IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ziemie Białego Portu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Ziemie Białego Portu   Pon Lis 30, 2015 10:52 pm

***
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Białego Portu   Pon Lis 30, 2015 11:08 pm

28 lipca 226 AC


Dzień był niezwykle deszczowy.
Kilku jeźdźców, na których czele jechał Roland Manderly - podążało wzdłuż brzegów zatoki. W pewnym momencie natrafili na nadmorską, w połowie spaloną wioskę rybacką, leżącą na ziemiach Białego Portu. Na samym środku ubitego placu klęczał zapłakany, młody chłopak, trzymając w rękach ciało jakiejś kobiety. Ze skroni leciała mu krew. Szeptem wciąż powtarzał... - Przysięgam! Przysięgam!


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sob Gru 05, 2015 8:03 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Roland Manderly

avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Białego Portu   Pon Lis 30, 2015 11:26 pm

Poranek był niezwykle udany, wiatr wiał lekko i nic nie wskazywałoby na pogodę, która miała miejsce później. Wstał z samego rana, prędko udając się do jadalni. Przekąsił coś, porozmawiaj chwile z siostrą i postanowił przejechać się po swych włościach. Miał, to uczynić sam, jednak Boromir ostro narzekał, aby pozwolił mu jechać z nim. Dodatkowo zabrał sześciu innych jeźdźców. Gdy odjechali kawał drogi od Białego Portu, zaczął padać deszcz. Pośpieszyli konie, aby czym prędzej znaleźć najbliższą wioskę i przeczekać w karczmie. Mieli przejechać przez małą wioskę rybacką, bo zaraz za nią ponoć leżała karczma. Zobaczywszy spalone chaty, zatrzymał kolumnę. Boromir prędko wyprzedził Rolanda wraz z innym żołnierzem. Zniknęli za małym domkiem, lecz chwile później usłyszał głos, dowódcy gwardii przybocznej. Podjechali wtedy wszyscy.
- Kto to? - Spytał patrząc wciąż ku chłopakowi. Zauważył kiwnięcie głowy Boromira, co dało znak jednemu żołnierzowi, aby sprawdził. Żołnierz złapał młodego za ramie pytając: "Kim jesteś i co się tu stało?"
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Białego Portu   Pon Lis 30, 2015 11:41 pm

Nie obchodziło go nic. Nawet nie zwrócił uwagi na rżenie koni. Dopiero potrząśnięty za ramię przez kogoś, ocknął się. Zamglonym wzrokiem z bólu i zmęczenia spojrzał na przybyszy. Nie rozpoznawał nikogo, jednak coś mówiło mu, że jest bezpieczny.
- Jestem Veskar. Naszą wioskę napadli i złupili piraci. Porwali moją siostrę i zabili matkę! Przysięgałem jej bronić i zawiodłem - opuścił głowę w geście rezygnacji, by po chwili spojrzeć prosto na Rolanda. - Pomożecie mi ją odbić..?!?! Nie mamy czasu do stracenia! - żwawo wstał, chwytając w rękę leżący obok w błocie łuk. Mówił tak, jak gdyby wiedział już, że mu pomogą. - Ruszajmy do pobliskiej karczmy! Tam znajdziemy wszystko co nam potrzebne! - wbiegł do stodoły i już po chwili wracał z niej, prowadząc brązowego w białe plamy ogiera...


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Wto Gru 01, 2015 8:59 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Roland Manderly

avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Białego Portu   Wto Gru 01, 2015 5:00 pm

Zdziwił się słysząc słowo "piraci". Odwrócił na chwilę wzrok ku Boromirowi:
- Piraci? Myślałem, że ich tutaj nie ma. Zresztą teraz i tak pływać będzie galera, patrolująca nasze wody. - Nieznajomy z góry zakładał, iż Roland i jego mały orszak mu pomogą. W sumie się nie pomylił, bowiem młody Manderly zamierzał go wspomóc. Mały uśmieszek przyozdobił twarz lordowi:
- Więc prowadź Veskarze. - Powiedział spokojnym głosem, lecz dowódca gwardii postanowił przemówić:
- Panie, to niebezpieczne. Może ja i twoi ludzie się tym zajmiemy?
- Boromirze, a cóż to za lord, który boi się kilku głupców napadających wioski rybackie? Ruszamy! - Pognał konia jadąc zaraz obok nowo poznanego człeka.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Białego Portu   Wto Gru 01, 2015 9:56 pm

Szeroki uśmiech zagościł na jego twarzy.
- Dziękuję panie - odpowiedział, wskakując na konia. Spiął go piętami i ruszył galopem w stronę tawerny. Reszta jeźdźców podążyła za nim. Już po kilku chwilach zabudowania zajadu pojawiły się na horyzoncie.
- Tutaj znajdziemy łódź, którą popłyniemy za piratami - rzucił pośpiesznie, lekko śmiejąc się pod nosem. Na ramieniu chłopaka spoczywał łuk.

Veskar wpadł do karczmy i podbiegł do lady, za którą stał młody - wyglądający na równi wiekiem - chłopak.
- Noah prowadź do Starego Bena! Szybko! - wyrzucił z siebie i nie czekając na nic, ruszył w stronę drzwi prowadzących na zaplecze. Ręką wskazał na Rolanda i dał znak, aby poszedł za nim. Przeszli przez małą, karczemną kuchnię i weszli do mieszkania właściciela. Noah rozejrzał się po nim i poprowadził przybyszy na tyły budynku, gdzie ich oczom ukazał się stary mężczyzna doglądający zwierząt.
- Stary Benie potrzebujemy Twojej łodzi. Piraci porwali Isabett! Ten chłopak i jego ludzie zgodzili się pomóc mi ją odzyskać - powiedział praktycznie jednym tchem. Staruszek popatrzył na niego, potem przerzucił wzrok na Rolanda, cały czas drapiąc za uchem kozę.
- Noah - zwrócił się do parobka. - Znajdź Genoll'a i przygotujcie łódź, potem... - nie zdążył skończyć zdania, gdy wtrącił się jakiś głos.
- Płynę z Wami - jego właściciel wyszedł zza rogu. Był to wysoki, barczysty mężczyzna w sile wieku. Na oko miał jakieś czterdzieści lat i z całą pewnością był synem Starego Bena. Mało kto wie, że prawie sześć lat spędził w Drugich Synach wędrując po Essos.
- Znam te wody jak własną kieszeń, mogę się wam przydać. Zaraz wracam - rzucił i zniknął w wejściu do budynku. Wrócił po kilku minutach, trzymając w ręku partyzanę.
- Ruszajmy! Nie ma czasu do stracenia. Przysięgam ojcze, że wrócę - rzekł, klęcząc przed staruszkiem i i ruszył w stronę wybrzeża.
- O konie nie musicie się martwić. Są tu bezpieczne - poinformował Rolanda, Veskar, podążając za Genoll'em. - Jesteś pewien, że chcesz mi pomagać..? To może być niebezpieczne... - zapytał, sprawdzając ilość strzał w kołczanie...
Powrót do góry Go down
Roland Manderly

avatar


PisanieTemat: Re: Ziemie Białego Portu   Czw Gru 03, 2015 9:34 pm

Dziwiła go niewiedza Veskara, ale w sumie skąd mógł wiedzieć kim tak naprawdę jest Roland? Prawda jest taka, że rzadko kiedy prości ludzie widywali lorda, przemierzającego ich wioski, zagrody i tak dalej. Czy żywił urazę? Nie miał za co, nawet chciał, aby uważał go za kogoś prostego, przynajmniej chwilowo. Boromir najwidoczniej miał ochotę uświadomić człeka, lecz Manderly prostym ruchem ręki zakazał jakiejkolwiek reakcji z jego strony.
- Ja, jak i moi ludzie pomożemy wam. Ruszajmy, żwawo. Musimy w końcu pomóc twojej siostrze. - Wsiadł do łodzi jako pierwszy, poprawiając przy tym miecz oraz sztylet. Zaraz za nim wszedł Boromir i reszta jego ludzi. W sumie nawet ciekawiło go, co takiego spotkają na końcu swej wędrówki. Może nawet przeżyje jakąś ciekawą przygodę, a takiej chwilowo nie miał.
- Ile lat ma twoja siostra Veskerze? W sumie ciekawi mnie również ile ty masz lat. - Przejechał wzrokiem raz jeszcze po zebranych. - A ty? Mogę poznać twe imię? - tym razem słowa kierowane były ku synowi starego Bena.

zt. > Wody Północy
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ziemie Białego Portu   

Powrót do góry Go down
 
Ziemie Białego Portu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Cukrzyca - najlepsze zioła.
» Prawda o ku klux klanie
» Wiązanka białych róż. [Abigail]
» Czas miecza. [Broń biała - Shane]
» Metody w jaki sposób Nas wyniszczają

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja I :: Północ :: Biały Port-
Skocz do: