IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Królewski Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Królewski Las   Czw Lip 02, 2015 4:03 pm

22 maja 226AC

Następnego dnia rano spotkał się z siostrą w umówionym miejscu na dziedzińcu i we dwójkę wyjechali w stronę Królewskiego Lasu. Oczywiście Robb dzielnie udawał, że jedzie tylko, aby wypełnić obietnicę daną siostrze i jest niezwykle poruszony zniknięciem szwagra. Wysłał już kruka do Lorda Lannistera informując go o porwaniu oraz obiecał, że Szkarłatne Pasy razem ze Strażą Miejską przetrząsną każdy centymetr miasta i portu, co z resztą w tej chwili robiły.
Wkrótce dotarli na skraj lasu, gdzie w wyznaczonym miejscu czekało dwóch jego najbardziej zaufanych ludzi oraz ich mała ofiara.
- Przeszukaliście i rozbroiliście? - zapytał zsiadając z konia.
- Tak, nie ma przy sobie nawet igły.
- A czemu nie ma koszuli? I butów?
- Miał kolczugę pod koszulą, a jak go rozebraliśmy, to w ubieranie nie chcieliśmy się już bawić... A buty stracił bo próbował kopać.
- Dobrze... Rozetnijcie mu nogi i zdejmijcie worek z głowy - rzucił napinając łuk i wyjmując strzały, po czym podszedł do Neila. - Witaj na rodzinnym polowaniu szwagierku. Za tobą jest Królewski Las, damy ci z siostrą jakieś dziesięć minut i zaczynamy grę.
Reyne rzucił okiem na dwa psy myśliwskie trzymane przez jednego ze swoich ludzi.
- Tak, one też się bawią. No to Panowie... Puszczajcie zwierzynę.
Rycerz puścił przerażonego Neila i odsunął się na bok.
- Biegnij... - rzucił do Lannistera, a ten spojrzał na psy i ruszył w las.
Po wyznaczonym czasie Robb uśmiechnął się do siostry, rycerze puścili psy i dwa Czerwone Lwy razem z ogarami ruszyły na łowy
Powrót do góry Go down
Roslin Reyne
Czerwona Kotka
avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Czw Lip 02, 2015 9:02 pm

Ros sama nie wiedziała, czy pomysł brata nadal jej się podobał, niemniej było to co najmniej śmieszne - widzieć uciekającego, zatrwożonego Lannistera, który bał się ich rodziny. Rodu Reyne'ów z Castamere, prawdziwych lordów Zachodu, prawdziwych lwów obmytych w krwi, nie w świecidełkach.
Brat pokazał jej, że czas Neila się skończył. Pognała konia i razem skoczyli w las niczym w morze ciemności.
Psy prowadziły ich pomiędzy wzrastającymi ku niebu pniami i powyginanymi korzeniami. Od czasu do czasu przydarzało się i spróchniałe drzewo lub inna przeszkoda. Nie próbowali tropić innych zwierząt - ich dzisiejszym łupem miał być Starszy nad Monetą. To właśnie miał być początek końca.
Ogary rozdzieliły się. Porozumiewając się z bratem, zdecydowała się pojechać z lewej strony skały, która tworzyła mały kompleks nór i kryjówek.
Napięła łuk, mijając ostrożnie każdy zakręt. Liście tłumiły stukot kopyt w skalnych korytarzach.
Usłyszała poszczekiwanie. To Neila znalazły psy, a on szybko przyśpieszył, by umknąć im z drogi. Nawet nie pomyślał o żadnej rzece, a może nie znał lasu. Obie wersje były równie prawdopodobne...
Pognała konia. Gdy wyjechała spośród skał, napięła łuk i wymierzyła w oddalającą się biegiem sylwetkę. Wystrzeliła, strzała utkwiła jednak w pniu drzewa, które minął Lannister.
Za drugim razem trafiła, powalając Lwa.
Zatrzymała się, zadowolona z siebie, gdy po kilku krokach upadł. Nadal żył, ale nie mógł biec - trafiła go w nogę.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Czw Lip 02, 2015 9:13 pm

Robb rozdzielił się z siostrą, skręcając przy skale w prawo, jednak jego pies zgubił trop. Lew gwizdnął na niego i zawrócili w stronę siostry. Kiedy pojawił się Ros właśnie zatrzymywała konia, a Lannister upadał przeszyty strzałą. Oba ogary rzuciły się w tamtym kierunku, dał się słyszeć krzyk. Reyne gwizdnął i zawołał psiaki.
- Brawo siostrzyczko. Co teraz z nim zrobimy? Chcesz osobiście dobić swoją zwierzynę, czy ja mam to zrobić? A może damy go psiakom? - zapytał siostry z uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Roslin Reyne
Czerwona Kotka
avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pią Lip 03, 2015 1:44 am

Roslin zmierzyła wzrokiem Lannistera, który nie wzbudzał w niej litości. Było to dziwne, bo nigdy wcześniej nie była przesadnie okrutna... A może była, tylko o tym nie pamiętała?
- Ty to zrób. Zabijanie nie bawi mnie tak, jak ściganie.
Zeskoczyła z konia, przypatrując się ofierze. Niby królewski Starszy nad Monetą, a nie wyglądał na szczególnie mądrego czy inteligentnego. Był tylko wystraszoną zwierzyną, a ona była łowcą.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pią Lip 03, 2015 2:07 am

Czerwony Lew zeskoczył z konia i przywiązał zwierzaka do drzewa. Zagwizdał głośniej na ogary, które podbiegły do niego i dały pogłaskać się po łebkach. Zaśmiał się, podchodząc do Ros i patrząc na przerażonego Lannistera. Bogowie... To ma być Lew? To nawet nie jest mysz... Robb wyciągnął Red Raina, wolną ręką objął siostrę i pocałował soczyście.
- Wszystko idzie zgodnie z planem...
Czerwony Lew podszedł do Złotego i przycisnął butem do ziemi.
- Widać, który Lew ma dłuższe pazury - powiedział i przeszył Neila mieczem. Odwrócił się do Ros, wycierając ostrze o spodnie swojej ofiary. - Chłopcy zabiorą go kawałek stąd i powieszą nad Królewskim Traktem z piękną tabliczką "Tak kończą psy Targaryenów". Może Stary Lew pomyśli, że to jacyś przeciwnicy korony, źli za służbę w Małej Radzie. Ostatnio król ma wielu wrogów. Kazałem im zdjąć pancerze i udawać prostaczków, wrócą do stolicy bez wzbudzania podejrzeń. A my co robimy? Przeciągniemy polowanie do jutra?
Powrót do góry Go down
Roslin Reyne
Czerwona Kotka
avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Wto Lip 07, 2015 6:02 pm

Odwzajemniła pocałunek Robba. Tak miało to wyglądać, taki był plan od początku. A ona była wierna rodowi i nie zamierzała nic spartaczyć.
Westchnęła, patrząc, jak Lew, który nie był Lwem kona pod ciosami miecza jej brata. To dopiero początek całego planu Reyne'ów, a jednak już była nim zmęczona. Lannister nie wzbudził w niej żalu, ale jego śmierć nie sprawiła jej dużo przyjemności. Nie była na tyle okrutna, choć czasem zdawało jej się, że ma niezłe predyspozycje.
- Dobry pomysł - zauważyła, wsiadając na konia. - W takim razie zadbajmy o rozłożenie obozu. Wrócimy do Królewskiej Przystanii jutro.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Wto Lip 07, 2015 8:29 pm

Schował rodowe ostrze i podszedł do siostry. Roslin nie wyglądała na specjalnie zadowoloną, co trochę zmartwiło jej brata. Delikatnie uniósł brodę siostry do góry, tak żeby spojrzeć jej w oczy.
- Co się stało słodka siostro? - zapytał troskliwie. - Dobrze wiesz, że tak musiało być... Ros, wkrótce wszyscy Lannisterowie będą martwi, a my dostaniemy co nasze. Wtedy to się skończy, ale do tego czasu trzymamy się planu... Chyba... Chyba, że nie chcesz. Zrozumiem.
Jeżeli Robb czegoś nauczył się od Puszka, to na pewno była to ta mina biednego, pokrzywdzonego kotka. Zadziwiające z jaką łatwością przychodziła tuż po zamordowaniu człowieka, ale cóż... To tylko Lannister. Po uzyskaniu odpowiedzi pocałował siostrę w czoło i uniósł, sadzając na konia. Wiedział, że taka niezależna panienka jak Ros będzie oburzona, jednak siostra wyglądała całkiem uroczo, kiedy się gniewała.
- To ruszajmy - rzucił wsiadając na swojego rumaka.
Wkrótce znaleźli się na skraju lasu, a jego ludzie ruszyli zająć się swoim zadaniem. Rodzeństwo po ich zniknięciu uwiązało konie i zajęło rozkładaniem obozu. Robb zadeklarował, że rozstawi mały namiocik, nazbiera drewna i przygotuje ognisko, a siostrę poprosił o upolowanie jeszcze czegoś małego na ząb, najlepiej zająca, szybko się oprawi, wrzuci na ruszt i będzie kolacja. Wiedział, że siostra miała żal o nudę Królewskiej Przystani, dlatego nawet nie kłócił się o to, kto powinien jeszcze zapolować, a kto rozłożyć obóz. Po niedługim czasie wszystko było gotowe, a Reyne siedział przy wesoło trzaskającym ogniu i czekał na siostrę.
Powrót do góry Go down
Roslin Reyne
Czerwona Kotka
avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Nie Lip 12, 2015 9:17 pm

Ros pokręciła tylko głową. Nie chciała bawić się w ten cały plan upokorzenia Lannisterów. Nic by z niego nie miała, a przy wykonywaniu swych obowiązków trzymała ją jedynie rodzinna lojalność.
Westchnęła cicho. Czy naprawdę było to tak proste? I czy naprawdę powinna teraz myśleć o sobie?
- Chyba nie chcę - odpowiedziała cicho.
Przyszło jej to łatwiej, niż się spodziewała. Jedyną rzeczą, jaką mogła zrobić dla rodu, to doprowadzić do wykonania ich planu. Wiedziała, że nie może okazywać słabości... A jednak teraz ją okazywała - wyrzekając się długo realizowanego hasła. Nie będąc w stanie zrobić tego, co potrzebne, nie zabijając Lannistera... Czyżby całe jej życie miało tak wyglądać?
- Ruszajmy - zgodziła się, ponaglając konia.
Nie spodziewała się, że Robb zgodzi się na jej polowanie. Nie wydawał się być zły, co trochę ją podbudowało. Skoro on jej przebaczył, czemu nie miałaby przebaczyć samej sobie?
Po spędzeniu wieczoru z królikami piekącymi się na rożnie położyli się spać, a rano udali się z powrotem w kierunku stolicy.
Ciekawe, czy zauważono już zniknięcie Starszego nad Monetą.

// zt
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Czw Wrz 24, 2015 7:24 pm

5 lipca 226AC

Ostatnimi czasy w Królewskim Lesie było sucho i to nawet bardzo. W miarę miło było jedynie w okolicy Wendwater i jej niewielkich odnóg, które były raczej strumykami, a nie rzekami. Tam lasy był zieleńszy i bardziej żywy.
Powrót do góry Go down
Franciz (Ramuel Heddle)

avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Czw Wrz 24, 2015 7:54 pm

6 lipca 226 AC

Gdy wszyscy zostali przerzuceni przez rzekę, bez chwili czekania ruszyli w stronę miejsca, które polecił treser ogarów Viserysa. Po dotarciu na miejsce niezwłocznie zabrali się do pracy. (PW MG)
Powrót do góry Go down
Jonathan Tyrell
Najszybsza Ręka Reach
avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Sob Wrz 26, 2015 6:57 pm

7 lipca

Zebrali się w bezpiecznej odległości od murów stolicy. Kilkanaście minut jeszcze czekali na uciekających, po czym ruszyli powoli, następnie trochę szybciej w stronę brodu, przez który przechodzili. Tam trochę lepiej się zorganizowali, rozesłali pojedynczych zwiadowców i ruszyli w stronę Królewskiego Lasu, by obmyślić nową strategię.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Wrz 28, 2015 11:08 pm

8 lipca 226AC, na krótko przed zachodem słońca

Ludzie:
 

Zwiadowcy (25%) rojalistów wypatrują wojsk Tyrellów i próbują wyłapać zwiadowców Róży (50%), ci jednak są dla nich zbyt skuteczni. Pułapki (80%) w lesie i na trakcie zabiły kilkudziesięciu ludzi buntowników, a część po prostu powisiała trochę do góry nagami. Niestety nawet lepsi od przeciwnika... zwiadowcy Wysogrodu nie wykryli starannie przygotowanej pułapki w lesie. W końcu nadeszła chwila ognistego ataku... Ludzie (30%) Ramuela (80%) radzili sobie tutaj o wiele lepiej niż przeciwnik (15%). Ognista (115%) pułapka udaje się wyśmienicie. Olej odpala pada celnie i odpala się szybko, podobnie sucha ściółka lasu, a także drzewa oraz krzaki. Wkrótce dym wypełnia powietrze, kłując oczy i drażniąc nozdrza. Pożar rozprzestrzenia się niezwykle szybko, zapewne spora część Królewskiego Lasu zginie dzisiaj w ogniu. Możliwe nawet, że łunę dostrzegą obozujący pod Haystack Hall Baratheonowie... Lordowie dowodzący czołem kolumny zarządzili natychmiastowy odwrót i słali ludzi na tyły, aby wojska zawracały. Dalszy marsz w to inferno byłby samobójstwem, natomiast ich wojska maszerujące dalej wciąż miały wokół siebie niepłonący las i czas na odwrót... Chociaż przy takim tempie rozprzestrzeniania pożaru nie było go wiele.

Ludzie:
 
Powrót do góry Go down
Felix Frey

avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pią Paź 02, 2015 10:31 pm

Felix po bitwie był wycieńczony. Odniósł naprawdę wiele ran, co zmusiło go do zostania w obozie. Gdy zarządzono odwrót, Felix trafił na wóz wiozący rannych.
Jednak po wszystkim uświadomił sobie, że było warto. Z dumą patrzył na biały płaszcz, który przypiął sobie do ramion. Należy też zaznaczyć, iż wspomniany płaszcz przysporzył mu wiele sławy. Wszyscy żołnierze rebeliantów chcieli poznać osławionego "Niemego Rzeźnika" i spędzić chwilę w jego towarzystwie. Felix niezbyt mógł porozumiewać się z nowymi druhami, dlatego jedynie zabawiał ich krótkimi piosenkami przygrywanymi na flecie.
Czas mijał beztrosko, a Frey powoli goił swe rany.
Powrót do góry Go down
Franciz (Ramuel Heddle)

avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Nie Paź 04, 2015 5:20 pm

Pod koniec ósmego dnia miesiąca w końcu przybyła kolumna Tyrella. Ramuel nie wiedział, jak wygląda koniec pochodu, gdyż sam znajdował się na samym froncie kolumny, a i tak jego ludzie nie byli rozciągnięci tak daleko. Żołnierze rebeliantów zaczęli wpadać w pułapki, rozległy się krzyki, z paru miejsc między drzewami wyleciały pierwsze rzucone pochodnie, przemknęły szybko lecące strzały (głównie), także parę łatwo tłukących się pojemników z olejem. Wygląda na to, że wszystko poszło lepiej niż się spodziewali, ponieważ las zajął się ogniem natychmiastowo, a płomienie bardzo szybko się rozprzestrzeniały. Ramuel nie tracił czasu - każda sekunda zmniejszała szanse przeżycia jego i jego ludzi. Wszyscy powinni już się ewakuować, ale mężczyzna dla pewności krzyknął w zgiełku do blisko znajdujących się swoich ludzi, rzucił jeszcze pochodnię w krzaki kilka metrów od siebie odgradzające go od żołdaków rebeliantów, wskoczył na konia i popędził w dal traktem, w stronę rzeki.

Kilka godzin później; 9 lipca 226 AC, środek nocy


Razem z paroma ludźmi, którzy jechali razem z nim (w tym treser ogarów Viserysa i jeden z inżynierów) zatrzymał się w ustalonym wcześniej punkcie. Łatwo było to miejsce zlokalizować, ich łowca wybrał dobrze - była to spora skała tuż przy trakcie. Za nią znajdowała się dwumetrowa "skarpa", pod którą (nie bezpośrednio pod nią) rozbili obóz i czekali na resztę, która powinna dowlec się tutaj w ciągu najbliższych paru godzin najpóźniej.

9 lipca 226 AC, ok. 9-10 rano

Gdy wszyscy już się odnaleźli (Ramuel miał nadzieję, że więcej z jego ludzi tu trafi żywych, więc był trochę zawiedziony) rycerz z Heddle'ów wydał kolejne rozkazy, do których jego ludzie baardzo ochoczo się zabrali.

A no tak. Może znaleźli gdzieś przypadkiem jakiegoś kłusownika? Jeśli tak, Ramuel zaproponował mu amnestię oraz trochę złota króla w zamian za pomoc (w poruszaniu się i innych kłusowniczych sprawach).
Powrót do góry Go down
Jonathan Tyrell
Najszybsza Ręka Reach
avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Sro Paź 07, 2015 8:26 pm

8 lipca
Nic się nie działo. Do czasu.
Pożarł wybuchł nagle. Konie spłoszyły się i pouciekały w różnych kierunkach. Ludzie panikowali, wszędzie czuć było spaleniznę. Jonathan nie czekając ani chwili zaczął wykrzykiwać rozkazy.
- Wypatrujcie partie lasu, które jeszcze nie płoną. Czym prędzej musimy się stąd wydostać. Weźcie tylko lekkie wozy, te cięższe zostawcie. Nie zapomnijcie też o rannych! Szybko!
Wypatrzył zielony fragment lasu, spiął konia i popędził w tamtym kierunku.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Sro Paź 07, 2015 9:35 pm

8 lipca - wieczór/9 lipca 226AC

Wojska Jonathana zaczęły wycofywać się natychmiast, kiedy rozniósł się alarm o pożarze. Nawet większość straży przedniej zdążyła zawrócić. Będące na tyłach, najdalej od pożaru wozy cofano całkiem sprawnie, a pozostawienie cięższego sprzętu oraz zaopatrzenia tylko ratowało sytuację. Wojska wycofywały się w najbardziej zorganizowany i najszybszy sposób jak się dało, można to było spokojnie nazwać forsownym marszem w tej sytuacji. Ogień i dym dokuczały żołnierzom, morale na pewno mocno ucierpiało, a spora część zapasów na cięższych wozach pozostała z tyłu. Nadal ciągnęły się straty w ludziach, jednak nie były wielkie. Ramuel nie odnalazł przemytnika, a jego ludzie nie stworzyli zbyt wielu pułapek (30%) w tak krótkim czasie. W sumie i tak nic to nie dało, ponieważ odgrodzili się od Tyrellów ścianą ognia i nawet najmędrsi z mędrców chyba nie będą w stanie się domyślić, dlaczego zakładali, że Jonathan spróbuje się przez to inferno przebić.

10 lipca 226AC - krótko po północy

Oddziały Reach wypadły z lasu na pola na północ od niego. To była najmniej zagrożona ogniem droga - na północ. Teraz niestety przed nimi była Królewska Przystać, na zachodzie Reach... Reach, w którym jak wiedzieli był Namiestnik z całą armią Zachodu oraz siłami tamtejszych rojalistów. Na południu był płonący Królewski Las, a na wschodzie Zatoka Czarnego Nurtu. Najrozsądniejszą drogą wydawało się przejście wzdłuż zachodniej ściany lasu na południe, nad Morze Dornijskie i próba wyproszenia azylu w Dorne lub sprowadzenia okrętów do wybrzeży Ziem Burzy.

Ludzie:
 
Powrót do góry Go down
Franciz (Ramuel Heddle)

avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pią Paź 09, 2015 8:45 pm

W bezpiecznym, odpowiednio oddalonym od ognia miejscu, ale wciąż jeszcze na trakcie i przed rzeką Ramuel kazał przygotować jeszcze więcej pułapek (jak w ostatnim pw). Mogło im to sporo zająć. Tymczasem zastanawiał się, jaką trasą musieliby podążyć, żeby wydostać się z tego płonącego (w innej części) lasu i wrócić (omijając szalejące inferno) do Królewskiej Przystani. Zapytał Viserysowego tresera ogarów o bezpieczną od ognia (i najlepiej też wojsk Tyrella) drogę powrotną i gdy wszystkie pułapki zostały przygotowane (tj. 1 cały dzień prac) ruszył tąż trasą.
Powrót do góry Go down
Jonathan Tyrell
Najszybsza Ręka Reach
avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Wto Paź 20, 2015 4:34 pm

Samotni. Otoczeni przez wrogów.
Iść przed siebie? Na pewno nie, trafią wtedy do Królewskiej Przystani. Reach? Żeby wpaść w łapy lwa? Dorzecze też odpada, sytuacja jest tam kiepska, do tego mogą trafić na rojalistów. Jedyną sensowną opcją był marsz do Ziem Burzy, choć to również było ryzykowne. Baratheonowie nie nadeszli i chyba nie mieli zamiaru nadejść. Ale nie mogą przecież ciągle tkwić w jednym miejscu. Mogą też spróbować okrążyć Królewski Las i na Haku Massey'a znaleźć transport do Essos. To była dobra opcja, lecz w drodze pewnie trafiliby na wojska jeleni. Przejście brzegiem Czarnego Nurtu mogło być efektywne. Tyle możliwości...
Stop. Nie mogą się ociągać. Wojska nieprzyjaciela mogą zjawić się tu lada chwila.
Jonathan kazał opatrzyć w miarę możliwości rannych, a także zarządził krótki, godzinny odpoczynek. Następnie mieli ruszyć zachodnim skrajem Królewskiego Las, by zaraz za Fewnton skręcić i kroczyć dalej w stronę dornijskiego pogranicza. Starali się podróżować głównie nocą, po cichu, wysyłali także licznych zwiadowców. Nie mogli pozwolić, by król dowiedział się o ich wędrówce.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Sro Paź 21, 2015 6:28 pm

14 lipca 226AC - ranek

Jeźdźcy Stannisa Baratheona po jeździe przez Królewski Las - który nawiasem mówiąc nie prezentował się zbyt dobrze po wielkim pożarze, jaki rozszalał się tam dwa dni przed ich pojawieniem się - trafili na ślady Tyrellów. Wojska z wozami, które starały się w dodatku przemieszczać skrycie poruszały się wolno, jednak Baratheonowie tracili czas na szukanie tropów, ponieważ Lord Jonathan starał się pozostać dyskretny. W końcu czternastego lipca konni dogonili armię Wysogrodu na skraju Królewskiego Lasu, kilka mil na północ od Fawnton. Zostali szybko otoczeni przez zwiadowców Tyrella. Byli brudni, zmęczeni i wyglądali jak siedem nieszczęść, jednak z ich twarzy dało się wyczytać, że nie mają zamiaru w razie czego odejść z tego świata bez walki. Po odkryciu tożsamości przybyszy, doprowadzono ich przed obliczę dowódcy.
- Panie - powiedział pełniący wartę przed namiotem Jonathana rycerz, uchylając połę. - Przybył Stannis Baratheon, chce z tobą rozmawiać.
Powrót do góry Go down
Jonathan Tyrell
Najszybsza Ręka Reach
avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pią Paź 30, 2015 4:04 pm

Od kilku dni szli skrajem Królewskiego Lasu, plan mający na celu ukryć ich jak na razie sprawował się chyba dobrze. Był późny wieczór, po krótkim odpoczynku Jonathan wraz z pozostałymi ludźmi miał ruszyć w dalszą drogą. Zdziwił się po usłyszeniu wiadomości o przybyciu Baratheona. To Rivaile jest lordem, nie Stannis. Co więc on tu robi?
Nie zamierzał się jednak długo zastanawiać, musiał wysłuchać, co Jeleń ma do powiedzenia.
- Przyprowadźcie go.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pią Lis 06, 2015 6:39 pm

Stannis wkroczył do namiotu Jonathana.
- Witaj, Lordzie Tyrell - przemówił. - Przybyłem przekazać Ci informację o decyzji mojego bratanka - Lorda Końca Burzy. Rivaile nie dołączy do was podczas wojny, postanowił wycofać się do rodowej twierdzy i przeczekać zamieszanie.
Twarz starszego Baratheona pozostawała poważna i nie zdradzała emocji.
- Przykro mi, że tak to się potoczyło. Chętnie posłużę Ci jednak radą, zanim wyjadę. O ile oczywiście zechcesz posłuchać starego rycerza.
Powrót do góry Go down
Jonathan Tyrell
Najszybsza Ręka Reach
avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Wto Lis 10, 2015 2:40 pm

Obserwował Stannisa uważnie. Czyżby chciał mnie zaatakować? Może dostał od Viserysa taką misję... Ale przecież nie przychodził by wtedy w sam środek ich obozu. Nie zdziwiły go słowa mężczyzny. Był niemal pewny, że Jelenie odstąpią od rebelii.
- Dobrze postąpił. I tak nasza sytuacja jest beznadziejna, tak to przynajmniej wy nie ucierpicie. - zamyślił się przez chwilę. - Idziemy w stronę pogranicza, tam spróbujemy się zorganizować i pomyślimy, co robić dalej. Jedynie, o co mogę cię prosić, to powstrzymanie Rivaile'a i innych lordów od zapuszczania się tam i informowanie nas o sytuacji w Westeros.
Poczekał na odpowiedź Stannisa, następnie pożegnał go. Potem ruszył ze swymi ludźmi w dalszą drogę.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Wto Lis 10, 2015 7:21 pm

- Jeżeli wejdziecie na ziemie Baratheonów na Pograniczu, będziemy musieli was zatrzymać. Ogłosiliśmy, że nie wejdą na nasze tereny żadne wojska. Na twoim miejscu ruszyłbym do Cider Hall, nadkładając kilka mil drogi żeby iść południem. W ten sposób mógłbyś ominąć wojska Lwów i po dotarciu na miejsce zaopatrzyć swoich ludzi na własnym terenie... A także zwołać pozostawione w Reach oddziały pod broń, pewnie kilka tysięcy ludzi wam jeszcze zostało. Z odświeżoną armią mógłbyś próbować negocjować pokój z Żelaznym Tronem. Rób jednak jak uważasz...
Stannis pożegnał się z Jonathanem i ruszył w drogę powrotną do Końca Burzy.

________________________________-
Jeżeli wybierzesz podróż do Cider Hall Jonathanie, możesz pisać pod tamtejszym zamkiem 27 lipca.
Powrót do góry Go down
Casper Florent

avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Wto Lis 24, 2015 7:41 pm

Pogrzeb trwał niezwykle krótko. Ludzie ojca wykopali płytki grób, w którym pochowano, wraz z całym rynsztunkiem bojowym oraz w pełnej zbroi, Lorda Augustusa Florenta. Nie było możliwości obłożenia lodem ciała oraz przetransportowania byłego lorda do Jasnej Wody. Jeden z żołnierzy Tyrellów, który opuścił na  kilka lat przed wojną zakon septonów, zmówił krótką modlitwę. W "polowym pogrzebie" uczestniczyła jedynie garstka lordów, zabrakło również Lorda Tyrella. Casper po zakończonej ceremonii udał się od razu do namiotu swego seniora. Zgodnie z ceremoniałem, uklęknął przed swym Lordem oraz rzekł:
- Wasza Lordowska Mość, zgodnie z wolą oraz testamentem mojego tragicznie zmarłego Pana Ojca, proszę o przyznanie mi, Casperowi Florentowi, tytuł Lorda Jasnej Wody, wraz ze wszelkimi ziemiami oraz prawami. Proszę także o włączenie mnie, na miejsce Pana Ojca, w skład ścisłej rady wojennej.
Głos Caspera był niezwykle cichy, ledwie słyszalny. Wzrok zaś nie był skierowany w ziemie ani w przestrzeń, jak przy większości tego typu okazji, wymierzony był on bezpośrednio w oczy Lorda Tyrella.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Królewski Las   Czw Gru 03, 2015 11:16 pm

Po odejściu Stannisa, Jonathan zastanawiał się przez chwilę nad dalszymi posunięciami. Może stary dowódca miał rację? Może na Pograniczu nie czekało ich nic dobrego? W końcu Dornijczycy wystawili ich do wiatru, a Burzowcy nawet poszli o krok dalej i dźgnęli ich w plecy, dołączając do wroga. Parszywi zdrajcy... Dewiza Tyrellów mówiła jednak jasno "Zbieramy Siły", teraz Jonathan musiał zebrać siły i przetrwać, aby w przyszłości móc sięgnąć po sprawiedliwość. Rozmyślania przerwało jednak przybycie jednego z towarzyszących mu szlachciców.
- Oczywiście, jesteś w końcu dziedzicem swego ojca, ten tytuł Ci się należy. Możesz również ogłosić, że zmieniamy cel podróży... Ruszamy do Cider Hall*, nadłożymy kawałek drogi, aby zajść je bardziej od południa i zmniejszyć ryzyko spotkania wojsk Korony. Tam uzupełnimy zapasy i zbierzemy resztę naszych ludzi. To wszystko.




_______________________________________________________
Jonathan ruszy | 1-4 na Pogranicze; 5-8 do CH jak radził Stannis | +1 ludzie mogliby odpocząć, a zapasy można by uzupełnić na własnej ziemi; +0,5 Stannis to zaprawiony dowódca; -0,5 plan był na Pogranicze; +1 ale tam są zdradzieccy Dornijczycy, agresywni Burzowcy, zero jedzenia, zaopatrzenia i perspektyw.
Wredny limit znaków na kostnicy...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Królewski Las   

Powrót do góry Go down
 
Królewski Las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja I :: Ziemie Korony-
Skocz do: