żeby jego małżonka upiła się na pierwszej wspólnej uczcie.Najwyraźniej kotek ma słabą głowę. W końcu ktoś zakrzyknął, że czas na pokładziny. Robb spojrzał na twarz Alayne i zauważył, ze nie do końca uśmiecha się jej wizja bycia rozebraną i zaniesioną do łoża przez gości weselnych. Dlatego też Lew wstał szybko i wziął swoją żonę na ręce.
- Panowie raczą wybaczyć, ale sam zaniosę małżonkę do sypialni - oznajmił i ruszył z Alayne w ramionach w stronę gospody. Goście nie mieli jednak zamiaru dać za wygraną i roześmiani postanowili towarzyszyć nowożeńcom podczas drogi. Po chwili weszli po schodach na piętro i znaleźli się w pokoju, gdzie Robb położył dziewczynę na łóżku, po czym machnął weselnikom na pożegnanie zamykając drzwi. Kiedy już znaleźli się sami zajął się odpinaniem zbroi, ale był w tym dosyć wyćwiczony, więc zajęło to ledwie kilka minut. Zwłaszcza, że pominął część niepotrzebnych elementów i nie ubierał całej. W końcu wolny od stali przysiadł obok żony i pocałował delikatnie, kładąc jej dłoń na policzku. Po chwili objął ją i przyciągnął bliżej, całując drugi raz, tym razem mocniej i wkładając w pocałunek więcej uczucia. Drugą ręką powoli rozwiązał sznurówki sukni, która zsunęła się częściowo z siedzącej dziewczyny. Robb musnął opuszkami palców delikatną skórę na jej ramieniu i ponownie pocałował, po czym spojrzał żonie w oczy i uśmiechnął.
- Zestresowana?
Powrót do góry Go down
The author of this message was banned from the forum - See the message
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Złoty Trakt   Nie Cze 28, 2015 7:18 pm

Reyne uśmiechnął się do Alayne żeby dodać jej otuchy. Wtedy jego żona zsunęła z siebie do końca suknię i... no cóż, było na co patrzeć. Kiedy drżącymi dłońmi zaczęła rozpinać jego koszulę, złapał ją za łapki i sam dokończył, po czym odrzucił okrycie na bok. To miała być ich pierwsza noc razem, więc chciał, żeby zapamiętała ją jak najlepiej. Objął Alayne, wciąż całując i położył na łożu, drugą ręką pieścił delikatną skórę dziewczyny. Po dłuższej chwili zszedł z pocałunkami niżej na szyję i ramiona żony, a następnie na drobne piersi. Ręce też nie pozostawały bezczynne, wciąż pomagając ustom w pieszczotach. Następnie cmoknął kilka razy jej brzuszek, po czym wyprostował i delikatnie ujął jej nóżkę, całując drobne stópki, a następnie posuwając się wyżej, gdzie miał zamiar zatrzymać na dłużej.
Powrót do góry Go down
The author of this message was banned from the forum - See the message
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Złoty Trakt   Nie Cze 28, 2015 7:34 pm

Uśmiechnął się, słysząc chichot Alayne. Chyba jego nowa żona powoli zaczynała się rozluźniać, zauważył, że rączki tez przestały jej drżeć, a upewniła go już odnośnie tego całkowicie, kiedy zabrała się za rozwiązywanie sznurówek jego spodni, które po chwili spadły z łóżka. Pocałował obejmującą go Alayne i wszedł w nią, po czym zaczął powoli ruszać biodrami w rytm skrzypienia łoża.
Powrót do góry Go down
The author of this message was banned from the forum - See the message
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Złoty Trakt   Nie Cze 28, 2015 8:13 pm

21 maja 226AC

Robba obudziły wpadające przez okno promienie słońca. Ziewnął cicho, po czym z uśmiechem spojrzał na wtuloną w niego Alayne. Wiedział, że powinni już jechać do Królewskiej Przystani, jednak lew jak kot... Lubi długo pospać, dlatego właśnie Reyne przytulił tylko mocniej żonę i przymknął oczy, żeby poleżeć sobie jeszcze chwilkę. Niestety w końcu trzeba było wstać. Lew obudził żonę pocałunkami, po czym kazał przynieść śniadanie, które zjedli w łóżku, a po nim wyszykowali się i ruszyli w drogę do stolicy. Z Reynem pojechali jego ludzie oraz Szkarłatne Pasy, a także sześćdziesięciu strażników domowych Lannisterów, których Lord Tyrek pozostawił wnuczce. Reszta Lordów Zachodu ruszyła w drugą stronę. Wracali do domu.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Złoty Trakt   Sob Lip 11, 2015 11:19 pm

2 czerwca 226AC

Reyne wyjechał dzień po ślubie w towarzystwie swojej żony, siostry, Szkarłatnych Pasów oraz wszystkich zbrojnych Lannisterów, którzy byli w stolicy. Po śmierci Neila mogli chronić tylko Alayne, a ona ruszała do krain Zachodu. Namiestnik posłał przodem dwóch jeźdźców z zapasowymi końmi, którzy mieli dotrzeć do Kamiennego Septu i nakazać tamtejszym wojskom udać się pod Stary Dąb i połączyć siły z Oakheartem i Cranem. Kolumna była akurat na wysokości tego właśnie miasteczka gońcy powrócili zawiadamiając o wymarszu ludzi zgodnie z rozkazem. Po drodze Robb zatrzymał się też w wiosce, w której brał slub, aby porozmawiać z mieszkańcami o obniżonych podatkach. Byli bardzo szczęśliwi, zostawił też sto smoków miejscowemu septonowi na remont świątyni, w której się żenił.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Złoty Trakt   Pią Kwi 22, 2016 9:19 pm

4 września 226AC

Od trzech dni zmierzali Złotym Traktem w stronę Casterly Rock, aby sproawdzić wojska Zachodu na pomoc zagrożonej ponownie Królewskiej Przystani. Tym razem nie będą raczej potrzebować tak wielkiej armii jak ostatnio, jednak z pewnością zabiorą pokaźny oddział. Po drodze z satysfakcją zauważył, że drewniany sept, w którym brał ślub został zgodnie z jego życzeniem przebudowany na kamienny. Dobrze, że wojska Tyrellów szły trochę inną drogą i ominęły tę wioskę. Wędrówka w stronę Skały nasuwała jednak kilka pytań, na które trzeba było znaleźć odpowiedzi. Lew podjechał do Daeny i uśmiechnął się do niej.
- Musimy porozmawiać - oznajmił ukochanej. - Przejedziemy się na czoło kolumny?
Jeżeli dziewczyna zgodziła się, oddalili się trochę od rycerzy w szkarłacie, pozostając jednak w zasięgu wzroku.
- Jedziemy do Casterly, wiesz co to oznacza kochanie - powiedział zatroskanym głosem. - Będzie tam Alayne i tak się zastanawiałem, jak... Jak będą wyglądać relacje między wami...
Był ewidentnie speszony, wkrótce miały spotkać się dwie kobiety, które kochał. Niestety nie był pewien czy którejś z nich podoba się fakt, że kocha również tą drugą.
Powrót do góry Go down
Daena Targaryen
Whitefyre
avatar


PisanieTemat: Re: Złoty Trakt   Wto Maj 03, 2016 1:08 am

Przez ostatnie kilka dni całkiem sporo ciekawych rzeczy się działo. To ktoś pożartował, to kogoś zabił, - tak czy tak trochę ten fakt ją zasmucił, bo nawet polubiła Tartha - czy jeszcze co innego. W każdym razie nie było nudno.
Od trzech dni jechali w stronę Casterly Rock. Daena często zastanawiała się jak zareaguje, kiedy zobaczy żonę Robba. Na pierwsze kilka sekund, zapewne będzie nieco zakłopotana, ale nie miała pojęcia, czy po tych kilku sekundach wybuchnie niechęcią w jej stronę - bo to przecież żona Robba! Jak on może mieć żonę?! - czy też będzie często rzucała tylko ironicznymi uśmiechami. Zależało to też od tego w jaki sposób Alayne się będzie zachowywała w stosunku do niej...
W każdym bądź razie musiała o tym pogadać z Robbem...

Lew w pewnym momencie podróży podjechał do srebrnowłosej i właśnie ten temat zaczął.
- Yhm... - mruknęła, kiedy obudził ją z rozmyślań - Chyba wiem o czym... - rzuciła, a jej usta niekontrolowanie poszły delikatnie w górę, przez co ukryła chwilowo swoje zakłopotanie. Zgodziła się na propozycję ukochanego i zaraz po chwili nie byli w zasięgu uszu rycerzy.
Słuchała uważnie jego zatroskanych słów, coraz bardziej krzywiąc lekko usta w grymasie ukazującym jej  zakłopotanie.
- Wiem co to oznacza... - powiedziała dziwnie spokojnym tonem - I szczerze? Nie mam pojęcia... To zależy głównie od tego jak zareagujemy na siebie nawzajem przy pierwszym spotkaniu. Chociaż mam nadzieję, że się nie pozabijamy... - uśmiechnęła się delikatnie, jednak to nie był zbyt dobry moment na jakiekolwiek żarty.
Nie wiedziała kompletnie co w tym momencie powiedzieć. Sama nie wiedziała jak ich relacje będą w Casterly Rock wyglądać... No bo to w końcu żona jej ukochanego... A to oznacza, że Daena jest kochanką Robba i ma nadzieję, że nie będzie zepchnięta przez niego na drugi plan, kiedy będą w zamku.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Złoty Trakt   Wto Maj 03, 2016 1:46 am

Spojrzał uważnie na Deankę, unosząc brew na słowa "Chociaż mam nadzieję, że się nie pozabijamy...". Czemu od razu mówić o zabijaniu? Nikt nie będzie nikogo zabijał... Doprawdy, zapowiadało się groźniej niż mu się wydawało. Te kobiety są bardziej drapieżne niż zwierzęta w ich herbach, a mówimy tu o lwach i smokach, więc konkurencja wysoko ustawiła im poprzeczkę.
- Nie mam pojęcia czemu przyszło Ci to do głowy, kochanie - powiedział ostrożnie. - Nie ma powodu, żeby Alayne źle na Ciebie reagowała. Pewnie pamięta Cię z Królewskiej Przystani, czasami patrzyła przez okno wieży jak trenujemy z Antonem. Jest całkiem przyjazna i dość miła, chociaż jej zachowanie stanowcze zachowanie w sprawach polityki może sugerować inaczej. Spójrz na takie dzieci Greyjoy'ów, uratowała ich głowy z dobroci serca i litości nad maluchami, ale wobec Viserysa była dość... stanowcza.
Czerwony Lew spojrzał badawczo na Daenę, po czym posłał jej szeroki uśmiech.
- Mogłybyście się zaprzyjaźnić - powiedział, a pod nosem rzucił. - Po co się gryźć jak można się dzielić?
- Może zostałabyś z nią w Casterly, gdy ja zabiorę żołnierzy do Viserysa? Poznałybyście się lepiej.
Powrót do góry Go down
Daena Targaryen
Whitefyre
avatar


PisanieTemat: Re: Złoty Trakt   Wto Maj 03, 2016 2:25 pm

- Wybacz... to był aby żart, kochany... - rzuciła od razu widząc jego minę na jej ostatnie słowa. Uśmiechnęła się delikatnie, słuchając go.
- Spokojnie Robbciu... Nie mam zamiaru być do niej niemiła, a już na pewno nie chcę jej zabić, ani nic z takich rzeczy. Taka agresywna nie jestem. - uśmiechnęła się trochę pewniej.
- Słyszałam, że pomimo swojej stanowczości jest dobrym człowiekiem... A zaprzyjaźnić się z nią? Czemu by nie. Do tego czasu moim największym przyjacielem był głównie mój miecz... A później Inka. - usłyszała jego słowa pod nosem i spojrzała na niego badawczo. Dzielić się? Robbciem? Od razu do głowy przyszło jej wiele ciekawych fantazji, przez co zaśmiała się cicho pod nosem.
- Hm... no nie wiem. W sumie mogłabym zostać... - powiedziała po chwili zastanowienia. Zaprzyjaźnienie się z nią nie było wcale takim głupim pomysłem.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Złoty Trakt   Czw Maj 05, 2016 5:55 pm

13-16 września 226AC

Armia Zachodu maszerowała naprzód, w stronę Królewskiej Przystani, jak zawsze wokół głównych sił krążyły dziesiątki zwiadowców (90%), którzy mieli za zadanie wykryć i w razie możliwości eliminować zagrożenie. Natrafili na ludzi (25%) Baratheonów. Zwiadowcy Lwów pojmali kilku ludzi z Ziem Burzy, a resztę wybili, aby ci nie mogli zameldować o nadejściu wojsk z Casterly Rock. Pojmani nie zdradzili jednak nic na temat swoich sił.
Wojska Skały minęły również siedzibę Lorda Bloodravena, jednak ten nie chciał wychylać się ze swoimi marnymi siłami z zamku. Nadal pozostawał jednak rojalistą i zapewniał bezpieczne tyły wojskom króla.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Złoty Trakt   Sob Maj 07, 2016 4:53 pm

Na początku marsz przebiegał spokojnie, jednak trudno było się spodziewać czegoś innego na terenie ziem Zachodu. Gdy tylko opuścili terytorium Lwów, zabawa się rozpoczęła. Zwiadowcy zaczęli wyłapywać podejrzanych zbrojnych, którzy kręcili próbowali oszacować liczebność ich wojsk lub na ich widok próbowali umknąć na wschód. Barwy Ziem Burzy...
W miarę zbliżania się do stolicy wroga ubywało, najwyraźniej zwiady były długodystansowe, aby powiadomić główne siły z dużym wyprzedzeniem. Pod zamkiem Lorda Bloodravena rozbili obóz i złożyli mu wizytę, ugościł ich, jednak uznał swoje siły za zbyt skąpe, aby ruszać w pole. Zwiadowcy zameldowali w tym czasie, że nad Czerwoną Twierdzą unosi się dym, bramy są otwarte, a wroga ani śladu pod murami. Czyli miasto pewnie padło. Trzeba było coś wymyślić, aby dostać się do środka, ale chyba miał plan.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Złoty Trakt   

Powrót do góry Go down
 
Złoty Trakt
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja I :: Ziemie Korony-
Skocz do: