IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ziemie Północy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Ziemie Północy   Sob Wrz 19, 2015 12:14 am

First topic message reminder :

30 czerwca 226AC

Corren Stark wraz ze swoimi strażnikami był w drodze do Białego Portu. Kiedy wyjechali zza zakrętu mogli dostrzec stojącą na drodze kawałek dalej, niską, zabrudzoną kobietę, która trzymała w rękach jakieś zawiniątko. Mała wiedźma o czerwonych oczach i siwych, brudnych włosach dostrzegła jeźdźców, uśmiechnęła się do nich, szczerząc zęby i ruszyła chyłkiem na pobliskie wzgórze, które porastały drzewa. Jednak nie byle jakie drzewa, ponieważ nad koronami dębów, na samym szczycie, dostrzec można było czerwone liście czardrzewa.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 2:56 am

Rozejrzał się po twarzach ludzi i - chcąc nie chcąc - skinął im głową w ramach potwierdzenia i ruszył powoli za Beowulfem i Obo, jednocześnie wydając rozkazy.
- Ustawić szyk. Rozglądać się, trzymać sektory, patrzeć tak, żebyśmy nie mieli martwego pola - każdy ma mieć swój kąt, który będzie obserwował. Zwracać uwagę na wszelkie możliwe kryjówki. Gdy tylko coś zobaczycie - krzyczeć z informacją. I też, nie odwracajcie się wszyscy w jednym kierunku, żeby nas nie złapali na przynętę z lewej i atak z prawej. Zresztą, co ja będę mówić - jesteście wyszkoleni!
Corren znalazł się w środku czegoś, co przypominało podwójny okrąg. Jeden byłby za duży, dwa wpasowane w siebie są już lepsze. Jeden z dwójki siedzącej na jednym koniu zsiadł z niego i szedł piechotą - teraz jechali wystarczająco wolno. Corren nałożył strzałę na cięciwę, jednak jeszcze nie naciągał łuku. Trzymał broń w pogotowiu, wystarczyło podnieść tylko broń do góry, pociągnąć i zwolnić cięciwę. Przygotował się już mentalnie do walki.
To będzie jego pierwsza walka.
Chrzest bojowy.
Za Narnię!
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 3:17 am

Kiedy ludzie z Północy wkroczyli do wioski i zagłębili się trochę... dzicy zaatakowali. Było ich Trzynastu i mieli psa! Wojownicy zza Muru byli jednak nastawieni na zaskoczenie (0%) dlatego ich poziom był żenujący. Na szczęście dla nich, ludzie Starka wydawali się zmęczeni i nie radzili sobie o wiele lepiej (10%)*. Corren (90%) ładnie szył z łuku, ale to Beowulf oraz Obo (115%) byli prawdziwymi demonami pola bitwy. Brodaty wojownik zeskoczył z konia, aby rozrąbać głowę ogara, na którego Obo skoczył chwilę wcześniej, a później tarczą i toporem pozbawił życia dwóch nacierających dzikusów. Corren zdążył zastrzelić dwóch dzikich, nim jego ludzie zajęli się resztą. Niestety w czasie walk zginęło również dwóch zbrojnych z Winterfell.

Straty:
13 dzikich i pies
2 ludzi z Winterfell
Pozostało:
18 ludzi z Winterfell, Corren, Beowulf oraz Obo

- Ha! Nędzni banici, myśleli, że mogą złapać w zasadzkę Beowulfa i Obo, wraz z ich towarzyszami! - Wojownik wytarł topór o najbliższe zwłoki. - Nawet nie byli godnymi przeciwnikami...
- Pip!
- Hmm... - Beowulf przeniósł wzrok z wiewióra na Correna. - Obo ma rację, trzeba zobaczyć co się stało z ludźmi.
Wszystkie domostwa były jednak puste... Aż dotarli do znajdującej się na końcu wi stajni. Tam ich oczom ukazał się prawdziwy koszmar. Wszyscy mieszkańcy wioski, mężczyźni, kobiety i dzieci, zarżnięci jak świnie. Ich wnętrzności porozrzucane po całym budynku i wymalowane na ścianach krwią symbole. A na stoliku, który stał na samym środku stajni... drewniana misa. Misa, podobna do tej używanej przez Starą Kobietę. Widać było, że jeszcze nie tak dawno temu wypełniona była krwią... i nadal leżała w niej gałka oczna jakiegoś nieszczęśnika.
_______________________________
* +1 za kółka, przewidzenie zasadzki itd.
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 12:35 pm

Correnowi zrobiło się trochę niedobrze od tej bitwy. Owszem, zdarzało mu się widzieć egzekucje, poprzedniego dnia widział też walkę Beowulfa z dzikim, walczył też z niedźwiedziem. Ale myśl, że przez jego strzały kończy się nieodwracalnie czyjeś życie była... Cokolwiek męcząca. Fakt, byli to dzicy, ta myśl pomagała, ale jednak pierwszy raz sprowadził na kogoś śmierć. Owszem, gdyby on tego nie zrobił, oni zabiliby jego i w dodatku nie mieliby skrupułów ani wyrzutów sumienia. Spojrzał jeszcze na dwóch swoich ludzi, którzy zginęli. Trzeba będzie ich pochować. Zapyta potem swoich żołnierzy, jak się nazywali. Niech Bogowie mają ich w swojej opiece.
Przytaknął Beowulfowi i Obo i ruszyli za nimi. Wszystkie domy były puste i Corren domyślał się już, co zastaną. Spodziewał się stosu ułożonego z trupów. Mylił się. Trupy walały się losowo po budynku stajni, w nieładzie, poszarpane, rozwalone, wybebeszone. Aż musiał się odwrócić, żeby nie dopadły go mdłości. Po krótkiej chwili zebrał się w sobie, odwrócił z powrotem w stronę tego przerażającego widoku i wszedł do środka. Zajrzał do misy i zauważył, że ta była podobna do tej, z której piła wieszczy wywar Bogów ta stara kobieta dwa dni temu. Z tym, że ta wyglądała bardziej jak naczynie, w którym ktoś przygotował sobie makabryczny posiłek.
- Obrzydliwe. Ten, kto coś takiego zrobił, nie może nazywać siebie człowiekiem.
Zastanawiał się, czy wśród zamordowanych jest też kobieta, którą Beowulf i Obo chcieli odbić. Planował też później kazać spalić stajnię - ludziom należał się jakiś pochówek, a byli tak zmasakrowani, że nie chciał kazać zbierać swoim żołnierzom tych części ciał w jedno miejsce lub do zbiorowej mogiły. Spalenie będzie szybsze i mniej męczące psychicznie. Zanim jednak wydał ten rozkaz...
- Przeszukać całą wioskę bardzo dokładnie. Może ktoś przeżył. Sprawdzajcie trupy, może ktoś z nich tak naprawdę nie zginął. Potem urządzimy pogrzeb naszym ludziom i mieszkańcom wioski. A dzikich zbierzemy w stos na placu wioski i spalimy.
Podszedł do Beowulfa i milczał czekając, co ten powie.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 1:38 pm

- Potworne... - wycedził wojownik, a wiewiór potwierdził krótkim piśnięciem. - Patrz, Obo! Znów próbowali wywołać w sobie wizje od swoich paskudnych mocodawców!
Beowulf wskazał toporem misę z gałką oczną.
Wkrótce stajnia, a także ciała dzikich zgromadzone na placu płonęły. Żołnierze zabrali się też za dokładniejsze przeszukanie wioski.
- Panie! - krzyknął jeden wychodząc z jednego z większych domów i prowadząc przed sobą małego chłopca. - Znaleźliśmy jednego ocalałego!
Po chwili dzieciak był już obok Correna i Beowulfa. Wydawał się przerażony i nie ma się co dziwić.
- Witaj, mały chłopcze! - ryknął brodacz, kucając przy dziecku. - Jesteś już bezpieczny, Beowulf z Obo i mokrymi psami z Winterfell zadbali o to. Powiedz nam teraz co się stało, żebyśmy mogli znaleźć resztę dzikich i wymierzyć im potężny cios w imię sprawiedliwości!
- PIP! - dodał Obo, zeskakując na ziemię przed chłopcem i marszcząc nosek.
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 2:00 pm

- Z kim próbowali się kontaktować? Chyba nie z Bogami...?
Corren zaczął podejrzewać, czy przypadkiem Beowulf nie jest negatywnie nastawiony do Bogów Północy. Miał nadzieję, że nie. No ale przynajmniej rozwiały się jego wątpliwości sugerujące, że to był akt kanibalizmu, nie próba wywołania wizji takiej samej, jakiej świadkiem był przez paroma dniami.
Gdy jego człowiek przyprowadził chłopca, Corren też podszedł do niego i również kucnął, zasłaniając widok na płonące ciała, jeśli te były w zasięgu wzroku chłopca. Uśmiechnął się przyjaźnie do dziecka i zaczął mówić.
- Jestem Corren Stark z Winterfell. Tych barbarzyńców już nie ma, nie musisz się bać. Teraz już wszystko będzie dobrze. Ile masz lat i jak się nazywasz? Powiedz nam tylko, jak dawno tu przybyli? Wiesz, ilu ich razem było? W którą stronę poszła reszta?
Zadawał pytania powoli, nie chcąc przytłoczyć nimi chłopca, który przecież przeżył niedawno piekło, a teraz wciąż jeszcze się nie pozbierał. Domyślał się, że jego rodzina zginęła - był gotów wysłać chłopca wraz z trójką swoich ludzi do Winterfell, żeby tam zapewniono mu opiekę i nauczano.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 2:40 pm

- Z bogami? Nie... Z mrocznymi, lodowymi demonami z pustkowi wiecznej zimy! Ich dzicy współbracia wygnali ich za te wierzenia!
Chłopiec gapił się na nich przez chwilę, aż w końcu Obo trącił go nosem.
- Pip!
- Oni... nadeszli wczoraj. Mama kazała mi się schować między workami na strychu. Przez... przez okienko widziałem ich. Wbiegli do wioski i zabijali wszystkich... Były z nimi zwierzęta. Psy... i dwa niedźwiedzie... Wielkie były! Szły za niskim, siwym człowiekiem... Miał straszne zęby! Zabrali, zabrali konie i zabili wszystkich...
Oczy chłopca wypełniły się łzami.
- Jestem Arian... - odpowiedział na pierwsze pytania Correna. - Dziesięć, dziesięć dni imienia...
- Arianie, co ma dziesięć dni imienia! Nie smuć się i ruszaj z nami, wymierzyć sprawiedliwość tym dzikusom! Beowulf i Obo zrobią z ciebie wielkiego wojownika!
- Pip! - Obo ponownie wskoczył na brodacza. - Pip! Pip, pip!
- Hmm... Racja... Chłopcze, czy z dzikimi była najpiękniejsza i najczystsza istota jaka stąpała po tej ziemi?
- Czy... Czy Pan rozmawia z wiewiórką?
Obo spojrzał groźnie na chłopca, szczerząc ząbki.
- Pip!
- Eee... Była, była z nimi jakaś związana panna. Cały czas na nich krzyczała i strasznie się szamotała Panie...
- Ha! Czyli nadal żyje, doskonale! Dzięki ci, mały bojowniku prawości. Podróżuj z nami, a może kiedyś i o tobie będą śpiewać w pieśniach!
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 2:56 pm

Słuchał z uwagą i zapamiętywał. Niedźwiedzie? Dzicy mieli NIEDŹWIEDZIE!? (i jakiegoś druida, we hard-fantasy now, boys)
- Dziękuję ci, chłopcze. Przykro mi z powodu tego, co się stało, ale dzicy zapłacili już najwyższą cenę za swoje barbarzyństwo. Przynajmniej ta grupka. Resztę też dościgniemy i zabijemy. Tobie natomiast... Jeśli bardzo chcesz, chłopcze, możesz z nami pojechać. Osobiście jednak odradzałbym ci to, to niebezpieczne. Możesz pojechać z którymś z moich ludzi do Winterfell, gdzie dostaniesz opiekę, bezpieczeństwo i będziesz nauczany. Zaczniesz czytać księgi, nauczysz się walczyć i, kto wie, może w przyszłości sam będziesz prowadził armie przeciwko barbarzyńcom zza Muru. Albo wybierzesz ścieżkę nauki, zostaniesz maestrem lub zarządcą jakiejś posiadłości.
Odwrócił się do Beowulfa.
- O brzasku wyruszymy. Dzicy mają konie, więc musimy śpieszyć się jeszcze bardziej. Teraz dla każdego z naszych ludzi będzie po jednym wierzchowcu, możemy przyspieszyć. Dogonimy dzikusów i odbijemy twoją panią.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 3:37 pm

- Dobrze, mokry psie!

3 lipca 226AC

Następnego dnia wyruszyli, a chłopiec postanowił dołączyć do potężnego Beowulfa i mądrego Obo. Caly kolejny dzień wędrowali, natrafili jednak tylko na ślady obozowiska dzikich oraz kolejną, opustoszałą osadę, tym razem była mniejsza niż poprzednia i nie było w niej żadnych zwłok. Jedynie trochę śladów krwi. W końcu, kolejnego dnia zbliżyli się do Białego Portu, gdzie na trakcie natknęli się na grupkę rycerzy Lorda Manderly'ego.
- Ha! Wy tam! Mężni strażnicy tych ziem! - ryknął Beowulf. - Jestem Beowulf, a to jest Corren, syn Willama z Winterfell. Tropimy dzikich, którzy ruszyli w tym kierunku, wiecie coś o nich?
Dowodzący jeźdźcami rycerz spojrzał na przybyszy. Symbole wydawały się nie kłamać.
- Ser Lothar z Białego Portu! Wiemy co nieco, ostatnio pojawiła się tu spora grupka dzikich, ale ludzie Lorda Locke'a zameldowali, że rozbili ich ostatniej nocy.
- Ha! Wspaniale! Czy odbili ich jeńca? Piękną i czystą pannę?
- Przykro mi Panie... ale dzicy nie mieli podobno jeńców. Mogę pokazać wam pobojowisko, to niedaleko. Ludzie Locke'a nie zebrali zmarłych... - Lothar odwrócił się do swoich ludzi. - Wracajcie do wartowni. Wkrótce do was dołączę. Jesteście ciekawi Panowie?
- Pip!
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 3:42 pm

Corren przysłuchiwał się wymianie zdań. Beowulf mówił, sam Corren nie musiał w takim razie nic dodawać. Oczywiście chciał pomóc do końca brodaczowi, przytaknął więc.
- Oczywiście. Prowadź nas tam.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 3:56 pm

Po kilkunastu minutach jeźdźcy Starka, prowadzeni przez Ser Lothara dotarli na małe wzgórze, z którego mogli zobaczyć rozwleczone pod nim trupy. Podjechali bliżej, a Beowulf i Obo zaczęli badać pobojowisko.
- Ci dzicy... Czy wybili wszystkich?
- Nie okazali litości żadnemu barbarzyńcy. Rozesłaliśmy później dokładne patrole, w razie przebywania tu innych grup, żadnej nie znaleźliśmy.
- Hmm... Ci ludzie nie wyglądają na dzikich. Zarzucono na nich trochę skór i powciskano nędzną, kamienną broń, ale ich budowa, rysy... Coś jest nie tak... I gdzie te kurewskie niedźwiedzie!? - Wojownik spojrzał na chłopaka. - Chłopcze! Jesteś pewien, że były tam niedźwiedzie!?
- Tak Panie! Dwa, nigdy nie widziałem takich ogromnych!
- Pip!
- Tak...Obo ma rację, to wszystko jest cholernie podejrzane.
- O czym Ty mówisz człowieku? Jeżeli to nie dzicy, to kto?
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 4:02 pm

- Ludzie - zaczął Corren do swoich towarzyszy - pamiętacie, mijaliśmy puste wioski. Ślady krwi, ale zero trupów. I też żadnej zasadzki. Dzicy wzięli jeńców, przebrali się w chłopskie ubrania, a chłopów odziali w swoje i wcisnęli im kamienną broń. Zaraza. Macie tutaj teraz na ziemiach dzikich przebranych za chłopów. Żołnierze lorda Locke'a wymordowali omyłkowo waszych wieśniaków, ser.
Spojrzał w twarz rycerzowi, gdy zaczął mówić przedostatnie zdanie.
No, teraz to był problem.
- Obo, masz jakiś pomysł? Albo ktokolwiek?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 4:08 pm

- Pip!
Obo zeskoczył z Beowulfa i szybko wbiegł na ramię Lothara. Rycerz otworzył lekko usta, patrząc z zaskoczeniem na siedzącego na ramieniu czarnego wiewióra.
- Co ten gryzoń robi?
- Ha! Obo jest mędrcem, a nie gryzoniem mały rycerzu! Powiedz tak jeszcze raz, a zakosztujesz jego gniewu! Wydaje mi się, że chce jechać z tobą. Podążajmy więc za Ser Lotharem!
- Ale... ale ja muszę udać się teraz do wieży strażniczej w pobliskiej osadzie. Możecie odpocząć tam w karczmie, popytać ludzi, może ktoś coś widział...
- Pip!
- Tak więc zrobimy! Ruszasz z nami Mokry Psie!?
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 4:15 pm

- Oczywiście, że tak. Masz przecież damę do wybawienia, a my ci w tym pomożemy.
Ruszyli za Lotharem, a po chwili Corren podjechał do brodacza, zrównał się z nim i cicho powiedział:
- Beowulfie, mam tylko małą prośbę... Przestań nazywać mnie mokrym psem. Wiem, że sam to powiedziałem, wymsknęło mi się, ale to brzmi jak obelga.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 4:31 pm

- Ha! Wśród Nieskalanych byłoby to wspaniałe imię, a to wielcy wojownicy! Ale jak chcesz, Correnie Starku!
Wkrótce dotarli do osady, o której mówił Lothar. Rycerz wskazał im karczmę, a sam udał się do wieży strażniczej, dodając, że zaraz wróci do gości. Kiedy wkroczyli do środka i usiedli, Beowulf nachylił się do Correna i głośnym, konspiracyjnym szeptem powiedział do Starka.
- Trzeba wypytać tych ludzi o dzikich... Zajmę się tym...
Po dłuższej chwili śmiania się i żłopania ale z ludźmi w karczmie, Beowulf powrócił.
- Nic nie znalazłem... Nikt nic nie wie...
Wówczas podeszła do nich córka karczmarza.
- Hej, Panie... Jakiś chłopak, podejrzanie wyglądający typ... Powiedział, żeby ci tę chustkę dać.
Wręczyła Correnowi kawałek materiału, na którym napisano:
"Wiem coś ciekawego... Bądź między starymi magazynami za kilka minut, weź tylko osiłka z wiewiórką"
- Pip?
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 4:49 pm

Odebrał chustkę, podziękował dziewczynie i przyjrzał się napisowi. Z jednej strony to śmierdziało pułapką na dwadzieścia staj, z drugiej... Kurczę, Dzicy i pisanie? No ale to wciąż bardzo śmierdziało pułapką. I co teraz zrobić?
- Chłopaki, ktoś chce się z naszą trójką spotkać między starymi magazynami za kilka minut. Tylko z naszą trójką. To bardzo mi śmierdzi zasadzką, mimo że ten, kto chce się spotkać napisał to - a dzicy chyba średnio z pisaniem stoją, z tego co mi się zdaje. Co robimy? Na pewno powinniśmy tam pójść, ale nie możemy dać się głupio zabić. Moje życie jest mi jeszcze miłe, a pewnie i wy wolelibyście przeżyć i zwyciężyć, niż zginąć i przegrać. Dobrze byłoby się zabezpieczyć na wypadek ataku... Ale mamy mało czasu. Szybko, jakieś pomysły? Zawsze można wprowadzić moich ludzi do pobliskiego budynku, ale to zapewne zostanie zauważone.
Zaczął się lekko denerwować.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 4:54 pm

- Dzicy nie umieją pisać! - burknął Beowulf. - Ja i Obo musimy wypełnić naszą przysięgę, a to może być jedyna szansa. Musimy zaryzykować mały wilku. Jeżeli twoi niezwykle rozpoznawalni ludzie wyjdą w większej ilości z karczmy, może to już być podejrzane!
- Pip!
- Jeżeli chcesz, możesz zostać, a ja i Obo ruszymy spotkać tajemniczego informatora. Jeśli usłyszysz dźwięk rogu Beowulfa, oznacza to, że wróg go przytłoczył!
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 4:58 pm

- Dobrze. Zróbmy tak. Idę, oczywiście, z wami. Gdyby okazało się, że jesteśmy w niebezpieczeństwie, zadmiesz w róg, a moi ludzie przybędą. Czekajcie przed karczmą, zaraz do was dołączę i idziemy.
Wstał, znalazł dowódcę swoich gwardzistów i poinstruował ich, że na dźwięk rogu mają wszyscy pod bronią przybiec między stare magazyny. A żeby nie mieć problemu z usłyszeniem, przynajmniej dwóch ma siedzieć przed wejściem do karczmy i w razie alarmu zawiadomić znajdujących się w środku. Po tym wyszedł przed budynek, dołączył do Beowulfa i Obo i z mieczem u pasa oraz łukiem (i kołczanem!) na ramieniu ruszył razem z nimi do miejsca, w którym mogli znaleźć informację lub swoją śmierć.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 5:13 pm

Kiedy znaleźli się między magazynami, usłyszeli za sobą kroki i dostrzegli... Lothara.
- Panowie, co tutaj robicie? Mieliście czekać na mnie w obe...
- Znikaj stąd mały rycerzu! Za chwilę wszystko zrujnujesz!
- O czym Ty mówisz? - zapytał zdezorientowany zbrojny.
- Spokojnie... - powiedział człowiek w czarnym płaszczu, który wychylił się spomiędzy skrzyń. - Ten jeden nie zrobi różnicy. Jestem Hadrian, giermek syna Lorda Locke'a. Ci dzicy... o których pytacie. Widziałem ich i jeszcze więcej... - Hardian nachylił się bliżej i ściszył głos. - Stary Lord oszalał, odesłał większość swoich ludzi do domów, a zaczął przyjmować grupki jakiś obdartusów. Niektórzy mówili coś o wizjach... Później wraz z moim Panem znaleźliśmy maestera. Rozwleczonego w lesie niedaleko zamku. Stary Lord twierdził, że zrobił to niedźwiedź, ale zwierzęta nigdy nie podchodziły tak blisko. Później... później mój Pan przyłapał go na piciu ludzkiej krwi i wtrącono go do lochu. Ja ledwo uciekłem, a nikt nie chciał mi uwierzyć. Nie mogłem się też wychylać, inaczej by mnie schwytali. Ci dzicy, których szukacie. Ostatniej nocy byli tu ludzie Locke'a, spotkali się z jakąś bandą, po czym zarżnęli jej część i odjechali. Część przyjechała tutaj, powiedziała o wybiciu oddziału dzikich, reszta udała się do zamku. Proszę, pomóżcie mi uratować mojego Pana. Słyszałem jak mówili, że długo nie pożyje... Podobno stary lord chce użyć jego krwi do kolejnych "widzeń".
- Hej! Wy!
Dwóch rycerzy w barwach Locke'a pojawiło się przy wejściu do zaułka.
- Żądamy natychmiastowego wydania tego człowieka, jest oskarżony o zdradę i poszukiwany przez naszego Pana!
- Ten chłopak jest nam potrzebny w pogoni za sprawiedliwością!
- Spokojnie, ja się tym zajmę... Jestem Ser Lothar, dowódca garnizonu tej osady. W służbie Lorda Manderly'ego, a o ile dobrze pamiętam, mój Pan jest też zwierzchnikiem waszego. Ten człowiek jest pod moją ochroną, odejdźcie, albo to wy będziecie posądzani o zdradę!
Zbrojni byli już dość blisko, spojrzeli po sobie krzywo.
- Skoro tak stawiasz sprawę Panie...
Dobyli mieczy. Z drugiej strony zaułka pojawiło się dwóch brodatych mężczyzn w obszernych płaszczach, spod których wyciągnęli topory.
- Dzicy! - ryknął Beowulf, zadął w róg i ruszył do ataku.
Ser Lothar wyciągnął miecz i przygotował się do odparcia ataku ludzi Locke'a.
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 5:31 pm

Gdy tylko pojawili się ludzie szalonego lorda, przeczuł, że będzie musiał walczyć. Przygotował się, by móc szybko zdjąć łuk z ramienia i nałożyć na cięciwę strzałę - i gdy tylko tamci sięgnęli po miecze, Corren już to robił, cofając się o dwa kroki. Napinając łuk usłyszał krzyk Beowulfa, ale liczył, że brodacz sam da radę przytrzymać przeciwników wystarczająco długo, żeby Corren zdążył się odwrócić do drugiego strzału - tymczasem już napinał łuk i od razu wypuścił strzałę w stronę tego zbrojnego, który akurat nie był zajęty Lotharem. Jeśli jakimś cudem spudłował i nie zabił wojownika, to natychmiast odrzucił łuk i wyciągnął miecz, cofając się o jeszcze jeden krok, byleby tylko zdążyć się uzbroić, nim tamten go dopadnie. Wszystko działo się w ciągu może dwóch sekund, na pewno nie więcej niż trzech. Jeśli żołdak poległ, zerknął przez ramię na dzikich i, w zależności od oceny, kto bardziej potrzebuje pomocy, zaatakował (łukiem, jeśli miał go w ręce albo mieczem, jeśli łuk musiał wyrzucić, by walczyć w zwarciu) dwójkę obdartusów lub rycerza Locke'a.
Jego gwardziści powinni zaraz już tu być.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 6:21 pm

Jeden ze zbrojnych zmagał się z Ser Lotharem, natomiast jego towarzysz oberwał strzałą w bark od Starka. Zbrojny mimo to atakuje Correna co kończy się dla niego kolejną raną. Beowulf z Obo ruszają na wielkiego dzikusa, chwilowo zostają zepchnięci do defensywy, ale nic im nie jest. Giermek widząc to dobywa miecza i naciera na drugiego z dzikusów. Barbarzyńca cofa się, jednak wychodzi z potyczki bez szwanku. Ranny zbrojny natarł na Correna i ranił go krótkim cięciem w lewy bark. Zanim zrobił coś więcej, w jego plecy wbiły się trzy strzały zbrojnych Starka. Drugi zbrojny jest naciskany przez wykazującego się lepszymi umiejętnościami Ser Lothara, jednak rycerz nie jet w stanie przebić się przez jego obronę do czasu przybycia wsparcia. Widząc jak towarzysz pada, zbrojny rozproszył się, a Lothar wykorzystał to i pchnął go mieczem w brzuch.Beowulf z rykiem natarł na dzikiego i ranił barbarzyńcę. Drugi dzikus spychany coraz bardziej w tył przez Hadriana rzucił się do uciekczki na widok zbrojnych. Jego towarzysz podążył w jego ślady, jednak "Sprawiedliwość" rzucona przez Beowulfa wbiła się w jego plecy i powaliła bez życia na ziemię.
- Gadaj co wiesz śmieci! - krzyknął Lothar, trzymając swojego przeciwnika.
- Wszyscy...Ekh... Ekh... - zbrojny opluł się krwią. - Zdechniecie...
Żołnierz opadł martwy na ziemię.
- Cholera... Zostańcie tutaj, ja dorwę tego dzikusa - rzucił i ruszył w stronę wylotu zaułka, gdzie zebrała się już część jego ludzi. - Wy! Na koń, natychmiast!
- Ha! Wspaniała potyczka! - Beowulf klepnął Correna w plecy.
- Pip!
- Och... Dalej chłopcze, opatrzymy cię i zaczekamy na powrót Lothara. Ty tam! Giermku! Chodź z nami!
- Ale...
- Nie ma "ale". Chodź z nami lub zakosztuj gniewu Beowulfa i Obo!
- Pip!
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 7:09 pm

Gdy było już po wszystkim, zamknął oczy i westchnął głęboko, próbując uspokoić bicie serca. Dopiero gdy Beowulf powiedział o opatrzeniu go Corren poczuł ciepłą strużkę na swoim ramieniu. Spojrzał w lewo, zobaczył ranę na swoim barku i dopiero wtedy poczuł ból.
- To nic takiego - tylko jego pierwsza rana po walce. Ale nic takiego. Nie jest to uciążliwy ból. Myślał, że rany bitewne bolą bardziej.
- Mam nadzieję, że Lothar dopadnie dzikusa. Lepiej, żeby szalony lord nie dowiedział się zbyt prędko o zajściach. Właśnie, giermku... Hadrianie. Hadrianie, chcesz czy nie, idziesz z nami. Jak widzisz, poszukują cię. A ty chcesz odzyskać swojego pana z lochu. Nie ma innego wyjścia, jak nam towarzyszyć. Jestem Corren Stark, drugi syn lorda Willama Starka.
Mówiąc to, znów pomyślał o wizji staruszki. Może po powrocie do Winterfell dowie się, że jest dziedzicem? Że dzicy zabili jego brata? Już teraz zacznie się mścić za brata, czy on żyje, czy nie.
Zdjął górną odzież, by odsłonić ranę. Chyba nic wielkiego... Rozejrzał się, czy ktoś ma jakiś materiał na opatrunek. Jeśli nie, był gotów odtargać ze swojego ubrania. Gdy był już opatrywany, spojrzał jeszcze na ziemię obok i odezwał się do giermka wskazując wzrokiem i ruchem głowy miejsce, w którym znajdował się pożądany przez niego przedmiot.
- Hadrianie, podaj mi, proszę, mój łuk. Panowie - zwrócił się do gwardzistów - dziękuję. Dobra robota.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 7:31 pm

Beowulf poprowadził wszystkich do karczmy, gdzie zbrojni Correna opatrzyli go, a wkrótce zjawił się Lothar.
- Dopadliśmy, go! Niestety był zbyt ranny, abyśmy mogli go sprowadzić, dlatego przesłuchaliśmy drania na miejscu i ścięliśmy. Jego głowa ozdabia teraz trakt.
- Pip?
- Eee... - rycerz spojrzał na oczekującego raportu wiewióra. - Tak... Nie powiedział wiele, właściwie to mówił jakimiś zagadkami. Powiedział, za za trzy dni o zmierzchu przelana zostanie ognista krew, a chłód nadejdzie by pochłonąć życie.
- Ognista krew!
- PIP!
Wszyscy spojrzeli na Beowulfa.
- Chcą złożyć naszą Panią w ofierze mrocznym bóstwom!
- PIP!
- Do Oldcastle są jakieś dwa dni jazdy, jeśli chcemy ją ocalić musimy wyruszać natychmiast Obo! Na koń mężni towarzysze, los całego świata zależy od nas!
- To zamek... Mały i słabo broniony, ale jednak. Nie lepiej będzie poprosić Lorda Manderly'ego o wsparcie?
- Nie ma czasu na zbieranie sił mały rycerzu! Musimy wyruszać lub koniec świata nadejdzie!
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 7:50 pm

Przewiesił sobie przez ramię swój biały łuk. Rana mu tylko trochę dokuczała, ale nie było to nic wielkiego.
- Beowulf ma rację, choć nie tylko ze względu na czas. Mamy jeńców do uratowania, a domyślasz się, ser Lotharze, co może się stać z jeńcami, gdy pod murami zamku szalony lord zobaczy armię? Nie, ta opcja odpada. Wykorzystajmy noc. Pojedziemy tam sami, wdrapiemy się na mury, uratujemy panią Beowulfa i uciekniemy. Giermku, chyba też chcesz ocalić swojego pana? Ser, jedziesz z nami?
Jeśli wszyscy się zgodzili, Corren był zadowolony. Rozkazał przygotować piątkę koni (piąty luzak, dla syna lorda - pani Beowulfa pojedzie sobie pewnie z brodaczem), liny, haki i wszystkie inne potrzebne przedmioty, po czym zarządził wyjazd tak, żeby przybyć w nocy przed planowanym rytuałem. Gwardzistom kazał czekać na niego w tej karczmie oraz zająć się chłopcem, którego Beowulf wziął ze sobą z wioski. Opłacił nocleg w karczmie dla swojej drużyny oraz dał swoim żołnierzom pieniądze na pobyt tutaj... To znaczy, żeby mieli gdzie spać i co jeść. Nie dał im za dużo, żeby nie przepili.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Wrz 20, 2015 7:57 pm

- Czy jadę z wami Panie? Dzicy mordują ludzi na ziemiach, które poprzysięgałem memu Panu chronić! To mój obowiązek jako sługi rodu Manderlych, a moim obowiązkiem jako rycerza jest chronić niewinnych. Lord Locke musi ponieść konsekwencje swojej zdrady!
- Ha! Dobrze prawisz mały rycerzu! Pokażemy tym kurwisynom zza Muru, jak kończy się zadzieranie z wojownikami sprawiedliwości! Ich zimna krew nawodni ziemię! Naprzód towarzysze!
- PIP!
- Tak... Lepiej już ruszajmy, mój Pan może być stracony tej samej nocy, o której mówił dziki lub nawet wcześniej. Lepiej się śpieszyć.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   Nie Paź 04, 2015 7:50 pm

7 lipca 226AC

Rankiem kolejnego dnia oddziały Lorda Manderly'ego wyruszyły w drogę powrotną. Wraz z nimi szli skuci zbrojni, skazani za współpracę z wrogami Północy - dzikimi. Co kilka mil zbrojni nabijali również głowę jednego z najeźdźców na palu przy trakcie. Wąsaty lord Białego Portu jechał na czele kolumny rozmawiając z Ser Lotharem, najwyraźniej był pod niemałym wrażeniem odwagi rycerza. Opatrzony Beowulf jechał tuż za nimi w towarzystwie Alleri, która karmiła siedzącego na jej ramieniu Obo kawałkami chleba. Z drugiej strony górala jechał chłopiec, który przyjechał za nimi wraz ze staruszką ze wzgórza. Okazało się, że dzieciak ukradł konia i pojechał za nimi, a teraz Beowulf postanowił zrobić z niego wojownika sprawiedliwości. Lord Manderly poinformował również Correna, że jego ludzie zostali już wysłani do Białego Portu, kiedy on wyruszał do Oldcastle.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ziemie Północy   

Powrót do góry Go down
 
Ziemie Północy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Gdy nadchodzi noc... [Spades i Akane]
» Joshua - Victoria 17.09.2865, grubo po północy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja I :: Północ-
Skocz do: