IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mor Mag Wun Tun Dur

avatar


PisanieTemat: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Nie Sie 09, 2015 12:17 pm

Wilczaki to niewielka miejscowość, pełna ludzi twardych i wytrwałych, nawet jak na standard mieszkańców Północy.
Położona jest ona na południowy wschód od Ostatniego Domostwa, na brzegu Ostatniej Rzeki.


Ostatnio zmieniony przez Mor Mag Wun Tun Dur dnia Pon Sie 10, 2015 6:49 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Mor Mag Wun Tun Dur

avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Nie Sie 09, 2015 12:35 pm

13 dzień czerwca, 226 lat po Podboju.
Wczesny ranek.
1 dzień wyzwolenia krain na Południu.

Po paru dniach podróży olbrzymy natrafiły na wioskę. Nie była duża, zaś jej drewniana palisada nie byłaby w stanie powstrzymać chorowitego mamuta. Wódz wiedział o tym miejscu już wcześniej, gdyż drugiego dnia podróży rozesłał zwiadowców.

Nakazał swoim wojownikom luźno otoczyć wioskę, sam zaś dłuższą chwilę rozmawiał z dzikimi maluchami. Gdy był już gotowy wziął ze sobą tłumacza i podjechał pod bramy, jednak poza zasięg strzał. Nie chciał stracić herolda. Ani oka. Mor Mag widział już jak maluchy strzelają w oczy olbrzymów.

Zadął w róg, aby zapowiedzieć swoje przybycie. Co prawda nie rozumiał jak maluchy mogą tego nie zauważyć, ale ponoć takie są obyczaje na południu. Cóż, skoro tak rzuca się wyzwania, to tak trzeba. Na ziemiach plemienia zachowuj się jakbyś do niego należał.

RYCERZ OBROŃCA! - zakrzyknął po chwili, tak jak uczył go dziki maluch.
Mor Mag Wun Tun Dur rzuca ci wyzwanie, tchórzliwa szmato! Mieczem i pałą siem tłuc bedziemy, a magii żodnej i wcale. Sami, na nogoch, bez mamutów.
Dziki maluch klepnął Mor Maga, dając w ten sposób znak, że będzie kontynuował przemowę.

Klękacze! Wielki wódz Mor Mag Wun Tun Dur przybył wyzwolić was spod jarzma rycerzy i panów. Wyzywa on na pojedynek waszego rycerza, waszego obrońcę i pana. Pojedynek na śmierć i życie! Jeśli wielki wódz olbrzymów przegra, jego plemię opuści te ziemie. Jeśli wielki wódz olbrzymów wygra, klękacze przestaną klęczeć i staną się wolnymi ludźmi!

Jeśli odmówisz pojedynku plemię wielkiego wodza stratuje wioskę i wymorduje wszystkich klękaczy i panów. Jaka będzie twoja odpowiedź?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Pon Sie 10, 2015 3:38 pm

Lokalny pan i władca, wyszedł na mury nie dowierzając własnym ludziom. Olbrzymy? Tutaj? Niedorzeczne. Głupcy musieli wypić na służbie i im się wydawało. W każdym razie tak myślał do czasu, aż wszedł na szczyt palisady przy bramie. - O kurwa. Olbrzym - wyszeptał przez zaciśniętą ze strachu krtań. Słyszał całą jego przemowę. Po chwili się opamiętał.
- Dobrze, brudasie! Na śmierć i życie! Tutaj, gdzie stoisz, za pół godziny! Jeszcze pożałujesz, gdy zatopię mój miecz w twym włochatym zadku!

pół godziny później

Olbrzym i wojownik spotkali się w umówionym miejscu. Na dźwięk rogu ruszyli do ataku. Rycerzowi początkowo idzie gorzej, ale cudem uchyla się przed maczugą olbrzyma. Robi to ponownie i jeszcze raz. Można by rzec, że uniki, to cała jego wiedza na temat walki. Tym razem błąd popełnia olbrzym, który z łatwością uchyla się unikając miecza oponenta. Mor Mag błyskawicznie kontratakuje, a wojownik uskakuje przed jego maczugą, jednak niedostatecznie szybko. Maczuga łamie mu kilka żeber. Następny unik został wykonany prawidłowo i wojownik nie otrzymał obrażeń. Kolejny w sumie też, jednak po nim wysforował się do przodu chcąc wbić olbrzymowi miecz w bebechy. Nie udała mu się ta sztuka. Następny ruch należał do Mor Maga, który go bezwzględnie wykorzystał obalając wojownika na plecy i uderzając maczugą nabijaną mieczami w sam środek jego klatki piersiowej. Uszom zebranych dobiegł trzask łamanych kości. Zmarłemu żebra wyszły bokiem, niektóre przebiły nawet kolczugę świecąc bielą pośród brudnego śniegu. Oczy jego niemal wyszły z orbit zastygając w tym śmiertelnym i komicznym jednocześnie wyrazie twarzy. Gdyby nie obecność tak wielu mamutów w pobliżu, to byłoby czuć wyraźnie fetor, którego źródłem był rycerz. Krótko mówiąc, w chwili śmierci popuścił w gacie.
Powrót do góry Go down
Mor Mag Wun Tun Dur

avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Pon Sie 10, 2015 6:46 pm

Mor Mag powoli przejechał spojrzeniem ciężkim niczym jego maczuga po tłumie zebranym na palisadzie. Pan niewolników leżał u jego stóp, ze zmiażdżoną klatką. Walka była krótka. Wódz był zawiedziony. W ten sposób nie zaczyna się pieśni o wyzwoleniu. Powinien był odnieść jakieś rany, powinien był stanąć do boju z legendarnym obrońcą. Bard da mu legendę.

Wy wolni! Wy równi! Wy nie klękacie! Mor Mag Wun Tun Dur dał wam wolność! WOLNOŚĆ! - zakrzyknął, oczekując na reakcję. Na wiwaty. Na szarżę zrozpaczonych nadzorców niewolników. Na cokolwiek.

Nie ma podatków, tępe chuje! - ryknął maluch tłumacz, który podszedł do wodza, aby dopomóc mu w rozmowie z mieszkańcami.

Wódz sięgnął po truchło i zaczął zrywać z niego metal. Próbował na szybko znaleźć elementy, które staną się częścią jego własnego pancerza. Po dłuższej chwili zastanowienia okroił i wyrwał pokonanemu piszczel, aby dodać go do swojego sztandaru.

Ryknął na olbrzymy, aby przyniosły drewno na stos dla pokonanego. Dziki maluch wmówił mu, że nie powinien zjadać pokonanych. Poza tym w okolicy jest dużo zwierzyny i tego drobnego ziarna, które uprawiają niewolnicy. Gdy szykowano stos, Mor Mag ryknął do mieszkańców:
Żona i dzieci chcą się żegnać z panem niewolników? To się żegnać. To zapalić stos.

Wbił swój sztandar w ziemię i spojrzał na tłumacza. Przyszedł czas aby to on napisał swoją zwrotkę w pieśni o wyzwoleniu południa.
Wielki wódz Mor Mag Wun Tun Dur przybył aby oferować wam wolność. Możecie wstać z kolan, nie jesteście już klękaczami. Jesteście wolnymi ludźmi. Możecie pozostać w swoich domach, czekając aż przybędzie kolejny pan i zniewoli was po raz kolejny. Zniewoli wasze dzieci i wnuki. Możecie też opuścić to miejsce. Silni mogą ruszyć do Czarnego Zamku, pomóc Królowi za Murem walczyć. Kobiety i dzieci mogą ruszyć do Czarnego Zamku, pomóc Królowi za Murem. Wolni ludzie nauczą was wolności. Nauczymy was walczyć o siebie i żyć bez kajdan panów.

Mor Mag Wun Tun Dur Wyzwoliciel prosi was o dwie rzeczy w podzięce za wolność. Dwie tylko. Przynieście mu godło pokonanego i wszystko, co miał on w swojej spiżarni. Wielki wódz weźmie część, ale część odda wam, wolni ludzie.

Wielki Wódz obiecuje wolność. Jeśli ktoś chce zmusić wolnych ludzi do klękania, musi pierw go pokonać. Ktoś chce rzucić wyzwanie? Komuś niemiła wolność i życie?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Pon Sie 10, 2015 11:10 pm

Ludzie stali i nie dowierzali. Ich pan nie żyje. Są... wolni. Wolność to dziwne słowo, a jak dobrze je słyszeć. Tak! Wolność! Stwierdziło nagle dwustu pięćdziesięciu mieszkańców Wilczaków. Ludzie ci spakowali jak najwięcej żywności, wzięli broń i ruszyli do Czarnego Zamku.

15 dzień czerwca, 226 lat po Podboju.
Późny ranek.
3 dzień wyzwolenia krain na Południu.

Po dwóch dniach drogi pochód olbrzymów dotarł pod Stulejków. Jest to niewielka miejscowość, zdolna wykarmić około pięciuset ludzi, położona mniej więcej przy środkowym odcinku Ostatniej Rzeki. Miejscowi mieszkańcy są ludźmi o twardych sercach, jakich nie brakuje na ziemiach Umberów.
Powrót do góry Go down
Mor Mag Wun Tun Dur

avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Pon Sie 10, 2015 11:48 pm

Mor Mag czuł się całkiem dobrze. Po ostatnim pojedynku wyzwolił setki klękaczy i zapewnił swojemu przyjacielowi, zwanemu teraz Królem zza Muru, ćwierć tysiąca wolnych ludzi. O ile w ogóle dotrą do niego i ten zdoła ich wyszkolić. Nieistotne szczegóły, plemię Wyzwoliciela dotarło w okolice kolejnej wsi.

Mor Mag po raz kolejny otoczył wioseczkę swoimi wojownikami, po czym zadął w swój róg. Jego wierne wilkory od paru godzin szły przy jego boku. Jeden wyglądał jakby stoczył walkę, choć zadrapania nie były poważne. To by wyjaśniało gęsty zapach wilków w okolicy - Ni zabił dawnego przywódcę i został przez nie uznany za nowego, więc teraz za nim podążają. Powinienem zabrać ich szczeniaki i rozdać moim wojownikom. Przyda nam się więcej wilkorów, choćby i półkrwi.

Zsiadł z mamuta i nakazał wilkorom poczekać. Niespiesznym krokiem ruszył w stronę wejścia do wioski. Sztandar z niedawno wszytym kawałkiem materiału powiewał na wietrze, łopocząc szmatami oraz klekocząc kośćmi. Wbił go w ziemię, tak aby stać poza zasięgiem strzał. Strzał maluchów, sam miał swój łuk na plecach i parę strzał, którymi mógłby przestrzelić połowę mieszkańców, gdyby zechcieli ustawić się jeden za drugim.

Opierał się na swojej maczudze, obserwując wychylających się mieszkańców. Ciężki kawał drewna z powtykanymi brońmi pokonanych wojowników wzbudzał respekt nawet pośród olbrzymów. Węszył, czuł strach. Powinien był wziąć ze sobą któregoś z maluchów z Wilczaków. Byłoby łatwiej wyzwalać, gdyby klękacze z południa wiedziały, że mówi prawdę. Wspomniał o tym swojemu tłumaczowi, po czym wziął głęboki wdech by rzucić wyzwanie.

RYCERZ OBROŃCA! - zakrzyknął mając w pamięci słowa, których nauczył go maluch, a które ostatnio zadziałały.
Mor Mag Wun Tun Dur rzuca ci wyzwanie, tchórzliwa szmato! Mieczem i pałą siem tłuc bedziemy, a magii żodnej i wcale. Sami, na nogoch, bez mamutów.


Tak jak poprzednim razem, parę chwil po tym wyzwaniu odezwał się dziki tłumacz. Brzmiał nieco donośniej niż ostatnio. Wyćwiczył się?
Mor Mag Wun Tun Dur rzuca wyzwanie władcy tej mieściny. Pojedynek na śmierć i życie o wolność mieszkańców. Gdy Mor Mag zwycięży przestaniecie być klękaczami, staniecie się wolnymi ludźmi! Koniec z klękaniem! Staniecie się równi wszystkim innym! Rycerzu, jeśli jakimś cudem pokonasz wielkiego wodza, jego plemię opuści te ziemie. Jeśli odrzucisz wyzwanie olbrzymy zrównają to miejsce z ziemią. Albo zrobią to twoi ludzie, wiedząc, że wolność dana przez wielkiego wodza im na to pozwala.

Wiecie co Mor Mag Wun Tun Dur Wyzwoliciel zrobił w Wilczakach? UWOLNIŁ LUDZI! Wyzwolił takich jak wy! I zrobi to tutaj! Zrobi to w wielu innych miejscach! Koniec z niewolą! Precz z panami! Precz ze szlachtą!

Jak będzie, obrońco? Poddajesz się już teraz i zdajesz się na łaskę wielkiego Wyzwoliciela czy chcesz walczyć?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Wto Sie 11, 2015 11:12 pm

Wojownik przyjął wyzwanie. Walka rozpoczęła się dla niego źle. Już pierwszy cios Mor Maga położył go na ziemię, jednak zdążył się odturlać. Ledwie zdążył się podnieść, a już jeden z mieczy wbitych w maczugę drasnął go w ramię. Kolejny zamach i kolejna rana, tym razem rozcięcie na udzie. Człowiek z Północy ponownie pada na ziemię, jednak tym razem też daje radę się odturlać po za zasięg olbrzymiej maczugi olbrzyma. Kolejny zamach i... maczuga mija go dosłownie o włos, po to, by następnym uderzeniem powalić go na ziemię i zastąpić drewnem głowę, która eksplodowała odłamkami kości, strumieniem krwi i szarym, galaretowatym mózgiem. Mor Mag Wun Tun Dur zwycięża.
Powrót do góry Go down
Mor Mag Wun Tun Dur

avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Sro Sie 12, 2015 11:09 am

O co chodzi z tymi maluchami? Po co się oddalają ode mnie? Przecie z bliska maczuga nie jest groźna. Ale nie wiedzą, że ja wiem jak pierdolnąć ręką. Głupi panowie, głupi. Powinni się poddać albo uciekać.

Tak jak za pierwszym razem, wielki wódz nakazał przygotowanie stosu pogrzebowego dla obrońcy. Niby na południu zmarli nie powinni wstawać, ale kto wie jakie demony tutaj krążą. Dał także czas rodzinie zmarłego i jego przyjaciołom na pożegnanie się z nim. Rzecz jasna nie zapomniał zabrać zbroi oraz broni pokonanego. Tak samo jak jego żebra i barw rodowych.

Maluchy wolne! Mor Mag Wun Tun Dur daje wam wolność. WOLNOŚĆ! Nie klękacie. Nie niewolnicy. - wódz patrzył na reakcję maluchów. Jego tłumacz ruszył w stronę bramy i zaczął wyjaśniać.

Wolni ludzie, wielki wódz Mor Mag Wun Tun Dur Wyzwoliciel zabił w pojedynku waszego pana. Nie musicie już przed nikim klękać. Nigdy więcej. Na północy, w Czarnym Zamku stacjonuje armia wolnych ludzi. Kto z was pragnie zemsty za swoje cierpienia, niech się tam uda. Wolni ludzie nauczą was walczyć. Wolni ludzie nauczą was wolności.

Wielki wódz nie zabija, wielki wódz wyzwala. Ci, którzy pragną posmakować wolności, ci którzy pragną opuścić to miejsce niewoli. Możecie to uczynić. Nikt więcej nie może wam mówić co musicie zrobić. Nikt więcej wam nie rozkazuje. Wielki wódz prosi tylko o dwie rzeczy.

Po pierwsze połowę zapasów zmarłego rycerza. Resztę podzielicie między siebie, równo gdyż jesteście sobie równi.

Po drugie ruszcie na północ i południe, na wschód i zachód i opowiadajcie o wolności, która nadeszła zza Muru. Wolności dla wszystkich!

Kto chce odebrać wam wolność musi pokonać Mor Mag Wun Tun Dura w pojedynku. Ktoś pragnie pomścić pana niewolników i umrzeć?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Czw Sie 13, 2015 11:18 am

Ze Stulejkowa w kierunku Czarnego Zamku wyruszyła mizernie niewielka ilość ludzi.

17 dzień czerwca, 226 lat po Podboju.
Ranek.
5 dzień wyzwolenia krain na Południu.


Po dwóch dniach drogi pochód olbrzymów napotkał niewielką osadę, o dumnej nazwie Wodogłowie.
Powrót do góry Go down
Mor Mag Wun Tun Dur

avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Czw Sie 13, 2015 12:09 pm

Mor Mag spojrzał na malutką wioskę i tylko ciężko zaklął. Wyzwalanie takich małych wioseczek w niczym nikomu nie pomoże. Ostatnio tylko pół setki ludzi zdecydowała się zażyć wolności w boju. Beznadzieja, głupie maluchy. Wyhodowane w niewoli, żyły w niewoli i nie wiedzą jak żyć na wolności.

Dziś nie będzie wyzwalania. Wódz miał wyjątkowo paskudny nastrój. Nakazał więc otoczyć wioskę, a następnie wyłapać wszystkich maluchów. Zakazał jedynie zabijać tych, którzy nie próbowali walczyć. Sam zaś wyjaśnił tłumaczowi co ma krzyczeć.

Klękacze! Poddajcie się wielkiemu wodzowi Mor Mag Wun Tun Durowi Wyzwolicielowi! Każdy, kto uniesie broń zostanie zabity. Przeżyją wszyscy, którzy się poddadzą.

Dłuższą chwilę nic się nie działo, a po chwili olbrzymy ruszyły, do PSIAMAĆ boju, o którym wódz ma zamiar zapomnieć jak najszybciej aby nie zeszmacić epickiej pieśni o wyzwoleniu. Kurwa, jak tak można, no? Wszyscy mówili, że południe za Murem to bogate ziemie i tak dalej, a tu co? Marne wioseczki pełne bezmyślnych niewolników. Wściekły i znudzony wódz stał na uboczu, obserwując działania olbrzymów.

Zdecydował się ruszyć dopiero gdy wszyscy wieśniacy zostali już zapędzeni niczym owce na rzeź. Cały czas cicho klnąc pod nosem wyjął jednego z wieśniaków z tłumu i postawił przed sobą.
Kto tu rządzi?
N... N...Na-namiestnik... I... I on!- wieśniak przestał się jąkać, gdy tylko pojął, że może zrzucić na kogoś winę.

Olbrzym wepchnął wieśniaka z powrotem w tłum i spojrzał w stronę osoby, którą on wskazał. Maluch był przerażony. Nie wierzył, jak nikt po tej stronie Muru, że olbrzymy mogą naprawdę się tutaj pojawić. Ba! Pewnie nie wierzył, że w ogóle istnieją. Kolejne, ciężkie niczym maczuga westchnięcie. Maluchy małej wiary.

Klękaczu, kim jesteś? - zapytał dziki tłumacz. Herold, jak się okazało, nie jąkał się i był wyjątkowo opanowany. Mądry człowiek, założył dziś brązowe spodnie. A nie, rano nie były brązowe... To także wkurwiało wodza jeszcze bardziej. Tłumacz zaczął krzyczeć:

Klękacze! Ten oto człowiek jest przedstawicielem panów! Władców, którzy zabierają wam dzieci aby zabijały dzieci innych panów! Władców, którzy kradną wam jedzenie mówiąc, że to podatki! Władców, którzy mają was tak głęboko w dupie, że nawet nie są w stanie was wysrać! Hej, ty. Kogo straciłeś? Dziecko ci jakiś panicz zabił, bo było głodne i chciało żreć? Oni tak wszędzie robią, skurwysyny!

Byliśmy w Wilczakach i Stulejach. Wielki wódz uwolnił tamtych ludzi, a dziś przybył uwolnić i was.
- Mor Mag odepchnął tłumacza. Zdecydowanie nie zamierzał dziś się pierdolić ze słowami. Chwycił jednego z chłopów, potężnego i reprezentatywnego* człowieka i wyciągnął go z tłumu. Nawet się nie zesrał, przez co wódz przestał go tak bardzo nie-lubić. Skulił się dopiero gdy Mor Mag wyrwał jeden z mieczy ze swojej maczugi.

Maluch imię!? - zapytał. Jednak dopiero przy pomocy tłumacza udało się ustalić, że chłop ma na imię Belt. Głupie imię głupich ludzi, ale wódz musiał utrzymać swój wkurw na uwięzi. Odreaguje na polowaniu. O tak, może nawet upoluje malucha myśliwego.

Wcisnął mu miecz w ręce i rzekł - Jeden miecz w herolda. Na wolność. Każdy maluch. Po kolei. Wy wtedy wolni.
Chłop nie miał wielkiego wyjścia. Albo dziabnie herolda, istotę z innego świata, pana wielkiego i władnego, albo umrze. Zdecydowanie nie chciał umierać, zwłaszcza gdy przypomniał sobie te wszystkie krzywdy, których zaznał z rąk panów. Chuj, że część z nich sobie wyobraził. Ważne było to, że machnął mieczem. Co prawda tylko lekko zadrapał herolda, lecz to wystarczyło aby stał się innym człowiekiem. Człowiekiem, który chce wziąć swój los w swoje ręce. Olbrzym chwycił go za rękę zanim zadał drugi cios.

Jeden. Miecz dla niej. - rzekł wódz, wskazując na kobietę z nienawiścią w oczach.

I tak to szło, chłopi po kolei atakowali herolda, który próbował uciec, uniknąć i przetrwać. Wierzył, że mu się uda i wymknie się olbrzymom. Niestety, nie przetrwał starcia z jakąś starowinką, która nawet wiedziała jak chwycić za miecz. Tego nikt się nie spodziewał. Reszta chłopów grzecznie czekała na swoją kolej, nawet... zwłaszcza matki i dzieci. Sądzili jednak, że olbrzymy zabiją każdego, kto wyjdzie przed szereg niepytany. I mieli rację. Mimo wszystko wódz nadal był wkurwiony sytuacją.

Koniec. - rzekł, odebrał zdobyczny miecz i na powrót wbił go w swoją maczugę. Wy wolni. Wy nie klękacie. Nigdy. Przed nikim. Wolni nie klękają.

Wódz wskazał na symbol wyhaftowany na piersi martwego herolda i klepnął tłumacza, aby ten dowiedział się gdzie znajduje się najbliższe miasto i jak tam trafić.

Jego plan był prosty. Te maluchy są już jego, pojęły na czym polega wolność i będą chciały podzielić się nią z innymi. Dlatego wyśle ich do miasteczka, tam zaczną opowiadać i przygotują niewolników na wyzwolenie. Wtedy on pokona władców i ich uwolni. A w międzyczasie uwolni parę okolicznych wsi.
___
*przystojny znaczy się

Pytania:
1. Jak daleko najbliższe miasteczko (tak ze dwa tysiące dusz)
2. Gdzie znajdują się wioski wokół tego miasteczka

Zadania dla wolnych:
1. Kto chce, niech pomoże Królowi zza Muru w Czarnym Zamku.
2. Kto chce, niech ruszy do miasteczka i zacznie opowiadać i przygotowywać wyzwolenie.
3. Kto chce, niech ruszy z olbrzymami jako przewodnik.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Pią Sie 14, 2015 7:59 am

Mieszkańcy przemyśleli sprawę i zgodnie stwierdzili, że jest już za późno, żeby się wycofać. Po zabiciu herolda, do którego każdy przyłożył rękę pozostało im jedno - przyłączyć się do armii dzikich stacjonujących w Czarnym Zamku. Sytuacja wyjątkowa, wszyscy postanowili opuścić wieś. Nie został w niej nikt. Część postanowiła udać się do Czarnego Zamku, część tak jak powiedział im tłumacz udała się w stronę miasteczka, a jeden maluch, chłop Belt, którego Mor Mag wcześniej wyłowił z tłumu postanowił robić za przewodnika armii wyzwoleńczej. Tłumacz przekazał wodzowi olbrzymów, że do najbliższego miasteczka mają pięć* dni, a do wioski po drodze dwa* dni.

19 dzień czerwca, 226 lat po Podboju.
Południe.
7 dzień wyzwolenia krain na Południu.

Pochód olbrzymów natrafił na większą wioskę, o której wspominał przewodnik. Wieś ta nosiła nazwę Walikonie.


___
* -1 za przewodnika, pospieszyłem się wcześniej zbytnio i nie zrobiłem najpierw na niego rzutu, więc nie było o tym w opisie;
Powrót do góry Go down
Mor Mag Wun Tun Dur

avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Pią Sie 14, 2015 2:52 pm

Wódz nieco się spóźnił. Pół nocy spędził na polowaniu. Dzięki temu, że w końcu mógł się odstresować nie czuł dziś zmęczenia. Durne maluchy, debilne imiona i jeszcze głupsze nazwy. Nic dziwnego, że klęczą. Trzeba złapać jakiegoś skretyniałego barda i nadziać go na sztandar, żeby wszystko widział i pieśni o wszystkim przygotował. Ale gdzie, na tym ciepłym zadupiu, można znaleźć jebanego barda?

Ech, ciężkie jest życie wodza. Zwłaszcza gdy chce przejść do legendy.

Tuż przed świtem jego plemię otoczyło mieścinę, ale okazało się że złapali jakiegoś giermka czy innego wioskowego kretyna. Czekał teraz na decyzję wielkiego wodza. Tłumacz coś tam opowiadał, wyjaśniał i przekonywał, ale nie zrobiło to wrażenia na wodzu, który spokojnie odgryzał mięso z kości upolowanej zwierzyny. Otarł krew z twarzy, rzucił niedojedzone śniadanie wilkorom i postawił jeńca na nogi.

Delikatnie otrzepał kurz z jego ramion, omal nie wywracając przerażonego malucha z powrotem na ziemię. Nikt nie dowierzał swoim oczom. Wielki wódz bez słowa zdj... po prawdzie to rozerwał więzy i zaczął mówić. Tłumacz tłumaczył, jak to tłumacze mają w zwyczaju.

Wielki wódz Mor Mag Wun Tun Dur Wyzwoliciel przybył tutaj aby skończyć z niewolą ludzi. Uwolnił już niezliczone wsie w okolicy, a teraz przybył aby pokonać waszych panów. Koniec klęczenia, koniec niewoli. Koniec podatków i narażania życia dla innych.

Kto chce walczyć, walczy dla siebie. Nie dla panów. Kto chce orać ziemię, zbierze plony dla siebie, nie dla panów. Kto poluje, je mięso sam, nie z panami. Powiesz ludziom w mieście słowa wielkiego wodza Mor Mag Wun Tun Duda Wyzwoliciela:

Przybyłem aby dać wam wolność. Otwórzcie wrota, a nic się wam nie stanie.


Wódz pchnął oszołomionego malucha w stronę bramy. Po dłuższej chwili sam także ruszył w stronę bramy i zaczął wykrzykiwać wyzwanie do pojedynku. To samo. Kurde, powinien poprosić tłumacza aby wymyślił mu nowe słowa.

RYCERZ OBROŃCA! - zakrzyknął słowa, które działały bez zarzutu.
Mor Mag Wun Tun Dur rzuca ci wyzwanie, tchórzliwa szmato! Mieczem i pałą siem tłuc bedziemy, a magii żodnej i wcale. Sami, na nogoch, bez mamutów.


Wbił swój sztandar w ziemię, poprawił parę płytek swojego pancerza i czekał. Jeden z olbrzymów stał tuż obok z łukiem i kołczanem wodza. Czekał na reakcję tchórzliwego pana Walikoni.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Pią Sie 14, 2015 11:03 pm

Wojownik z wrzaskiem wybiegł zza palisady. Jego ambicją było pokazać olbrzymom, że mieszkańcy Walikoni mocno walą. Pierwsza z czterech częsci walki przebiegała bardzo wyrównanie. Żaden z walczących nie pozwolił sobie na błąd. Sytuacja zmieniła się, kiedy wojownik otrzymał pierwszą ranę. Niemalże wtrąciło go to w szał berserka. Z furią w oczach, tocząc pianę z pyska z bezsilnej złości walczył odnosząc kolejne rany. Nie obchodziły go nic, a nic. Jego jedynym celem było utłuc tego włochatego brudasa, pomimo furii żaden z jego ataków nie dosięga olbrzyma, a sam odnosi wiele ran. Kopnięty przez olbrzyma przewraca się na glebę i odskakuje po za niebezpieczną strefę. Niestety już bez broni, która spoczywała u stóp olbrzyma. Dobywa noża, nie na wiele się to zdaje. Chwilę później pojedynek kończy się śmiercią wojownika.
Powrót do góry Go down
Mor Mag Wun Tun Dur

avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Sob Sie 15, 2015 11:52 am

Wielki wódz był zaskoczony. Wojownik, który przyjął wyzwanie był doświadczony i posiadał duże umiejętności. Musi dowiedzieć się jak miał on na imię, by uwiecznić je w balladzie o wyzwoleniu.

Mor Mag przez dłuższą chwilę rozmawiał z tłumaczem i przewodnikiem. Belt okazał się wyjątkowo bystry, zwłaszcza jak na klękacza, którego trzeba było wyzwolić. Mieszkańcy obserwowali jak na rozkaz wodza olbrzymy układają stos pogrzebowy wojownika. Widzieli także jak wielki wódz wycina kość ramienia rycerza i zdejmuje z niego pancerz. Jego godło zostanie przyszyte blisko centrum sztandaru. Zasłużył na to.

Tłumacz zakrzyknął - Rodzina i przyjaciele zmarłego pana, jeśli chcecie się z nim pożegnać, to wielki wódz Mor Mag Wun Tun Dur Wyzwoliciel gwarantuje wasze bezpieczeństwo.

Wódz odezwał się dopiero gdy zakończono ceremonie pogrzebowe.
Maluchy wolne. WOLNE! Kto chce wam odebrać wolność musi odebrać wolność Mor Mag Wun Tun Dur Wyzwoliciel! Nie klękacie! Nie płacicie podatkoof!

Po chwili głos zabrał tłumacz.
Wolni ludzie! Nie klękacie już przed panami, nie płacicie im podatków i nie umieracie na ich wojnach. Od dziś jesteście równi! Wielki wódz Mor Mag Wun Tun Dur Wyzwoliciel pokonał waszego pana i dał wam wolność! Podniósł was z klęczek i nie pozwoli aby ktoś was zniewolił!

Wolni ludzie! W Czarnym Zamku stacjonuje armia wolnych ludzi. Kto chce nauczyć się walczyć niech się tam uda. Wolni nauczą was walczyć.
Wielki wódz rusza jutro w stronę miasta, aby wyzwolić waszych braci i siostry. Kto chce, niech uda się wraz z nim! Świadkiem będzie czynów wielkiego wodza.

Kto chce, niech zostanie tutaj i czeka na powrót panów, którzy zamordują połowę na postrach a drugą połowę za zdradę! Ludzie, wolni ludzie, udajcie się do miasta i tam głoście nadejście wolności. Gdy nadejdzie wódz otwórzcie bramy miasta, by wpuścić wolność.


___
Mor Mag:
1. szuka kowala, który stworzy dla niego zbroję z pancerzy pokonanych wojowników.
2. planuje i wyjaśnia jak maluchy mają przygotować miasto do wyzwolenia
3. szuka zdolnego barda, który ruszy aby przygotować pieśń o wyzwoleniu

Plemię odpoczywa cały dzień, dopiero o świcie wyruszy w stronę miasta.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Sob Sie 15, 2015 5:49 pm

Idei wyzwoleńczych Mor Mag Wun Tun Dura posłuchało trzystu* ludzi. Niestety nie udało mu się odnaleźć kowala, ale za to znalazł się bard, o raczej średnich umiejętnościach.

21 dzień czerwca, 226 lat po Podboju.
Ranek.
9 dzień wyzwolenia krain na Południu.

Po dwóch dniach marszu, pochód olbrzymów - wyzwolicieli natknął się na małą wioseczkę, o nazwie Marszczofredy. Mor Mag miał szczęście, ponieważ w wiosce przebywał akurat pan tejże miejscowości.


___
* z opisu wylatuje tekst o zjedzonej spiżarni
Powrót do góry Go down
Mor Mag Wun Tun Dur

avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Sob Sie 15, 2015 10:37 pm

Mor Mag zabrał ze sobą trzy setki ochotników z miasteczka. W drodze bard wysłuchał opowieści o dotychczasowym marszu wyzwolenia. Jego melodia nie zachwyciła wielkiego wodza, ale skoro tak się śpiewa na południu...

Plemię olbrzymów i maluchy otoczyły w nocy wioseczkę, po cichu i bez zapowiedzi. Mor Mag oraz piątka najlepszych wojowników jego plemienia bezceremonialnie weszli do wioseczki i po krótkim zwiadzie zobaczyli konie przywiązane przed jednym z domów.

Powiedzieć, że weszli do środka byłoby przesadą. Jednak bard ubrał to w odpowiednie słowa:
"Wielki wódz, Mor Mag Wun Tun Dur Wyzwoliciel wszedł do chaty, nie przejmując się w najmniejszym nawet stopniu drewnianą ścianą, która po prostu nań spojrzała i zrezygnowała ze stawiania oporu."

Giganci bez słowa chwycili śpiących ludzi, po czym wyprowadzili ich na zewnątrz. Dopiero teraz zagrały bębny i zaryczały mamuty. Wolni ludzie zapędzili mieszkańców na plac. Tym razem jednak wielki wódz milczał. Dał szansę aby maluchy się wykazały.

Coś tam mówiły, coś tam wyjaśniały, ale to nie było dobre. Mor Mag posadził zdobycznego barda na swoim ramieniu i kazał mu mówić.

Dobrzy ludzie! Wielki wódz Mor Mag Wun Tun Dur Wyzwoliciel przynosi wam wolność! Koniec z niewolą u lordów! Koniec z oddawaniem żywności do zamku. Koniec z umieraniem na wojnach wielkich panów. Dziś wielki wódz obdarował was skarbem droższym niźli wszystko, co posiadają lordowie! - Mor Mag wyjął jeden z mieczy ze swojej maczugi.

Kto najbardziej pokrzywdzony spośród was? Kto najwięcej wycierpiał z rąk władców? Niech odważnie wystąpi do przodu! Wielki Wyzwoliciel da prawo do pierwszego ciosu zemsty i odpłaty! Zadaj jeden cios swojemu dawnemu panu! Odpłać mu za wszystko, czego ośmielił się wam uczynić!

Dziś będziemy świętować wasze wyzwolenie, a jutro ruszymy dalej. Będziemy nieśli ten skarb i rozdawali go wszystkim. Wszystkim! Bez wyjątku! Wszyscy zasługują na wolność!


Wódz obserwował jak z początku nieśmiałe maluchy poczynają sobie z ich dawnym panem i planował kolejne kroki. Musi zdobyć dla swoich zbroje. Musi także znaleźć kowali, którzy przygotują kolczugi dla mamutów. I kogoś sprytnego, kto otworzy wrota do miast. Z tym będzie największy problem. Jak niby ma znaleźć sprytnego malucha? Nawet ten bard jest lekko oszołomiony świeżym powiewem wolności w okolicy.

Mor Mag nakazał tłumaczowi i bardowi znaleźć ludzi, którzy będą nadawali się na agentów. Kogoś, kto dotrze do miasta wcześniej i zacznie opowiadać i nastawiać ludzi aby pomogli olbrzymom. Zwłaszcza, że musi on jak najszybciej zdobyć chatę najważniejszych lordów. Jeśli tego nie uczyni zanim rozbiją oni siły Króla zza Muru i powrócą... Będzie krwawo. Ale może w końcu mógłby wykorzystać swój łuk?

___
Mor Mag:
1. szuka kowala, który stworzy dla niego zbroję z pancerzy pokonanych wojowników. Do tego ladry z kolczug na mamuty i pancerze dla plemienia.
2. planuje i wyjaśnia jak maluchy mają przygotować miasto do wyzwolenia

Plemię odpoczywa cały dzień, dopiero o świcie wyruszy w stronę miasta.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Nie Sie 16, 2015 1:37 pm

Do pochodu olbrzyma przyłączyło się sześćdziesięciu* ludzi, niestety nie było pośród nich kowala.  Znalazł za to agenta o ponadprzeciętnych umiejętnościach podburzania ludzi.

22 dzień czerwca, 226 lat po Podboju.
Ranek.
10 dzień wyzwolenia krain na Południu.

Pochód dotarł do bram miasteczka, o nazwie Krowiplacki. Z palisady, gdzie licznie zebrała się ludność unosiły się nieliczne okrzyki "Olbrzymia Wolność", "Wyzwolenie".


___
* w opisie nie ma moda +2 za liczną ludność towarzyszącą już olbrzymom, co mogło niektórych opornych przekonać;
Powrót do góry Go down
Mor Mag Wun Tun Dur

avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Nie Sie 16, 2015 9:45 pm

Obecność maluchów i rzadkie, jak na razie, okrzyki klękaczy pragnących wolności poprawiły nastrój wielkiego wodza. Miasteczko było dużo większe niż dotychczasowe mieściny. Co oznacza, że trzeba zaangażować inną taktykę.

Wysłał dwudziestu olbrzymów aby pilnowali każdej z bram. To powinno wystarczyć aby nie ruszył żaden posłaniec. Mor Mag Wun Tun Dur Wyzwoliciel nie był jeszcze gotowy aby przekazać żelaznym panom swojego wyzwania.

Podjechał w otoczeniu maluchów do głównej bramy. Tym razem pozwolił aby najpierw śpiewał bard. Niech opowiada o dokonaniach wielkiego wodza, o wolności której jest zwiastunem.

Dopiero po tym przedstawieniu zakrzyknął na całe gardło swoje nowe wyzwanie:
LORDZIE SKURWYSYNU!
Mor Mag Wun Tun Dur przybył wyzwolić twoich chłopów! Niewolnictwo się skończyło! Rzucam Ci wyzwanie, tchórzliwa szmato! Mieczem i pałą siem tłuc bedziemy, a magii żodnej i wcale. Sami, na nogoch, bez mamutów. Wygrasz, odejdziemy. Przegrasz, umrzesz. Nie staniesz do boju, ZAPIERDOLĘ JAK PSA!


Okrzyki maluchów na palisadzie przybrały na sile, ale były niczym w porównaniu do ryku radości wolnych ludzi, którzy ruszyli za Mor Mag Wun Tun Durem Wyzwolicielem. To było niezwykle budujące. Wielki wódz poczuł się... dobrze. Poczuł, że dziś nic nie stanie mu na przeszkodzie. Dziś uwolni miasteczko maluchów. Dziś znajdzie kowala. Dziś stworzy kolejny rozdział legendy wyzwolenia.

WOLNOŚĆ PRZYSZŁA! - ryknął i machnął swoją maczugą na pokaz.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Pon Sie 17, 2015 12:04 am

Po chwili przed miasteczkiem pojawił się rycerz, który miał walczyć z wodzem olbrzymów. Mor Mag zaczyna pojedynek twardo, spychając malucha do defensywy i raniąc. Wódz utrzymuje przewagę, jednak tym razem rycerz zręcznie unik ciosów. Taka sytuacja na polu walki ciągnie się przez chwilę. I to dłuższą. W końcu wielki wódz przełamuje impas i ponownie rani malucha. Rycerz uzyskuje w końcu przewagę nad olbrzymem, jednak wódz unika ran. Po chwili wielki wódz powala malutkiego rycerza, który jednak odskakuje. Niestety bez miecza i żadnej innej broni... Tuż po tym mały wojownik zostaje ranny. Dwa razy. Po dłuższej chwili walk, maluch zostaje ponownie ranny. Mały maluch nie ma jednak zamiaru się poddać i dalej walczy z gigantem, co skutkuje kolejną raną. Wkrótce niestrudzony wojownik ponownie obrywa od wodza. Nie mija wiele czasu, a mały rycerz odnosi kolejne [url=about]obrażenia.[/url] Mały maluch długo jeszcze walczy gołymi rękoma, odnosząc kolejne rany, w końcu przy dziesiątej pada nieprzytomny od utraty krwi.
Powrót do góry Go down
Mor Mag Wun Tun Dur

avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Pon Sie 17, 2015 6:37 pm

To był dzielny wojownik. Mor Mag kazał bardowi poznać jego imię i umieścić je w pieśni o wyzwoleniu. Dla siebie zachował żebro rycerza. Zajmie ono miejsce na szczycie sztandaru, pośród szczątków najznamienitszych przeciwników, którzy polegli w walce z wielkim wodzem. Jego barwy zostaną także wszyte do sztandaru Mor Maga.

Wolność przyszła! - ryknął po skończonym pojedynku. Jak zawsze nakazał spalić ciało pokonanego. Nie dość, że dzięki temu na pewno nie wstanie, to jeszcze maluchy doceniają ten gest. A ich zachwyt będzie mu potrzebny.

Zamierza rozesłać wygadane maluchy do okolicznych wsi i miast, aby zwabiły niewolników obietnicą wolności. Pod jego dowództwem staną do boju ramię w kolano i wyzwolą południe. Potem będzie można zastanowić się nad miejscem w którym zamieszka plemię Mor Maga.

Przez najbliższe pięć dni plemię zatrzyma się w tym miasteczku. Oswoi okoliczne maluchy i nauczy agentów opowiadać o wolności. I być może kowal przekuje mu zbroję. Albo wykuje miecz dla olbrzyma. Mor Mag Wun Tun Dur ma swoje marzenia...

Maluchy, które ruszą nawoływać i rekrutować niewolników walczących o wolność będą jechały z olbrzymami. Trzy maluchy na jednego mamuta, a w każdym z dziesięciu oddziałów ruszy pięć olbrzymów.

___
1. "Agenci" szkolą siebie nawzajem, po czym ruszają głosić wolność.
2. Mor Mag szuka kowala, który wykuje mu zbroję ze zdobytych elementów pancerza.
3. A potem szuka dobrego sposobu na:
- zabieranie ze sobą niewielkich, ale olbrzymio silnych katapult
- opancerzenie mamutów
4. Plemię czeka pięć dni na powrót agentów i olbrzymów. W tym czasie Mor Mag uda się na zwiad, tak samo jak część plemienia. Po ustalonym terminie ruszą na południe - jeśli będzie im towarzyszyło więcej jak dwa tysiące ludzi to zdobywać zamki. Jeśli mniej to na przełaj przez Samotne Góry.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Sob Sie 22, 2015 11:02 am

Do Mor Maga przyłączyli się... wszyscy mieszkańcy miasteczka, czyli około dwóch tysięcy ludzi. Zrekrutowano trzech nowych agentów. Pierwszy... pomińmy jego umiejętności. Drugi za to jest w stanie przekonać ogórka do zamienienia się w ziemniaka. Trzeci ma dar do przekonywania, ale też nie jest absolutnym mistrzem w tym fachu. W miasteczku był kowal o zdecydowanie średnich umiejętnościach. Niestety nie był w stanie przekuć wodzowi olbrzymów zbroi, ani też wykuć mu miecza. Znaleziono sposób na zabieranie katapult w specjalnie przystosowanych do tego wozach, ale już nikt nie wymyślił efektywnego sposobu na opancerzenie mamutów.

27 dzień czerwca, 226 lat po Podboju.
Ranek.
15 dzień wyzwolenia krain na Południu.


Oddział pierwszy nie przywiódł ze sobą żadnych ludzi pragnących wyzwolenia. Oddział drugi trzystu pięćdziesięciu. Oddział trzeci pięciuset. Oddział czwarty dwustu pięćdziesięciu. Oddział piąty dwustu pięćdziesięciu. Oddział szósty dwustu pięćdziesięciu. Oddział siódmy nikogo. Oddział ósmy trzystu. Oddział dziewiąty nikogo. Oddział dziesiąty czterystu. Oddział Mor Maga dwustu pięćdziesięciu. Ponadto wódz olbrzymów mógł usłyszeć o wielkiej armii klękaczy maszerującej na Czarny Zamek. Niestety Stark dowiedział się już o armii pustoszącej ziemie jego chorążych.


Podsumowanie:
- do Mor Maga przyłącza się 2000 ludzi z miasteczka
- do Mor Maga przyłącza się 2550 ludzi zebranych przez oddziały olbrzymów i ludzi rozesłane po okolicy
- znaleziono sposób na transport katapult
- nie znaleziono sposobu na opancerzenie mamutów
- armia Mor Maga liczy sobie teraz 5350 ludzi
- kowal nie potrafił przekuć zbroi wodza olbrzymów, ani wykuć mu miecza
- Stark i Mor Mag nawzajem się dowiedzieli o sobie
- agent pierwszy otrzymał awans z 6/10 do 8/10 za szkolenie, więcej awansów nie będzie
- do każdego rzutu na ilość przyprowadzonych ludzi dołącza mod -10 za nienawiść ludzi Północy do dzikich, w wyniku tego Mor zyskuje 500 ludzi mniej
Powrót do góry Go down
Mor Mag Wun Tun Dur

avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Sob Sie 22, 2015 12:38 pm

Mor Mag Wun Tun Dur Wyzwoliciel powrócił do miasteczka o głupiej nazwie nadanej przez klękaczy. Mieszkańcy przywitali swojego wybawiciela oraz nowo wyzwolonych ludzi gromkimi okrzykami radości. Tym bardziej, że skoro nie muszą płacić podatków stać ich na nieco więcej. Choć, po prawdzie to będzie źle jeśli nie zrobią zapasów na zimę...

Ale kto by się tym przejmować? Wolność. Wolność! Ale Mor Mag dał im wolność nie taką, jak by chcieli. Nie dał im wolności absolutnej, gdyż ta jest zbyt rozległa, wypełniona zbyt wieloma możliwościami aby człowiek mógł ją pojąć bez popadania w szaleństwo. Dał im za to wolność wyboru. Wolność ponoszenia konsekwencji. Wolność, której nikt nie przycina mieczem i nie kształtuje batem. I za to go kochali. Nikt wcześniej nie pozwolił im głośno myśleć.

Zadął więc w swój róg, aby zwołać wolnych ludzi na wiec. Tuż obok niego pojawili się tłumacz i bard.
Wolni ludzie, jest nas więcej. Ale musimy uwolnić wszystkich! Wszyscy zasługują na wolność! Okrutny lord ruszył na Czarny Zamek, gdzie zniszczy armię wolności. Zostaniemy tylko my.

Mamy przewagę! Wiemy gdzie są poganiacze niewolników! Nie dotrą do nas na czas. Możemy uwolnić wsie,miasta i zdobyć zamki zanim oni uleczą swoje rany i dotrą do nas! Musimy jednak działać szybko.

Bracia i siostry! Koniec z powolnym marszem wyzwoleńców. Musimy stać się wojownikami wolności. Musimy zaoferować ją wszystkim! Mogę oni jej nie przyjąć, ale to nie znaczy, że nie musimy im jej pokazać. Pokażemy wszystkim, że mają wybór! Że nie muszą klękać i wykonywać rozkazów.

Spójrzcie po sobie, maluchy. Zanim przybyłem was wyzwolić byliście klękaczami, niewolnikami żelaznych panów. Pokonałem waszego pana w pojedynku. Honorowo, jak sobie żelaźni życzą. Ale nie zabrałem was do mojego stada. Nie zrobiłem z was moich niewolników. Dałem wam wolność prawdziwą, wolność którą zapragnęliście ofiarować innym. Bo wolność to dar, który się nie kończy, którego nie można zużyć.

Płomień wolności nie spala, lecz oświetla i ogrzewa przez wieki!


Ludzie dali się ponieść przemowie. Widok tysięcy, którzy dobrowolnie ruszyli za olbrzymami, oraz opowieści barda i namowy agentów zrobiły swoje. Ryk wolnych ludzi, olbrzymów i mamutów oznajmił światu:
Koniec naszej niewoli.

Wolni ludzie, jutro ruszamy uwolnić kolejnych niewolników. Jutro ruszamy rozniecić płomień wolności tak, aby zajął wszystkie krainy żelaznych ludzi!

Gdy wódz skończył przemowy, do roboty wziął się bard. Śpiewał on pieśń o Wyzwoleniu, budował determinację ludzi oraz ogólne zadowolenie ze stanu rzeczy. Dzicy, którzy wraz z wodzem opuścili Czarny Zamek, koordynowali przygotowania do wymarszu oraz prace kowala.

W tym czasie Mor Mag Wun Tun Dur ruszył do kruczarni wraz ze swoim tłumaczem i przewodnikiem Beltem. Czas rzucić wyzwanie żelaznym panom. Zabrał także ze sobą olbrzymy, agentów oraz kilkunastu ludzi. Podyktował listy i nakazał aby kruki wypuszczono za parę dni.

Następnie zajął się planowaniem wojny.
Bracie Nor Man Dia Tun Tam, weźmiesz trzydziestu wojowników i trzydzieści mamutów. Ruszy z wami garść ludzi oraz agent*. Macie zniszczyć most na trakcie prowadzącym do Winterfell. Z jego kamieni oraz drzew ułożycie tamę, która zaleje okolice i uniemożliwi żelaznemu wilkorowi dotarcie do nas na czas. Ruszycie z mamuta traktem jak tylko się z tym uporacie, odnajdziecie nas. Pytajcie wolnych ludzi. Jeśli po drodze traficie na ludzi, wyzwalajcie ich a chętnych weźcie ze sobą. Potrzebujemy wojowników i nie tylko. Każdego świtu pięciu z was zostanie aby mamutami zwalić drzewa na trakt tak, aby każdy kto chce za nami podążać musiał tracić wiele godzin i sił swoich zniewolonych maluchów. Potem ta piątka dogoni resztę. Musicie być wypoczęci, gdyż jak tylko dotrzecie do nas z wyzwolonymi maluchami zaczniemy szturm.

My zaś ruszymy jutro traktem aby wyzwolić wszystkie wioski i miasteczka po drodze. Agenci ruszą wcześniej, wraz z garstką wyzwolonych aby ułatwić nasze zadanie. Będziemy wyzwalać i zbierać wolnych ludzi.


___
Podsumowanie:
*ten najmniej ogarnięty
1. Trzydzieści olbrzymów i tyleż maluchów ruszy aby zniszczyć, zapewne przy użyciu mamutów, pniaków i sprytnego rzucania głazami, most na Ostatniej Rzece. Mają tam rozpętać tamę, która zatopi okolicę.
2. Mor Mag i jego wyzwoleńcy ruszą na trakt i traktem na południe, aby wyzwalać wszystko po drodze. Zatrzymają się dopiero w Holdfast jeśli wszystko pójdzie gładko. Agenci zawsze o dzień czy dwa wyprzedzają wojsko, aby agentować i przygotowywać mieszkańców do wyzwolenia i przyłączenia się do armii.
3.Mor Mag wciąż szuka kowala, który wykuje mu zbroję ze zdobytych elementów pancerza.
4. A potem szuka dobrego sposobu na:
- opancerzenie mamutów
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Nie Sie 30, 2015 2:50 am

28 dzień czerwca, 226 lat po Podboju.
Świt.
16 dzień "wyzwolenia" krain na Południu.

Wszyscy myśleli, że Nocna Straż została unicestwiona... Nieprawda... Byli w błędzie... Straż nie została zniszczona w czasie pierwszej bitwy o Czarny Zamek, gdzie zginął Lord Dowódca Thade Lannister, ani też w drugiej, podczas której zginął Lord Dowódca Rodrik Frey. Wszystko dlatego, że żył wciąż jeden strażnik. Arnolf - zbrojmistrz Nocnej Straży, przeżył bitwę o Zachodnią Strażnicę. Uznany za zmarłych przez braci i pozostawiony, ocknął się jakiś czas po ich odejściu. Zaczął wędrować... aż padł w śniegu. Kilka dni później obudził się w wiosce górali. Usłyszał wieści o tym co działo się ze Strażą. Słyszał o jej upadku i odrodzeniu, kiedy Beron Stark pokonał zastępy Rudobrodego. Niestety dzicy nie chcieli dać za wygraną. Teraz jakieś giganty panoszyły się po ziemiach "wyzwalając" wioski i zabijając ludzi. To musiało się skończyć. Wraz ze świtem zjawił się w pobliżu zastępu Mor Maga, o którym już słyszał. Czekał tak, na wzgórzu, czarny płaszcz z kapturem powiewał na wietrze ukrywając jego twarz. Kiedy w końcu go dostrzeżono, jak stoi tak i czeka, wyszedł do niego jeden z dzikich, a z nim kilku "wyzwolonych" ludzi.
- Ty tam! Kurwiszonie na koniu! Kim jesteś!?
Zbrojmistrz spojrzał na dzikusa.
- Jestem mieczem w ciemności! - krzyknął. - Jestem strażnikiem na murach! Jestem ogniem, który odpędza zimno, światłem, które przynosi świt, rogiem, który budzi śpiących, tarczą, która osłania krainę człowieka! Jestem Arnolf... ostatni Strażnik! - Wojownik położył dłoń na rękojeści miecza. - A teraz pofatyguj swoją śmierdzącą dupę do tego kudłatego bydlaka, Mor Maga Fjut Bum Bura, czy jak tam się nazywa i powiedz mu, że wyzywam go na pojedynek. Tak go pierdolnę, że będzie spierdalał za Mur, że aż się będzie kurzyło! Jeśli przegram, będzie miał przyjemność zabicia ostatniego brata Nocnej Straży.Jeśli wygram, wszyscy spierdalacie za Mur! To moje wyzwanie!
Powrót do góry Go down
Mor Mag Wun Tun Dur

avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Nie Sie 30, 2015 10:46 am

Wielki wódz równocześnie zdziwił się, ale i ucieszyła go informacja, że ktoś rzucił mu wyzwanie. Zdziwił się gdy wyczuł smród kamiennych zamków czarnych niewolników, bijący od załamanego wojownika. Wrona, tutaj?

Zabrał ze sobą barda, agentów i tłumacza. Wbił swój sztandar w ziemię i zaczął mówić. Jego "doradcy personalni" ubierali to w zdania z mniejszą ilością kurw, kutasów i ogólnych okołowronich określeń.
Wielki wódz Mor Mag Wun Tun Dur Wyzwoliciel przybył na południe aby nieść wolność. Przestań klęczeć, Król zza Muru zniszczył wrony. Nie masz już przestępstw, za które zostałeś skazany. Przyjmij wolność.

Jeśli zaś tego nie zrobisz, wielki wódz przyjmuje twoje wyzwanie. Jeśli zostanie pokonany, jego plemię opuści południe i ruszy za Mur. Uwolnieni ludzie zostaną tutaj, gdzie ich domy i gdzie inni klękacze oczekują wyzwolenia.


Mor Mag przyglądał się ostatniemu Strażnikowi. Ostatni ze swojego plemienia? Co lepiej będzie wyglądało w pieśni o wyzwoleniu? Zabicie ostatniego z nich czy odesłanie go w podróż, aby opowiadał o nadciągającej grozie, która pochłonie panów? Nagle olśniło go. Wrony są dobrymi wojownikami, znają wiele technik. Ta walka będzie punktem kulminacyjnym pieśni o wyzwoleniu. Ostatni Strażnik. Tak, to dobry przeciwnik. Trzeba tylko zapomnieć jego imię.

Wielki wódz przyjął wyzwanie i stanął do boju z Ostatnim Strażnikiem.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   Nie Sie 30, 2015 3:47 pm

Arnolf z Nocnej Straży zeskoczył z konia i dobywając miecza ruszył na uzbrojonego w maczugę Mor Maga. Walka się rozpoczęła. Z początku walczyli dłuższą chwilę jak równy z równym, po czym przewagę zdobył Czarny Brat. Ostrze człowieka o milimetry minęło ciało olbrzyma, pozbawiając pancerz jednej z tarcz. Rozwścieczyło to giganta, który uderzył mocno swoją maczugę. Ostatni Strażnik uchylił się, ale stracił równowagę i padł na ziemię. Udało mu się od turlać zanim broń olbrzyma wgniotła go w ziemię, stracił jednak miecz. Na szczęście dobył sztyletu i ruszył naprzód. Mor Mag Wun Tun Dur nie ma zamiaru odpuścić maluchowi i rani go. Zbrojmistrz jest jednak twardym człowiekiem, zyskuje przewagę i próbuje podnieść swój oręż. Niestety nie udaje mu się ta sztuka. Po chwili Czarny Brat ledwo unika zranienia, po czym pada ponownie obalony na ziemię. Udaje mu się szczęśliwie wywinąć przeciwnikowi. Wkrótce strażnik zostaje ponownie raniony. Mimo braku miecza i walki sztyletem Arnolf zyskuje ponownie przewagę i postanawia atakować przeciwnika. Mor Mag raz jeszcze o włos unika obrażeń. Przewaga Czarnego Brata się utrzymuje, udaje mu się odzyskać miecz. Widząc to gigant naciera. Strażnik unika pierwszego ciosu, niestety drugi łamie mu kilka żeber. Wojownicy przez kilkanaście minut wymieniają się ciosami ze zmiennym szczęściem. Raz przewagę ma strażnik, a raz olbrzym. Wyrównane starcie zostaje przerwane, gdy Mor Mag obala Arnolfa na ziemię. Strażnik uskakuje, aby otrzymać kolejną ranę kilka minut później. Nie oznacza to, że zbrojmistrz chce się poddać. Wręcz przeciwnie. Naciera z furią na giganta, zmuszając go do cofnięcia się, a kiedy ten traci równowagę wpada na niego barkiem, posyłając na ziemię. Mor Mag ma szczęście i unika śmierci. Niestety kiedy sięga po swoją maczugę pojawia się wymachujący mieczem Arnolf, który wrzeszczy:
- Gdzie z łapami, kurwa!
Wódz zostaje pozbawiony swojej broni. Toczy się teraz wyrównany pojedynek, ale po kilku minutach Mor Mag zyskuje przewagę i z dużą dawką szczęścia odzyskuje swoją maczugę. Arnolf wkrótce po tym znowu zostaje raniony. A po tym jeszcze dwa razy... W końcu Ostatni Strażnik po naprawdę długiej, trwające co najmniej dwie godziny walce pada na ziemię. Zanim daje radę wstać olbrzym odtrąca jego broń. Może zrobić z nim teraz co chce...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela   

Powrót do góry Go down
 
Przemarsz Mor Mag Wun Tun Dura Wyzwoliciela
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja I :: Północ-
Skocz do: