IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Koszary Plew Na Wietrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Aegon Vaelar

avatar


PisanieTemat: Koszary Plew Na Wietrze   Pon Lip 06, 2015 9:26 pm

25 maja 226AC


Po drodze Aegon opowiedział bratu wszystko, czego dowiedział się w Westeros, po czym odbił z "chłopcem" w kierunku koszar przeznaczonych dla jego kompanii. Kiedy znaleźli się na miejscu polecił zaprowadzić dzieciaka do jakiegoś pokoju, który od teraz miał być jego domem, po czym przyprowadzić na plac treningowy za budynkiem. Vaelar w tym czasie poszedł wysłuchać raportu... nic ciekawego. Po kilkunastu minutach przyprowadzono do niego nowego protegowanego.
- Czyli chcesz być wojownikiem "chłopcze"? Podejdź tu... Trzymaj...
Lyseńczyk wyciągnął w stronę Rose pochwę z długim mieczem, po czym jeszcze rzucił jej partyzanę.
- Tym będziesz się uczyć walczyć... Młot nie nadaje się dla takiej chudziny jak ty. Jutro spróbujemy ci znaleźć jakiś skórzany pancerz. Od jutra też zaczyna się najgorszy okres twojego życia... Będziesz wstawać o świcie i trenować do późna, ponadto musimy cię trochę utuczyć. - Mówiąc to dźgnął Rose palcem. - Sama skóra i kości po prostu. Zrozumiałaś?
Powrót do góry Go down
Rose Tyrell
Sprzedawczyk
avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Pon Lip 06, 2015 10:13 pm

Cała obolała prowadziła konia starając się utrzymać kroku dwóch srebrnowłosych. Chcąc nie chcąc słyszała ich rozmowę, ale nawet nie starała się jej komentować w myślach. Wyłączyła umysł i tyle. Skupiła się na ziemi przed nią, nic pasjonującego, więc zaczęła liczyć kroki. Jeden krok, drugi krok, trzeci krok...
Jej nowy dom jakoś do niej nie przemówił. Mieszkanie w koszarach to nie jej miejsce, nie dla panny z Wysogrodu. Phi! Pstryknęła się palcem, przesadzała. Przecież wiadomo, że koszary to nie dom, nigdy nie będą tak idealne i piękne, lecz lepsze one niż spanie na ulicy.
Na pytanie o tym, czy chce być wojownikiem, odpowiedź była jasna "tak", dlatego jedyne co zrobiła, to skinęła głową na ten znak i posłusznie stanęła. Obok niej upadł "prezent" od osoby zadającej te pytanie. Schyliła się i podniosła partyzanę. Słysząc, że młot się dla niej nie nadaje, odetchnęła z ulgą, nie chciała walczyć czymś, co ciągle przypominało jej zmarłego w haniebny sposób narzeczonego.  Kiedy dźgnął ją palcem, wzdrygnęła się. Nienawidziła tego, nienawidziła!
-Zaraz włożę ci ten palec do dupy.-Odburknęła.-Potem cię w niego kopnę tak mocno, że już nigdy go nie wyciągniesz, jebany pedofilu przez Arthura Martella, jebanego Dornijczyka, co mu kurwa Cortest wkłada w dupę.
Powrót do góry Go down
Aegon Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Pon Lip 06, 2015 10:51 pm

Aegon uniósł brew, słuchając co mówi dziewczyna. Dwaj jego ludzie, którzy ją przyprowadzili również wyglądali na mocno zdziwionych. Niewątpliwie też zaczynali jej już współczuć, ponieważ ich kapitan był naprawdę miłą osobą... do czasu.
- Teraz posłuchasz mnie uważnie panienko... - powiedział, usmiechając się zimno. - Nie wiem czego was tam uczą w Westeros, ale tutaj... Tutaj nie tolerujemy, żeby żołnierze tak się zwracali do swoich dowódców. Dlatego teraz rzucę monetą... Wypadnie czaszka, a twoje życie skończy się teraz, nie wypadnie... a tylko mocno cię obijemy.
Lyseńczyk uśmiechnął się i podrzucił pieniążek. Dziewczyna miała szczęście.
- Panowie... Możecie się zabawić. Obijcie i połamcie palce lewej ręki, prawą zostawcie sprawną, starajcie się też nie uszkodzić głowy. Po wszystkim zamknijcie w celi pod koszarami.
Po tych słowach minął swoich ludzi i powolnym krokiem ruszył w stronę budynku, zostawiając swoim ludziom przyjemne zadanie.
Powrót do góry Go down
Rose Tyrell
Sprzedawczyk
avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Pon Lip 06, 2015 11:07 pm

I chyba właśnie wpakowała się w kłopoty, chyba raczej na pewno. Chyba zaczęła mieć troszkę niewyparzony język, troszkę za długi, ponieważ żołnierze patrzyli na nią zdziwionym wzrokiem, co było dla niej dziwne, wydawało się, że tak mówi się do dowódcy, który jest starym kurwiarzem i pedofilem, gwałcącym palcami urocze dziewki. Widząc jego chłodny uśmiech, chciała mu przywalić w mordę, trzeba było geja nauczyć się zachowywać w towarzystwie dam, żadnych pedofilskich uśmieszków. Ojciec go gwałcił, że na takiego wyrósł? Zresztą, od kiedy jakiś jebaniec, co go kurwi Izaak Hightower, pedał z Reach, był jej dowódcą?! Od kiedy?! Gdyby wcześniej zaczęła zbierać ślinę, to chętnie by go opluła. Bardzo chętnie.
Zabawić... Zabawić to się oni mogli ze swoimi matkami kurwami, nie z nią. Co to ona, zlewka na białą ciecz, czy dama z Wysogrodu? A, zaraz, nie oto chodziło, kiedy dosłuchała do końca, stwierdziła, że chyba matka srebrnowłosych piła w ciąży, ponieważ obydwoje dzieci jakieś nie ten tego na umyśle. Bardzo się ucieszyła, kiedy to dostała w kark tak mocne uderzenie, że od razu zemdlała. Przynajmniej nie czuła większości bodźców do czasu, kiedy to jej lewa kość została złamana. Wydarła się niemiłosiernie. Ból przeszył całe jej ciało, a ona zgięła się w łuk. Za jakie grzechy... Za mówienie prawdy..? Zemdlała po raz drugi, obudziła się dopiero rano.
Powrót do góry Go down
Aegon Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Pon Lip 06, 2015 11:27 pm

26 maja 226AC

Aegon rankiem zszedł do lochów, gdzie w jednej z cel do ściany przykuta była dziewczyna. Usiadł trzy metry przed nią na stołku, pogryzając brzoskwinię.
- Pobudka! Jak się spało? Mam nadzieję, że było ci wygodnie... Mam też nadzieję, że zrozumiałaś pierwszą lekcję i rozumiesz, że nie toleruję tak wulgarnych i pyskatych ludzi w swoim oddziale. No chyba, że sobie zasłużą na uznanie.
Lyseńczyk uśmiechnął się.
- A teraz... Zrozumiałaś? A jeżeli tak, to czy jesteś gotowa na długie dni męczących treningów, po których ból będzie rozdzierał ci mięśnie, a pot będzie się z ciebie lał strumieniami?
Powrót do góry Go down
Rose Tyrell
Sprzedawczyk
avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Pon Lip 06, 2015 11:45 pm

Przeszedł ją dreszcz. Obudziła się, obudził ją za wcześnie. On serce chyba nie miał, nawet człowiekowi się wyspać nie da, mimo, że wie, co mu wczoraj robili. Lekko się poruszyła, tyle wystarczyło, aby zgiąć się z bólu. Jej ręka wręcz paliła, czuła przerażający ból. Najchętniej, to by się rozpłakała, ale nie! Płacz to przeszłość, to życie Lady Rose. Chłopiec Cyprian nigdy nie płacze, choćby go torturowali, to nigdy, ale to nigdy nie uroni ani jednej łzy. W jej oczach znalazły się dwie łzy, lecz jak szybko się pojawiły, tak szybko i zniknęły. Musiała zostać silna, a ból przemilczeć, tego się trzymała. Nie pokaże mu, że jest słaba. Zresztą, ta ręka, to tylko początek, jeszcze nieraz oberwie, nieraz. Popatrzyła na niego wzrokiem pełnym wyrzutów. W końcu, to była jego wina, ten chłopczyk, co mu żal dupę ściska, nie umie się pogodzić z faktem, iż jest pedofilem, co go trzy pedały jebią.
-Tak, jestem gotowa.-Powiedziała zaspanym głosem.-A i pot nie będzie się ze mnie lał strumieniami, ponieważ ja nie wytwarzam jego tyle, co poniektóre śmierdzące osoby.
Powrót do góry Go down
Aegon Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Wto Lip 07, 2015 12:03 am

Aegon zobaczył jak dziewczyna zgięła się z bólu i stłumiła cisnące się w oczy łzy. Po chwili już patrzyła na niego z wyrzutem i raczyła udzielić odpowiedzi.
- Nie patrz tak, jak ma się niewyparzony język i jest niewdzięczną gówniarą dla kogoś kto zgarnia cię z ulicy i próbuje pomóc, to ponosi się konsekwencje.
Lyseńczyk podszedł do drzwi celi.
- Murphy! Murphy Ty niemyty synu kurwy!
- Czego kapitanie, do kurwy nędzy!? - odpowiedział niski, masywny mężczyzna z krzaczastą brodą, pojawiając się w drzwiach.
- Rozkuj ją - rzucił Aegon ze śmiechem, a kiedy dziewczyna była wolna kontynuował. - Teraz pójdziemy do medyka, żeby cię obejrzał i opatrzył ci rany, później zjesz porządne śniadanie, znajdziemy ci pancerz i zaczniemy ćwiczyć.
Po chwili zajęli się wszystkimi wymienionymi czynnościami i wyszli na plac treningowy, gdzie "Cyprian" dostał miecz i zaczął trening. Przez kolejne dni budzili go o świcie i posyłali po zachodzie spać do łóżka z masą nowych siniaków. Poza ćwiczeniem walki Murphy poddawał go też treningowi mającemu wzmocnić to wychudłe, wątłe ciałko, no i oczywiście porządnie go karmili. I tak dzień w dzień...

8 czerwca 226AC


Ludzie Aegona obudzili Rose jak zwykle o świcie, a po chwili dali na stołówce wielką michę owsianki. Po chwili Aegon siedział na placu przegryzając brzoskwinię i patrzył jak Doran Uller - jego prawa ręka uczy Rose jak używać partyzany.
Powrót do góry Go down
Dyanna Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Wto Lip 07, 2015 12:15 am

Dobrze jej się rozmawiało z mężczyzną.
- Westeros niedługo spłynie krwią, nie chciałabym być tam wtedy. Poza tym Aegon powiedział, żeby szukać go, jeśli kiedykolwiek zawitam do Lys. - wjechali do obozu. - O wilku mowa.
Na środku placu mały chłopiec walczył z dużo większym mężczyzną. Widać, ze dopiero się uczył. Przyglądał się temu Aegon, pogryzając brzoskwinię.
Powrót do góry Go down
Rose Tyrell
Sprzedawczyk
avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Wto Lip 07, 2015 12:42 am

Znów żarł brzoskwinie, co on, miał jakiś fetysz tego owocu?! Pewnie dziewczyny też zalicza z brzoskwiniami w ustach, co?! Jak go widziała z tym owocem, to myślała, że strzeli w jego usta z łuku, ale jakoś patrzenie na niego po raz kolejny w celi, kiedy żre te swoje brzoskwinie, a ty starasz się nie ryczeć z bólu nad złamaną ręką, nie było wspaniałym uczuciem, oj nie. Zamiast skupić się na treningu, to popatrzyła na niego, jak na popierdolonego... Zaraz, ta niedojda z nieudanej matki kurwy była popierdolona, więc różnicy nie było. Ciekawe jaką kurwą trzeba być, i ile musiał zapłacić ojciec, za spłodzenie tego gnoja. Mała suma to nie była, bo za ile można się tak okryć hańbą? Głupie Lyseńczyki z pieprzonych Vaelarów.
Obróciła głowę- o kurwa... o ja pierdolę... Wytrzeszczyła oczy. To była ona! Tak, to Dyanna! Ale co ona tu robi?! Pozostało jej tylko jedno, przywitać się. Wspominała ją ciepło, zresztą była taka podobna do Roberta. Roberta z którym dzisiaj byłaby już siedem dni po ślubie. Zapewne siedziałaby szczęśliwie na jego kolanach, oglądając z dachu Końca Burzy zachodzące słońce. Wtulona w jego ciepłą pierś zapomniałaby o wszystkim... Lecz jego już nie było, została tylko pustka gdzieś w sercu, którą musiała zamaskować, a najlepszym kamuflażem była powłoka bezuczuciowego chłopca.
-DYANNA!-Wykrzyczała i pobiegła w stronę przybyszki.
Powrót do góry Go down
Dyanna Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Wto Lip 07, 2015 11:02 am

Usłyszała swoje imię.
- Nie wiem o kim... - wytrzeszczyła oczy. - Rose?!
Dyanna, a właściwie już Cersei, zsiadła z konia i przyjrzała się bliżej dziewczynie. Tak, to była ona. Do oczu napłynęły łzy. Gdyby Robert żył teraz byłyby rodziną. Gdyby żył... Podbiegła do dziewczyny (a raczej chłopaka) i przytuliła ją.
- Nie jestem już Dyanna. - powiedziała jej do ucha. - Zwracaj się do mnie Cersei. Nie wiem co tu robisz, ale wszystko wyjaśnimy sobie potem.
Odsunęła się od niej. I popatrzyła na braci Vaelarów, którym to przedstawienie musiało wydawać się co najmniej dziwne.
Powrót do góry Go down
Rhaenor Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Wto Lip 07, 2015 10:35 pm

W końcu dojechali do koszar. Aegon jak zwykle znęcał się na "damą" z Westeros, właściwie to i dobrze. Ktoś w końcu musiał nauczyć ją manier. Rhaenor dziwił się, skoro to miała być dziewczyna z wielkiego rodu Westeros, to jakim cudem zachowywała się jak dzieciak z ulicy.
Pewnie matka jej nie kochała, a ojciec bił. Teraz musiała się w końcu wyładować. Prawdę mówiąc, zaczął jej nawet trochę współczuć. Tacy rodzice...
- Dyanna... kolejna dama z Westeros, zaraz... - pomyślał i przeszukał najgłębsze zakamarki pamięci. Gdzieś już te imię słyszał... - Ahhh tak, Dyanna Baratheon. Kilka lat temu poszukiwał ją jej ojciec, kiedy uciekła z domu. Obiło mi to się o uszy w jakiejś karczmie. A Rose Tyrell... no tak! Narzeczona brata tej pierwszej -
Chwila...
- Skoro one są w Lys... to w Westeros jest naprawdę nieciekawie, albo przynajmniej na Ziemiach Burzy, trzeba dowiedzieć się co w Westeros rozbrzmiewa, może na tym skorzystamy... - krążyły myśli w jego głowie. Ominął dziewczyny i podjechał do brata. Zsiadając rzekł dość cicho...
- Wiesz kim one są... To Dyanna Baratheon i Rose Tyrell, narzeczona jej brata. Pomyśl, skoro obie są tutaj to co dzieje się w Westeros... Trzeba wysłać tam ludzi, rozeznać się. Może na tym skorzystamy... - spojrzał na obie damy...
Powrót do góry Go down
Aegon Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Sro Lip 08, 2015 5:53 pm

Aegon westchnął.
- Oczywiście, że wiem kto to jest... Westeros? Pewnie znowu zaczęli się mordować o to, kto powinien siedzieć na tym ich krześle z mieczy. Nie wiem bracie, co chcesz tam ugrać... A teraz przepraszam na chwilę.
Lyseńczyk wstał i odrzucając pestkę po brzoskwini za plecy udał się w stronę pań, gestem przywołał jednego ze swoich ludzi.
- "Chłopcze", od kiedy to przerywa się trening w samym środku? - rzucił w stronę Rose. - Edgar zabierze cię do środka na obiad, później poniesiesz konsekwencje swojej niesubordynacji... ponownie...
Kiedy wojownik podszedł do Rose i chwycił za ramię, aby poprowadzić do wnętrza koszar, Vaelar odwrócił się z uśmiechem do Dyanny.
- Nie spodziewałem się, że zobaczę cię tak szybko. Co się stało? - zapytał zaciekawiony, odgarniając kosmyk włosów z czoła. - Znasz to ziółko? Ma szczęście, że nadal żyje... Obrażała Archonta na środku ulicy prosto w twarz.
Powrót do góry Go down
Rose Tyrell
Sprzedawczyk
avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Sro Lip 08, 2015 7:41 pm

Będę przerywała, kiedy będę chciała, a ty jebany pedofilu jebany przez kurwy swojego ojca, którymi są twoje pierdolone matki, co ich ojcowie sprzedali, bo kurwa wiedzieli, że to rasowe dziwki są, kurwa, tak było kurwa... Od czasu, kiedy to znalazła się w koszarach, stała się dosyć nerwowa, a przy tym nauczyła się przeklinać, co jej nie przystawało jako damie, ale jako chłopcu bez domu już tak. Po ostatnim incydencie, w którym troszkę jej się oberwało, a nawet bardzo, ponieważ złamanej ręki mianem "troszkę" nazwać raczej nie można. Jak ona go nienawidziła. Zresztą trening i tak był nudny z jej punktu widzenia, więc po jaką cholerę pierdoloną przez Viserysa chuja króla miała na nim siedzieć?
Złapana przez Edgara za ramie dostała kurwicy. Nikt nie będzie jej dotykał. Nikt! Nie jakiś Lyseńczyk co go matka nie kochała i wyrzuciła do śmietnika. Nie, nie, nie. Podczas tych wszystkich treningów zrobiła się niezłym ziółkiem, dlatego nie było dla niej problemu, aby to spróbować się odnieść do sprawy. Mianowicie poświęciła swą lewą nogę i namierzyła cel- kroczę- dokładniej jądra- mężczyzny. Cóż, jej but był nieubłagany...
Pamiętała, jak już raz uderzyła pewnego mężczyznę w owe miejsce, lecz to były inne okoliczności. Wtedy bała się spać sama, dlatego też weszła do namiotu i kiedy już chciała się wtulić w pana, aby to uzyskać więcej ciepła, niechcący przesunęła nogę, a ta go uderzyła. To była pierwsza noc, z jak się później okazało, narzeczonym. Byłym narzeczonym.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Sro Lip 08, 2015 10:10 pm

Edgar niestety nie był eunuchem i poczuł uderzenie dziewczyny. Na jego szczęście kąt pod jakim stał sprawił że Rose nie trafiła zbyt celnie i ból nie był aż tak dotkliwy, co nie zmienia jednak faktu, że mężczyzna jęknął głośno łapiąc się za kroczę. Łzy zakręciły mu się w oczach, kiedy podniósł gniewny wzrok na "Cypriana" i wymierzył mu mocny cios w twarz.
- Mała szmata... - syknął, po czym powtórzył uderzenie.
Powrót do góry Go down
Dyanna Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Sro Lip 08, 2015 10:43 pm

Chłopcze? Dyanna nie spodziewała się, że Rose tak szybko znajdzie tu sobie przyjaciół, a co dopiero dołączy do kompani. Po jej wyglądzie widać jednak było, że nie najlepiej sobie radzi. Patrzyła chwilę na nią z współczuciem wymalowanym na twarzy, po czym zwróciła się do Aegona.
- Jonathan Tyrell zbuntował się. Mój brat i narzeczony Rose, Robert, chciał poprzeć rebelię, ale jego chorąży...- nie dokończyła, gdyż przerwał jej krzyk pełen bólu. Odwróciła się w stronę źródła dźwięki. Oto mała Rose próbowała walczyć z tym gigantem. Nie szło jej najlepiej, kilka sekund później leżała na ziemi z poobijaną twarzą.
- Rose! - dziewczyna rzuciła się z zamiarem pomocy.
Powrót do góry Go down
Rhaenor Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Sro Lip 08, 2015 10:58 pm

Robiło się całkiem ciekawie. Wszystko wskazywało że wielka panna z Westeros nie dożyje jutra.
Słowa Baratheon'ówny też były całkiem ciekawe. Wyglądało na to, że jej brat zginął. Kiedy usłyszeli krzyk, mimowolnie spojrzał w kierunku głosu.
No proszę...
Mała wojowniczka postanowiła znowu zawalczyć, szkoda dla niej, że ze złą osobą i w złych intencjach.
Gdy Dyanna rzuciła się, by spróbować pomóc Tyrell'ównie, Rhaenor natychmiast złapał ją za rękę i zatrzymał...
- Nawet nie próbuj. Radzę tutaj zostać i nie mieszać się do tego, ten człowiek - wskazał Edgara... - nie będzie tak łagodny jak ja - zapewnił ją... - W ogóle dziwię się, że ona jeszcze żyje  z tym swoim niewypażonym językiem -
Powrót do góry Go down
Aegon Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Sro Lip 08, 2015 11:27 pm

Nagle Aegon usłyszał jęk, a po chwili krzywiący się i trzymający za krok Edgar stał nad leżącą na ziemi dziewczyną. Kurwa... jak można być takim niewdzięcznym i durnym gnojkiem? Lyseńczyk miał jej już po dziurki w nosie, skinął na dwóch zbrojnych, którzy podeszli, podnieśli Rose za ręce i przytrzymali. Vaelar podszedł do niej z monetą.
- Pamiętasz tę monetę? Tak? - zapytał, jednak nie oczekiwał odpowiedzi. - W takim razie wiesz co teraz się stanie.
Lyseńczyk podrzucił pieniądz i złapał w locie. Dzieciak znowu miał szczęście.
- Przeżyjesz... Ale nie wiem czy jest się z czego cieszyć. Obraziłaś Archonta, a za wyciągnięcie pomocnej dłoni odpłaciłaś się niesubordynacją i brakiem szacunku. Panowie, do lochu z nią. Możecie połamać trochę żeber i palce prawej ręki, jutro rankiem straci te u lewej, a później konfiskata majątku i wygnanie z miasta.
Żołnierze kiwnęli głowami i ruszyli w stronę budynku. Za nimi podążył wielce ucieszony Edgar z zaciśniętymi pięściami.
- Durna pannica... - mruknął Aegon, odwracając się do brata.
Powrót do góry Go down
Rose Tyrell
Sprzedawczyk
avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Czw Lip 09, 2015 12:14 am

Do ostatniej chwili jej twarz nadal przepełniona była dumą. Mimo piekącego policzka i bliskiego spotkania z ziemią, nadal przemawiało do niej wysokie od kilku dni ego. Pozostała niezłomną do czasu, kiedy to poczuła dotyk mężczyzn. Przestało się robić zabawnie, coś wymknęło się z pod kontroli. Popatrzyła na rzuconą monetę- znowu miała szczęście. Początkowo myślała, że nic jej się nie stanie, w końcu rękę już jej złamali, więc co by mogli jeszcze wykonać, aby nadal mogła trenować?
Przez jej twarz przeszedł grymas zdziwienia, gdy to usłyszała jego słowa. Jak to połamać żebra i palce?! Przecież tak nie można! Nie, nie, nie! Słysząc to o palcach, objęło ją dziwne uczucie, chciała dotknąć ich w tym momencie, ale trzymana nie dała rady. Do jej oczu napłynęły łzy. Nie płacz, nie płacz to nie koniec, błagam Rose nie płacz...
Powrót do góry Go down
Dyanna Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Czw Lip 09, 2015 12:29 am

Rhaenor złapał ją z ramię, gdy chciała podbiec do Rose. Patrzyła wielkimi oczami, jak Aegon rzuca monetą. Odetchnęła po usłyszeniu wyniku, lecz to, co powiedział potem, zamurowało ją.
- Nie możecie! To nieludzkie! - wskazała na Rose. - Nie wiecie, przez co musiała przejść. W jednej chwili cały jej świat się zawalił, zresztą mój też!  Nie wińcie jej za to, że stan jej psychiki jest krytyczny. To tylko mała dziewczynka.
Odwróciła się i cofnęła, by objąć obydwu braci wzrokiem.
- Czy właśnie takie jest Lys? Czy słynie z bicia małych dziewczynek? Rose czasem nie umie powstrzymać języka, ale to kobieta. Wcześniej nie potrafiłaby nawet kogoś zaatakować, lecz okrucieństwo tego świata zniszczyło ją. Nikt nie szkolił jej w taki sposób. Dajcie jej jeszcze jedną szansę. Ostatnią.
Przerzucała wzrok swych przerażonych, szeroko otwartych oczu z jednego na drugiego.
Powrót do góry Go down
Rhaenor Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Czw Lip 09, 2015 10:06 pm

Zniesmaczony popatrzył na Dyannę. Serio?
- Co by nie przeżyła, nie usprawiedliwia to jej postępowania. Niektórzy ludzie przeżyli znacznie, znacznie więcej i jakoś dają sobie radę - odpowiedział i zaraz ciągnął dalej...
- Oj to co właśnie widzisz, to naprawdę miłosierne Lys. Gdyby rządzili tutaj dalej magistrzy, Twoja wielka dama z Westeros byłaby już wychłostana i wsadzona w dyby ku uciesze miasta. Z uprzednio wyrwanym językiem za obrażanie jednego z magistrów. Skoro jak twierdzisz to kobieta i DAMA z Westeros, to tym bardziej nie wiem dlaczego używa takiego języka, podobno to nie przystoi damie... - przerzucił wzrok na brata...
- Co Ty o tym sądzisz..? - był strasznie ciekaw reakcji Aegona...
Powrót do góry Go down
Aegon Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Czw Lip 09, 2015 11:21 pm

Aegon skrzywił się.
- Obraziła Archonta Lys, powinna skończyć za to tak jak opisał to mój brat. Ja natomiast zaoferowałem jej dach nad głową, zgarniając z ulicy i przyjąłem na szkolenie, którego sama chciała. - Vaelar z naciskiem wymówił ostatnie słowa. - W zamian twoja wielka panna okazała straszną niewdzięczność, niesubordynację, lekceważenie jakichkolwiek reguł tej jednostki i jak widać agresję... Czas, żeby nauczyła się, że ponosi się konsekwencje swoich czynów.
Lyseńczyk podniósł zostawioną przez Rose partyzanę i rzucił Doranowi, który złapał broń i oddalił się w stronę zbrojowni.
- Nie widzę powodu, dla którego miałaby ponownie uniknąć kary.
Powrót do góry Go down
Dyanna Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Pią Lip 10, 2015 12:17 am

Rzuciła ostatnie spojrzenie w stronę biednej różyczki, po czym spiorunowała obu braci wzrokiem. Byli wyżsi od niej, więc nie bardzo jej się to udało. Zacisnęła jedynie zęby, odwróciła się i ruszyła w stronę budynków.
Szła szybkim krokiem przez małe uliczki, mijając przy tym podejrzanych ludzi. Biedna, mała Rose. W Westeros złamali ją od środka, tutaj zrobią to na zewnątrz. Jaka mogła być szczęśliwa z Robertem. Gdyby on tylko żył. Znów powróciła do tego okropnego momentu. Jak ten głupi staruch opuścił buzdygan, a głowa jej brata... A potem to wyczekiwanie na reakcję jej Pana. Nie pomógł jej. Jak więc ona miała pomóc mu?
To już nie mój świat, przypomniała sobie.
Gdy wyszła na plac, siadła na ziemi i oparła się o ścianę. Patrzyła na ludzi. Większość rzucała jej ukradkowe spojrzenia, szczególnie mężczyźni. Od jakiejś kobiety dostała mały, miedziany pieniążek. Od miłego kupca kupiła z niego jabłko. Ugryzła kęs, po czym powróciła na swoje miejsce, myśląc, jak przeżyć nadchodzącą noc. Na przeciwległym końcu placu jakieś kurwy przyklejały się do przechodzących mężczyzn. Zawahała się... Nie. Nie mogę wrócić do takiego życia. Odwróciła wzrok, po czym schowała twarz w dłonie.
Powrót do góry Go down
Aegon Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Sob Lip 11, 2015 10:24 pm

Aegon westchnął tylko, widząc reakcję Dyanny i skinął na dwóch żołnierzy, żeby poszli za nią i dopilnowali, aby nic się jej nie stało. Następnie porozmawiał chwilę z bratem i wrócił do koszar dopilnować wszystkich spraw.
Następnego ranka kara została małej Różyczce wymierzona na dziedzińcu kwatery Plew, a Aegon osobiście dzierżył ostrze. Po tym medyk opatrzył palce, żeby się nie wykrwawiła, a następnie straże wyrzuciły ją za bramy miasta. Cały majątek skonfiskowano, rzucili jej tylko jedną złotą monetę na odchodne. Na statek...
Powrót do góry Go down
Rhaenor Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Pon Lip 13, 2015 12:06 pm

Spojrzał na odchodzącą dziewczynę. Po tym porozmawiał jeszcze chwilę z bratem i udał się po konie, którymi przyjechali. Postanowił poszukać Dyannę czy tam Cersei, jak wolała.
Po kilku minutach znalazł ją na pobliskim placu, siedzącą pod ścianą i skrywającą twarz w dłoniach.
Zrobiło mu się jej żal.
Podszedł do niej prowadząc oba konie i przykucnął tuż obok dziewczyny. Poprawił opadający kosmyk jej włosów i odsłonił zakrywające twarz dłonie...
- Zacznij martwić się o siebie, nie o tamtą dziewczynę. Chyba nie chcesz spędzić nocy na ulicy... - uśmiechnął się ciepło... - Oferta gościnności w naszym domu wciąż jest aktualna - wyciągnął i otworzył dłoń z trzymanymi uzdami...
Powrót do góry Go down
Dyanna Vaelar

avatar


PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   Pon Lip 13, 2015 3:38 pm

Siedziała tam, rozmyślając nad swoim życiem. Co się stanie z Rose? Miała nadzieję, że mała różyczka sobie poradzi. Dopiero teraz rozumiała, jak okropna jest wojna. Straciła brata, jego narzeczonej ma zostać wymierzona kara... nie wiadomo też, co się dzieje w Westeros. Oddychała ciężko, nie zwracając uwagi na ludzi dookoła. Nagle poczuła czyjś dotyk. Zerwała się szybko, błądząc dłonią w poszukiwaniu sztyletu. Na szczęście był to tylko Rhaenor.
Martwić się o siebie, nie o nią. Dla Rose już nie było ratunku. Skazała siebie na taki los. Spojrzała w oczy archontowi i odwzajemniła uśmiech, zaciskając dłoń na uzdach.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Koszary Plew Na Wietrze   

Powrót do góry Go down
 
Koszary Plew Na Wietrze
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Koszary

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja I :: Essos :: Tereny Trzech Córek :: Lys-
Skocz do: