IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dziedziniec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Dziedziniec   Wto Wrz 08, 2015 9:21 pm

18 lipca 226AC

Robb razem z Lordami Zachodu oraz Szkarłatnymi Pasami i częścią rycerzy wjechali do zajętego i rozbrojonego Horn Hill. Nit nie stawiał oporu... w sumie nie było nawet na co narzekać. Namiestnik zsiadł z konia i ruszył w stronę Tarlych, a za nim podążyli jego towarzysze.
- Lordzie Tarly - powitał najstarszego z synów władcy zamku, po czym przeniósł wzrok na jego matkę oraz siostry. - Piękne Panie... Cieszę się, że poddaliście zamek, szkoda by było, gdyby w czasie tej bezsensownej wojny musiało zginąć więcej ludzi, prawda? Szkoda też, że twój ojciec nie wytrwał w wierności koronie. Wtedy wszystko mogłoby skończyć się o wiele szybciej.
Przyjrzał się każdemu członkowi rodu z osobna, po czym kontynuował.
- Na szczęście poddaliście zamek bez walki i to wasz ojciec powiadomił króla o rebelii. Chociaż Dornijczycy zrobili to praktycznie w tym samym czasie. Zabawni są, mogłoby się wydawać, że słaby Żelazny Tron jest im na rękę. Nie schodźmy jednak z tematu... W zamku zostanie pięciuset ludzi Lorda Blackbara, do czasu zakończenia wojny. Waszych może zostać tu trzydziestu, ale będą rozbrojeni. Ponadto skonfiskujemy około trzech czwartych waszego majątku, ale bez uszczerbku w postaci ziem. Na koniec, najstarszy i najmłodszy syn jadą ze mną, córki również. Przysięgniecie wierność przed królem, a wówczas dziedzic powróci do zamku, najmłodszy syn zostanie giermkiem w stolicy, a córki dwórkami. Mam nadzieję, że wszyscy jesteśmy zadowoleni.
Po tych słowach wrócił do obozu, następnego dnia mieli wyruszać dalej. Majątek Tarlych kazał częściowo posłać do Lordów Blackbara, Oakhearta oraz Crane'a jako nagrodę za wierność koronie, a resztę wysłać do Casterly. Droga do Królewskiej Przystani na razie nadal była najeżona zamkami rebeliantów.
Powrót do góry Go down
Leyton Hightower

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Wrz 09, 2015 9:04 am

Starzec straszliwie nudził się w swojej celi, a wiadomo co może robić czarnoksiężnik w zamknięciu. Szeptał co poniektóre klątwy przeciwko namiestnikowi. Szkoda, że nie zabrał ze sobą żadnych składników. Nie byłby ograniczony do tego, co umieszczono w jego wozie więziennym. Choć trzeba przyznać, że warunki są tutaj zaskakująco dobre. Co oznacza możliwość wyskrobania wielu materiałów niezbędnych do utkania czaru.

Ale to nieistotne. Reyne ośmielił się podnieść rękę na Hightowerów Starego Miasta. Trzeba mu przypomnieć parę rzeczy. Na przykład jacy ludzie na tym świecie pracują dla idei, całkowicie ignorując pieniądze.
Trucizna jeszcze przez co najmniej miesiąc zachowa swoją siłę. Antidotum nieco dłużej. Jeszcze dla mnie zatańczysz Reyne. Choć... Hmmm... Dam ci szansę na przedłużenie swojego życia, skurwysynu. Bo nie sądzę abyś potrafił się wybronić argumentami przed więźniem.

Niech ktoś powie namiestnikowi Reyne, że chciałbym z nim porozmawiać.
Powrót do góry Go down
http://devisto.wordpress.com
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Wrz 09, 2015 3:21 pm

Po usłyszeniu od strażnika, że więzień chce rozmawiać Robb wydał jeszcze kilka poleceń, po czym udał pod wóz więzienny. Naprzeciwko zakratowanego okna, przez które wpadało światło na stolik więźnia postawiono krzesło i stół. Namiestnik usiadł i położył nogi na blacie. Więzień mógł za to siedzieć przy swoim stole, w swoim ładnym pudełku. Reyne zauważył, że zbliża się Lord Tarth, więc kazał przystawić dla niego drugie krzesło.
- Mamy wojnę, a ja nie mam czasu. - powiedział spokojnie w stronę wozu. - Mam nadzieję, że to coś ważnego.
Powrót do góry Go down
Rosh Tarth
Fuck the King, Rzeźnik z Ashford, Mistrz Czatowych Opowieści
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Wrz 09, 2015 3:32 pm

Właśnie trenował Martina Dondariona w walce toporem. Uznał, że chłopak mając od dwóch dni czternaście lat powinien już unieść topór dwuręczny. Dodatkowo Tarth dał mu dość dobrej jakości broń. Sam dzierżył swój standardowy topór.
- Nosz kurwa ile razy mam ci powtarzać, żebyś tę nogę miał nieco z tyłu. Tak trudno, to zrozumieć? - zapytał, pokazując jeszcze raz ustawienie nogi.
- Nie panie. - Giermek opuścił głowę i miał właśnie zaprezentować ustawienie nóg, lecz Rosh zauważył, iż Robb Reyne idzie w stronę wozu Hightowera. Trzymając swój topór prawą ręką poszedł za nim. Chyba został zauważony, bowiem podstawiono drugie krzesło. Będąc obok kiwnął głową ku Namiestnikowi mówiąc:
- Witam Namiestnika. Robimy sobie piknik przed wozem Hightowera? - Uśmiechnął się, siadając na swoim miejscu, a broń oddał Martinowi.
Powrót do góry Go down
Leyton Hightower

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Wrz 09, 2015 4:12 pm

Starzec siedział, czekając aż namiestnik zechce go odwiedzić. Nie spodziewał się jednak wizyty Rosha. Mimo to skinął mu głową na przywitanie.

Ważnego? Nie, przynajmniej nic co ty mógłbyś uznać za istotne, namiestniku. Po prostu podróże w klatce są wyjątkowo nudne. Okręt, którym planowałem wyruszyć do stolicy był zapełniony księgami. A tutaj nawet medycy, których byłeś łaskaw przydzielić mojej osobie, są dość mało rozgarnięci lub niewykształceni. Albo po prostu zakazałeś im ze mną rozmawiać.

Ech, tak czy inaczej chciałem cię poprosić abyś nakazał umieszczenie ze mną paru... parunastu ksiąg. Ponieważ, jak sądzę, argument iż ostatnie dziesięciolecia spędziłem w Wysokiej Wieży i brak schodów do przejścia dość negatywnie wpływa na moje zdrowie nie będzie wystarczający, aby umożliwić mi krótkie spacery. Nie obawiasz się przecie mojej ucieczki, jednak wszystkie twoje działania mają przekazać określoną wiadomość do świata.


Starzec przerwał na chwilę aby oczyścić nos, po czym zużytą chusteczkę rzucił do piecyka.

Lordzie Tarth, miło cię widzieć. Rozumiesz jednak iż mam dla ciebie bardzo przykrą wiadomość. - rzekł starzec, jakby wstydliwie wskazując na kraty.
Jak widzisz mariaż naszych pociech byłby dla ciebie wielce niekorzystny. Przynajmniej do momentu aż król zechce mnie wysłuchać i cofnąć pochopny wyrok namiestnika. O ile zechce. Cóż, nasze pozostałe plany szły w odpowiednim kierunku, co zapewne cię ucieszy. Nawet udało mi się przekonać lorda Arbor aby zaniechał swojej akcji opóźniającej okręty króla.

Starzec przez chwilę mrugał zdezorientowany.
Ależ, o czym ja mówię. Wybaczcie panowie. Im dalej jestem od Wysokiej Wieży, tym bardziej przypominam starego gadułę. Niemniej interesuje mnie wasz pogląd na sytuację Północy.

Ach, zapomniałem. Namiestniku, bądź łaskaw zwracać baczną uwagę na swoich mędrców i maestrów. Co prawda rozporządzasz największą fortuną na świecie, jednak inteligenci w sporej części pracują dla idei. Ja zaś zawsze starałem się im dopomóc, a ponadto jestem jednym z autorytetów pośród mędrców. Zatem, idąc dalej tym tokiem, jeśli coś by ci się przytrafiło, ja cierpiałbym podwójnie.

Raz, że mój wnuk utraciłby lojalnego przyjaciela. Dwa, że zostałbym z marszu uznany za źródło twojego nieszczęścia. A wobec tego moje długie życia mogłoby się zakończyć dość... nagle. Co, jak rozumiesz, byłoby wielce niestosowne w sytuacji, gdy popierałem koronę na wszelkie sposoby. Oprócz, rzecz jasna, kary za narażenie życia mojego syn... Za narażenie życia Izaaka.
Powrót do góry Go down
http://devisto.wordpress.com
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Wrz 09, 2015 5:21 pm

Na wspomnienia o księgach skinął głową. Każe przynieść do wozu kilka książek z biblioteki Horn Hill, skoro już są w pobliżu.
- Flota Redwyne'a została zniszczona przez Żelaznych Ludzi, nie zaserwowałby Królewskiej Flocie nawet dnia opóźnienia. Lord Redwyne raczej nie był po prostu tak głupi, aby nawet próbować - powiedział chłodno i pewnie. - Dzicy przekroczyli Mur, ich "król" wykazał się jako strateg, jednak z tego co wiemy już nie żyje. Może i stawią jeszcze trochę oporu, jednak Starkowie złamią ich tak jak to czynili wiele razy w historii.
Uśmiechnął się chłodno.
- Idee nie finansują badań, tak samo upadające rodziny. Jeśli mędrzec rzeczywiście jest mądry, to będzie wiedział kto da mu szansę na rozwój.
Wstał od stołu, lekko przejeżdżając dłonią po blacie.
- Oprócz kary za sąd na oskarżonym o zdradę, którego zażądał Lord Arryn? Zapomniałeś jednak chyba o jednym Panie. Żaden lord, wielki czy mały, nie karze króla. Broniłem twojego syna bo był niewinny, wrobiony przez Lady Myrielle. Teraz muszę przyznać się do błędu. Gdybym pozwolił mu zginąć, książę Aerion wciąż by żył. Daruj sobie wymówki... Połowa portu stolicy widziała jak wasi żołnierze na jego rozkaz ogłuszają księcia, a później załoga kilku statków widziała jak wasi żołnierze go zabijają.
Obrzucił starca beznamiętnym spojrzeniem.
- Dostaniesz swoje księgi Lordzie Hightower, rozumiem miłość do książek, odbieranie ich jest okrucieństwem, do którego nikt nie powinien być zdolny. Jeżeli to wszystkie plotki, to oddalę się. Mam Siedem Królestw do doglądania w imieniu króla, a trzy z nich są w otwartej rebelii. Na szczęście już nie długo...
Odwrócił się i ruszył w stronę swojego namiotu.
- A jedno jest niepodległe... - dodał do siebie szeptem.
Powrót do góry Go down
Leyton Hightower

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Wrz 09, 2015 8:16 pm

Lord Hightower ze spokojem patrzył jak namiestnik odchodzi. Zanim ten odszedł poza zasięg słuchu zwrócił się do lorda Tarth.

Młody głupiec. Sądzi, że lord Arbor po prostu ruszyłby do boju. Ech, jest tyle sposobów na opóźnienie floty której admirał nie ma pojęcia o rebelii. Ale ty chyba domyślasz się o ich istnieniu, lordzie Tarth?

Cóż, sprawę spacerów przemilczał, jednak choć na książki mogę liczyć. Dobre i to, nieprawdaż?


Lord Hightower przez krótką chwilę przyglądał się lordowi.

Dzicy złamani? Lordzie Tarth, ty chyba także nie znasz najświeższych informacji z Północy. Otóż dzicy doszczętnie rozgromili Nocną Straż. A co gorsza rozlali się po prowincji, obiecując złudną wolność i równość chłopstwu. Jeżeli namiestnik nie zadusi rebelii w ciągu kilku dni... Cóż, prosty lud nie rozumie roli lordów i zechce się zbuntować. Zaś propaganda o wolności trafiła do wszystkich lordów Północy.

Część kruków na pewno została zestrzelona, jednak wizja pożogi jaka ogarnie tę prowincję jest przerażająca.
- mówił starzec. Jednak jego beznamiętna mina sprawiała, że wydawał się opowiadać o czymś bez najmniejszego znaczenia.

Powiedz mi lordzie, czy to prawda że Izaak ośmielił się zranić mojego wnuka? Albo i nie, nic nie mów. Chcę poznać prawdę, nie plotki. Z całym szacunkiem do wartości twych słów, jednak na pewno masz na ten temat opinię i widzisz rzeczy takie, jakimi chcesz aby były.

Jednak choć ty wysłuchaj mojego ostrzeżenia dla namiestnika i postaraj się go ochronić. On nie ma pojęcia jak działa umysł takich ludzi jak alchemicy. Ktoś go otruje aby pomścić moje upokorzenie. Nie dla pieniędzy, nie dla sławy. Ot, aby podziękować wiedzy jaką dzięki mnie posiadł.

Później do wdowy przybędą inni. Zaczną opowiadać o swoich badaniach nad uniwersalnym antidotum. I trafią na podatny grunt. Wtedy zaczną ssać pieniądze niczym pijawki, obiecując niemożliwość. Jednak zrozpaczona i wściekła wdowa poświęci wszystko, aby zabezpieczyć swoją rodzinę przed losem męża. Gdy zaś szarlatani i chciwcy, przybrawszy minę mędrców, przyssą się do złotej rzeki ich plany nabiorą rozmachu. Westeros pojmie do czego zdolny jest inteligent z pieniędzmi.
- lord Hightower, Obrońca Cytadeli, po raz pierwszy się uśmiechnął. Jednak był to uśmiech zimny, bezlitosny. Dokładnie taki jak widzi szczur, gdy maester podaje mu zatrute ziarno.

A to wszystko dlatego, że zlekceważył moje ostrzeżenie.
Powrót do góry Go down
http://devisto.wordpress.com
Rosh Tarth
Fuck the King, Rzeźnik z Ashford, Mistrz Czatowych Opowieści
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Wrz 09, 2015 11:08 pm

Nie zdążył skomentować wcześniejszej wypowiedzi starca. Miał zamiar powiedzieć: "za przeproszeniem, ale o czym ty kurwa prawisz?" Namiestnik odszedł, zaś Rosh chwilę przyglądał się Hightowerowi, który postanowił pierwszy przemówić.
- Być może się domyślam, lordzie Hightower. - Słuchał dalej nic nie mówiąc. Skąd ten stary pajac wie, o tych dzikich. Chyba muszę porozmawiać z Robbem na ten temat
- Coś ci powiem Lordzie. Myślisz, że ufam plotkom? Pierdole plotki. Nie mam zdania w tej sprawie. Poczekamy, zobaczymy. Jeśli jeszcze zobaczymy. Kto wie, może zginę zanim zdążę wrócić na rodzinny Tarth. - Dalej przysłuchiwał się wypowiedzi Obrońcy Cytadeli. - Nasz Namiestnik w niebezpieczeństwie? Alchemik chcący go zabić? Coś dużo wiesz w tej sprawie. Czyżbyś wiedział kto? Po za tym nie sądzę, by w ogóle dostał się do Robba. O tym również się przekonamy. Twe słowa zapadną mi w pamięci Lordzie Hightower. Coś jeszcze?
Powrót do góry Go down
Leyton Hightower

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Czw Wrz 10, 2015 8:33 am

Starzec przez dłuższą chwilę przyglądał się lordowi bez słowa. Niczym nauczyciel, który zastanawia się czy wyprowadzić z błędu dziecko, któremu wydaje się iż może pogłaskać dzikiego wilka.

Wiem wiele o wydarzeniach w królestwie mojego wnuka.

Cóż, wydaje mi się iż ty także nie zrozumiałeś mojego ostrzeżenia. Ale to nieistotne. Zrobiłem wszystko, co w mojej mocy. A, jak zapewne widzisz, nie posiadam tutaj żadnego sprzętu dzięki któremu mógłbym wytworzyć antidotum czy remedium. Wobec tego życie i śmierć namiestnika są poza moim wpływem.

Pozwolisz iż zabawię cię drobną zagadką, lordzie Tarth? W jakim stanie musi znaleźć się ofiara, aby wezwać medyka?
Powrót do góry Go down
http://devisto.wordpress.com
Rosh Tarth
Fuck the King, Rzeźnik z Ashford, Mistrz Czatowych Opowieści
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Czw Wrz 10, 2015 6:52 pm

Jeszcze raz słuchał uważnie starca. Nad odpowiedzą nie zastanawiał się jakoś szczególnie.
-W chujowym. A teraz Lordzie jeśli masz coś jeszcze mi do powiedzenia, to prosiłbym o pośpiech. Mam kilka spraw do załatwienia. W końcu muszę się zająć swoją armią. - Spojrzał nieco w bok, ku niemu maszerował Ser Reginald oraz żołnierz, którego kazał mu znaleźć. Wysłuchał jeszcze Hightowera do końca, ruszając dalej z poddanymi.
- Panie, to ten żołnierz o którym ci wspominałem. Nazywa się Trenor. Dobry z niego wojownik. Powiedziałbym, że bardzo dobry.
- Dobrze więc, słuchaj Trenorze. Zostajesz dowódcą mej gwardii przybocznej. Ser Reginaldzie, ty zaś obejmiesz dowodzenie nad naszą piechotą. Naddaję ci również lenna którymi są wioski Kaierly oraz Doonstead. - Oboje klęknęli dziękując. Rosh kazał im zając się swą nową pracą.
Powrót do góry Go down
Leyton Hightower

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Czw Wrz 10, 2015 7:02 pm

Starzec przez kolejną chwilę patrzył w oczy lorda Tarth i myślał
Ja chciałem jego dziecko związać z moim? Toż z jego lędźwi wyjdzie półgłówek, co najwyżej bezmyślny sługa.

Cóż, myślałem że skoro przysiadłeś się to zamierzasz spędzić nieco czasu na rozmowie, lordzie. Nie pozwól abym cię zatrzymywał, skoro jednak się myliłem. - rzekł więzień, beznamiętnym tonem który zupełnie nie pasował do otoczenia. Tak jakby nawet siedząc w celu, pośrodku armii namiestnika, wciąż kontrolował rozwój wydarzeń.

I jakby nie wydarzyło się nic, na co nie był przygotowany.
Powrót do góry Go down
http://devisto.wordpress.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dziedziniec   

Powrót do góry Go down
 
Dziedziniec
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Szkolny dziedziniec
» Środkowy dziedziniec

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja I :: Reach :: Horn Hill-
Skocz do: