IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ziemie wokół Dreadfort

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Ziemie wokół Dreadfort   Sob Cze 27, 2015 10:32 pm

23 maja 226AC


Przejeżdżając przez jedną z wsi na swoich ziemiach Lord Bolton usłyszał pogłoski o wiedźmie, która podobno żyła w okolicy. Miała zamieszkiwać niewielki zagajnik na wzgórzu na północnym-zachodzie, gdzie żyła w prostej chacie obłożonej mchem i ziemią. Chociaż w opowieści to Belthasar mógł zwątpić, ponieważ kobieta, ok której pochodziły te informacje wyglądała na lekko szaloną. Kiedy armia miała ruszać dalej, zatrzymała Lorda kłaniając się do ziemi i mówiąc:
- Uważaj Panie, jeżeli udasz się do starej kobiety ze wzgórza... Ze wzgórza... Tak, tak... - Z popękanych ust wydobył się dziki chichot. - Musisz wiedzieć trzy rzeczy... Tak... Trzy, trzy rzeczy, zanim się z nią zobaczysz... Po pierwsze... jest... kobietą! Tak, kobietą... Tak... Po drugie jest... Jest stara... tak, oj tak... A po trzecie, po trzecie... Oj, po trzecie... Mieszka na wzgórzu... Na wzgórzu, tak...
Powrót do góry Go down
Belthasar Bolton
Twórca Płaszczy; Detektyw Bolton
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie wokół Dreadfort   Sob Cze 27, 2015 11:21 pm

Usłyszał ciekawe informacje od swoich ludzi na temat jakiejś wiedźmy ze wzgórza. Co prawda wiedział o jakie wzgórze chodzi, ale nigdy wcześniej nie słyszał o mieszkającej tam wiedźmie. Bardzo go to zaciekawiło. Kiedy przejeżdżali przez wieś, zaczepiła go jakaś starsza kobieta, wyglądała na lekko szaloną, co po chwili potwierdziły jej słowa. Zmarnowała jego czas, ale z drugiej strony chciała dobrze, chciała przekazać swojemu lordowi informacje uważane przez nią za istotne. Dlatego Lord Belthasar Bolton postanowił okazać jej łaskę.
Jego ludzie złapali ją, zawlekli pod najbliższe drzewo i powiesili. Lord Bolton patrzył jeszcze przez chwilę jak wierzga nogami, a jej twarz coraz bardziej sinieje.
Wieczorem, kiedy jego armia obozowała niedaleko wzgórza, w obstawie stu konnych wojowników zakutych w stal wjechał na wzgórze. Zatrzymał cały pochód tuż przed czardrzewami okalającymi wierzchołek wzgórza ze wszystkich stron, zsiadł z konia i samotnie wszedł między drzewa. Czuć było obecność starych bogów. Na środku polany zauważył wiedźmę.
- Przyszedłem tu, by poznać przyszłość - rzekł do wiedźmy podchodząc do niej coraz bliżej wolnym krokiem.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie wokół Dreadfort   Nie Cze 28, 2015 12:26 am

Na środku otoczonej przez Czardrzewa polany siedziała drobna i stara... bardzo stara kobieta. Paznkcie miała długie i zaniedbane, podobnie siwe włosy, w których pełno było liści, drobnych patyków i ziemi. Starowinka odwróciła się słysząc głos za sobą. Szybko odrzuciła na bok trzymego w rękach szczura, którego krew właśnie w spokoju saczyła i trzymając się nisko na nogach zbliżyła się do Boltona.
- Tak... Hehehe... Lord Skór... Lord Krwi i Śmierci... Tak... Czekałam na ciebie, tak... - Przyjrzała się mu spomiędzy skołtunionych, siwych loków i wyszczerzyła ubrudzone krwią zwierzaka zęby. - Przyszłość... Przyszłość chce poznać, tak? Idzie za mną...
Staruszka chwyciła Boltona za dłoń swoimi kościstymi, drobnymi palcami i pociągnęła na środek polany. Stała tam niewielka, drewniana miska.
- Utoczy kroplę swej krwi do miski... i czeka, tak, czeka na mnie...
Po tych słowach ruszyła szybko jak na swój wiek wgłąb zagajnika. Wróciła po chwili niosąc jakieś starte zioła, które wrzuciła do miski. Po chwili chwyciła też szczura, z którego wycisnęła tam więcej krwi i dorzuciła kilka włosów.
- Dla smaku... dla smaku szczurza krew jest...
Kiedy wszystko było gotowe chwyciła misę, mamrocząc jakieś słowa i podchodząc z nią pod każde czardrzewo, gdzie wyciągając ją do ich twarzy. W końcu wróciła na środek i powoli opróżniła zawartość misy. Nagle jęknęła i skuliła się na ziemi. Klęcząc zakryła głowę rękoma, a długie, siwe włosy przykryły jej twarz dotykając ziemi.
- Obdarty ze skóry człowiek... Niedźwiedzie w swoim legowisku... Droga bez celu... Bez celu... Bez celu powiadam... - Nagle staruszka krzyknęła i zaczęła drżeć. - Lew... Siwy Lew... Lew kąsający wyschnięte truchło na plaży... Truchło z mackami... Nie... Macki, macki są odrąbane... Macki w łańcuchach... Róże... Krzewy róż rosnące na grobach umarłych, wyciągające się aż pod niebo... Smoki, smoki na niebie... Czerwone jak ogień... Czerwone jak krew... Sokół... Sokół na niebie... Ciernie... Krew, krew spływa po cierniach... Rzeki spływające krwią braci... Wilk... Siwy Wilk karmiący małe wrony... Małe wrony w zniszczonym gnieździe... Wokół krew... Krew... Martwe ciała... Rudobrody wojownik... Krwawiący z dziesiątek ran... Rozrywany przez wilki... Siwy Wilk otoczony młodymi wronami... Siedem... Siedem mieczy, a każdy zbroczony krwią... Martwy smok na posadzce rzeźbionej w runy... Woda słona niczym łzy się z nich sączy... Jeleń... Jeleń w wieńcu z róż... Biegnie między cierniami, a  płomieniem... Pędzi, pędzi... Nie wie w którą stronę się zwrócić... Lew na skale... Ryczy, ryczy triumfalnie... Czerwony jak krew... Smok... Smok pali okręty wśród skał... Zerwane łańcuchy... Czarny... Czarny jak noc... Wieża... Wysoka pod niebiosa, a jasny na niej płomień... Smok krąży wokół światła... Czerwony... Znów czerwony, czarny zniknął... Ukrył się w cieniu... Krąży wokół ognia wieży... Ogrzeje... Ogrzeje czy sparzy... Siedem... Siedem wież... A wokół nich stada małych, pospolitych ptaków... Korony upadłych królów... Stare historie wskrzeszone z grobów... Pordzewiałe miecze wydobyte z pochew... Słowa zapomniane przed stuleciami... Krew... Wszędzie krew... Nie... Piasek... Słońce... Smok... Smok czarny latający w blasku słońca... Wygrzewający się w jego blasku na piaskach... Spokój... Spokój...
Staruszka przestała drżeć i spojrzała na Boltona.
- Ciężkie czasy... Ciężkie czasy nadchodzą Lordzie Skór... Krew poleje się obficie... Spłyną nią rzeki, nawodni ona pola, zaczerwieni ona morza... Widziałem jednak szansę... Szansę dla ciebie... Nawet jeśli nikłą, szansę na wielkość... Wilcze skóry nad tronem z kości... Jednak ta przyszłość jest zamglona... Ulotna... Niepewna... A wszystko skrywa się w świetle latarni... Wysokiej, wysokiej latarni...
Powrót do góry Go down
Belthasar Bolton
Twórca Płaszczy; Detektyw Bolton
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie wokół Dreadfort   Nie Cze 28, 2015 2:53 am

Bolton dał się poprowadzić staruszce na sam środek polany. Mimowolnie zauważył, że pomimo wyglądu staruszki i około czterech stóp wzrostu porusza się szybko i zwinnie. A także jej oczy... jej wielkie, czerwone oczy... Wyciągnął swój nóż myśliwski i na prośbę wiedźmy przejechał ostrzem po opuszku kciuka. Wycisnął kilka kropli do miski, wytarł nóż w spodnie i schował go do pochwy. Oburzył się, gdy zobaczył jak jego szlachetna krew jest mieszana z krwią szczura, ale w żaden sposób tego nie okazał. Przyglądał się wiedźmie dopóki ta nie legła na środku polany i zaczęła wieszczyć. Kiedy skończyła wieszczyć bezpośrednio o Belthasarze, nadszedł czas na przemyślenia.
Niedźwiedź... Mormont jest niedźwiedziem... Żelaźni Ludzie zapewne go porwali, a fakt bycia w legowisku zapewne oznacza powrót do domu... To by się zgadzało z fragmentem o lwie kąsającym truchło czegoś z mackami... Krakena za pewne... Kraken to Greyjoy... Czyżby flota Zachodu pokonała Żelaznych? Macki w łańcuchach... Greyjoy pokonany i zakuty w łańcuchy? Siwy Wilk... Z pewnością Stark... Małe Wrony? Zapewne bracia z Nocnej Straży... Nie wiem co się z nimi dzieje, ale wątpię, żeby dzicy poszli na południe zostawiając Nocną Straż na plecach... Beron odbudowuje Nocną Straż? Możliwe... Czerwone Smoki i Sokół na niebie? Może to oznacza ślub Viserysa Targaryena i Aurory Arryn? A może dusze zmarłych ludzi z obu rodów ulatujących na spotkanie przodków? Wszystko jest takie zagmatwane... Róże... Na grobach umarłych? Eee... Po trupach do celu? Co też Tyrellowie chcą osiągnąć? Rudobrody wojownik... Zapewne Król zza Muru, Raymund Rudobrody... Ale o jego śmierci już wiem... Ona zapewne nie wiedziała... To tylko potwierdzenie prawdziwości jej proroctwa...Miecze? Martwy Smok? Słona woda? Nic z tego nie rozumiem... Jeleń między cierniami, a płomieniem? Czyżby na południu tworzyły się strnnictwa Tyrellów i Targaryenów próbujących przekonać do siebie Baratheonów? Lew na Skale? Może to Lannister tryumfujący nad Żelaznymi? Pozostała część przepowiedni jest dla mnie kompletnie niezrozumiała... I jeszcze ta droga bez celu... Skoro Żealźni zostali pokonani, to wędrówka mej armii jest bez celu... Ale nie mogę się przecież przyznać przed Starkiem, że posłuchałem się jakiejś wiedźmy ze wzgórza... A tym bardziej nie mogę zignorować jego rozkazu... Po za tym jest to doskonała okazja do zawarcia tajnych przymierzy... Udam się w dalszą drogę...
Wstał z ziemi, nie pamiętał nawet kiedy usiadł.
- Zaczekaj chwilę, przyniosę ci coś - powiedział do wiedźmy i poszedł w kierunku, z któego przyszedł.
Nadchodzi wojna... Będę miał szansę osiągnąć mój cel... Nie mogę popełnić żadnego błędu... Latarnia... Wysoka latarnia... Wysoka Wieża jest przecież latarnią... Hightower... Od niego zależy wszystko... Rzeczywiście... Jeżeli naprawdę będzie wojna, to jego wojska mogą przeważyć szalę w szansach na zwycięstwo obu stron... Zaprawdę... Potężny człowiek z tego Hightowera... Doszedł do swojego konia i odwiązał od siodła worek, który uprzednio przygotował. Wrócił na polanę i wręczył worek wiedźmie.
- To dla ciebie - rzekł wręczając jej pakunek z żywnością. - Bochen chleba, trochę wędlin, jakieś owoce, ser i sól. A także dwa bukłaki wina. Wysłuchał podziękowań wiedźmy, a następnie wrócił na konia i odjechał wraz z obstawą z powrotem do obozu. Następnego dnia wyruszyli w dalszą drogę do Deepwood Motte...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ziemie wokół Dreadfort   

Powrót do góry Go down
 
Ziemie wokół Dreadfort
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Czy świat to rzeczywiście matrix?

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja I :: Północ :: Dreadfort-
Skocz do: