IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ulice Miasta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Ulice Miasta   Sob Sty 09, 2016 2:38 pm

***
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Sob Sty 09, 2016 2:41 pm

7 sierpnia 226 AC


Kapłan spojrzał na Ramuela i pokiwał głową, wyrażając aprobatę dla jego pomysłu.
- Widać, że rzeczywiście chcesz oddać się w objęcia Siedmiu, skoro pragniesz przekazać Wierze swój majątek. Chęć pomocy rodzinie jest jak najbardziej szlachetna, rycerze Wiary z pewnością zgodzą się eskortować taką przesyłkę. Porozmawiam o tym z Wielkim Septonem po powrocie i skontaktuję się z tobą w sprawie wysłania wozu z przesyłką po powrocie do Wielkiego Septu.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Nie Sty 17, 2016 5:52 pm

30 sierpnia 226AC


Robb zaśmiał się cicho, słysząc jak Daenusia się tłumaczy. Rumieńce na jej twarzy również nie umknął jego uwadze, chociaż nie do końca wiedział co to w jej przypadku oznacza.
- Nie ma żadnego długu, cała przyjemność jest po mojej stronie - powiedział. - Szczera prawda, drugiej takiej nigdzie nie ma.
Gdy Daena wskoczyła na konia, Robb pogonił wierzchowca, aby dogonić czoło kolumny, po drodze mijali pozostałych lordów, a także Jonathana Tyrella, jeżeli dziewczyna była zainteresowana zobaczeniem przywódcy rebeliantów miała teraz idealną okazję żeby się przyjrzeć. Czując siedzącą przed sobą Daenę, która lekko się o niego opierała, Lew uśmiechnął się lekko. Czuł się przez nią trochę dziwnie, jednak w ten przyjemny sposób.
- Co ciekawego robiłaś gdy mnie nie było? Nie wpakowałaś się w zbyt wiele bójek i kłopotów?
Powrót do góry Go down
Daena Targaryen
Whitefyre
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Nie Sty 17, 2016 8:45 pm

- To bardzo się cieszę, bo pewnie i tak zapomniałabym go spłacić... - powiedziała rozweselona Daena.
- Jedyna w swoim rodzaju - mruknęła ze szczerym uśmiechem ukazującym białe zęby.
Daena nie pomyślałaby, że zdarzy jej się obejrzeć Tyrella z tak małej odległości. Z jednej strony ucieszyła się, że zwróciła na siebie przypadkowo uwagę, ale z drugiej strony... Robb mógł się głupio w tym momencie czuć. No bo kto by się nie czuł dziwnie, siedząc na jednym koniu z okurzoną, krwawiącą, białowłosą bękarcicą Targaryena, spotkaną przez przypadek w tłumie bijącą się właśnie z jakimś przypadkowym gościem? No cóż... na pewno nie Robb.
- Wiele rzeczy robiłam ciekawych - zaśmiała się i przegarnęła włosy w chwilowym zastanowieniu - w sumie, o dziwo, nie biłam się za dużo... Trochę taaak... Ale już "wyrosłam" z tego. Jednak czasem się zdarza... Ale tylko wtedy, kiedy jestem na mieście i trochę wypiję, co zdarza się... co drugi dzień chyba. A tak to w ciągu ostatniego czasu zatwierdzono mnie jako Targaryenkę, już nie jestem byle bękartem. Byłam z ojcem na Stopniach, poznałam kilka osób, brałam udział w turnieju, w którym miałam drugie miejsce na kopie i w pojedynkach pieszych, Rhaenys wróciła, ser Criston jednak żyje i o wszystkim ten Starszy nad Szeptaczami wiedział... Jakoś tak ten czas na tych ciekawych rzeczach przeleciał... A co u ciebie działo się ciekawego? - oznajmiła i przekręciła głowę i ramiona w taki sposób, żeby mogła spojrzeć na Robbcia. Uśmiechnęła się do niego wesoło i spojrzała mu w jego zielone, ładne oczy. Były tego samego koloru co jej. Po chwili odwróciła się z powrotem do tej samej pozycji i jeszcze raz spojrzała na tego Tyrella. Nie chciałaby być na jego miejscu... Zapewne nikt by nie chciał.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Nie Sty 17, 2016 9:33 pm

Robb uśmiechnął się słuchając Daeny.
- Co drugi dzień? To rzeczywiście już pewien postęp, może niedługo będzie już tylko co trzeci. A później kto wie... Zaczniesz śpiewać, wyszywać i grzecznie konwersować z innymi pannami na dworze. Mało brakuje, a zaczniesz chodzić w sukienkach!
Swoją drogą Robb był trochę ciekaw, jak Daenusia wyglądałaby w sukni. Przyzwyczaił się do widoku dziewczyny w męskim stroju - co nie było dziwne, skoro zawsze tak się ubierała - i to była jedna z rzeczy, za które tak ją lubił, jednak intrygowało go jak prezentowałaby się z tej bardziej dziewczęcej strony. Ciekawe czy bez miecza tańczy tak dobrze jak z ostrzem w dłoni...
- Nigdy nie byłaś byle bękartem - powiedział w sumie odruchowo, gdy tylko usłyszał o jej legitymizowaniu. - Sporo zwiedziłaś. Drugie miejsce w dwóch konkurencjach? No, no, no... Gratulacje.
Informacje o wydarzeniach w stolicy też były bardzo ciekawe. Czyli list gończy za małą siostrą Viserysa się sprawdził. Ciekawe co z nią zrobił... Criston Wylde żyje? Nie można narzekać, może przynajmniej teraz nikt nie zabije Viserysa tak łatwo.
- U mnie? - powtórzył pytanie, patrząc w szmaragdowe oczy daeny, która akurat się odwróciła. - Byłem na wojnie... Włóczyliśmy się od zamku do zamku przyjmując kapitulacje i negocjując. W końcu odbyła się bitwa pod Cider Hall, gdzie rozbiliśmy liczniejszy hufiec Tyrellów, a później szturmem zajęliśmy sam zamek. Później walczyliśmy z rebeliantami pod Gorzkim Mostem, tam pojmałem Jonathana Tyrella i zabiłem Olyvara Hightowera. Wojna zawsze jest taka sama...
Powrót do góry Go down
Daena Targaryen
Whitefyre
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Nie Sty 17, 2016 10:14 pm

- No może nawet i czwarty... - zaśmiała się pod nosem - Tak... jeszcze w dodatku obgadywać, co która ubrała, gadać bez przerwy na temat przystojnych książąt, kwiatów i innych głupot. Chyba jestem jedyną, która nie nadaje się do takich "grzecznych" konwersacji, nie uważasz? Wyobrażasz sobie mnie podczas takich rozmów? Ja nawet siebie w sukience nie umiem wyobrazić... Kiedyś, jak byłam mniejsza, miałam kilka razy ubraną jedną. Była strasznie niewygodna i ciągle się przez nią potykałam. W końcu się zdenerwowałam i spaliłam ją w kominku. Nie nadaję się do tego. Zdecydowanie wolę spodnie... Chociaż w szafie mam jedną, szmaragdową suknię, nieużywaną... Nie jest taka długa, jak ta poprzednia, ale nie założę jej przez najbliższe... kilka lat. - oznajmiła i uśmiechnęła się szeroko po dwóch ostatnich słowach.
- To miło słyszeć - odpowiedziała i po jego gratulacjach jeszcze raz odwróciła się w stronę jego twarzy. Uśmiechnęła się i przymrużyła lekko oczy przypominając trochę kota, po czym powiedziała: - Dziękuję - przedłużając samogłoskę "u".
- Czyli rebelia skończona? Hightower nie żyje? To był ostatni syn syna tego starca Leytona Hightowera? To jeśli żadna męska wersja Hightowerów nie żyje, kto w takim razie teraz rządzi Starym Miastem? - zapytała zaciekawiona - Wydaje się taka sama, ale tak naprawdę za każdym razem dzieje się coś innego, umierają inni ludzie, umiera więcej lub mniej niewinnych i tak dalej. Na wojnach tak naprawdę różnie bywa. - powiedziała z uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Nie Sty 17, 2016 10:35 pm

Roześmiał się słysząc o przygodach Daeny z sukienkami i wychowaniem na damę.
- Rzeczywiście, nie jestem w stanie wyobrazić sobie ciebie podczas takiej rozmowy. Chociaż to dobrze, są przecież trochę bez sensu, a czasami nawet bardzo. Czyli jednak kiedyś nosiłaś sukienki... A jednak... Może były źle dopasowane? Ser Criston pewnie niezbyt się na tym znał. Ja rzecz jasna też nic Ci nie powiem, ale siostra czasami dużo mówiła gdy biegała za mną i Reynaldem.
Słysząc o sukni w szafie uniósł brwi.
- Hmm? Masz suknie w szafie? Pewnie jest jakiś powód dla którego jej nie wyrzuciłaś lub nie spaliłaś w kominku. Przez kilka lat? W sumie ciekaw jestem jak wyglądałabyś w sukni. Pewnie nie zakładasz jej, żeby damy na dworze nie poczuły się zazdrosne. Jeszcze taka Myrielle Royce zauważyłaby, że prezentujesz się o niebo lepiej od niej i próbowała dosypać ci trucizny do wina.
Zerknął rozbawiony na dziękuuuuującą Daenusię, wyglądała naprawdę słodko.
- Nie ma za co. Mówił ci ktoś kiedyś, że wyglądasz jak mały kotek gdy tak robisz? - odpowiedział, po czym zabrał się za kolejne pytania. - Lord Leyton stracił wszystkich synów, a teraz też ostatniego wnuka poza bękarcim. W Starym Mieście rządzi teraz córka jego pierworodnego syna - Arienne Hightower. Rebelia? Wszyscy lordowie Reach kapitulowali, a Lord Jonathan jest w łańcuchach. Zapewne to koniec. Chociaż jadąc tutaj słyszałem coś o jakiś najemnikach rebeliantów na wschodzie. Plotki rozeszły się ze stolicy...
Powrót do góry Go down
Daena Targaryen
Whitefyre
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Nie Sty 17, 2016 11:48 pm

- Chyba nikt nie jest w stanie... - stwierdziła i zaśmiała się - No jak byłam mała to tak. Głównie wtedy kiedy musiałam, a zdarzało się to chyba dość rzadko. Czasem wciskano mi ją na siłę, jednak kiedy ser Criston zaczął mnie trenować, przestano. I dobrze... Od tamtej pory założyłam suknię raz, co najwyżej dwa. Nie swoją oczywiście, bo swoje ciągle niszczyłam. A nie swoje ubrania szkoda mi zniszczyć. A nie wiem czy były dobrze dopasowane, czy źle. Może tak, a może tak. Ale jeśli to drugie to krawcowa musiała chyba mieć coś z oczami, że tego nie zauważyła, bo suknie mi mierzono osobiście. - Przypomniało jej się, kiedy musiała przez kilka godzin stać z podniesionymi rękoma i czuć jak ją po całym ciele dotyka krawcowa, która co jakiś czas "przez pomyłkę" dźgnęła ją igłą. Nienawidziła tego... - Dużo mówiła? A to gaduła jedna - nie żebym ja nią była. A co mówiła ciekawego?- zainteresowała się tym co mówiła Roslin. Widziała ją czasem w Królewskiej Przystani, jednak nie miała nigdy okazji z nią pogadać...
- Jedyny powód, dla którego ją dalej trzymam jest to, że jest całkiem ładna. Tak. Czasem też obudzą się we mnie te typowe kobiece cechy. Ale to rzadkość... - uśmiechnęła się wesoło na myśl o tym, że Robbciu chciałby ją zobaczyć w sukni - Może kiedyś będziesz miał okazję mnie w niej zobaczyć. No proszę cię... prędzej jej nie zakładam, bo damy pomyliłyby mnie z błaznem - zaśmiała się znowu, słysząc komentarz o Myrielle - Myrielle? Przecież nikt nie prezentuje się lepiej niż ona! - powiedziała z sarkazmem.
- Naprawdę? Jesteś pierwszym który mi to mówi - odpowiedziała wesoło Daena, odwracając się do niego, robiąc dla żartów minę kota i mrucząc przy okazji. Arienne? Zapewne jest takim samym wybrykiem natury jak reszta Hightowerów, ale w sumie nie znam jej, więc nic o niej mówić nie będę. Może jednak różni się od rodziny. - słyszała kiedyś tam coś o niej. Była kuzynką Viserysa, więc trudno byłoby nie usłyszeć. Jako jedna z nielicznych Hightowerów była podróżnikiem. - To dobrze, że to już koniec. Nikt nie będzie zawracał sobie już głowy rebelią - uśmiechnęła się po tych słowach. Po jej ostatnim zdaniu miała na myśli oczywiście Robba, który jako namiestnik będzie zapewne teraz przez dłuższy czas w Królewskiej Przystani po zakończeniu wojny. - Najemnikach? - powtórzyła. Jakieś plotki słyszała na mieście, jednak się w nie zbytnio nie zagłębiała...
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Pon Sty 18, 2016 7:49 pm

- Ser Criston to podobno dobry człowiek i lojalny rycerz, to niezwykłe szczęście, że wrócił do świata żywych. Królestwo potrzebuje teraz takich jak on...
Zapytany o siostrę pokręcił głową na boki.
- Dużo, bardzo dużo... Co takiego? Cóż, zazwyczaj plotła coś o sukniach, balach i rycerzach, chociaż na szczęście zdarzyło jej się również wspominać o polowaniach oraz treningach strzeleckich.
Uśmiechnął się lekko wspominając siostrę, ciekawe jak radziła sobie w domu?
- Czym rzadziej dobre rzeczy się dzieją, tym bardziej uczymy się je cenić - odpowiedział Daenusi. - Z błaznem? To musiałby być najpiękniejszy z błaznów znanego świata, chociaż bardziej zabójczy niż zabawny jak przypuszczam.
Zaśmiał się patrząc na imitującą kota dziewczynę. Daena z pewnością miała w sobie mnóstwo uroku i poczucia humoru.
- A to podobno ja jestem wyrośniętym kotem... - rzucił, kręcąc głową z uśmiechem. - Widziałem ją tylko raz, w ogrodach Czerwonej Twierdzy, rozmawiała akurat z Roslin. Miejmy nadzieję, że nie będzie próbowała truć ludzi, łamać królewskiego pokoju i buntować się jak reszta Hightowerów. To trochę smutne, że praktycznie każde moje spotkanie z nimi kończy się czymś przykrym dla ich rodziny...
Reyne zrobił na chwilę zamyśloną minę, marszcząc brwi. Szybko jednak wzruszył ramionami i przeszedł dalej.
- Tak, nikt nie będzie sobie teraz zawracał głowy rebelią. W końcu będzie można zająć się przyjemniejszymi rzeczami, prawda?
Robb spojrzał na Daenę.
- Ktoś coś mówił o jakiś najemnikach, jednak pewnie nie sprawią problemów, skoro Tyrell już został rozbity i schwytany. A jesli sprawią... Rozbijemy ich jak pozostałych.
Lew uśmiechnął się do dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Daena Targaryen
Whitefyre
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Pon Sty 18, 2016 10:00 pm

- Wuj Criston to bardzo dobry człowiek. Jest dla mnie praktycznie jak ojciec. Wychowywał mnie od małego i nawet nie wiesz, jak bardzo się ucieszyłam, kiedy go zobaczyłam ŻYWEGO. Szkoda, że nie widziałeś, jak wszystkim szczęki poopadały, wtedy w sali tronowej, kiedy tak nagle zmartwychwstał - powiedziała z uśmiechem Daena. Przegarnęła swoje białe włosy do tyłu, ponieważ jeden kosmyk włosów spadł jej na twarz. Zmarszczyła śmiesznie nos i dmuchnęła ustami pod górę, ponieważ kosmyk uparcie znalazł się tam, gdzie był wcześniej.
- Czyli nic ciekawego... Ale w sumie... Taka młodsza siostra chodząca bez przerwy za tobą i gadająca ciągle o tym samym musi być słodka - oznajmiła i w tym momencie zamarzyła trochę nad byciem starszą siostrą... Czemu ojciec postanowił zostać maestrem? Może miałabym wtedy siostrę...
Daena z uśmiechem potwierdziła słowa cenienia rzeczy dobrych i zaraz po chwili wyobraziła sobie siebie w stroju błazna z mieczem w dłoni.
- No może... Ale przyznaj, że łatwiej jest wyobrazić sobie mnie z mieczem w ręku i stroju błazna z tym takim śmiesznym kapelusikiem, jakie niektórzy mają, niż w stroju damy i ułożonymi, uczesanymi włosami
Dotknęła policzka. Rana na szczęście już nie krwawiła, ale czuła, że trochę wyschniętej krwi na policzku ma.
- No a nie jesteś? - Daena udała zdziwioną i zaśmiała się Zapewne lepiej mruczysz ode mnie, lewku. Ale jako lew to prędzej ryczysz, niż mruczysz
Spojrzała na zamyślonego Robba i poczekała, aż zacznie mówić dalej.
- To mieli pecha, kiedy spotkali ciebie. Dobrze, że nie było na odwrót, bo kto by zwalczył rebelię, jeśli nie ty? - uśmiechnęła się delikatnie - No miejmy taką nadzieję... jednak kobiety są zdolne do gorszych rzeczy niż trucizny i bunt - uśmiechnęła się szerzej. Znowu przypominając kota.
Zastanowiła się przez chwilę. Ciekawe jak jej ojciec zareaguje na nią, całą brudną, posiniaczoną i okrwawioną, na jednym koniu z Robbciem. Zaśmiała się pod nosem na tą myśl.
- Jak najbardziej - potwierdziła słowa kota - Są dużo przyjemniejsze rzeczy do robienia.
Odwróciła głowę w stronę twarzy Robba.
- No to na pewno. Bo kto ich rozbije, jak nie my? Ale w sumie... pewnie na samą myśl, że będą musieli walczyć z tobą, cali się trzęsą.
Odwzajemniła uśmiech Robbcia. Bardzo lubiła kiedy się uśmiechał.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Pon Sty 18, 2016 10:20 pm

Zachichotał, widząc jak Daena próbuje pozbyć się kłopotliwego kosmyka włosów. Musiał przyznać, że całkiem za nią tęsknił.
- Tak, Ros bywała naprawdę pocieszną małą siostrzyczką. Aż coś mnie ściska wewnątrz, gdy pomyślę, że niedługo wyjdzie pewnie za mąż i wyjedzie gdzieś daleko.
Lew przekręcił głowę na bok i uśmiechnął się wyobrażając sobie scenkę w błazeńskim ubranku.
- Cóż... Z mieczem na pewno jest łatwo, jednak co do przewagi stroju błazna nad suknią. No nie wiem. Gdyby ktoś spróbował wcisnąć Cię w taki kompromitujący strój trefnisia z dzwoneczkami, to pewnie szybko straciłby ręce.
Uniósł brwi i spojrzał na Daenę zastanawiając się nad tematem o kotach.
- Mrrrau - udał czworonoga. - Hmm... Chyba masz rację. Ryczeć na razie nie będę, jeszcze przestraszyłbym ludzi.
Odwzajemnił uśmiech dziewczyny. Tak ślicznie się uśmiecha...
- Kto? Jestem pewien, ze dałabyś tym rebeliantom w kość gdybym ja nie mógł. Heh... Gorsze rzeczy? Nie wiem czy chcę wiedzieć co masz na myśli... smoczku.
Jeśli ona nazywała go "lewkiem", trzeba było jakoś na to odpowiedzieć, prawda?
- My? Wiesz, jeżeli znowu wyruszymy, chętnie Cię zabiorę. Kładłabyś tych buntowników jak muchy - na dalsze słowa uśmiechnął się skromnie. - Bez przesady... Wypełniam tylko moje obowiązki.
Powrót do góry Go down
Daena Targaryen
Whitefyre
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Wto Sty 19, 2016 1:41 am

- To nie jest śmieszne no! - powiedziała i dmuchnęła w kosmyk włosa, który uniósł się, ale zaraz potem opadł. Daena następnie wydęła dolną wargę i przypominała przez chwilę małe, obrażone dziecko.
- Ile bym za taką siostrzyczkę dała... Gdyby nie chciała za nikogo wyjść to bym za nic w świecie na to nie pozwoliła! - oznajmiła z szerokim uśmiechem i po chwili pomyślała, co by było, gdyby ją tak chcieli za kogoś wydać... Meh. Nawet niech nie próbują... - No, ale widzę, że będziesz pewnie tęsknił za nią... - oznajmiła spokojnym tonem posyłając mu delikatny uśmiech.
- Straciłby więcej niż ręce - zażartowała, szczerząc zęby - No ale szczerze mówiąc chciałabym zobaczyć siebie w takim stroju. Tylko w taki sposób, żeby nikt inny mnie w nim nie widział - zaśmiała się.
- Ale słodki kociak z ciebie! - słowa same wyleciały jej z ust, a zaraz po nich wyskoczył jej rumieniec na twarzy - Uciekliby pewnie w popłochu przed takim lewkiem ja ty... - dodała od razu.
- To na pewno... Zobaczyliby wtedy, że z taką Daeną lepiej nie zadzierać - spojrzała na Robbcia, który zwrócił się do niej "smoczek". Jak to słodko brzmi z jego ust... Pokręciła głową - Nie chciałbyś wiedzieć...
Na propozycję Robbcia Daena bez wahania by się zgodziła.
- Jestem za! - powiedziała głośno - Tylko byłby mały problem, bo ja nie zabijam much...
Heh... Każdy w swoim życiu wypełnia jakieś obowiązki
- odwzajemniła jego skromny uśmiech.
Miała wtedy na myśli małżeństwo Robba i Alayne - w którym nie wiedziała czy to z obowiązku, czy z miłości był ten ślub. Miała nadzieję, że to pierwsze... Do głowy przyszła jej też Roslin, która ma być za kogoś ponoć wydana, a także pomyślała o sobie samej, kiedy znajdzie się na miejscu siostry Robbcia. Spochmurniała po tych krótkich rozmyślaniach na moment, jednak po chwili miała już szeroki uśmiech na twarzy.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Wto Sty 19, 2016 5:59 pm

- Właściwie to trochę jest - odpowiedział i zaśmiał się głośniej z kolejnej miny Daeusi, po czym puścił lejce jedną ręką, aby pomóc jej z tym problemem.
- Jeżeli Roslin nie znajdzie kandydata przynajmniej częściowo odpowiadającego jej wymaganiom, nie zmusimy jej przecież do ślubu z byle kim.
Uśmiechnął się, próbując jeszcze raz wyobrazić sobie Daenę w stroju trefnisia, z brzęczącymi dzwoneczkami na głowie. Ciekawe pragnienia. Spojrzał na dziewczynę rozbawiony i lekko zaskoczony, gdy z jej ust wyrwało się określenie "słodki kociak", a później jej twarz zalał rumieniec. Po pannach spacerujących po twierdzy w sukniach, plotkując i zajadając cytrynowe ciasteczka spodziewałby się takich wypieków, ale nie po lubiącej wypić i pobić kogoś w tawernie Daenusi. Czyżby czuła się podobnie do niego?
- Po pierwszej bitwie uciekaliby tylko słysząc, że idziesz z wojskiem - powiedział z uśmiechem, wyrywając się z zamyślenia. - Cóż, jeśli nie zabijasz much, to walcząc z rebeliantami zobaczyłabyś jak to mniej więcej jest.
Przytaknął na słowa o obowiązkach i zauważył, że Daenusia straciła na chwile uśmiech, pogrążając się w myślach.
- Coś się stało? Komu jak komu, ale wiesz, że mi możesz wszystko powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Daena Targaryen
Whitefyre
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Wto Sty 19, 2016 6:34 pm

- Wcale nie... - burknęła, kiedy Robbciu zaśmiał się głośno. Jednak pozwoliła, aby pomógł jej z tym denerwującym kosmykiem.
- To w sumie dobrze. Nie fajnie by było wyjść za kogoś, kogo się zbytnio nie lubi - uśmiechnęła się.
Zmarszczyła lekko nos widząc zaskoczenie Robbcia, po jej niekontrolowanym określeniu.
- No proszę cię... każdy, kto by usłyszał o Daenie Targaryen idącej razem z wojskiem, chciałby jej pokazać, że pole bitwy nie jest dla kobiet - oznajmiła i od razu po tych słowach uśmiechnęła się zadziornie i schyliła delikatnie głowę na prawo - Ale mocno by się zdziwili... - stwierdziła i zaśmiała się - To jeśli ich porównujesz do takich małych owadów, to pewnie tak samo łatwo, jak muchy, padają.
Słysząc pytanie Robbcia i zapewnienie o jego zaufaniu, Daena uśmiechnęła się wesoło.
- Nic się nie stało! Zamyśliłam się na moment. Ale to miłe, że mogę ci ufać. W tych czasach jakoś rzadko komu można. - ufała mu, ale trochę głupio byłoby mu wypalić, że on jej się podoba. Trochę bardziej niż głupio tak naprawdę... Postawiłaby go pewnie w kłopotliwej sytuacji.
Odwróciła się do niego i spojrzała w jego zielone oczka. Posłała mu niewinny, ale bardzo miły uśmiech.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Wto Sty 19, 2016 7:11 pm

Poprawił Daenie włoski i przytaknął na słowa o ślubie z kimś za kim się nie przepada. Uśmiechnął się szeroko, widząc jak marszczy nosek, wyglądała wtedy tak słodko...
- Może i na początku tak by było, ale po jednej czy dwóch bitwach niekoniecznie znaleźliby się tacy śmiałkowie. Raczej niewielu chciało w przeszłości stanąć przed Visenyą Targaryen, nawet gdy brakło u jej boku smoka.
Reyne uśmiechnął się smutno.
- Prawda, nie ma obecnie wielu ludzi, których można by nazwać godnymi zaufania. Zwłaszcza w tak niespokojnych czasach jak te...
Odwzajemnił uśmiech dziewczyny i spojrzał w jej śliczne, szmaragdowe oczy. Ciekawe czy mogła wyczytać z nich jak mu na niej zależy, ponieważ jej zachowanie zaczynało go upewniać, że chyba Daena darzy go innymi uczuciami niż czysto przyjacielskie. W co ja się wpakowałem... Problem był taki, że te uczucia były odwzajemnione przez niego.
- Ale... Ale Viserys nie planował na razie wydać Cię za nikogo, prawda? - zapytał z troską w głosie.
Powrót do góry Go down
Daena Targaryen
Whitefyre
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Wto Sty 19, 2016 9:18 pm

- Czy ja wiem... - mruknęła wzdrygając ramionami - pewnie do drugiej bitwy by nawet nie doszło - uśmiechnęła się do niego ukazując swoje zęby - Czyli historia by się pewnie powtórzyła. Tylko ja bym była taką drugą Visenyą, ale bez smoka...
Daena zauważyła jego smutny uśmiech.
- Ale przynajmniej ci, którzy są godni zaufania, są bardziej wyjątkowi - oznajmiła i puściła mu oczko. Bardziej po przyjacielsku. - Nie musisz od razu tak się smutno uśmiechać, kocie.
Patrząc w jego oczy, Daena zastanawiała się, co teraz czuje Robb. Miała malutką nadzieję, że jakieś uczucie w jej stronę jednak było, pomimo tego, że jest on żonaty. Alayne posiada wielkie szczęście, że ma takiego męża...
Dalej w niego patrzyła i nie miała zamiaru oderwać swoich szmaragdowych oczu, od jego zielonych - pomijając to, że było to trochę niewygodne, bo była w jego stronę odwrócona, a siedzieli razem na koniu.
- Nic mi o tym nie wiadomo, ale mam nadzieję, że nie. A jeśli tak, to nie wróżę mu nic dobrego z mojej strony - zaśmiała się - Żartuję oczywiście. Jednak skakać z radości nie będę... - uśmiechnęła się - Znając mnie, to zrobię wszystko, żeby do tego ślubu nawet nie doszło. A czemu pytasz?
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Wto Sty 19, 2016 9:35 pm

- Drugą Visenyą? Byłabyś na pewno o wiele lepsza od niej - powiedział całkiem szczerze.
Po jej małym upomnieniu uśmiechnął się weselej.
- Masz rację, cieszę się, że mam taką ciebie - oznajmił, po czym ugryzł się w język, to mogło zabrzmieć trochę dziwnie.
Na szczęście najbliżsi rycerze byli za daleko, żeby cokolwiek usłyszeć z ich małej rozmowy na koniu. Zwłaszcza pośród hałasów powodowanych przez tłumy mieszkańców stolicy. Reyne natomiast zaczynał zdawać sobie sprawę ze swoich uczuć do Daenusi. Alayne poślubił z obowiązku wobec rodziny i chociaż później rzeczywiście niezwykle przypadli sobie do gustu, to nie ona poruszyła jego serce pierwsza.
- No... Tak, przy okazji zapytałem - powiedział, chociaż naprawdę nie miał przygotowanej wymówki i łatwo było zgadnąć, że kręci. To się wpakowałeś Reyne... Po co pytałeś? - Padło w końcu coś o ślubach...
Powrót do góry Go down
Daena Targaryen
Whitefyre
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Wto Sty 19, 2016 11:12 pm

- No mooże.. - powiedziała, przeciągając trochę "o" ale po chwili zastanowienia dodała: - Żeby wiedzieć, czy jestem od niej lepsza, musiałabym się z nią zmierzyć... ale niestety to niemożliwe, bo Visenya urodziła się trochę czasu przede mną
Zaskoczyły ją trochę następne słowa Robbcia. Mile zaskoczyły. Nie ukrywała swojego zaskoczenia, w dodatku posłała mu taki delikatny uśmiech, który, po raz pierwszy tego dnia, zagościł jej na twarzy. Spojrzała na niego z zainteresowaniem.
- Ja też się cieszę, że mam takiego ciebie! - zaśmiała się po chwili.
- No niby coś tam o ślubach padło - uśmiechnęła się jak zwykle wesoło -  Nie musisz się tak od razu peszyć, kocie. Na razie nikt mnie za nikogo wydać nie chce, więc jestem wolna, jak ptak! - Wyszczerzyła zęby i uniosła lekko podbródek.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Wto Sty 19, 2016 11:34 pm

Robb spojrzał na Daenę, gdy ponownie przeciągała jedną z liter, a mianowicie "o". Nie widział jej wcześniej w takim stanie. Zachowywała się jak mała, słodka dziewczynka i trzeba przyznać, wychodziło jej to świetnie. Jest taka urocza. Później odwzajemnił jej uśmiech, który był inny od wszystkich poprzednich jakimi dziś go obdarzyła. Odwzajemnił też jej spojrzenie. Ma takie piękne oczy, można by się w nich zatracić...
- Czyli cieszymy się z siebie nawzajem, to dobrze.
Spojrzał na Daenusię i zmarszczył brwi.
- Nie peszę się... Lwy nigdy się nie peszą, powinni wam o tym mówić w tej Czerwonej Twierdzy - uśmiechnął się lekko. - Jak ptak? Czy może jak smok? - mrugnął do Daenusi. - To dobrze, gdyby kandydat nie był twoim zdaniem dobry, musiałbym mu zrobić krzywdę...
Powrót do góry Go down
Daena Targaryen
Whitefyre
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Sro Sty 20, 2016 12:05 am

Uwielbia, kiedy się uśmiecha. Wręcz kocha. Tak samo kocha, jak jego piękne zielone oczy. Daena mogłaby się w nich zatracać całą wieczność.
Spoglądnęła na niego i odpowiedziała na jego słowa spokojnym uśmiechem. Cieszyła się, że jest z nim tu i teraz, ale chciałaby cieszyć się z bycia z nim całą wieczność. Byłaby wtedy szczęśliwa.
- Oczywiście - powiedziała trochę ironicznie, ale z uśmiechem, kiedy Robbciu tłumaczył się ze swojego speszenia - No nikt niestety nam o tym nie mówił - wzdrygnęła lekko ramionami.
- Jednak jak smok... smoki wyglądają groźniej. A na przykład taką jaskółkę to od razu będą chcieli wydać za mąż, bo takie bezbronne, niewinne, żeby miał się kto nią opiekować. A smoka się boją, więc go zostawią w spokoju. - uśmiechnęła się szeroko.
Tej jej porównania i filozoficzne teksty... Mówiła je niekontrolowanie i zaraz po chwili ich pożałowała, bo zorientowała się, że są trochę głupie. W ogóle zachowywała się teraz jak dziecko... Jeszcze ją Robb weźmie za taką jaskółkę i co wtedy? Wolałaby pokazać się z tej swojej silniejszej, codziennej strony.
- Krzywdę powiadasz? - Jaki on kochany... To by było miłe z jego strony. Uśmiechnęła się niekontrolowanie. - Ja bym ci pewnie z chęcią pomogła. Ale jakby nas oboje zobaczył to by uciekał w popłochu i nie byłoby komu krzywdy zrobić.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Sro Sty 20, 2016 12:54 am

Uśmiechnął się szeroko do wpatrzonej w niego Daeny. Mógłby patrzeć na jej szczęśliwą twarzyczkę całymi godzinami, a nawet dniami, sprawiała, że ogarniało go uczucie błogiego spokoju i szczęścia.
- Szkoda, powinni ostrzegać. Lew to niebezpieczne zwierzę moja droga - podsumował i zaśmiał się cicho. - Tak, smok też jest groźnym stworzeniem... Jaskółka? Chyba nie czujesz się jaskółką moja droga? Chociaż umiesz wyglądać jak prawdziwe niewiniątko, trzeba ci to przyznać.
Jednocześnie poprawił się w siodle, lepiej chwytając lejce. Przy okazji przysunął się trochę bliżej Daeny i delikatnie ją objął - chociaż tak naprawdę wcale nie, on tylko trzymał lejce... naprawdę - uśmiechnął się przy tym lekko i zerknął na jej białowłosą główkę. Daenusia chyba trochę się peszyła, mówiła o wiele więcej niż zwykle i w ciut dziecinny sposób. Robbowi jednak to nie przeszkadzało, właściwie miło było zobaczyć ją raz na jakiś czas odmienioną w ten sposób.
- No... Gdyby sam zrezygnował mógłbym zrezygnować z odcinania i łamania kończyn lub innych obrażeń... Ale nie sądzę, żeby ktoś łatwo cię odpuścił - spojrzał na nią z uśmiechem i lekko rozmarzoną miną. - Gdybyśmy razem mu zagrozili to uciekłby aż za Kości w Essos z przerażenia.
Powrót do góry Go down
Daena Targaryen
Whitefyre
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Sro Sty 20, 2016 6:05 pm

- No może i powinni. Za to was musieliby ostrzegać na temat smoków... Są groźniejsze, niż się wydaje - powiedziała z uśmiechem, mrugając lewym okiem do Robbcia Czy ja ci wyglądam na jaskółkę? Jaskółką byłabym wtedy, gdybym była grzeczną damą w sukience - zaśmiała się - Chociaż czasem, ale to bardzo, bardzo rzadko, zdarzy się moment, gdzie można by mnie do takiej jaskółki przyrównać - uśmiechnęła się niewinnie. Na przykład wtedy, kiedy patrzę w twoje oczy. I na twój uśmiech. Wtedy jestem niewinną, bezbronną jaskółką.
Po jej słowach, Robbciu poprawił się w siodle. Daena poczuła, jakby był jej bliżej. Tak minimalnie. Może jej się aby wydaje? Może naprawdę się poprawił? Albo jednak specjalnie zbliżył?
- Wystarczyłoby zrezygnować z języka. Reszta jest raczej zbędna, nie uważasz? - uśmiechnęła się łobuzersko - Za Kości w Essos i jeszcze dalej - zaśmiała się.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Sro Sty 20, 2016 6:48 pm

- Ostrzegali, wszystkich ostrzegają przed smokami - potwierdził słowa Daeny. - Oczywiście, że nie! Jesteś przecież straszliwą, drapieżną bestią! Smokiem, a nie jaskółką! No... może poza ostatnimi kilkunastoma minutami ptaszyno.
Spojrzał na uśmiechającą się Daenusią i odwzajemnił jej gest. Jeśli dalej będzie tak robić to chyba nie wytrzymam. Te oczy, ten uśmiech, nawet ta rana na poliku tylko dodaje jej łobuzerskiego uroku.
- Z języka? Nie wiem czy w sumie czy bardziej przydatny byłby język czy na przykład ręce. Pojmaliśmy jednego człowieka, którego Jego Wysokość postanowił pozbawić języka tuż po swoim ślubie. Tego barda, który tak fałszował, że wszystkich uszy rozbolały... Felix Frey, mały bohater wśród rebeliantów po tamtym wydarzeniu. Dowiedzieliśmy się, że podczas oblężenia zabił Ser Rolanda Vyrwela z Gwardii Królewskiej. Jak widać ręce mogą być bardziej użyteczne.
Spojrzał Daenusi w oczy gdy się zaśmiała (o ile wciąż siedziała odwrócona). Ma taki piękny śmiech...
- A jak ma się Viserys, nie narozrabiał za dużo, gdy nie było mnie żeby go pilnować?
Powrót do góry Go down
Daena Targaryen
Whitefyre
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Sro Sty 20, 2016 7:28 pm

- A tam... smoki są tak popularne i tak szerzą grozę, że każdy byle chłop je zna i zna ich możliwości. Nawet nie dali by się im wykazać i zaskoczyć, a wiedzieliby pewnie jak je pokonać. Ale no cóż. Czasami takie wyjątki, jak ja, istnieją. Bo mnie tak łatwo pokonać się nie da. I często czymś zaskakuję - stwierdziła z wesołym uśmiechem - No właśnie! Kto by pomyślał, żeby taką groźną smoczycę jak ja, porównywać do takiej jas... ej no... - wydęła dolną wargę, jak małe dziecko - Jak to poza ostatnimi minutami? Ja cały czas jestem groźna... Zaryczałabym tu, jak smok, jednak nie chcę spłoszyć widowni. - spojrzała ponownie na Robbcia i zaśmiała się.
- W sumie mogą być palce. Ale właśnie przez ręce może nam zrobić krzywdę, tak jak to zrobił Frey Ser Rolandowi... to może najlepiej i języka i palcy nie oszczędzać? - zaproponowała  - Wystarczy jak mu oszczędzimy nogi, żeby miał chociaż jedną szansę na ucieczkę...
Nie odwróciła się, jednak siedziało jej się niewygodnie. Więc wpadła na pewien pomysł. Uśmiechnęła się niewinnie do Robbcia i starając się nie szturchnąć go, a także nie wyrwać mu lejcy z rąk, przyciągnęła do swojej klatki piersiowej kolano lewej nogi po to, żeby zaraz ta noga znalazła się po drugiej stronie konia, przy prawej. Siedziała teraz bokiem, jednak skierowana ciałem do przodu.
- Od razu lepiej. Chociaż nie bardzo lubię w tej pozycji siedzieć. - oznajmiła uśmiechając się do Robbcia i patrząc w jego cudne oczy - Ale już mnie kark boli od tego ciągłego odwracania głowy w twoją stronę, lewku... Viserys? Był w miarę grzeczny - zaśmiała się - Nie wiem jedynie, jaki był, gdy przebywałam na Stopniach. - poprawiła delikatnie swój płaszcz.
Powrót do góry Go down
Robb Reyne
Czerwony Kot
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   Sro Sty 20, 2016 8:59 pm

- Oj, no nie wiem czy tak łatwo przyszłoby im pokonać smoka. Nie można jednak zaprzeczyć, że Ty jesteś niepowtarzalnym okazem, jedynym w swoim rodzaju i niezastąpionym - zaśmiał się, gdy Daena zrobiła minę jak obrażone dziecko. - Właśnie dlatego czasami przypominasz jaskółkę... - prawie powiedziałby "kochanie" - ...Daenusiu. Oj, ja już się powstrzymałem od ryczenia, żeby nie straszyć ludzi, nie płosz ich teraz za mnie.
Reyne zaśmiał się razem z Daeną.
- Tak, nogi to idealny pomysł. Nic nie zrobi, nic nie powie, ale za to będzie mógł uciec gdzieś daleko... To będzie nawet uczciwa szansa.
Gdy Daena zaczęła majstrować coś przy swojej pozycji, Robb przyglądał się jej z zainteresowaniem. Po chwili już siedziała do niego bokiem, co niewątpliwie było dla niej o wiele wygodniejsze, a i jemu łatwiej było patrzeć na tak obróconą w jego stronę buzię smoczka.
- No tak... Bokiem to pewnie zbyt kobiece usadzenie? - zapytał, szczerząc zęby w uśmiechu i tonąc w jej szmaragdowych oczach. - Czyli mówisz, że był grzeczny? No proszę. On był grzeczny, Ty byłaś grzeczniejsza i nie wdawałaś się w tyle bójek. Chyba wszystkie moje smoczki były grzeczne.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ulice Miasta   

Powrót do góry Go down
 
Ulice Miasta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Brama do północnej części miasta
» Ruiny miasta - "Limbo".
» Przedpola miasta
» Przedpola Miasta

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja I :: Ziemie Korony :: Królewska Przystań :: Miasto-
Skocz do: