IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wilczy Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Wilczy Las   Nie Gru 20, 2015 6:12 pm

First topic message reminder :

16 sierpnia 226AC

Przydatne NPC

Do swojej chaty w Wilczym Lesie powróciła Dacey Harclay, stara kobieta, która jak czasami zdarzało się na Północy miała bardzo wojowniczy charakter. Staruszka była niska, ale krzepka i krępa. Mimo wieku wciąż posiadała też dobrą kondycję. Kiedyś walczyła u boku wojowników oraz Nocnej Straży przeciwko dzikim i Żelaznym Ludziom. Podobno była też za Murem, gdzie mierzyła się z o wiele groźniejszymi przeciwnikami. Tam też znalazła towarzyszącego jej dziś szarego, choć już również trochę starego wilkora. Obecnie przeszła, można by rzec "w stan spoczynku". Żyła w chacie w Wilczym Lesie i polowała na zwierzynę. Miała rzecz jasna na to pozwolenie i płaciła podatek w skórach Gloverom z Deepwood Motte.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Sob Sty 09, 2016 4:01 pm

24 sierpnia 226AC - trochę po północy

Dziewczyna skrzyżowała ręce i spojrzała zirytowana na Correna. Ten człowiek chyba wziął ją już za jednego ze swoich małych klękaczy... Odezwała się jednak do giganta, który odpowiedział jej w starym języku.
Tormad skończył wiązać prowizoryczny opatrunek z kawałka swojego ubioru na ramieniu i spojrzał na Correna marszcząc brwi.
- Nie będę opatrywał morderców moich braci! - warknął. - Przeklęci południowcy...
- Nic mi nie jest, poszukamy tych koni...
Dziewczyna spojrzała na Correna, unosząc brwi.
- Dobrze, tylko nie ekscytuj się zbytnio, gdy cię dotknę... - powiedziała, biorąc od niego kawałek koszuli. Zakładając opatrunek pociągnęła trochę mocniej, co mogło trochę zaboleć. - Och... Przepraszam. Zwą? Jestem Val...
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Sob Sty 09, 2016 4:16 pm

Nie zrozumiał zirytowania dziewczyny. Nie brał jej za swojego klękacza... Raczej za jeńca, z którym i tak obchodził się jak z jajkiem.
- Nie? Szkoda. Związać mu ręce, niech jeden go pilnuje. Reszta niech pomoże rannym. Tormadzie, proponowaliśmy wam poddanie się.
Uśmiechnął się do dzikiej.
- Spokojnie, na razie nie-... - syknął z bólu - Nie, nic się nie stało. Więc, Val... Jestem Corren Stark. Syn lorda Willama Starka, wnuk Berona, który poległ w bitwie z wami parę miesięcy temu. ... Byłaś tam? Możesz mi opowiedzieć o przebiegu bitwy?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Sob Sty 09, 2016 4:25 pm

- Hmm? Oczywiście, że byłam. Razem z innymi łucznikami Rudobrodego. Raymun był wiele razy na południe od Muru, znał wasze sposoby na walkę i waszych konnych rycerzy. Kazał zastawić pułapki, wykopując i maskując doły przed naszą armią, a wszystkich wojowników na koniach ukrył wśród wzgórz. Wasi głupi ludzie wpadli prosto w pułapkę, wpadając w wykopy i dając się zaskoczyć jeźdźcom, szczęście ocaliło was przed klęską... - powiedziała, kończąc zakładać opatrunek.
Wówczas zjawił się Morosh, udało mu się odnaleźć cztery konie i jeszcze jednego zbrojnego z Winterfell.
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Sob Sty 09, 2016 9:01 pm

- Mój dziadek naprawdę nie wysłał zwiadu i zaatakował szarżą? Hm...
Pojawienie się Morosha przerwało ich rozmowę.
- Wspaniale. Rannych posadzimy na koniach. Ale najpierw trzeba oddać hołd poległym.
Gdy problem trupów został już rozwiązany, Corren nakazał wymarsz. Siedmiu zbrojnych piechotą, trzech rannych konno, Tormad ze związanymi rękami, Val, olbrzym, Morosh i Corren ruszyli kolumną w stronę Winterfell. Dwóch zbrojnych pilnowało dzikiego, trzech olbrzyma, dwóch ostatnich zamykało i otwierało pochód. Młody Stark zaproponował Moroshowi konia. Gdyby jednak letniak odmówił, koń byłby prowadzony jako luzak przez jednego ze zbrojnych.
Sam Corren natomiast szedł obok dzikiej. Nie związał jej na powrót rąk, ale wciąż była jeńcem.
- Tamtą bitwę - zaczął - wygrał mój dziadek... Ale później zaatakowaliście ponownie. W bitwie pod Czarnym Zamkiem, jeśli się nie mylę, rozbiliście armię mojego dziadka i pojmaliście jego samego i mojego brata-dziedzica, Donnora. Co się później stało? Czy... Mój brat zginął w lochu?
Droga zapowiadała się na długą, więc Corren postanowił porozmawiać z dziewczyną.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Sob Sty 09, 2016 9:19 pm

Morosh odmówił konia, nie zamierzał jechać, gdy jego towarzysze i kobieta szli.
- Obaj zginęli... Syn Raymuna chciał wykorzystać ich jako kartę przetargową, abyśmy mogli zwyczajnie zamieszkać na południe od Muru, ale tamci dwaj nie chcieli się zgodzić i drwili z niego. Starego zabił toporem, podobno rozrąbał jego głowę na pół, młodszy też zginął, nie pamiętam już jak...
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Sob Sty 09, 2016 10:19 pm

- Będąc jeńcami drwili? Cóż, lord Beron dość mocno was nie lubił, a Donnor potrafił czasem głupie rzeczy zrobić... Dobrze wiedzieć ostatecznie, że nie żyje. To znaczy...
Źle ułożył słowa. Bogowie.
- Jego śmierć jest ciosem dla naszej rodziny, szczególnie że nie wiem nawet jak on się tam znalazł, ale wolę wiedzieć, że nie żyje, niż gdybym przez całe życie miał budzić się z myślą, że może przeżył i właśnie wrócił do domu. To by było gorsze. Nadzieja niepozwalająca pochować brata.
Chwilę maszerowali w milczeniu. Corren zastanawiał się co zrobi jego ojciec z tym trojgiem jeńców. Tormad wolał mu nie pomagać, więc Corren nie miałby nic przeciwko decyzji ojca o uśmierceniu go. Olbrzym - żywy, potulny, dziwnie było coś takiego widzieć - też nie był dla niego ważny i jego śmierć by mu nie wadziła. Szczególnie, że dziwnie czuł się idąc w pobliżu czegoś, co chwilę wcześniej o mało go nie zabiło, a wydawało się głupsze od wielu leśnych zwierząt (rasista...). Jeśli chodzi natomiast o Val - nie chciałby, by dziewczyna zginęła. Odkąd ją poznał, ani razu nie zadziałała przeciwko niemu. Pomogła natomiast go opatrzyć, skomunikować się z gigantem oraz zapobiegła rozcięciu Correnowego policzka przez dzikusa.
- Zastanawiam się, co będzie, gdy wrócimy już do Winterfell - odezwał się ciszej, patrząc przed siebie. Na tyle cicho, by mogła go usłyszeć tylko dzika obok niego, olbrzym idący za nimi i może Morosh przed. Myślał jednak, że Letniak będzie się starał nie podsłuchiwać i dać im w spokoju porozmawiać - boję się decyzji mojego ojca co do was.
"Was". Chodziło tak naprawdę o Val.
- Nie chcesz, jak to mówisz, "klęknąć", prawda? - to był jeden ze sposobów na uratowanie jej życia. Wstawienie się za nią i orzeczenie ojcu, że dziewczyna zerwała ze swoimi dzikusowymi obyczajami i zamierza się dostosować do zasad panujących w królestwie. Argumenty "za" Corren już miał... A gdyby brakowało, wymyśliłby parę. Morosh z pewnością by pomógł.
Corren ani trochę nie zdawał sobie sprawy, że gdyby trochę inaczej skonstruował zdanie, to miałoby ono zgoła inny wydźwięk.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Sob Sty 09, 2016 10:31 pm

Dziewczyna wysłuchała całego monologu Correna w milczeniu, nie miała nic do powiedzenia na temat śmierci jego brata czy problemów Starków.
- Klęknąć? Nigdy... Jesteśmy wolnymi ludźmi, nie klękamy przed nikim i nikt nie jest naszym panem! Nie mam zamiaru uznać waszego "lorda" za swojego władcę, kimkolwiek by nie był - powiedziała i spojrzała na giganta. - On też nie klęknie, olbrzymy są dumnym i starym ludem. Nie uzna nad sobą władzy człowieka. Legendy mówią, że jego pobratymcy pomogli wznieść Mur i Winterfell, a Starkowie jak widać odpłacili się im, pozostawiając ich na lodowym pustkowiu północy...
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Nie Sty 10, 2016 3:02 am

Posmutniał. Na pewno znalazłaby się dla niej jakaś wysoka posada... Chociaż możliwe, że dziewczyna pogardziłaby takim "rozdawaniem stołków", skoro chciała iść tylko za tymi, którzy coś osiągnęli - i iść z nieprzymuszonej woli - a w takiej sytuacji byłaby jak Stark czy inny lord z południa (względem Muru).
- Też słyszałem te legendy, nieraz. Czy widziałaś Winterfell? Gdy się je zobaczy, trudno myśleć, że to jednak tylko legendy. Coś takiego ciężko byłoby wznieść człowiekowi...
Szedł chwilę w milczeniu. Nagle znów się odezwał, znów po cichu.
- Słuchaj, naprawdę obawiam się decyzji ojca. Gdybyś zechciała uciec do Essos, mogę ci w tym pomóc. Uciekłabyś nam teraz, później dostarczyłbym ci jakoś trochę pieniędzy, mogłabyś pojechać do Białego Portu i przepłynąć Wąskie Morze. Tam zaczęłabyś wszystko od nowa, bezpieczna - i nie byłabyś, jak mówisz, klękaczem. Nie byłem nigdy w Essos, ale skoro nie podoba ci się kultura Westeros na południe od Muru, może Wolne Miasta będą ci pasować?
Było jeszcze inne pytanie. Czy Corren chciał, by Val wyjechała do jakiegoś Lys czy Braavos? Zdecydowanie jednak wolałby to, niż gdyby miała zginąć.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Nie Sty 10, 2016 3:23 pm

- Nie, nie widziałam... Ale widziałam Mur, chyba jest większy od Winterfell- odpowiedziała Val.
Gdy Corren znowu się odezwał, spojrzała na niego zaskoczona.
- Chcesz mi pomóc? Tak po prostu?
Za Murem raczej nie zdarzała się często taka bezinteresowna pomoc, silniejsi mogli przetrwać, podczas gdy słabi często ginęli w śniegu i zimnie. Dziewczyna zastanawiała się chwilę...
- Jedź ze mną - powiedziała w końcu. - Nie chcę jechać sama setki mil stąd... Poza tym zabiłeś moich towarzyszy, musisz mi ich jakoś zastąpić.
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Nie Sty 10, 2016 3:58 pm

- Ja z kolei nie widziałem Muru. Muszę kiedyś go zobaczyć... Podobno jest ogromny. Zdecydowanie większy od Winterfell, tak.
Spojrzał na nią i zobaczył w jej oczach zaskoczenie. Zresztą, było ono obecne także i w jej głosie.
- Jasne. Dlaczego nie? Zrobiłaś mi coś złego? Nawet nie widziałem, by moim ludziom przydarzyło się nieszczęście z twojej strony. Dla mnie jesteś dobrą osobą, nie zasługujesz na żadną karę. Nie mógłbym pozwolić, by niewinnej osobie coś się stało.
Jechali chwilkę w milczeniu, gdy dziewczyna się zastanawiała. Corren ciągnął w myślach swój wątek. Dla niego była niewinna, choć była wrogiem. Ojciec mógł na nią patrzeć jak na przedstawiciela dzikich, a dzikich wszystkich uznawać za złych. Corren, choć nie lubił dzikusów, Val oceniał przez pryzmat jej jako jednostki, coraz bardziej oddzielając ją od tego, jak w jego głowie wyglądali dzicy.
Swoją drogą dziewczyna sprawiła też, że zaczął nawet trochę rozumieć tych ludzi. Wciąż jednak nie mógł zgodzić się, że ich bezprawie, właściwie prawo silnej pięści, jest lepsze niż "klękanie". Prawdę powiedziawszy oni byli takimi samymi klękaczami, tyle że ich panami byli najsilniejsi i to dobro tych najsilniejszych było najważniejsze. Co prawda tutaj było podobnie, jednak zamiast wybierać przywódców na podstawie ich siły przywódcy byli produkowani, odpowiednio przygotowywani od urodzenia. Każdy od początku znał swoje miejsce i obowiązki, łatwiej więc było o zachowanie pokoju.
- To by było trudne - zaczął, gdy dziewczyna w końcu się odezwała - mój ojciec jest na mnie wściekły. Zaledwie przed paroma dniami wróciłem z odległych Stopni, gdzie wbrew jego rozkazowi ruszyłem po zaginioną siostrę. Może nie zgodzić się na mój wyjazd, a nie zamierzam uciekać. Koniec końców jestem klękaczem, mam obowiązki - wobec rodziny, wobec króla... I wobec moich ludzi, tych, za których odpowiadam. Wodzostwo to nie tylko władza, to przede wszystkim odpowiedzialność.
A silny nie jest tylko ten, który potrafi zginać żelazo gołymi rękami, ale także ten, który umie podejmować trudne decyzje, patrzeć długofalowo i działać tak, by tym, za których odpowiada wiodło się jak najlepiej.
Pomyślał o uproszeniu ojca, by dziewczyna mogła żyć jako pustelnik w lesie. Już miał się odezwać, gdy doszedł do wniosku, że Willam zapewne odmówiłby - a dzika już byłaby wtedy zdradzona. Albo klęknięcie, albo Essos... Nie miał innych dobrych pomysłów.
- Gdybym wiedział, gdzie są Beowulf i Obo... Z nimi mogłabyś się dogadać. Z tego co wiem ruszyli do Essos, nie mam jednak pojęcia gdzie się znajdują obecnie. Byliby dla ciebie dobrą kompanią.
Do jasnej...! Na upartego, jak się wkurzy, to ją weźmie na parę dni do swojej komnaty i tam będzie trzymał, dopóki nie wymyśli co z nią zrobić.
Szkoda, że ojciec był w Winterfell. To utrudniało i tak mało prawdopodobne przemycenie dzikiej do komnaty Correna.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Nie Sty 10, 2016 11:20 pm

Dziewczyna zamrugała szybko.
- Beowulf? Taki... taki masywny, brodaty, z czarną wiewiórką? Ten człowiek jest legendą! Podróżował przez nasze krainy, zabijał gigantów, wodzów oraz zmiennoskórych, polował na najstraszliwsze bestie. Ucztował nawet z Raymunem Rudobrodym!
Po szoku związanym z usłyszeniem o tak znamienitej postaci, Val postanowiła odnieść się do wcześniejszych słów Starka.
- Ty nawet nie wiesz o czym mówisz Correnie Starku... My też mamy zobowiązania wobec swoich rodzin i bliskich, wodzowie też dbają o dobro swoich ludzi. Jednak ci ludzie nie są ich poddanymi, a wódz nie jest ich panem. Słuchamy go, bo zapewnia nam bezpieczeństwo i jego mądrość pomaga nam przetrwać, a nie dlatego, że urodził się wodzem. Myślisz, że Rudobrody był synem wodza? Nie... Jego ojciec był zwykłym wojownikiem, ale gdy jego plemię znalazło się w strasznej sytuacji, wyprowadził je z niej i zjednoczył wszystkich Wolnych Ludzi, aby wywalczyć nam lepszy dom w ciepłych krainach na południe od Muru. Niestety klękacze nie chcą wolności...
Dziewczyna milczała przez chwilę.
- Nie klęknę przed waszym lordem... Ale mogę mu pomóc, jeśli on pomoże mi, zawrzemy umowę, tak jak powinni robić równi sobie, wolni ludzie. W końcu, żaden z was chyba nie wie, jak rozmawiać z Mun War Tar Darem.
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Nie Sty 10, 2016 11:37 pm

- To Beowulf robił takie rzeczy? Tak, o niego właśnie mi chodziło. Tak, pewnie nie wiem. Za Murem nigdy nie byłem. Tylko skoro wolność jest taka dobra, dlaczego wasza technologia jest tak słaba? Macie mnóstwo drewna w Nawiedzonym Lesie. Moglibyście wybudować miasto, najprawdziwsze miasto. W domach moglibyście utrzymać ciepło. Pokonalibyście zimno. Moglibyście polować na zwierzęta, zacząć je hodować. Dlaczego tego nie zrobicie? Palisada wokół miasta obroniłaby was przed dzikimi bestiami, hodowla zwierząt i polowania zapewniłyby wam żywność. Może nawet dałoby się zasiać coś na tamtej ziemi.
Skończył mówić. Nie wiedział jak przekonać dziewczynę do swojego, wiedział natomiast, że ona nie da rady jego przekonać. Już próbowała i jej to nie wyszło.
- To prawda, nie wiemy, jak rozmawiać z olbrzymem - tylko ty to umiesz. Ale jakąż to umowę chcesz zawierać z lordem Starkiem? - spytał z zaciekawieniem, gdy dziewczyna odezwała się po tej chwili milczenia.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Pon Sty 11, 2016 8:04 pm

- Nic nie wiesz Correnie Starku... - warknęła dziewczyna. - Hodujemy zwierzęta i budujemy domy, jednak mroźne pustkowie dość szybko wyludnia się ze zwierzyny, a wasze rośliny nie rosną zbyt dobrze w miejscach, gdzie cały rok zalega śnieg! Dlatego trzeba co jakiś czas zmieniać miejsce zamieszkania... Kiedyś zbudowaliśmy też miasto - Hardhome, obrócone wieki temu w ruinę. Opowieści różnią się odnośnie tego co się tam stało. Jedne mówią o handlarzach niewolników zza morza, a inne o kanibalach ze Skagos. Obecnie mówi się, że ruiny nawiedzają upiory, ghule i inne potwory...
Zamilkła na chwilę
- Niedomyślni jesteście... Żaden z was nie umie rozmawiać z nim - skinęła na olbrzyma. - Ja potrafię...
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Pon Sty 11, 2016 8:08 pm

- To już rozumiem - powtórzył wolniej - i pytam, jaką umowę chcesz w związku z tym z zawrzeć. Będziesz tłumaczem olbrzyma, zrozumiałem, aż tak głupi nie jestem - ale co za to chcesz, jak wyobrażasz to sobie i na co możesz się zgodzić za to?
Trochę zirytowało go warknięcie tej rudowłosej dzikiej, ale na razie to przełknął. Miał nadzieję, że nie zapominała, że póki co jest jego jeńcem...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Pon Sty 11, 2016 8:37 pm

- Po twoich wymysłach odno9śnie naszego życia można mieć wątpliwości... - skomentowała jego głupotę. - Jak to sobie wyobrażam? To chyba proste, jeśli będziecie chcieli z nim porozmawiać, zawołacie mnie do tłumaczenia... Co chcę w zamian? Schronienie i warunki do życia, ponadto chcę polować w tych lasach sama lub ewentualnie z waszymi ludźmi. I będę mogła odejść kiedy tylko zechcę...
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Pon Sty 11, 2016 9:57 pm

- Nie byłem nawet NA Murze, a co dopiero za, mogę więc jedynie spekulować. - powoli zaczynał coraz mniej ją lubić. Czy on jej wyglądał na wszechwiedzącego?
Namyślił się krótką chwilkę.
- Zgoda. Poprę tę propozycję przed moim ojcem. Ale ostateczna decyzja należy do niego.
Na razie nie miał nic więcej do powiedzenia. Jeśli dziewczyna nie zaczęła jakiejś rozmowy, szedł dalej w milczeniu, już bez tego lekkiego uśmiechu, który miał cały czas wcześniej. Teraz był poważny.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Pon Sty 11, 2016 10:15 pm

- W takim razie nie zarzucaj nam braku starań o nasze życia... Ja nie byłam w Winterfell, więc nie opowiadam co tam się znajduje lub nie. Jedyne co o was wiem to to, że macie stal, więcej koni - za Murem trudno wyżywić duże grupy, więc mamy ich garstki - klękacie, wasz klimat jest lepszy i macie mnóstwo swoich lordów i jakiś królów... Dlatego nie wychodzę ze swoimi domysłami dalej...
Dziewczyna uśmiechnęła się.
- Doskonale, oby Lord Klękacz był rozsądny. Mun War Tar Dar mógł was łatwo zabić w tym lesie, nie wiem, czemu zrezygnował... Wy Starkowie jesteście podobno wśród największych klękaczy, jeden z waszych królów nazywany był "Królem, Który Klęknął". To prawda, o opowieściach z południa? Nie ma tam śniegu i pogoda jest znośna? Wszyscy tak mówią... Niektórzy mówią też, że na południu są smoki i gigantyczne zamki, jeszcze większe od waszego Winterfell.
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Pon Sty 11, 2016 10:51 pm

Prawda. Tutaj dziewczyna miała rację, zrozumiał błąd.
- Masz rację, wybacz. Nie powinienem był mówić o życiu za Murem nie mając o nim pojęcia.
Nie był na Val obrażony. Corren nie był jakimś paniczkiem, żeby obrażać się tak o. Poza tym, zostało mu wytłumaczone, że naprawdę się myli.
- Cieszę się, że zrezygnował. Dzięki temu przeżyłem. Tak, nad nami jest jedynie Król Viserys Targaryen. Mówisz o Królu, Który Klęknął, o smokach... To było ponad dwieście lat temu, a mowa o Torrhenie Starku, moim dawnym przodku. Gdy dwieście dwadzieścia sześć lat temu w Westeros wylądował Targaryen, Aegon Zdobywca, wraz ze swymi smokami, Torrhen - który wtedy był Królem Zimy - zebrał trzydzieści tysięcy ludzi i wyruszył, by w krainie Dorzecza stawić czoła najeźdźcy. Gdy jednak przybył pod rzekę Trident, czekała tam na niego większa armia. I trzy smoki. Torrhen wiedział, że walka jest z góry skazana na porażkę, nie wygrałby tej bitwy. Złożył hołd Targaryenowi, utracił tytuł Króla Zimy i w zamian za to został Lordem Winterfell i Namiestnikiem Północy. Patrząc z perspektywy czasu, był to dobry wybór - centralna władza króla zmniejszyła ilość wojen i waśni między poszczególnymi rodami, a gdyby jakiś lord chciał wywołać wojnę, musi zbuntować się przeciwko królowi. Póki mamy króla, łatwiej zachować porządek i pokój. Oczywiście, wciąż wybuchają. Szczęściem, rzadziej.
A gdzieś tam na południu dogorywa bunt Tyrellów... Albo już się zakończył. Corren był dobrej myśli. Co Jonathan mógł wymyślić po zostaniu rozbitym pod Królewską Przystanią?
- Co do pogody - to prawda. Dalej na południe robi się coraz cieplej, nie ma śniegu, ludzie nie muszą nosić futer. W Królewskiej Przystani było mi czasem gorąco, nie mówiąc już o klimacie w Dorne, najbardziej wysuniętej na południe krainie... Krainie pustyń. Wielkie połacie piasku, mało wody, żar lejący się z nieba i od podłoża niewiele ustępujący ogniskom. Westeros jest ogromne.
Nagle zrobiło mu się smutno gdy uświadomił sobie, że Val jedyne co znała, to zamarzniętą ziemię za Murem. Tam musieli walczyć o każdą sekundę życia z brakiem żywności, niebezpiecznymi stworzeniami i przeraźliwym mrozem, a tymczasem w Reach znajdowały się połacie bardzo żyznych ziem, łąki, lasy pełne zwierzyny...
- Smoki? Niestety, smoki już dawno-...
Przerwał. Przypomniał sobie. Po paru sekundach zaczął na powrót mówić, wyraźnie i odrobinę wolniej, patrząc przed siebie.
- Smoki wyginęły i niedawno wróciły. Daeron Blackfyre miał jednego. Nie pamiętam jak go nazwał - mówił już normalnie - ale miał go, zdecydowanie. Młody, świeżo po wykluciu zapewne, mieścił się na stole. A stare smoki potrafiły podobno nawet przysłonić całe miasto - odchrząknął - jeśli chodzi o zamki, to są większe. Na przykład Harrenhal Lothstonów, jednak nie polecam ich odwiedzać - ludzie tam wyglądają na trochę zastraszonych, chodzą plotki, że dzieje się tam coś strasznego. Żaden chyba zamek nie ma jednak tak wielkich murów co Winterfell, o ile się nie mylę. O, właśnie! Daleko w Reach jest Stare Miasto, w którego centrum znajduje się Wysoka Wieża. Wysoka Wieża ciągnie się wyżej niż Mur.
Wracając do tematu Królów Zimy - z drugiej strony noszenie Korony Zimy i tytułowanie się królem mogłoby być bardzo przyjemne...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Pon Sty 11, 2016 11:02 pm

- Rudobrody i starcy, którzy w czasie swoich wypraw byli daleko na południe od Muru opowiadali o waszych krainach. Raymun był w Dorzeczu, zabił tam rycerza i dzięki temu zyskał pancerz i broń lepsze niż posiadał jakikolwiek Wolny Człowiek. Nawet Thennowie ze swoją bronią z brązu mu ustępowali. Mówili, że są tam bujne, zielone lasy pełne zwierzyny. Mówił też o smoczych królach, w wielkiej twierdzy z czerwonego kamienia. Podobno wyglądają trochę... nienaturalnie. Tak jak twój przyjaciel - zerknęła na Morosha - ale w inny sposób. Ich włosy są białe, chociaż są młodzi, a oczy mają fioletowe. Jeden taki był za Murem, na okręcie... Raymun handlował z nim skórami i kośćmi mamutów. Nasi wielcy wojownicy słynęli z zabijaia przerażających bestii, a smok jest chyba najstraszniejszym co można spotkać. Zabić go, to byłby czyn godny pieśni... Ale zmusić do posłuszeństwa, to, to jeszcze bardziej imponujące.
Drużyna powoli zbliżała się do Winterfell.
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Pią Sty 15, 2016 4:20 pm

- To prawda, tak właśnie tam jest. Ci smoczy królowie to Targaryeni, potomkowie właśnie Aegona Targaryena. Przybyli z Essos, z dawno zniszczonego królestwa Valyrii. Tam taka uroda była podobno powszechna. A Morosh jest z jeszcze innego regionu, ale jeśli chcesz wiedzieć więcej, to zapytaj jego. Ale ale - mówisz, że jeden Targaryenów handlował z wami? To ciekawe. I - tak. Na pewno dorosły smok, choć już to pisklę, które widziałem, zmuszało do respektu. I cóż, nie wiem jak wygląda ujarzmianie smoka, ale myślę, że może być to podobne do szkolenia wilkora.
Zastanowił się, po co i który z Targów miałby handlować z Dzikimi, ale po chwili zorientował się, że pod te cechy zewnętrzne podpadają też Blackfyre i Bloodraven. Z drugiej strony... To smok, to smok, nazwisko nie ma znaczenia zbyt wielkiego. Prawda?
Corren złapał się na tym, że zaczął rozpoznawać teren. Chyba tutaj już był... Tak, zdecydowanie.
- Zbliżamy się - powiedział odrobinę głośniej przypominając tym, którzy nie rozpoznali miejsca lub informując nie znających trasy.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Wto Sty 19, 2016 8:27 pm

25 sierpnia 226 AC

Dziewczyna zgodziła się i gdy Corren był gotów poszła z nim na wypatrzone miejsce. Kiedy tylko się zatrzymali przeszła się powoli i rozejrzała po okolicy, oceniając jego "zacną polankę". Przygryzła wargę rozmyślając. Nie było źle...
- Nada się - powiedziała, podchodząc do Correna. - Ale najpierw może coś przyjemniejszego...
Złapała Starka za ubrania, przyciągnęła do siebie i pocałowała.


Jak nie masz zamiaru protestować, to opisz sobie sam... Wiesz co...
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Wto Sty 19, 2016 9:32 pm

Corren zaczął się domyślać... Ale dopiero gdy szli już na miejsce. Miał nadzieję, że dziewczyna nie posunie się do tego i nie będzie musiał ostudzać jej zapałów, ale gdy dotarli i Val go pocałowała, już wiedział.
- Posłuchaj - powiedział po pocałunku, łapiąc ją za ramiona i zatrzymując akcję - wiem, jak to się skończy. Lubię cię, ale nie chcę takiego zakończenia. Jeśli naprawdę chcesz, mogę ci zapewnić "coś przyjemniejszego" - poruszał parę razy palcami na jej ramionach - ale raczej nic ponad to.
"Lubię cię" - Tak, lubię. Ale nie aż tak, dziewczyno. Zdecydowanie nie aż tak.
W sumie ta propozycja chyba pomogła mu się ustalić co do lubienia Val.
Ale musiał przyznać, że całowała nieźle.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Sro Sty 20, 2016 12:16 am

Dziewczyna spojrzała zaskoczona na Correna, a później przeniosła wzrok na jego palce. Na jej twarzy wymalował się gniew. Zanim Corren się zorientował, jej pięść uderzyła go w szczękę. Val cofnęła się o krok, z wyraźnym grymasem na twarzy.
- Jako coś przyjemniejszego, mogłabym cię teraz wypatroszyć - powiedziała, wyjmując nóż z brązu, który wciąż ukrywała. - Nie ufaj swoim więźniom, Stark...
Dziewczyna odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę zamku.
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Sro Sty 20, 2016 12:38 am

Dotknął dłonią swojej szczęki i delikatnie poruszył żuchwą. Uderzenie bolało, ale chyba nic nie miał złamanego. Nie odpowiedział dziewczynie, poczekał, aż ta ruszyła do zamku. Wtedy splunął na ziemię. Był zły. Nie, oczywiście nie na siebie - na Val. Za to, że postawiła go w takiej sytuacji, a potem - gdy, co przecież było pewne, odmówił - się uniosła i mu przywaliła. Stracił do niej trochę szacunku i - przynajmniej na razie - chęć nauki języka olbrzymów. Albo w ogóle kontaktu z dziewczyną. Niech po prostu robi swoje, a potem wyjedzie z Winterfell i żeby potem jej już nie widział.
Prawdopodobnie trochę ta złość mu przejdzie. Tym bardziej jednak był zły, że odczuwał to jako winę właśnie dziewczyny, a nie swoją. Usiadł pod pobliskim drzewem.
Przynajmniej ten problem ma już za sobą.
Przejechał językiem po zębach. Czy któryś mu się kiwał? Chyba nie... Wciąż masował szczękę, uspokajając się bardzo powoli. To znaczy, adrenalina schodziła, ale gniew na dziewczynę nadal go trzymał. Teraz mentalnie pluł sobie w brodę, że po prostu TYLKO nie odmówił, a za to proponował coś innego jako zamiennik. Ale było już za późno, poza tym inicjatywa wyszła od Val, nie od niego, więc to i tak była jej wina.
Po kilku minutach również ruszył do Winterfell. Powoli i nie trzymając się za szczękę, choć póki był poza zasięgiem wzroku wciąż ruszał nią delikatnie i co chwila dotykał. A myślał nad sprezentowaniem Val swojego łuku... No cóż. Teraz już nie miał na to ochoty. Czyja to wina? To już chyba zależy od punktu widzenia.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wilczy Las   

Powrót do góry Go down
 
Wilczy Las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja I :: Północ-
Skocz do: