IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ziemie Północy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Ziemie Północy   Sob Wrz 19, 2015 12:14 am

30 czerwca 226AC

Corren Stark wraz ze swoimi strażnikami był w drodze do Białego Portu. Kiedy wyjechali zza zakrętu mogli dostrzec stojącą na drodze kawałek dalej, niską, zabrudzoną kobietę, która trzymała w rękach jakieś zawiniątko. Mała wiedźma o czerwonych oczach i siwych, brudnych włosach dostrzegła jeźdźców, uśmiechnęła się do nich, szczerząc zęby i ruszyła chyłkiem na pobliskie wzgórze, które porastały drzewa. Jednak nie byle jakie drzewa, ponieważ nad koronami dębów, na samym szczycie, dostrzec można było czerwone liście czardrzewa.
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Sob Wrz 19, 2015 12:19 am

Corren zauważył na swojej drodze niską kobietę... I wstrzymał się wraz z ludźmi. Zaciekawiony sytuacją, postanowił sprawdzić o co chodzi. Zsiadł z konia, a razem z nim jego eskorta, po czym rozkazał zostać przy koniach dziesiątce, a drugą dziesiątkę wziął ze sobą i ruszył w ślad za SKZW (choć nie wiedział, kim ona jest). Szedł ostrożnie, tak samo jego ludzie, bo mimo wszystko mogło to się okazać pułapką - ciekawość jednak przeważyła ostrożność tego dnia.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Sob Wrz 19, 2015 12:42 am

Stara Kobieta Ze Wzgórza usiadła na jego szczycie i rozpakowała pakunek. Było tam trochę chleba. Tak, ludzie z pobliskiej wsi dawali jej pakunki, kiedy leczyła ich krowy. To byli dobrzy ludzi, trochę tępawi i ograniczeni, ale dobrzy. Nagle na polanę przed czardrzewem wkroczyło jedenastu ludzi. Staruszka wybałuszyła na nich oczy, mając pełne usta chleba i patrzyła tak przez chwilę. Była naprawdę drobna i chudziutka. W końcu przełknęła i podbiegła chyłkiem bliżej, machając rękami na strażników Correna.
- Za dużo! Za dużo! Za dużo ludzi! Bogowie będą źli... Tak, tak... Źli! Za dużo ludzi!
W pewnym momencie zatrzymała się przy Correnie i zaczęła okrążać go szybko, przy okazji obwąchując Starka.
- Hehe... Wilk, Wilki śmierdzą mokrym psem. Tak, tak, mokrym psem. Starkowie śmierdzą mokrym psem. Lordowie Skór śmierdzą krwią, tak... A Wilki mokrym psem. - W pewnym momencie zatrzymała się i spojrzała w górę na Correna, uśmiechając się do niego niczym dobra, stara babuleńka i poklepała go po ręku. - Nie obraża... Nie... Komplement, komplement...
Zmarszczyła brwi i spojrzała na gwardzistów.
- Sio! - pisnęła i zwróciła czerwone oczy na Correna. - Warczeć, Wilk zawarczy na nich, a ja pokażę mu ważne rzeczy... Tak, tak... Wiele rzeczy... Bogowie szepczą do mych uszu, tak...
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Sob Wrz 19, 2015 12:54 am

Weszli na polanę tylko po to, by staruszka już po chwili chciała ich stąd wypędzić. No, może oprócz Correna.
Nie poczuł się urażony gadaniem starej baby, właściwie to wydawała mu się ona trochę pocieszna. Postanowił odesłać swoich ludzi, pozostawiając przy sobie człowieka o najlepszej kombinacji lojalności i umiejętności walki i tak też zrobił. Jeśli jednak starusze to się wciąż nie podobało, poprawił swój własny miecz i odesłał tego wojownika poza zasięg wzroku staruchy, ale wciąż w zasięgu krzyku, do tego jeszcze bardziej wzmagając czujność.
- Kim jesteś? - zaczął - i dlaczego śmierdzenie mokrym psem ma być komplementem? A i no... Co takiego bogowie szepczą ci do uszu? Moi ludzie, jak i ja, wszyscy są wierzący, wszyscy szanujemy bogów. Dlaczego mieliby być źli?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Sob Wrz 19, 2015 1:00 am

Tak, staruszce nie odpowiadał żaden wartownik. Dlatego z aprobatą zobaczyła, że Corren odprawia też ostatniego, ale skrzywiła się, gdy poprawił miecz. Czyżby groził jej w obecności bogów? Świętokradztwo! A może sądził, że ona chce go na ich oczach skrzywdzić? Obraza!
- Jestem? Tak, tak, jestem! Jestem, byłam, będę... - wymamrotała mała staruszka. - Hehe...Mokry pies, tak, mokry pies... Komplement... Pies siedzi na deszczu... Pies pilnuje owiec na deszczu... Pies śmierdzi, bo jest mokry... Owce są bezpieczne... Pies jest dobry... A krew, krew też śmierdzi, ale krew śmierdzi źle... Tak, tak...
Staruszka zachichotała.
- Różne rzeczy... Przeszłość, przyszłość... To co było, to co będzie, to co jest... Tak, tak... Bogowie widzą, bogowie pomagają...
Słysząc ostatnie pytanie spojrzała na Correna jak na głupiego.
- Bogowie tutaj nie lubią tłoku... nie...
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Sob Wrz 19, 2015 10:38 am

Skinął głową. Staruszka mówiła zagadkami, albo raczej - mówiła jak szalona, ale Correnowi już to tak nie przeszkadzało. Może naprawdę miała jakieś wieszcze moce?
- Krew śmierdzi śmiercią. Śmiercią nienaturalną. Wojną, pożogą, mordem. Złem - przytaknął - Pokaż mi proszę, kobieto, co chcesz mi pokazać. Wierny sługa Bogów zawsze przybędzie na ich wezwanie.
Był gotów pójść za staruszką dokądkolwiek go ta zaprowadzi. No, prawie dokądkolwiek - ale w obrębie tego zagajnika pewnie wszedłby wszędzie. Bardzo był ciekaw, o co tej kobiecie chodzi i co mogą chcieć Bogowie od niego.
Ach, no i zrozumiał ten komplement. Uśmiechnął się słysząc wytłumaczenie. Starkowie zawsze na straży ludzi. Zawsze gotowi pomóc. Zima nadciąga, Wilki przygotowują się do ochrony swoich granic. A przy porównaniu kobiety... Psy przygotowują się do jeszcze lepszego strzeżenia swoich owiec. Na jedno wychodzi.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Sob Wrz 19, 2015 1:09 pm

- He, hehe... Wilk chce wizji... Wizji chce... Tak, On też chciał wizji... Wilk czeka, czeka, ja wrócić... - wyrzuciła z siebie szybko staruszka i pobiegła między drzewa. Powróciła po chwili z drewnianą misą i jakimiś ziołami. - Rytuał, tak, tak... Rytuał...
Siedząc przed twarzą czardrzewa zaczęła ucierać wszystko w misie, w której było również trochę wody. W końcu zwróciła oczy na Correna.
- Krew... Wilk musi dać krew bogom... On dał, każdy da, każdy da krew bogom...
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Sob Wrz 19, 2015 1:18 pm

- On? Jaki "on"? Kto jeszcze chciał wizji? - zapytał, gdy staruszka wróciła z misą. Zastanawiał się, o co chodzi, domyślał się tylko, że kobieta chce mu załatwić jakieś magiczne widzenie od bogów. Czuł, że jest tu jakiś haczyk - i się nie pomylił. Otworzył szeroko oczy i odezwał się do rozmówczyni.
- Krew? Ale czyś sama nie mówiła, że krew jest zła?
Zastanowił się chwilę... Swoją krew mógł oddać bogom. Oczywiście, wolałby choć część zachować, żeby móc żyć, ale... Bogowie dali mu przecież swoje ciała, drewno czardrzew - czemu miałby nie dać im trochę od siebie? I tak nie wynagrodzi im nigdy tego daru. A że dodatkowo mogą na niego zesłać wizję...
- Dobrze. Zrobię to. Ale sam przeprowadzę cięcie.
Wyciągnął zza pazuchy sztylet, podszedł do kobiety i przygotował się do przebicia skóry - nie wiedział tylko, ile krwi starucha potrzebuje i skąd, więc czekał choćby na te informacje.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Sob Wrz 19, 2015 1:45 pm

- Nie mówię! Nie pyta, nie gdera... - zdenerwowała się staruszka i pacnęła Correna. - Hehe... Głupi, głupi Wilk... Tnij! Tnie...taaaaak...
Kiedy Corren rozciął rękę i kilkanaście kropli krwi spadło do misy, wiedźma dała mu znak, żeby przestał, po czym znów pobiegła w krzaki, aby powrócić po chwili ze szczurem.
- Dla smaku... Taaak, dla smaku krew szczura - powiedziała z uśmiechem, opróżniając żyły zwierzaka prosto do misy.
Kiedy skończyła, złapała misę i mamrocząc zaniosła ją pod czardrzewo, unosząc wysoko. Po chwili powróciła do Starka i wypiła zawartość naczynia, po czym jęknęła i skuliła się na ziemi. Klęcząc zakryła głowę rękoma, a długie, siwe włosy przykryły jej twarz dotykając ziemi.
- Siwy Wilk... Martwy... Martwy... Obok martwe szczenię... - Nagle staruszka krzyknęła i zaczęła drżeć. - Nad nimi roześmiany duch rudobrodego wojownika... Kudłate, wielkie istoty, maszerujące przez zmarznięte pola... Bitwa, chaos, krew, śmierć! Ryk! - Wiedźma zakryła uszy, jakby naprawdę słyszała jakieś hałasy. - Ryk Lwa... Obraca skały w pył... Dumne, dumne Lwy... Ogień, taaak... Zmieniło się...Przyszłość niepewna stała się jasną... Zielone płomienie, trawiące krzewy Róż... Jelenie uciekające w panice od pożogi... Smok śpiący na tronie z pyłu i kości... Czerwony, tak... Czerwony jak krew... Bitwa, bitwa na niebie... Stado Kruków, Orłów i Nietoperzy... I Sokół, Sokół rozrywa ich ciała... Uciekający myśliwi... Trucizna w kielichu, trucizna w jedzeniu... Wilki jedzące Winogrona... Czoło... Siedem Wież... Małe, biedne ptaki... Szaleństwo... Wojny... Krew... Chaos... Smok... Smok czarny jak onyks... Zaślubiający Słońce na piaskach... Spokój... Wilk... Mokry Pies, hehe... Ryk niedźwiedzia... Pięść brodacza... Krzyk dziewicy... Mokry Pies... Hehe...
Staruszka przestała drżeć i spojrzała na Starka.
- Krew się już polała i krew się jeszcze poleje... Pod murami czerwonego grodu, ziemia nasiąknie nią, aż trawa stanie się czerwona... Śmierć rozlała się po tej krainie... Tak, hehe... Od wielkiego Muru ludzi, po granice pustyń południa... Nie przerywaj swoich poszukiwań, a znajdziesz to, czego szukasz Mokry Psie... Ale uważaj, bo może to już nie być to co znałeś... Serca bywają zmienne...
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Sob Wrz 19, 2015 4:46 pm

Miał nietęgą minę, gdy staruszka dodawała do misy krwi szczura. Na szczęście nie zażądała, aby i on się tego napił - sam widok jej pijącej tę mieszankę był wystarczająco obrzydliwy. Po chwili zaczęła wieszczyć, a Corren stał z maksymalnym skupieniem i przysłuchiwał się, próbując interpretować. Dość szybko zrozumiał, że zwierzęta przedstawiają odpowiednie rody.
Martwy siwy wilk, martwe szczenię - no tak, Beron zginął, Donnor pojmany. Chodzi na pewno o nich. Ale zaraz, skoro szczenię jest martwe... Donnor nie żyje!? Ale to tylko wieszczby. Może ona kłamie, może się myli, może JESZCZE żyje... Na razie słuchał dalej, choć drgnęła mu brew.
Rudobrody wojownik - pewnie dziki. Dalej, mamuty albo olbrzymy? Pasowałoby tematycznie. Bitwy - tak, teraz jest czas bitew dla północy. Ryk Lwa - Reyne albo Lannister, ale o co może chodzić? Zielone płomienie, co mogą znaczyć? Krzewy Róż, Tyrell płonie, przegrywa, Jelenie też przegrywają - po czyjej oni stronie byli w sumie? Czerwony smok - to król Viserys, dobrze... Bitwa... Te zwierzęta... Kojarzę, ale o kogo może chodzić? Sokół to na pewno Arryn, to znaczy, że Arryn pokonał, albo pokona, w bitwie kogoś. Dolina była rojalistyczna... Może walczy z rebeliantami w Dorzeczu? Tak, to się zgadza, Lothston to Nietoperz, Blackwood to kruki wokół drzewa, Orzeł... Orła też kojarzę, mam na końcu języka...
Myśliwi - to mi nic nie mówi. Nie mam pojęcia, o kogo może chodzić. Trucizna - gdzie? Kto ma zatrute jedzenie? Wilk je winogrona... Jedzenie z południa zatrute? Jakie czoło? O co chodzi z Siedmioma Wieżami? Co z ptakami? Czarny Smok zaślubujący Słoońce-... Blackfyre w związku małżeńskim z Dorne? Niedźwiedź... Co może oznaczać niedźwiedź? Brodacz? Dziewica... Ja... O co chodzi? To ostatnie jest kompletnie szalone.

Wysłuchał słów staruchy do końca.
- Mówisz teraz o przedpolach Czerwonej Twierdzy Królewskiej Przystani? Z twoich wróżb wynika, że król Viserys będzie spał spokojnie, Tyrelle przegrają bitwę... Chyba odwiedzę Królewską Przystań po drodze. Dziękuję ci, kobieto. Rozjaśniłaś mój umysł, choć słowa twe zdawały się być niejasne. Racz podejść ze mną do moich koni i ludzi. Chciałbym ci się jakoś odwdzięczyć, a przy sobie nie mam nic cennego.
Wysłuchał odpowiedzi kobiety i, jeśli zechciała z nim pójść, poszedł razem z nią do swoich żołnierzy, gdzie wydzielił jej część swojego (ich-jego i żołnierzy) prowiantu, a pomiędzy jedzenie schował dwa złote smoki.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Sob Wrz 19, 2015 8:51 pm

Staruszka poszła za Correnem i przyjęła żywność, monety jednak wepchnęła mu z powrotem w dłoń.
- Nie... Złoto nie... Złe złoto... Głupi, głupi Mokry Pies... - wymamrotała, po czym podreptała z żywnością w stronę wzgórza.
Ludzie z Północy mogli ruszyć dalej w swoją stronę. Dwie godziny później z drogi zobaczyli wieś, która rozłożona była nad strumieniem spory kawałek od traktu. Usłyszeli też krzyki, które dochodziły z tamtej strony...
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Sob Wrz 19, 2015 10:22 pm

Przez ten czas Corren myślał na temat swojej podróży i tego, czego dotychczas się dowiedział. Zaczynał rozważać powrót do Winterfell, ale ostatecznie odrzucił ten pomysł. Przynajmniej na razie. W sumie może przecież popłynąć statkiem do Królewskiej Przystani, może zdąży przed oblężeniem, powiadomi-... Nie, na pewno wiedzą. Może bitwa zdąży się zakończyć? W sumie można podpłynąć na zasięg wzroku. Jeśli nie będzie widać oblężenia, a na przykład jakieś ślady PO bitwie, to wylądu-...
- Co to za krzyki? Jedziemy tam!
Obudził się, altruista, ze swoich przemyśleń i popędził konia w stronę wioski, a za nim zrobili to samo jego gwardziści.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Sob Wrz 19, 2015 10:36 pm

Kiedy jeźdźcy Starka wpadli do wioski mogli zauważyć jakiegoś brudnego mężczyznę z kamiennym toporem, który biegł za małym chłopcem. Wydawało się, że dziki - bo na pewno dzikim był - dorwie dziecko, a ludzie z Winterfell nic na to nie poradzą. Wówczas jednak pojawiła się trzecia postać. W miarę wysoki mężczyzna,  umięśniony i szeroki w barach jak mało kto, wypadł zza mijanego przez dzikusa budynku i obalił agresora na ziemię, po czym zatopił swój topór w jego czaszce. Gdy wyrwał broń z stygnącego już łba dzikiego, zza budynku wypadł niedźwiedź, który najwyraźniej ścigał mężczyznę. Bestia uderzyła go wierzchem łapy, odrzucając na bok, po czym ruszyła na dziecko, które zwróciło jej uwagę krzykiem. Niedźwiedź uniósł lewą łapę żeby zadać śmiertelny cios... I to był jego błąd. Gdyby uniósł prawą, osłoniłby pysk przed ciosem wielkiej jak bochen chleba pięści brodacza, którego sekundę wcześniej rzucił na ziemię.
- Gdzie kurwa, futrzaku!? - wrzasnął mężczyzna, poprawiając cios w łeb stwora sierpowym drugiej ręki, po czym odskoczył do tyłu i spojrzał na chłopca. - A Ty co się gapisz, kurwa!? Życie ci nie miłe!? Uciekaj chłopcze!
Dzieciak natychmiast wytrzeźwiał i ruszył biegiem w stronę domu, a wojownik obserwując niedźwiedzia szukał swego topora. Zamiast tego wychwycił jednak nowych przybyszy...
- Co się gapicie tępe chuje!? Pomoglibyście! - krzyknął w stronę Starka i jego ludzi.
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Sob Wrz 19, 2015 10:42 pm

Gdy zobaczyli chłopca gonionego przez dzikusa, chcieli zareagować, jednak pojawienie się brodacza zatrzymało ich. Po chwili do akcji wkroczył też niedźwiedź, a Corren i jego gwardia jakimś cudem osłupiała widząc tę dziwną sytuację. Dopiero gdy mężczyzna walczący z niedźwiedziem gołymi pięściami spojrzał w ich stronę, Corren się ocknął. Krzyknął i ruszył pędem naprzód, w stronę niedźwiedzia, wyciągając od razu miecz. Podchodził tak, by jak najbardziej zmniejszyć szanse na przypadkowe zranienie brodacza przez siebie lub oberwanie od niedźwiedzia. Gdy tylko znalazł się w zasięgu cięcia mieczem, wyprowadził przygotowany wcześniej zamach w misia, mając nadzieję na natychmiastowe położenie przeciwnika. Jeśli niedźwiedź przeżył, zatrzymał konia kilka metrów za nim, zeskoczył z niego i podbiegł walczyć piechotą. W tej sytuacji wydawało mu się to logiczniejsze, w końcu miś bije na odlew i nie myśli racjonalnie. Człowiek nie rzuciłby się pod konia, a taki miś nie miałby problemu, żeby rzucić się wręcz NA niego.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Sob Wrz 19, 2015 10:57 pm

Cios Correna ranił niedźwiedzia, jednak nie dał rady zabić bestii, ani też w żaden specjalny sposób ograniczyć. Na szczęście niedźwiedź w odwecie nie rozszarpał przejeżdżającego obok konia... Brodacz korzystając w tym czasie z zamieszania chwycił swój topór, a ludzie Starka zamienili misia... w jeża. Bestia z dwudziestoma strzałami w ciele postąpiła kilka chwiejnych kroków w stronę brodacza, po czym padła na ziemię.
- Ha! - krzyknął wojownik i wbił topór w czaszkę bestii. - Gryź ziemię kurwi synu!
Wyrwał topór i przeniósł wzrok na Correna.
- Podziwiam męstwo, paniczyku... Ale to było kurewsko głupie! - powiedział i roześmiał się głośno. - Ta bestia mogła rozerwać cię na strzępy, nie powiem, że nie byłoby to zabawne dla oka, jednak niekorzystne dla ciebie chłopcze. Korzystaj z łuku, gdy go masz i walczysz ze zwierzyną... Tylko z innymi mężami, należy stanąć oko w oko!
Brodacz wytarł topór o futro misia.
- Stark, co? - zapytał, a czekając na odpowiedź zadął w róg i krzyknął. - Atak został odparty! Jesteście bezpieczni, mali prostaczkowie!
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Sob Wrz 19, 2015 11:09 pm

Oczywiście, że to było głupie! Bogowie, Corren, coś ty wymyślił?
Chłopak pacnął się wolną dłonią w twarz i chwilę ją tak potrzymał, załamując się nad swoją głupotą, gdy zobaczył dwadzieścia strzał wbijających się w ciało niedźwiedzia i jego upadek krótką chwilę później. Nie pomyślał o tym, że u boku jego konia wisi łuk z czardrzewa. Poprzysiągł sobie, że gdy to wszystko się skończy, zacznie polować, żeby wyrobić sobie ten właśnie nawyk - łuk przeciwko zwierzętom. Łuk. Wyobraził sobie siebie szarżującego wprost na robiącego to samo dzika. Wzdrygnął się. Opuścił rękę, wytarł zabrudzone ostrze miecza, schował broń do pochwy i poprawił pas, po czym zwrócił wzrok w stronę wojownika, który akurat zaczął do niego mówić.
- Ataki głupoty uderzają w najmniej spodziewanych i korzystnych momentach. Najważniejsze, że mimo wszystko nikomu nic się nie stało. A ja zapamiętam lekcję. Tak, Stark. Drugi syn lorda Willama, Corren Stark, a ty...? - miał ochotę zapytać mężczyznę, skąd ten od razu wiedział o jego pochodzeniu, ale powstrzymał się bo pomyślał, że ten może nawiązać do jego głupiej szarży na niedźwiedzia. Coś mu po prostu podpowiadało, że facet może powiązać bezmyślność i zryw do działania bez wcześniejszego przemyślenia z jego rodem.
Spojrzał na martwego niedźwiedzia, przeniósł wzrok na trupa dzikusa.
- Dzicy aż tutaj? Jak tutaj dotarli? Ilu ich było? Szkoda, że nie zdążyliśmy wcześniej.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Sob Wrz 19, 2015 11:55 pm

- Jestem Beowulf, wojownik z Górskich Klanów Północy... Witaj Correnie Starku, synu Willama - przedstawił się i rozejrzał po wsi. - Obo! Gdzie jesteś kurwi synu!?
Na ten okrzyk dało się słyszeć piśnięcie, a spomiędzy skrzyń stojących przy jakiejś szopie wypadła czarna wiewiórka, która szybko podbiegła do wojownika i wdrapała się na jego ramię. Obo polizał brodacza po uchu, a ten roześmiał się i odsunął jego pyszczek palcem.
- To Obo, mój towarzysz podróży - zaprezentował wiewióra, donośnym, dudniącym głosem. - Dzicy? Nie mam pojęcia... ślady wskazywały na sporą gromadkę, ale niedawno zadbałem o jej zmniejszenie! Ha! Haha! Tutaj zabiłem ledwie trzech, ich herszt wysłał ich po mnie, nie mogłem pozwolić, by niewinni wieśniacy zginęli przez moją obecność. Nie chcą żebym ich tropił, ale nie poprzestanę!
Wojownik potrząsnął toporem w powietrzu.
- A teraz, mali wojownicy z Winterfell, dołączcie do mnie przy ogniu, zanim wyruszę w swą drogę by zapolować na dzikich!
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 12:31 am

Corren zastanowił się chwilę. Popatrzył po gębach swoich ludzi... I podjął decyzję.
Poszli za Beowulfem do jego ogniska (jeśli ogniska jeszcze nie było, czego się spodziewam, to również pomogli przy jego wykonaniu) i gdy ogień już przyjemnie trzaskał, rozsiedli się, wszyscy równi, a żołnierze Starka zaczęli między sobą luźno rozmawiać. Młody wilk zagaił do brodacza.
- Chętnie zapolowałbym na tych parszywców razem z tobą. Przez nich zginął niedawno mój dziadek, lord Beron... A z tego co dowiedziałem się jeszcze dzisiaj w dość dziwnych okolicznościach wynika, że także pewnie mój starszy brat, dziedzic rodu, Donnor Stark, może nie żyć. Dzicy, ta banda obdartusów, pustoszą naszą krainę! Zaatakowali nas, wymordowali Nocną Straż, napadają wioski, jak dziś na własne oczy widzieliśmy...! "Wolni ludzie", tak, tak - wolność to anarchia? Mordowanie innych ludzi tylko dlatego, że jest się silniejszym? Silniejszy powinien bronić! Obowiązkiem mężów jest bronić innych, nie ich prześladować! Nie pozwolę, żeby po ziemiach, nad którymi trzyma pieczę mój ojciec pałętały się takie śmieci! Jestem Starkiem, jesteśmy Starkami, jesteśmy mokrymi psami na straży owiec, jesteśmy wilkami broniącymi swoich granic, jesteśmy ludźmi broniącymi naszych pobratymców, naszych rodzin, naszych żon i dzieci! Nie pozwolimy, by ktokolwiek zaprowadzał strach w sercach naszych ludzi, żeby kobiety bały się wypuszczać dzieci z domu... Żeby bały się, że stracą ten dom! Żeby z dnia na dzień zwykli ludzie bali się o swoje życie! Dzicy posmakują naszej stali!
Mówił na początku cicho do Beowulfa, ale z czasem nabierając siły w głosie tak, że w trakcie jego monologu ucichły rozmowy wśród jego żołnierzy, a ci zaczęli się przysłuchiwać jego słowom.
Wyjechał z Winterfell planując spotkać siostrę, upewnić się, że ona żyje, może zabrać ją z powrotem na Północ... Ale jeśli w okolicy grasuje banda dzikich, przeciwko której ten człowiek sam walczy, to on - Corren Stark - zechce pomóc tę bandę rozbić. Tropić ich, wyłapywać sukcesywnie, aż w końcu problem zostanie rozwiązany. Nabrał do brodacza jeszcze większego szacunku - człowiek gotów walczyć za życie innych, by inni nie musieli walczyć o swoje życie sami.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 12:47 am

- Ha! Dzicy przekroczyli Mur! Cóż to musiała być za bitwa... Szkoda, że nie było tam Beowulfa i Obo... Dzikusy nie mają szans, przeciwko prawym mężom, jak Beowufl i Obo! - wykrzyknął. - No i prawdopodobnie Mokry Pies - dodał spokojniej i słuchał dalszej przemowy Starka. - Ha! Ładnie powiedziane. Mówisz prawie tak inspirująco jak sam Obo...
Siedzący na ramieniu wojownika wiewiór zapiszczał z uznaniem. O ile oczywiście wiewiórki mogą piszczeć z uznaniem... Brodacz upił z kufla wielki łyk ale, po czym otarł ręką brodę z tego co mogło tam pozostać. Sięgnął do torby i podał Correnowi bukłak z miodem.
- Dzicy ruszyli na południe, w stronę Białego Portu. Muszę doścignąć ich szybko... Inaczej zdążą spełnić swoje mroczne zamiary, a przysięga Beowulfa i jego honor, a także życie najczystszej istoty jaka chodziła po tej ziemi znikną na zawsze!
- Pip, pip! - krzyknął Obo, potwierdzając słowa brodacza.
- Tak, Obo... Jeszcze ją odbijemy. A niegodziwcy poczują pięść sprawiedliwości!
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 1:02 am

Z tym "mokrym psem" się zagalopował. Skrzywił się lekko, gdy Beowulf go tak nazwał, ale oprócz tego nie wspomniał nic na ten temat.
Odebrał bukłak od mężczyzny i pociągnął dwa łyki. Wierzchem dłoni przetarł sobie usta.
- W stronę Białego Portu... To i nam po drodze. Poza tym, mamy konie. Co prawda każdy już zajęty, ale myślę, że możemy coś wymyślić. Może we wsi znajdzie się ktoś z koniem wyszkolonym choć trochę do jazdy, wtedy też będzie mniejszy problem z doścignięciem ich "szybko". Ale... Jakim to ich zamiarom, oprócz mordowania, łupienia, plądrowania, palenia i gwałcenia, chcesz zapobiec? I kogo chcecie odbić? Czy dzicy kogoś porwali?
Pociągnął kolejny łyk miodu. Jego ludzie na powrót rozmawiali między sobą, teraz zapewne natchnieni do walki z dzikusami w imię swojej ojczyzny i swoich rodzin.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 1:23 am

- Hmff... Porwali!? Ci dranie uprowadzili najczystszą istotę, która kiedykolwiek stąpała po tej ziemi!
- Pip!
- Porwali moją Panią! Lady Alleria Maegyr została nam odebrana miesiąc temu w okolicy ziem Umberów! Zawiedliśmy z Obo, ale nadal jest nadzieja... Paskudni dzicy, którzy porwali naszą Panią knują coś mrocznego. Podobno ich przywódca wyprawiał się daleko w mroźne ostępy północy i wracał z wizjami, za które go wygnano. Ci dzicy nie są zwyczajnymi bandytami... To fanatycy! Fanatycy sił mrocznych i kurewsko żądnych ciepłej, ludzkiej krwi... Dlatego Beowulf i Obo muszą odnaleźć ich i doprowadzić przed oblicze sprawiedliwości!
- Pip! Pip!
Wiewiór zeskoczył z wojownika na rączkę wbitego w pień obok topora. Gdyby Corren uważniej przyjrzał się ostrzu, mógłby dostrzec wygrawerowany na nim napis "Sprawiedliwość".
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 1:37 am

I rzeczywiście Corren przyjrzał się ostrzu, gdy wiewiórek zeskoczył na trzonek topora. Sprawiedliwość, huh. Pasuje do tego człowieka. I brzmi pięknie, szczytnie.
- Beowulfie - zaczął - moja propozycja jest taka. Jutro z rana wyruszamy. Jeśli nie uda nam się znaleźć dla ciebie konia, to albo dwójka moich najlżejszych zbrojnych pojedzie razem, albo jednego odprawię w drogę powrotną. Do Winterfell nie jest stąd aż tak daleko, powinien trafić sam i bez konia. Takim sposobem będzie miejsce dla ciebie i Obo. Odbijemy twoją panią, a dzicy dostaną to, na co zasłużyli swoim fanatyckim bandytyzmem.
Jeśli Beowulf się zgodził i nie miał nic więcej ważnego do dodania, to po chwili Corren przeszedł się po wiosce i poszukał, czy nie znajdzie się gdzieś koń-wierzchowiec, którego był skłonny odkupić za bardzo konkurencyjną cenę. Mianowicie dwie złote monety większą, niż dałby za takiego konia ktoś inny.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 2:03 am

- Doskonale! Mężni wysłannicy sprawiedliwości razem pokrzyżują plany tych mrocznych czarowników! A teraz ja i Obo udamy się na spoczynek. Nawet najwięksi herosi i geniusze muszą odpoczywać, aby dalej być tak heroicznymi i genialnymi.
Po tych słowach wojownik i wiewiór oddalili się w stronę swojego posłania. Konia w wiosce niestety nie było. Corren musiał wybrać jedną z pozostałych opcji.

1 lipca 226AC

Wieczorem następnego dnia, po całym już dniu jazdy, oczom Beowulfa, Obo oraz Starków ukazała się niewielka osada. Wydawała się idealnym miejscem na nocny odpoczynek. Żadnych dzikich, żadnych niebezpiecznych zwierząt, żadnego dymu, wprost idealnie.
- Pip! Pip! - krzyknął Obo.
- Nie Obo... Musimy wypocząć, zanim wpakujemy pojęcie sprawiedliwości do głowy dzikusów, musisz zrozumieć, że nie wszyscy są tak wytrwałymi wędrowcami jak Ty.
- Pip...
Obo sprawiał wrażenie niezrozumianego. Jeźdźcy natomiast skierowali się w stronę osady, a zbliżając się nie widzieli nikogo na placu w jej centrum.
- Pewnie siedzą w karczmie i domach, grzejąc się przy ogniu oraz ciepłym ale - rzucił jeden z żołnierzy, opatulając się płaszczem.
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 2:28 am

Corren wybrał, by przesadzić jednego ze swoich zbrojnych na konia drugiego. Rozkazał zdjąć wszelki zbędny ekwipunek z jednego z koni, posadzić tam dwóch najmniejszych i najlżejszych ludzi, a toboły z tego konia porozwieszać na innych. Teraz miał już wierzchowca dla Beowulfa.



Gdy dojechali do następnej osady, Corren był zadowolony. Nareszcie miał czekać go odpoczynek po calutkim dniu jazdy... Ale coś mu nie pasowało. I wypowiedź żołnierza dała mu do myślenia.
- Coś mi tu nie gra... Mam złe przeczucia. Panowie, broń w pogotowiu. Oczy szeroko otwarte. Powoli i ostrożnie...
Sam upewnił, czy ma możliwość szybkiego wyciągnięcia łuku, przewiesił kołczan przez plecy i oparł na chwilę dla uspokojenia siebie dłoń na głowicy miecza.
- Zaraz. Dym. Żadnego dymu. Nikt nic nie gotuje. Zatrzymać się! Coś tu jest bardzo nie tak.
Corren podejrzewał zasadzkę, dlatego zatrzymał zespół jeszcze nim wkroczyli do wioski. Rozglądał się szukając czegokolwiek niepasującego, teraz już po prostu wyjął łuk i trzymał go w jednej ręce, drugą wciąż trzymając cugle.
Spojrzał na wiewióra...
- Obo...? O co chodzi? Co o tym sądzisz?
Zauważył zachowanie wiewiórki - wydawał się niezrozumiany. Przecież poprzedniego dnia on też udał się na spoczynek razem z Beowulfem. Na pewno rozumie potrzebę każdego żywego stworzenia do odpoczynku, sam przecież też jest żywym stworzeniem. A teraz piszczy ostrzegawczo.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 2:35 am

Czarny wiewiórek spojrzał na Correna.
- Pip! Pip, pip!
- Aaa... O to ci chodziło Obo - powiedział Beowulf. - Obo wyczuwa niebezpieczeństwo... Nie ma dymu nad domostwami, nie ma dzieci biegających wśród domów. Za to jego czujny nosek węszy nieprzyjaciół.
Wojownik pociągnął nosem.
- Nieprzyjaciół i końskie łajno... W wiosce musiała być jakaś niewielka stajnia. Ha! Dalej towarzysze, nie dajmy złu czekać na przybycie sprawiedliwości!
Po tym okrzyku założył tarczę na jedną rękę, a w drugą chwycił topór i z Obo na ramieniu ruszył powoli w stronę wsi.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   

Powrót do góry Go down
 
Ziemie Północy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Gdy nadchodzi noc... [Spades i Akane]
» Joshua - Victoria 17.09.2865, grubo po północy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja I :: Północ-
Skocz do: